Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
piątek, 25 marca 2011
Najprostsza odpowiedź brzmi, bo Litwini na to nigdy się nie zgodzą. Ja jednak pamiętam czasy, gdy sama myśl o koalicji z Polakami dla partii litewskich była nie do przyjęcia. Wciągu ostatnich lat jednak wiele się zmieniło i dziś takie koalicje istnieją i na poziomie rządowym, i samorządowym. Być może więc najprostsza odpowiedź nie jest ani jedyną, ani prawdziwą?
poniedziałek, 21 marca 2011
„Jeśli wcześniej mówiliśmy, że są to tylko skrajności i nastawienie pojedynczych osób, to dziś antypolskie nastroje górują od prawicy po lewicę. To co rząd Andriusa Kubiliusa próbuje robić, nie znajduje poparcia w Sejmie zarówno na prawicy, jak i lewicy. Jest to skutek tego, że zmniejszyła się liczba spotkań, nie spotykają się, jak za czasów prezydenta Valdasa Adamkusa, członkowie rad prezydenckich. Nie spotykają się członkowie rządowych grup roboczych. Nie spotykają się grupy parlamentarne. Uważam to za błąd zarówno jednej, jak i drugiej strony” – takimi słowami Czesław Okińczyc, adwokat, właściciel wileńskiej rozgłośni radiowej „Znad Wilii” oraz konsultant premiera Litwy ds. stosunków polsko-litewskich skrytykował nieformalne embargo, które wprowadziła Polska na rozmowy z Litwinami: „Odgradzanie się nie doprowadzi do niczego dobrego, dlatego że naród litewski jest taki, jaki jest i jego mentalność nie zmieni się w jeden albo dwa dni, natomiast każde odgradzanie doprowadza do swego rodzaju odwetu, do nasilania się nacjonalistycznych tendencji w tym państwie”.
piątek, 18 marca 2011
Wczoraj (17 marca) litewski Sejm przyjął nową redakcję Ustawy o oświacie, która od 1 września br. wprowadza nauczanie historii, geografii i jeszcze dwóch przedmiotów w szkołach polskich po litewsku (dotychczas po litewsku był wykłada tylko język i literatura litewskie, reszty przedmiotów uczniowie polskich szkół uczyli się w języku ojczystym (teoretycznie, bo na praktyce już dziś matematyka, fizyka, chemia są bardzo często częściowo wykładane po litewsku z braku podręczników oraz dążąc do przyswojenia przez uczni litewskiej terminologii)), a za dwa lata także ujednolicony egzamin z języka litewskiego – jednakowy dla szkół litewskich (w których nauczanie tego języka odbywa się wciągu 12 lat) i nielitewskich (które mają 2 lata na „dogonienie” litewskich kolegów). Nie pomogły ani 60 tys. podpisów pod petycją przeciwko temu projektowi, które zebrały polskie i rosyjskie organizacje społeczne na Litwie, ani prośby ministra spraw zagranicznych RP Radosława Sikorskiego.
poniedziałek, 14 marca 2011
11 marca br., jak każdego roku, kilkaset neonazistowskich zombies po chemioterapii i w butach ortopedycznych wznosząc okrzyki „Litwa dla Litwinów” przemaszerowało główną ulicą Wilna od Placu Katedralnego na Górę Boufałową, gdzie odbył się równie tradycyjny koncert zespołów neopogańskich i nazistowskich „Tėvynei”. W taki sposób litewscy skinheadzi i poseł na Sejm RL Kazimieras Uoka uczcili 21. rocznicę odzyskania niepodległości przez Litwę. Od kilku lat marsze neonazistów wzbudzają zgorszenie nie tylko wśród większości mieszkańców Litwy, ale i zagranica, jednak litewskie sądy twardo stoją na straży konstytucyjnych wolności zebrań i słowa. Ba, przed rokiem wileński sąd okręgowy uznał nawet, iż hasło „Litwa dla Litwinów” nie jest hasłem ksenofobicznym, bowiem chodzi jedynie o to, że „polityczne prawa na Litwie mogą należeć jedynie do jej obywateli”. Bardzo wątpię by łysogłowi wznoszący te okrzyki podzielaliby aż tak szeroką interpretację tego hasła, które jeszcze do niedawna było wykrzykiwane razem z „Juden Raus” i „Piękna jest Litwa bez Rosjan”, ale pal licho tę decyzję sądową. Ostatecznie jak mawiał Wolter: gotów jestem dać się posiekać za twoje prawo do wypowiedzi, nawet jeśli się z Tobą nie zgadzam. Czy jakoś podobnie.
niedziela, 06 marca 2011
Gdy w roku 2004 na liście kandydatów Akcji Wyborczej Polaków na Litwie do Europarlamentu znalazł się były kadrowy pracownik sowieckiej bezpieki, major KGB Wiktor Bałakin, można to było nazwać wypadkiem przy pracy. AWPL wówczas była w koalicji ze Związkiem Rosjan, Bałakina zaproponowali partnerzy koalicyjni i być może jego przeszłość liderowi Akcji naprawdę nie była znana. Jednak gdy major Bałakin znalazł się na liście Bloku Tomaszewskiego i w roku bieżącym – tym razem już jako przedstawiciel opozycyjnego wobec Związku Rosjan Sojuszu Rosjan — w kuluarach wileńskiej polityki zaczęto się szeptać, czy aby nie jest to prawdziwy spiritus movens polsko-rosyjskiej koalicji. A nawet nie sam major, tylko jego dawni współpracownicy.
