Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
wtorek, 23 sierpnia 2011
Obejrzałem ostatnio dwa filmy Clinta Eastwooda „Listy z Iwo Jimy” i „Sztandar chwały” (wiem, wiem jestem dobrych kilka lat spóźniony, ale jednak lepiej później niż wcale). Pierwszy opowiada o żołnierzach japońskich straceńczo broniących wyspy Iwo Jima przed amerykańską ofensywą w 1945 roku, drugi – o tej samej bitwie, ale z punktu widzenia amerykańskiego, a nawet nie o bitwie tylko o tym jak amerykanska propaganda wykorzystuje ja w celu wyduszenia kolejnych miliardów ze społeczeństwa zmęczonego niekończącą się wojną. Clint Eastwood, niegdyś przecież jeden z największych twardzieli amerykańskiego kina akcji, nie przesądza o winie jednej czy drugiej strony, raczej przedstawia losy ludzi, którzy rzuceni w wojenną maszynę do mielenia mięsa starają się przetrwać i pozostać ludźmi. Jednym się uda, innym – nie. W filmie Eastwooda Japończycy wcale nie są zimnymi draniami bez uczuć, zaś Amerykanie – bohaterami bez skazy. I jedni, i drudzy są gotowi i na szlachetność, i na podłość. To nie są filmy o bohaterach, tylko filmy o wojnie – krwawej i bezsensownej, niezależnie od tego „kto zaczął”. Obejrzałem i zastanowiłem się: czy mogłaby powstać taka dylogia na temat któregokolwiek konfliktu polsko-litewskiego?
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Nieznani sprawcy w gminie Puńsk, zamieszkałej w przeważającej części przez Litwinów, w nocy z niedzieli na poniedziałek (21/22 sierpnia) zamazali tablicy z nazwami szeregu miasteczek i wsi w języku litewskim białą i czerwona farbą, zaś znajdujący się w Puńsku pomnik na cześć pierwszego litewskiego przedstawienia teatralnego obleli farbą i wypisali na nim słowo „Falanga”. „To była zaplanowana, zorganizowana akcja. Przypadki wandalizmu zdarzały się i wcześniej, ale tym razem jechano przez całą gminę i w sposób zorganizowany zamazywano litewskie napisy” – twierdzi wójt Puńska Vytautas Liškauskas. Jego zdaniem jest to poważny atak polskich nacjonalistów I faszystów na polskich Litwinów.
sobota, 20 sierpnia 2011
Dziennikarz powinien przedstawić w artykule poglądy wszystkich stron. Nie musi się zgadzać z nimi zgadzać, ale powinien przedstawić sprawę obiektywnie i/lub uczciwie, zaś własny stosunek do niej wyrazić w odautorskim komentarzu. Taki lub podobny zapis można znależć w każdym kodeksie etyki dziennikarskiej, tego uczą na studiach dziennikarskich. Niestety dziś te złote zasady już dawno straciły jakąkolwiek wartość. Szczególnie na Wilenszczyźnie gdzie toczy się przecież wojna, a na wojnie wszystkie chwyty dozwolone. A la guerre comme a la guerre… Wcześniej czy później ten brak obiektywizmu "w imię lepszej sprawy" musiał się skonczyć źle. Szkoda jedynie, że padło na polskojęzyczny wileński portal "Wilnoteka", który akurat jako jeden z ostatnich na Wileńszczyźnie jeszcze próbuje lawirować (mniej lub bardziej udanie) pomiędzy uczciwym dziennikarstwem i pisaniem laurek na cześć Wodza (-ów). Przed miesiącem litewska Inspektor ds. Etyki Dziennikarskiej Zita Zamžickienė upomniała portal „Wilnoteka” za zbyt jednostronną publikację na temat litewskiej reformy szkolnictwa.
piątek, 19 sierpnia 2011
Podobno raz do roku nawet zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Politycy AWPL-ZPL przemawiają po litewsku, z trybuny sejmowej lub na łamach litewskich mediów, jeszcze rzadziej, ale jednak chlubne wyjątki się zdarzają. Ostatnio Edward Trusewicz, sekretarz Związku Polaków na Litwie oraz radny samorządu m. Wilna, ogłosił na łamach internetowego portalu delfi.lt tekst pt. „Czy będą nazwy ulic w języku polskim?“. Nie chce być oskarżony o stronniczość, ale na mojej pamięci jest to chyba pierwszy tekst wysokiej rangi polskiego polityka zamieszczony na delfi.lt.
czwartek, 11 sierpnia 2011
Powtórzę to, o czym pisałem niejednokrotnie: za żadne skarby nigdy nie mogłem zrozumieć miłości liderów Akcji Wyborczej Polaków na Litwie do partii usuniętego w drodze impeachmentu prezydenta Rolandasa Paksasa. „Paksiści” już niejednokrotnie udowodnili, że mają polskie postulaty w głębokim poważaniu (wystarczy przypomnieć wyniki sejmowych głosowań nad Ustawą o pisowni imion i nazwisk czy nowelizacją Ustawy o oświacie), a jednak AWPL nadal demonstruje niezwykłą wręcz miłość i przywiązanie do „Porządku i Sprawiedliwości”, za każdym razem na poziomie sejmowym lub samorządowym wchodząc w koalicje z tą partią. Ostatnio Rolandas Paksas, który już wcześniej proponował „ignorować Polskę” zaciekawił się obroną litewskości na Wileńszczyźnie i ogłosił na łamach delfi.lt prawdziwy panegiryk „narodowo zaangażowanej młodzieży” i „zdrowemu nacjonalizmowi”.
