Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
wtorek, 19 kwietnia 2011
Wybory w Wilnie wyglądają od wielu lat jak parafraza starego kawału. O stanowisko mera ubiega się wielu kandydatów, a zwycięża i tak Artūras Zuokas. Nie inaczej stało się i tym razem. Partia Pracy i Akcja Wyborcza Polaków na Litwie do ostatniej chwili łudziły konserwatystów obietnicami, ale ostatecznie zagłosowały przeciwko nim. Partia Pracy oficjalnie dołączyła do koalicji „4+”, zaś polska partia wysunęła swojego, zawczasu skazanego na porażkę, kandydata na mera – Jarosława Kamińskiego. Ostatecznie Artūras Zuokas dostał 26 głosów (z 51 możliwego; głosowali za nim jego zwolennicy z ruchu „Taip” oraz frakcje Partii Pracy i socjaldemokratów, jak również dwaj przedstawiciele Sojuszu Rosjan, którzy do rady samorządowej dostali się… ze wspólnej listy Bloku Tomaszewskiego; najwyraźniej były funkcjonariusz KGB, którego tak zawzięcie broniła polska frakcja, uznał, iż lepszy zuokasowski (w)róbel w ręku, niż…), Rajmundas Alekna dostał 16 głosów (konserwatystów i paksistów), zaś Jarosław Kamiński – 9.
Wileński publicysta Antoni Pacuk Radczenko przed kilkoma miesiącami napisał tekst dla lubelskiego internetowego miesięcznika „Kultura Enter”. Na mój gust tekst niezwykle wyważony i odpowiedzialnością za zepsute stosunki polsko-litewskie obarczający wszystkie strony. Wczoraj ten tekst zamieścił na swoim portalu internetowym największy litewski dziennik „Lietuvos rytas”. I się rozpoczęło piekło anonimowych internetowych komentarzy.
piątek, 15 kwietnia 2011
„W polskich przedszkolach jest wychowywany „hitlerjugend”, od przedszkola dzieci nie uczą języka litewskiego, niczego nie wiedzą oni o tym kraju, o Litwie, mimo że tu się urodzili i wychowali” – stwierdził podczas spotkania z przedstawicielami Światowej Wspólnoty Litwinów i sejmowej Komisji ds. łączności ze Światową Wspólnotą Litwinów były dyrektor litewskiego gimnazjum w Ejszyszkach, Vytautas Dailydka. Wtórował mu nauczyciel historii z litewskiej Szkoły Tysiąclecia w Solecznikach Artūras Andriušaitis: „Nie będę owijał w bawełnę, że wychowujemy antypaństwowy element. Te szkoły polskie są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny”. Wiele można wybaczyć w imię wolności słowa, ale każda wolność, w tym wolność wypowiedzi, powinna się wiązać z odpowiedzialnością. Zawsze byłem zwolennikiem maksymy wypowiedzianej podobno przez Woltera: „Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”, jednak moim zdaniem (też nie będę owijał w bawełnę) panowie Andriušaitis i Dailydka powinni swoje słowa „odszczekać”.
wtorek, 12 kwietnia 2011
Obchodząc rocznicę Katastrofy Smoleńskiej grupa litewskich intelektualistów zaapelowała w poniedziałek (11 kwietnia) o normalizację stosunków polsko-litewskich i szukania porozumienia z litewskimi Polakami. Poeta Antanas Geilius, historycy Irena Vaišvilaitė, Paulius Subačius i Rimvydas Petrauskas, filozof i politolog Alvydas Jokubaitis, psycholog Danutė Gailienė, ksiądz Julius Sasnauskas wystosowali otwarty list, w którym m.in. stwierdzają, że to Litwini, jako najliczniejsza społeczność w kraju, mają „obowiązek wyciągnięcia ręki do litewskich Polaków i rozpoczęcia procesu pojednania, który nie będzie łatwy”.
sobota, 09 kwietnia 2011
Znów bumerangiem powracają poglądy, iż nie ma na Litwie żadnych Polaków, a są jedynie „tutejsi” (vide poseł Saulius Stoma w programie telewizyjnym „Karštas vakaras” czy publicysta delfi.lt Šarunas Navickas), którzy rozmawiają żargonem i których należy jak najszybciej zasymilować… sorry… zintegrować. Minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis półgębkiem wskazuje, iż walka z „hipotetycznym” naruszaniem praw mniejszości jest sterowana przez… rosyjską ambasadę. Z drugiej strony oliwy do ognia dolewają wypowiedzi Waldemara Tomaszewskiego, że w Wilnie i na Wileńszczyźnie to nie Polacy, a Litwini będąc elementem napływowym powinni się integrować. Wygląda na to, że po raz kolejny na własne życzenie marnotrawimy szanśe na rzetelna dyskusje, na przedstawienie naszych oczekiwań i wybierając postawę skrzywdzonego dzieciaka przegrywamy wojnę medialną o swoje prawa.