sobota, 05 marca 2011
Czapki z głów panowie! Można mieć różne opinie o Waldemarze Tomaszewskim, ale niezaprzeczalnie udała mu się rzecz niezwykła: mianowicie stworzył on z organizacji mającej służyć jako parawan dla politycznych ambicji ZPL, idealną maszynę do zdobywania władzy. Wybory samorządowe, które odbyły się w ubiegłą niedzielę (27 lutego), jeszcze raz potwierdziły, iż Akcja Wyborcza Polaków na Litwie jest dziś niewątpliwie jedną z 8-10 liczących się nie tylko w rozgrywkach regionalnych, ale i ogólnokrajowych partii na Litwie oraz jedną z mniej więcej trzech (obok konserwatystów i socjaldemokratów) mających stabilny, „twardy” elektorat, który jest tej partii wierny nie zważając na nic. AWPL zdobyła blisko o 20 tys. głosów więcej niż przed 4 laty i o 12 mandatów więcej niż w roku 2007, jednak ten sukces, gdy się spojrzy na jego przyczyny, nie wydaje się być czymś nadzwyczajnym.
piątek, 11 lutego 2011
Benjamin Franklin, jeden z Ojców-Założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, kiedyś powiedział: „Naród, który dla bezpieczeństwa zrezygnował z wolności, nie jest wart ani jednego, ani drugiego”. Dlatego zgadzając się z wieloma założeniami programowymi AWPL - ZPL (np. w kwestii oświaty polskiej, zwrotu ziemi czy pisowni nazwisk), wspierając ich realizację i słowem, i czynem, nie mogę i nie chcę zgodzić się z metodami zdobywania i sprawowania władzy stosowanymi przez te organizacje i ich liderów, które w moim odczuciu są (krypto)autorytarne.
poniedziałek, 07 lutego 2011
Przez wiele lat, od czasu odzyskania przez Litwę niepodległości, spora część polskiej społeczności na Litwie stała wyciągniętą ręką, czekając na jakiś przyjazny gest ze strony Litwinów. Artur Płokszto, Zygmunt Mackiewicz, Aleksander Popławski, Anicet Brodawski, Czesław Okińczyc i wielu innych działaczy polskich, dla których zbyt bezkompromisowa postawa liderów Związku Polaków na Litwie i Akcji Wyborczej Polaków na Litwie była nie do przyjęcia, tworzyli różnego rodzaju inicjatywy by doprowadzić do porozumienia z Litwinami i załatwienia postulatów polskiej mniejszości na drodze porozumienia. Litwini chętnie zapraszali tych działaczy na salony, zwodzili obietnicami, robili nic nieznaczące gesty, ale ostatecznie nie załatwili żadnego z polskich problemów.
wtorek, 01 lutego 2011
27 lutego br., gdy litewscy wyborcy przyjdą do urn by oddać swoje głosy na ulubione partie, nie znajdą na listach wyborczych nazwy „Akcja Wyborcza Polaków na Litwie“ (przynajmniej nie w Wilnie oraz rejonach wileńskim, solecznickim czy trockim). Nie jest to bynajmniej kolejna sztuczka „złych“ Litwinów, kolejna odsłona „antypolskiego“ frontu, o którym na okrągło trąbią wszystkie lokalne polskie media. Tym razem jest to wymysł albo genialnych piarowców konsultujących AWPL, albo samego Wodza. Tak czy inaczej Akcja Wyborcza i jej satelici tym razem na wybory idą pod szyldem „Blok Waldemara Tomaszewskiego“.
środa, 12 stycznia 2011
Przed 20 laty, w nocy z 13 na 14 stycznia, sowieccy spadochroniarze szturmem wdarli się do wileńskiej wieży telewizyjnej. Przeciwko kilkutysięcznemu bezbronnemu tłumowi obrońców wieży sowieccy generałowie rzucili czołgi. Rozległy się strzały. Od kul i pod gąsienicami czołgów zginęło 13 osób. Dla Litwinów 13 stycznia to, obok 16 lutego (w ten dzień w 1918 r. litewska Taryba proklamowała utworzenie niepodległego państwa litewskiego) oraz 11 marca (w ten dzień w 1990 r. litewska Rada Najwyższa proklamowała odrodzenie niepodległej republiki litewskiej), jedna z najważniejszych dat w historii państwa. Litewskie elity dotychczas pamiętają, że w owych trudnych dla Litwy czasach Polacy byli z nimi, wspierali młodą niepodległą Litwę. Tym boleśniejszy jest policzek wymierzony przez najwyższe władze RP w przeddzień 20-tej rocznicy styczniowej tragedii – na obchody do Wilna nie przyjedzie ani prezydent RP, ani premier, ani marszałek Sejmu.