Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u

TOP OF THE POPS

poniedziałek, 19 czerwca 2017
Zawsze byłem wielkim miłośnikiem telewizji, chociaż paradoksalnie oglądam ją bardzo rzadko. Wydaje mi się, że obok wynalezienia druku i internetu jest to jeden z najważniejszych wynalazków w historii ludzkości, przynajmniej jeśli chodzi o wpływ na świadomość społeczną. Telewizja się oczywiście zmienia, staje się coraz bardziej wirtualna, interaktywna, sofistyczna, dziś częściej oglądamy ją w komputerze niż na ekranie telewizora, ale jej wpływ nadal pozostaje przemożny. A gdy już mówimy o telewizji nie da się pominąć fenomenu seriali telewizyjnych. Niegdyś uważane za gorszy gatunek, ubogiego krewnego filmów dużego ekranu, swoimi scenariuszami, rozmachem, dbaniem o szczegóły, a nawet budżetami przerastają dziś częstokroć swojego kinowego konkurenta. „Twin Peaks”, „Boardwalk Empire”, „Game of thrones” – zmienili nasze myślenie o serialu, jako niższym, podrzędnym gatunku sztuki. Przed pięcioma laty zamieściłem na tym blogu swój osobisty TOP 5 najlepszych telewizyjnych filmów z gatunku political drama. Od tamtego czasu wiele czasu upłynęło i powstało sporo nowych wartościowych obrazów i dziś chciałbym omówić kolejnych pięć wartych – moim subiektywnym zdaniem – polecenia. Szczególnie, że właśnie zakończyłem oglądanie piątego sezonu jednego z nich, całkiem słusznie uważanego za jeden z najważniejszych – „House of Cards”. I muszę z przykrością stwierdzić, że HoC powoli, ale nieuchronnie schodzi na psy.
sobota, 31 grudnia 2016
W ostatnich dniach ubiegłego roku na litewskim Facebook odżyła akcja book challenge. Tym razem internauci, wywołani przez swoich przyjaciół i znajomych do tablicy, maja wskazać pięć książek przeczytanych w 2016 roku, które polecają swoim znajomym do przeczytania w roku 2017. Muszę z ubolewam przyznać, że w roku 2016 czytałem mało – daj Boże jeśli przeczytałem w ciągu roku 30 książek. Tak się jakoś składało, że najwięcej czytałem w czasie podróży – lecąc kilkanaście godzin, tkwiąc na lotniskach w oczekiwaniu na loty miałem na „knigi” czas, którego tak brakuje na co dzień. Ale wywołany prze Mariusza Antonowicza do tablicy, podaje mój osobisty, książkowy Top 5 z ubiegłego roku.
wtorek, 27 grudnia 2016
Na Litwie rok 2016 minął pod znakiem totalnego kryzysu systemu politycznego. Prokuratura i służba antykorupcyjna uderzyły niemal we wszystkie liczące się mainstreamowe partie, torując drogę do władzy staro-nowemu Litewskiemu Związkowi Chłopów i Zielonych. Efektem pobocznym niekwestionowanego zwycięstwa „zielonych chłopów” w wyborach sejmowych stało się jednak… pozostanie u władzy, w roli „młodszego brata”, dotychczas rządzących socjaldemokratów. Nowy rząd premiera Sauliusa Skvernelisa zapowiada, że będzie zwalczał ubóstwo, wykluczenie społeczne, likwidował problemy socjalne i regionalne. W polityce zagranicznej planowane jest poszukiwanie nowego resetu z Polską. Rok 2017 będzie sprawdzianem złożonych obietnic. Dziś jednak spróbuje przyjrzeć się chronologicznie dziesięciu najważniejszym wydarzeniom roku mijającego, które miały wpływ na Wileńszczyznę i stosunki polsko-litewskie.
