Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
sobota, 18 czerwca 2011
Waldemar Tomaszewski i grupa europarlamentarzystów wystosowała do przewodniczącego Komisji Europejskiej oraz premiera Węgier list w obronie mniejszości polskiej na Litwie. Na Litwie natychmiast odezwały się głosy, że Tomaszewski ponownie „oczernia” Litwę na arenie międzynarodowej. Wydaje mi się, że jest to opinia nieco nieusprawiedliwiona. Tomaszewski robi to, co w jego opinii, robić powinien. Został wybrany do Parlamentu Europejskiego z listy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, partii która nie ma de facto żadnego programu ogólnokrajowego czy ogólnoeuropejskiego, nie interesują ją problemy inne niż problemy Polaków na Litwie. Dlatego Waldemar Tomaszewski uzyskawszy międzynarodową trybunę wykorzystuje ją maksymalnie do nagłośnienia tych problemów, szczególnie że problemów u Polaków na Litwie nie brakuje. Przyznała to podczas ostatniego posiedzenia sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych nawet ambasador RL w Polsce Loreta Zakarevičienė. Niestety nagłośnienie problemów w tym przypadku wcale nie przybliża nas do ich rozwiązania.
piątek, 17 czerwca 2011
Dlaczego non stop politycy i media wyciągają na światło dzienne tych wszystkich garszw, songaił i innych antypolskich oszołomów? Dlaczego robimy im bezpłatną reklamę, dajemy trybunę w naszych mediach? Dlaczego napędzamy im popularność tworząc wokół nich aureolę męczenników za sprawę „narodową”? Bo każdy sposób jest dobry by udowodnić, iż na Litwie istnieje szeroki „antypolski” front. Zresztą zawsze jest pewność, że litewska ekstrema nam również zrewanżuje się jakimś idiotycznym pozwem lub skargą do prokuratury (np. przeciwko Polakom, którzy patriarchę litewskiego narodu Basanavičiusa zamordowali) i napędzi trochę głosów przed wyborami. Dlatego mamy kolejną odsłonę tej niekończącej się szopki. Poseł Jarosław Narkiewicz i Co. zaskarżyli do prokuratury zespół „Diktatūra” z powodu tekstu piosenki „Šalčininkų rajonas”.
poniedziałek, 13 czerwca 2011
W wywiadzie dla Radia „Znad Wilii” poseł Leonard Talmont zapowiedział zaskarżenie nowelizacji Ustawy o oświacie do sądu. Zaznaczył przy tym, że Polacy powinni wykorzystać wszystkie możliwości zaskarżenia ustawy na Litwie, by następnie odwołać się do instytucji międzynarodowych. Czyżby nasi posłowie wreszcie przejrzeli? Jeszcze przed trzema miesiącami lider Akcji Waldemar Tomaszewski zapowiadał, że do sądu nie pójdzie, bo to strata czasu, a trzeba się koncentrować na „zwycięstwie” w przyszłorocznych wyborach sejmowych. Zresztą pozew do Sądu Konstytucyjnego nadal jest jedynie w planach, ale za to złożono dwie skargi do Rzecznika Równych Możliwości i Rzecznika Praw Dziecka. Niby kolejny dowód na to, że partia się troszczy o szkolnictwo polskie na Litwie. W rzeczywistości – bicie piany.
środa, 08 czerwca 2011
Longin Komołowski, poseł na Sejm RP oraz prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, podczas powyborczego festynu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie stwierdza, iż na sukces AWPL duży wpływ miała postawa liderów partii, którzy „idą ramię w ramię z ludem“. Jakbym czytał gazetę „Prawda“ sprzed 30 lat. Ale co tam mowy przyjezdnych notabli! Gdy się czyta lokalną polską prasę, poczucie deja vu, powrotu do „pięknych” sowieckich lat tylko wzmaga się.
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Ostatnie miesiące były bogate na listy intelektualistów na temat stosunków polsko -litewskich. Jesteśmy wręcz świadkami prawdziwej "wojny" na listy otwarte. Przed dwoma tygodniami ukazał się list otwarty, w którym przedstawiciele polskiego środowiska akademickiego wezwali ministra spraw zagranicznych RP do poszukiwania dialogu ze stroną litewską, a dzisiejsza „Rzeczpospolita” przedstawia kolejny list polskich naukowców do Radosława Sikorskiego. Tym razem z uznaniem i poparciem.
piątek, 03 czerwca 2011
W tym tygodniu na znanym z „miłości” do Polaków i Polski delfi.lt aż się roi od specjalistów od intelektu litewskich Polaków. Najpierw znawca problemu Valdemaras Kukulas z wysokości swego „autorytetu” stwierdził, iż iloraz inteligencji u miejscowego Polaka jest niższy niż średnia krajowa, teraz na ten sam temat, tylko nieco inaczej (ale jak zawsze wyłącznie z troski o interesy litewskich Polaków), wypowiedział się Algis Čaplikas, poseł, wiceprzewodniczący litewskiego parlamentu i zarazem przewodniczący będącej na wymarciu partyjki liberalnych centrystów.
