Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u

WILEŃSZCZYZNA 2040

środa, 18 lipca 2018
Canarinhos nie zostali mistrzami świata, ale byli niewątpliwie jedną z gwiazd Mundialu w Rosji, a w szeregach reprezentacji Brazylii błyszczał Paulinho. Przeciwko Serbii zdobył nawet gola na 1:0. Niewielu jednak wie, że swoją karierę piłkarską rozpoczął… na Litwie. W już nieistniejącym klubie piłkarskim FK Vilnius. I nie wspomina pobytu w naszym kraju najlepiej. „Na początku, gdy przybyłem do Wilna wszystko układało się wspaniale. Piękne miasto, pełne starych budynków, jakie widziałem tylko w filmach. Pewnego dnia szedłem po mieście z jednym z moich kolegów, Rodneiem. Podeszła do nas bardzo agresywna grupa ludzi. Zaczęli naśladować małpy i nękać nas. Po raz pierwszy w życiu doświadczyłem rasizmu. I niestety nie był to jedyny raz. Na ulicach ludzie wpadali na nas, próbując nas sprowokować. Podczas meczów fani naśladowali odgłosy małp i rzucali w nas monetami. To było obrzydliwe uczucie” - wspomina Paulinho w wywiadzie dla „The Players Tribune“. Po roku opuścił Wilno i przeniósł się do Polski. Tam również długo miejsca nie zagrzał, gdyż nie mógł sobie poradzić z depresja, której nabawił na Litwie, i wrócił do ojczyzny. W ubiegłym roku przeszedł z Chin do legendarnej Barcelony, a koszt transferu opiewał na 40 milionów euro… Państwo litewskie co roku pakuje grube miliony w promocję naszego kraju zagranicą. Wypada się cieszyć, że poczytne zachodnie gazety, czasopisma i portale coraz częściej wciągają Wilno, Kowno, Kłajpedę i inne litewskie miasta i miasteczka na listę miejsc, które należy obowiązkowo odwiedzić. Jednak trzeba też przyznać, że najlepszą reklamą są ludzie, którzy wrócili z Litwy zadowoleni i szczęśliwi. Szczególnie ludzie, których głos coś w dzisiejszym świecie znaczy. Jedna wypowiedź Paulinho o rasizmie Litwinów niweluje całą mozolnie tworzoną kampanię promocyjną Państwowego Departamentu Turystyki czy Invest Lithuania. Tak więc w gruncie rzeczy to każdy z nas jest ambasadorem swojego kraju, miasta, narodu. Nawet jeśli nigdy nie był poza granicami Litwy.
poniedziałek, 25 czerwca 2018
Czy możemy wyobrazić sobie, jak będą wyglądali świat, Litwa, Wileńszczyzna za 20 lat? I tak, i nie. Z jednej strony możemy z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć tendencje demograficzne, z innej — nie jesteśmy w stanie przewidzieć zmian technologicznych. Niewątpliwie jednak możemy spróbować nakreślić przynajmniej wizję, zarys świata, w którym chcielibyśmy żyć lub w którym chcielibyśmy, żeby żyli nasi dzieci i wnuki. W 2012 roku litewski Sejm zatwierdził Strategię Postępu Państwowego „Litwa 2030”, w której oparł wizję Litwy z 2030 roku na trzech „wielorybach”: inteligentnej ekonomice, inteligentnym zarządzaniu i inteligentnym społeczeństwie. W 2015 roku nieformalna grupa związana z Kongresem Polaków w Republice Czeskiej stworzyła strategię zachowania i rozwoju polskości na Zaolziu pt. „Wizja 2035”. Na Litwie wiemy, że polskość powoli się kurczy, z każdym rokiem jest coraz mniej Polaków i coraz mniej osób władających językiem polskim, jednak nadal nie mamy żadnej strategii przeciwstawienia się tym negatywnym tendencjom. Jest jednak szansa, że sytuacja się niedługo zmieni. W ubiegły weekend Polski Klub Dyskusyjny zorganizował w podwileńskich Glinciszkach summit polskich działaczy, ekspertów, naukowców, dziennikarzy i przedsiębiorców z Wileńszczyzny, w celu opracowania strategii zachowania i rozwoju polskości na Litwie do roku 2040. W spotkaniu wzięło udział ponad 40 osób (m.in. prezes Polsko-Litewskiej Izby Handlowej Jarosław Niewierowicz, przewodniczący Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie Paweł Giliauskas, szefowa Europejskiej Fundacji Praw Człowieka Ewelina Dobrowolska, dyrektor Instytutu Badań Rynku Pracy prof. Bogusław Grużewski), jeszcze około 15-20 nie było w stanie — z różnych przyczyn (urlopy, uroczystości rodzinne, wyjazdy służbowe) — przyjechać w ten letni weekend do Glinciszek, ale zadeklarowało swój udział w projekcie na jego dalszych etapach. Inicjatorzy mają nadzieję, że w roku 2020 z ich pomocą uda się stworzyć dokument strategiczny, przedstawiający tak status quo polskiego stanu posiadania na Wileńszczyźnie jak i długofalowe cele oraz kierunki jego zmiany, i przedstawić go wszystkim liczącym się partiom politycznym na Litwie: od AWPL-ZChR po socjaldemokratów. Być może w całej objętości przez żadną siłę polityczna nie zostanie zaakceptowany, ale nawet jego częściowa realizacja byłaby milowym krokiem do przodu.