czwartek, 10 marca 2016
W przededniu litewskiego Dnia Niepodległości nie chce mi się pisać kolejnego patetycznego tekstu o wolności i znaczeniu niepodległości. Dla tych, których wolność wartością jest taki tekst niczego nowego nie powie, ci zaś dla których nie jest — i tak niczego z niego nie zrozumieją. Natomiast przypomniał mi się najbardziej egzotyczny 11 marca jaki kiedykolwiek spędziłem. W 2013 roku obchodziłem go na Antarktydzie, na wyspach Galindez i Zimowej! Piliśmy wówczas na cześć Litwy argentyński fernet branca i szkocką whiskey, ale także pewien napój, o którym opowiem za chwilę, bo dziś postanowiłem ułożyć — dla tych czytelnikow, co maja powyzej 18 y.o. — mój subiektywny Top 10 najciekawszych wysokoprocentowych alkoholi spoza Litwy. Bo alkohol - to prawdopodobnie najczęściej testowany przez podróżników produkt na świecie. I ja nie jestem wyjątkiem — w swoich podróżach nie zawsze miałem wystarczająco pieniędzy na zjedzenie dobrego obiadu, ale jeszcze nigdy nie zrezygnowałem z kufla lokalnego piwa czy szklanki wina (oczywiście zawsze pamietając, że nadmiar alkoholu szkodzi, szczegolnie w podróży). Optymiści twierdzą, że szklanka jest do połowy pełna, pesymiści — pusta, a dla mnie ważne, zeby była wypełniona jednym z poniższych trunków...
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Reorganizacja polskich szkół w Wilnie i wprowadzenie obsługi po polsku w wileńskim samorządzie, Polacy po raz pierwszy na litewskim Marszu Niepodległości i nadanie honorowego obywatelstwa rejonu wileńskiego dla Waldemara Tomaszewskiego, obsługa interesantów w języku polskim w wileńskim samorządzie, nowe inicjatywy społeczne Polaków na Litwie. Mijający rok 2015 może i nie wejdzie do historii jako „rok polski na Litwie”, ale w polskiej społeczności na Wileńszczyźnie działo się rzeczywiście wyjątkowo dużo. Mieliśmy swoje sukcesy i swoje porażki. I dużo na ich temat pisałem. Ten wpis więc służy nie tyle przedstawieniu jakiegoś obiektywnego Top 10 najważniejszych wydarzeń roku 2015, co swego rodzaju uporządkowaniu i usystematyzowaniu już wygłoszonych przeze mnie opinii subiektywnych. Z racji tego, iż mój blog jest poświęcony przede wszystkim kwestiom wileńskim oraz polsko-litewskim skupiłem się przy tworzeniu mojego osobistego Top 10 wydarzeń roku 2015 na tych właśnie kwestiach. To oczywiście wcale nie znaczy, że te wydarzenia były najważniejsze w skali światowej czy choćby Litwy. Po prostu własna koszula jest bliższa ciału…
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Koniec roku kalendarzowego — to tradycyjnie czas na podsumowanie minionych 365 dni. Wciągu kilku ostatnich dnia miałem okazje podsumowywać najważniejsze wydarzenia mijającego roku na antenie różnych mediów. Ten wpis wiec służy niejako uporządkowaniu i usystematyzowaniu już wygłoszonych przeze mnie opinii, jak również przedstawieniu tych wydarzeń, na których szersze omówienie zabrakło czasu. Z racji tego, iż mój blog jest poświęcony przede wszystkim kwestiom wileńskim oraz polsko-litewskim skupiłem się przy opisywaniu Top 10 najważniejszych wydarzeń roku 2014 wyłącznie na Wileńszczyźnie oraz Litwie. To oczywiście wcale nie znaczy, że takie są rzeczywiste priorytety, ale przede wszystkim o tych sprawach w minionym roku pisałem, mówiłem w wywiadach, audycjach radiowych i telewizyjnych. Są one mi po prostu bliższe. A i czytelnicy zaglądają na „Inną Wileńszczyznę…” raczej nie po to, żeby się dowiedzieć mojej opinii o wojnie domowej w Sudanie…