środa, 30 marca 2011
Mimo protestów mniejszości narodowych prezydent Dalia Grybauskaite nowelizację Ustawy o oświacie jednak podpisała. Po wejściu w życie tego aktu prawnego Polakom pozostaje w zasadzie jedyna droga – sądowe zaskarżenie odpowiednich przepisów Ustawy. O ile w przypadku nauczania dwóch-czterech przedmiotów po litewsku w szkołach mniejszości narodowych zwycięstwo czy to w sądach litewskich, czy międzynarodowych jest raczej niemożliwe, o tyle w przypadku ewidentnie dyskryminacyjnych przepisów zapowiadających iż w przypadku nieukompletowania klas w pierwszej kolei będą zamykane szkoły samorządowe oraz ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego bez odpowiedniego okresu przejściowego – można pokusić się o zaskarżenie tych przepisów do Sądu Konstytucyjnego i przynajmniej odciągnąć ich wejście w życie, a być może i uchylić (szanse na mój gust są 50/50). Można tylko czy jest na to „wola polityczna”?
poniedziałek, 28 marca 2011
Słownik podaje, że sofistyka – to metoda argumentowania, polegająca na świadome posługiwanie się nieuczciwą argumentacją w celu udowodnienia fałszywej tezy. Mówiąc prościej jest to „wykręcanie kota ogonem”. Metoda najczęściej stosowana w polityce i… wileńskim dziennikarstwie.
piątek, 25 marca 2011
Najprostsza odpowiedź brzmi, bo Litwini na to nigdy się nie zgodzą. Ja jednak pamiętam czasy, gdy sama myśl o koalicji z Polakami dla partii litewskich była nie do przyjęcia. Wciągu ostatnich lat jednak wiele się zmieniło i dziś takie koalicje istnieją i na poziomie rządowym, i samorządowym. Być może więc najprostsza odpowiedź nie jest ani jedyną, ani prawdziwą?
poniedziałek, 21 marca 2011
„Jeśli wcześniej mówiliśmy, że są to tylko skrajności i nastawienie pojedynczych osób, to dziś antypolskie nastroje górują od prawicy po lewicę. To co rząd Andriusa Kubiliusa próbuje robić, nie znajduje poparcia w Sejmie zarówno na prawicy, jak i lewicy. Jest to skutek tego, że zmniejszyła się liczba spotkań, nie spotykają się, jak za czasów prezydenta Valdasa Adamkusa, członkowie rad prezydenckich. Nie spotykają się członkowie rządowych grup roboczych. Nie spotykają się grupy parlamentarne. Uważam to za błąd zarówno jednej, jak i drugiej strony” – takimi słowami Czesław Okińczyc, adwokat, właściciel wileńskiej rozgłośni radiowej „Znad Wilii” oraz konsultant premiera Litwy ds. stosunków polsko-litewskich skrytykował nieformalne embargo, które wprowadziła Polska na rozmowy z Litwinami: „Odgradzanie się nie doprowadzi do niczego dobrego, dlatego że naród litewski jest taki, jaki jest i jego mentalność nie zmieni się w jeden albo dwa dni, natomiast każde odgradzanie doprowadza do swego rodzaju odwetu, do nasilania się nacjonalistycznych tendencji w tym państwie”.
piątek, 18 marca 2011
Wczoraj (17 marca) litewski Sejm przyjął nową redakcję Ustawy o oświacie, która od 1 września br. wprowadza nauczanie historii, geografii i jeszcze dwóch przedmiotów w szkołach polskich po litewsku (dotychczas po litewsku był wykłada tylko język i literatura litewskie, reszty przedmiotów uczniowie polskich szkół uczyli się w języku ojczystym (teoretycznie, bo na praktyce już dziś matematyka, fizyka, chemia są bardzo często częściowo wykładane po litewsku z braku podręczników oraz dążąc do przyswojenia przez uczni litewskiej terminologii)), a za dwa lata także ujednolicony egzamin z języka litewskiego – jednakowy dla szkół litewskich (w których nauczanie tego języka odbywa się wciągu 12 lat) i nielitewskich (które mają 2 lata na „dogonienie” litewskich kolegów). Nie pomogły ani 60 tys. podpisów pod petycją przeciwko temu projektowi, które zebrały polskie i rosyjskie organizacje społeczne na Litwie, ani prośby ministra spraw zagranicznych RP Radosława Sikorskiego.