Ekstremiści mają to do siebie, że mimo deklarowania całkiem odmiennych celów - wspierają się nawzajem. Wystarczyło, że polscy i litewscy intelektualiści wystosowali do swoich władz listy otwarte wzywające do dialogu i dyskusji, do rozwiązywania polsko-litewskich problemów na drodze poszukiwania kompromisu, natychmiast odezwali się tak litewscy jak i polscy „prawdziwi patrioci”, oburzeni „zdradą interesów narodowych”. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Zaproponuj wyjście z patowej sytuacji, a nacjonaliści rozpoczną wściekłą nagonkę…
środa, 01 czerwca 2011
Sześciu półgłówków (w tym jeden Polak uważający się za Litwina) w kąpielówkach i bikini biega po lesie, świeci biustem, pierniczy o miłości do Litwy, wdziera się na prywatną posesję w Ejszyszkach i zrywa znienawidzoną, polsko-litewską tabliczkę z nazwą ulicy („bo nie chcę by nasz książę Vytautas był Witautasem” – tłumaczy jeden z nich, zapominając o słowach znanego litewskiego historyka Alfredasa Bumblauskasa, iż jest pewne, że akurat wielki książę Witold imię swoje pisał przez „w”; nie zamierzam bronić tych, którzy wbrew prawu takie tabliczki zawiesili, ale zdjąć je ma prawo jedynie właściciel posesji albo komornik, a nie banda bezmózgowców (nawet z kamerami) – mimo wszystko jeszcze żyjemy w nominalnym państwie prawa). Tak wygląda nowe, mające budzić w młodych ludziach patriotyzm reality show „Aš myliu Lietuva” jednej z litewskich telewizji. Nie zdziwię się jeśli się dowiem, że następnego dnia po zakończeniu się show jego uczestnicy spakują walizki i wyjadą „miłować Litwę czynami” do Londynu. Zresztą nie o idiotycznym programie chciałem pisać, tylko o tej cienkiej czerwonej linii pomiędzy prawdą i fałszem, sztuką i tandetą, wolnością słowa i wzniecaniem waśni na tle narodowościowym. Wygląda na to, że dotarliśmy do tej granicy, za którą o Polakach na Litwie można już pisać i mówić wszystko co ślina na język przyniesie.
czwartek, 26 maja 2011
„Próba wymuszenia czegoś siłą rzeczy budzi opór <...>. Na ile spowodowane naszą butą jest przekonanie, że potrafimy wymusić na Litwie wszystko, czego od niej oczekujemy? Myślę, że jesteśmy w stanie wymusić wiele. Ale nie radzę. Efekt będzie taki, że Litwini odreagują gdzie indziej, pogłębi się wzajemna niechęć i nieufność. Odpowiedzią na naszą butę są pogłębiające się litewskie fobie. Nie tylko polityków, ale też społeczeństw. To nie jest dobra podstawa do kształtowania stosunków z sąsiadami. To droga donikąd“ – pisze w „Gazecie Wyborczej“ pierwszy ambasador RP na Litwie Jan Widacki. Wątpię by do słów posła Widackiego przysłuchali się liderzy ZPL czy AWPL. Jan Widacki podpadł im w latach 90., gdy nie zgodził się być ich marionetką i dojną krową, a zaczął energicznie wspierać tę część lokalnego polskiego środowiska, która była nastawiona na szukanie kompromisu z większością litewską. Wątpię też by usłyszano głos byłego ambasadora w polskim MSZie.
środa, 25 maja 2011
Wygląda na to, że po obu stronach granicy polsko-litewskiej dojrzewa powoli zrozumienie, iż regres w stosunkach polsko-litewski jest na rękę jedynie siłom radykalnym oraz państwowm trzecim, ale w żaden sposób samym zainteresowanym, tj. społeczeństwom litewskiemu i polskiemu. Miesiąc po tym jak list otwarty z wołaniem o dialog i porozumienie wystosowali do władz litewskich i polskich litewscy intelektualiści, z podobnym w swojej treści apelem na temat stosunków polsko-litewskich wystapili przedstawiciele środowisk akademickich III RP (w tym z Wilnem niezwykle mocno związani, jak np. prof. Tadeusz Bujnicki, syn znanego wileńskiego poety Teodora Bujnickiego). Niewątpliwie skazując się przez to dobrowolnie na niewybredne ataki internetowych speców od wymachiwania wirtualną szabelką. Zgadzam się w zasadzie z każdym sformułowaniem tego listu, więc postanowiłem zacytować go w całości, bez zbędnych komentarzy.