czwartek, 18 września 2014
Zawsze się obawiałem, że ktoś kiedyś zmusi mnie do wymienienia dziesięciu najważniejszych dla mnie książek. No i doczekałem się. Kolejny — po Ice i Rice Buckets — facebokowy wirus #bookchallenge dotarł na Litwę. I było tylko kwestią czasu, gdy ktoś rzuci mi wyzwanie. Od kilku dni łamię głowę nad swoim osobistym Top 10, wpisuje i wykreślam z listy kolejne pozycje. Biorąc pod uwagę, że przeczytałem w ciągu ostatnich trzydziestu kilku lat nie przymierzając grubo ponad tysiąc książek od „Kapitału” Marksa”, „Tako rzecze Zaratustra” Nietzschego po… „Pięćdziesiąt twarzy Graya” E.L. James oraz „Casual” Oksany Robsky, w tym 26 książek z tzw. The BBC Book List Challenge, która nie ma nic wspólnego z BBC, wybor nie jest łatwy. W jaki sposób dokonać wyboru pomiędzy Dostojewskim, Szekspirem i Hemingwayem? Bardziej więc kierowałem się chwilą niż jakimiś obiektywnymi kryteriami. Powstała może lista banalna, dwaj Polacy, dwaj Rosjanie, dwaj Brytyjczycy, dwaj latynosi, jeden Amerykanin i jeden Litwin, ale nie chciałem się silić na oryginalność dla samej oryginalności. Powstała z tego lista na której brakuje wielu niezwykle ważnych dla mnie książek: „Idioty" i „Biesów" Fiodora Dostojewskiego, „Jądra Ciemności" Josepha Conrada, „Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena, „Przyjdzie Mordor i nas zje" Ziemowita Szczerka, „Fahreinheit 451" Raya Bradbury, a także książek Juliusza Verne'a, Wiktora Pelewina, Władimira Sorokina, Murraya Rothbarda. Więc it is that it is.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Rząd jest na urlopie. Sejm jest na urlopie. Sezon ogórkowy — w tym roku dosyć późno — dotarł i na Litwę. I z tej okazji proponuję powrócić myślami do lat dziecinnych i przypomnieć sobie ulubione książki… przygodowe. Wiem, że dziś mało kto po książki przygodowe sięga. U dzieciaków — jak wynika ze statystyk — prym obecnie wiedzie literatura z gatunku fantasy i space opera. Dzieci zresztą nie chcą dziś czytać w ogóle, a jeśli już to na pewno nie o przygodach Indian czy w dzikiej Afryce. Przygody przeniosły się w kosmos lub do wyimaginowanych krain. Ale dla mnie te stare powieści przygodowe, napisane z niebywałą dokładnością i sercem, mają jednak o wiele więcej uroku, niż ich współcześni następcy. Nie wyobrażam swego dzieciństwa bez D’Artagnana, Jakuba Paganela czy Tomka Wilmowskiego. To książki Verne’a, Dumasa, Szklarskiego, Londona, Sienkiewicza zaraziły mnie pasją podróżowania i naiwną wiarą w to, że dobro zawsze zwycięża. Z biegiem czasu pewnie nie wiele z tej naiwności bohaterów młodzieżowej literatury przygodowej we mnie zostało, ale dziś chciałbym przedstawić swój totalnie subiektywny TOP 10 najlepszych książek przygodowych wszechczasów (ten spis nie obejmuje książek fantasy, science fiction, thrillerów i kryminałów!). Ten spis został posortowany nie z uwagi na walory artystyczne, tylko chronologię, czyli mniej więcej zgodnie z tym w jakim czasie książki w moje ręce trafiały. Zaczynając od tych najwcześniejszych.