środa, 10 sierpnia 2011
Turcy w Niemczech, Arabowie we Francji, Pakistańczycy w Wielkiej Brytanii, Somalijczycy w Holandii już nie chcą więcej się integrować. Tworzą odizolowane od reszty społeczeństwa getta i jest im z tym dobrze. Ba, próbują swoje tradycje i religie narzucać także reszcie społeczeństwa. Politolodzy i politycy coraz częściej mówią o kryzysie lub wręcz końcu multikulturalizmu. Kanclerz Angela Merkel ogłosiła nawet 16 października ur., na spotkaniu z młodzieżówką CDU, że multikulturalizm całkowicie zawiódł. Problem polega na tym, że w obrębie cywilizacji euroatlantyckiej nie ma i nie może być żadnej sensownej alternatywy dla niego. A na Litwie taką politykę nawet jeszcze nie zaczęto na dobre uprawiać, nadal niestety tkwiąc w XIX wiecznych schematach państwa narodowego.
sobota, 06 sierpnia 2011
Gdy się czyta wyłącznie polskie media, szczególnie te wydawane/tworzone na Litwie, może powstać mylne wrażenie, że na tematy polskie na Litwie wypowiadają się wyłącznie Garšva, Songaila, Zinkevičius oraz Butkus (tytuły naukowe tych dwóch ostatnich jedynie dowodzą, że kariera naukowa wcale nie jest skuteczną ochroną przed idiotyzmem – zresztą wie o tym każdy kto studiował, niezależnie od tego czy robił to na Litwie, w Polsce czy USA). Jest to oczywiście wrażenie mylne. Na łamach prasy litewskiej coraz częściej wypowiadają się także osoby bardzo przychylne wobec Polski i Polaków. Niestety w odróżnieniu od wypowiedzi Garšvy czy Songaily te wypowiedzi pozostają zazwyczaj niezauważone przez lokalne polskie media czy np. korespondentów PAP na Litwie. Dlatego chciałbym dzisiaj zaproponować Państwu nieco większe wycinki z wywiadu Imantasa Melianasa, który ukazał się przed trzema dniami na łamach jednego z najpopularniejszych litewskich portalów internetowych balsas.lt.
piątek, 05 sierpnia 2011
No i mamy kolejny „problem” w stosunkach polsko-litewskich. 29 kwietnia br. Rada samorządu rejonu wileńskiego postanowiła jedną z ulic w podwileńskiej gminie Zujuny nazwać imieniem poety Juliana Tuwima. Przedstawiciel rządu w powiecie wileńskim Jurgis Jurkevičius natychmiast poprosił o odwołanie decyzji rady samorządu. 22 lipca br.radni rejonowego samorządu rozpatrzyli jego wniosek, ale jednomyślnie przychylili się do podpisanego przez ponad setkę mieszkańców Zujun apelu o zachowanie dotychczasowej nazwy ulicy. Jurgis Jurkevičius zapowiedział zaskarżenie tej decyzji do sądu. Natychmiast zawrzało na stronach internetowych. Jedni internauci wrzeszczą o tym, że niemal antysemita Jurkevičius zabiera nam Tuwima, inni – dlaczego tak póżno, bo przecież Tuwim - to piewca komunizmu i Stalina! Oczywiście tradycyjnie już żadna z ukazujących się na Litwie polskich gazet nie spróbowała nawet przeanalizować istotę problemu.
czwartek, 04 sierpnia 2011
32-letni Norweg, sympatyzujący ze skrajną prawicą, nienawidzący islamu i multikulturowości, oczekujący na nową odsiecz wiedeńską (ma nastąpić zgodnie z jego przewidywaniami w roku 2083) Anders Behring Breivik, najpierw zdetonował samochód pułapkę przed siedzibą norweskiego premiera, zabijając osiem osób i raniąc wiele innych, następnie zaś udał się na oddaloną o 45 minut drogi wyspę Utoya i rozstrzelał tam z broni automatycznej 69 nastolatków, uczestników obozu młodzieżówki Partii Pracy. Norweska tragedia odbiła się głośnym echem na całym świecie. W tym także na Litwie. Litewska policja i służby specjalne natychmiast zabrały się za wyłapywanie potencjalnych litewskich „breivików”.
środa, 20 lipca 2011
Rząd litewski z uporem godnym lepszej sprawy walczył na początku roku o zgodę Komisji Europejskiej na przedłużenie jeszcze o trzy lata moratorium na sprzedaż ziemi rolnej obcokrajowcom (wstępując do UE Litwa wywalczyła w tej kwestii 7-letni okres przejściowy). Ostatecznie Komisja takiego zezwolenia udzieliła, ale litewscy politycy… zapomnieli przedłużyć obowiązywanie ustawy konstytucyjnej z 2003 r. zakazującej sprzedaży ziemi obcokrajowcom. Ustawa wygasła 1 maja br., a więc dziś na Litwie każdy obywatel UE może nabyć ziemię bez żadnych ograniczeń. Co prawda 29 czerwca litewscy parlamentarzyści przyjęli w tej sprawie rezolucję, zapewniającą, iż zakaz zostanie przedłużony, jednak bez zmiany ustawy konstytucyjnej jest to tylko pusta deklaracja.