poniedziałek, 09 grudnia 2013
Właśnie trwa kolejna edycja zabawy w wycinanie kuponów, która oficjalnie nosi nazwę plebiscytu „Polak Roku“. Sądząc po tym, kto w tym roku został nominowany przez kapitułę konkursu do ubiegania się o ten tytuł — wynik jest już chyba przesądzony. Albo Maria Rekść, albo ks. Józef Aszkiełowicz. Dlatego o wiele ciekawszym wydaje mi się pomysł towarzyszy z Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, którzy stworzyli oficjalny wykaz trzydziestu kryteriów według których obywatel może zostać zaliczony do kategorii wrogów ludu. Trzeba przyznać, że tak wyczerpującej klasyfikacji nie posiadały chyba ani hitlerowskie Niemcy, ani stalinowska Rosja. Na Wileńszczyźnie mania poszukiwania wrogów polskości trwa od ponad 20 lat. W 1999 roku nawet na łamach „Gazety Wileńskiej”, w wigilię Prima Aprilis, zaproponowaliśmy swoim czytelnikom żartobliwy konkurs — wybrać największego „krzywiciela” czyli wroga polskości. Ponieważ jednak na żarcie poznali się — zamiana literki „e” na „y” nie została przez wszystkich zauważona — nie wszyscy czytelnicy, ostatecznie wręczyliśmy nagrodę sami sobie. Dziś postanowiłem sporządzić własną listę osób, które według miłościwie nam panujących, nas reprezentujących oraz śpiewających panegiryki tym dwóm poprzednim kategoriom, są wrogami polskości na Wileńszczyźnie. Z pewnym zaskoczeniem muszę stwierdzić, że wilniucy wcale nie ustępują zwolennikom idei juche. Ba, niektóre kategorie nawet się na obu listach powtarzają, a już na pewno wynikają z tej samej przyczyny — panicznego strachu przed wolnością. Współczesny człowiek masowy — opisał to jeszcze w 1941 roku Erich Fromm w słynnej „Ucieczce od wolności” — nienawidzi wolności, wolność dla niego nie jest wartością absolutną, dlatego można go bez trudu podporządkować, zniewolić, dlatego potrzebny jest mu wódz i poczucie identyfikacji z grupą, dlatego jest gotów dobrowolnym poddawać się każdemu zniewoleniu, które daje poczucie bezpieczeństwa i oddala samotność. I dlatego nienawidzi każdego, kto jest od niego inny, wyróżnia się z tłumu i decyduje się na samodzielne myślenie.
poniedziałek, 05 sierpnia 2013
O tym jak się zmieniało miasto można prześledzić na podstawie wzlotu i upadku… piwiarń. W czasach mojej młodości jeszcze istniały puby-relikty sowieckiej epoki. Z wiecznie pijanymi barmanami, starym, kwaśnym piwem jednego rodzaju podawanym w słoikach zamiast kufli, olbrzymimi i pustymi, źle ogrzewanymi salami. Dziś legendarne „Rożki” („Tauro ragai”), na które wskazywał wyciągniętą ręką stojący niegdyś na placu Łukiskim Lenin, od lat zamknięte straszą obszarpanymi ścianami w samym centrum miasta, w miejscu „Slėnisu” pojawił się wieżowiec operatora telefonii komórkowej Tele 2, zaś w podziemiach piwiarni „Rudninkų” — klub ze streapteasem. Nie ma już wielu z tych knajp, powstałych w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości, w których przepijaliśmy stypendium i pierwsze wypłaty. Przepadły „Bočiai“, „Storasis Piratas”, „Gramutė“, „Mamutas“, „Šypsena“, „Suokalbis”... Ale nadal jest w Wilnie sporo miejsc nastrojowych, klimatycznych, nieturystycznych, które warto polecić gościom naszego miasta, którzy szukają czegoś więcej niż niezłego, ale dosyć drogiego litewskiego żarcia serwowanego w „Žemaičių smuklė“, „Marcėliukės klėtis“ czy „Čili kaimas“. Z pewnej dyskusji na Twitterze pojawił się więc pomysł przedstawienia gościom litewskiej stolicy na blogu absolutnie subiektywnego Top 3 wileńskich pubów. Dlaczego Top 3? Bo dla kogoś spoza Wilna — poszukującego nie tylko miejsca, w którym można się tanio napić dobrego browaru, ale też lokalnego kolorytu czy egzotyki — z czystym sumieniem mogę w Wilnie polecić tylko te trzy miejsca.
 
1 , 2