Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Ostatnie miesiące były bogate na listy intelektualistów na temat stosunków polsko -litewskich. Jesteśmy wręcz świadkami prawdziwej "wojny" na listy otwarte. Przed dwoma tygodniami ukazał się list otwarty, w którym przedstawiciele polskiego środowiska akademickiego wezwali ministra spraw zagranicznych RP do poszukiwania dialogu ze stroną litewską, a dzisiejsza „Rzeczpospolita” przedstawia kolejny list polskich naukowców do Radosława Sikorskiego. Tym razem z uznaniem i poparciem.
piątek, 03 czerwca 2011
W tym tygodniu na znanym z „miłości” do Polaków i Polski delfi.lt aż się roi od specjalistów od intelektu litewskich Polaków. Najpierw znawca problemu Valdemaras Kukulas z wysokości swego „autorytetu” stwierdził, iż iloraz inteligencji u miejscowego Polaka jest niższy niż średnia krajowa, teraz na ten sam temat, tylko nieco inaczej (ale jak zawsze wyłącznie z troski o interesy litewskich Polaków), wypowiedział się Algis Čaplikas, poseł, wiceprzewodniczący litewskiego parlamentu i zarazem przewodniczący będącej na wymarciu partyjki liberalnych centrystów.
Ekstremiści mają to do siebie, że mimo deklarowania całkiem odmiennych celów - wspierają się nawzajem. Wystarczyło, że polscy i litewscy intelektualiści wystosowali do swoich władz listy otwarte wzywające do dialogu i dyskusji, do rozwiązywania polsko-litewskich problemów na drodze poszukiwania kompromisu, natychmiast odezwali się tak litewscy jak i polscy „prawdziwi patrioci”, oburzeni „zdradą interesów narodowych”. Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Zaproponuj wyjście z patowej sytuacji, a nacjonaliści rozpoczną wściekłą nagonkę…
środa, 01 czerwca 2011
Sześciu półgłówków (w tym jeden Polak uważający się za Litwina) w kąpielówkach i bikini biega po lesie, świeci biustem, pierniczy o miłości do Litwy, wdziera się na prywatną posesję w Ejszyszkach i zrywa znienawidzoną, polsko-litewską tabliczkę z nazwą ulicy („bo nie chcę by nasz książę Vytautas był Witautasem” – tłumaczy jeden z nich, zapominając o słowach znanego litewskiego historyka Alfredasa Bumblauskasa, iż jest pewne, że akurat wielki książę Witold imię swoje pisał przez „w”; nie zamierzam bronić tych, którzy wbrew prawu takie tabliczki zawiesili, ale zdjąć je ma prawo jedynie właściciel posesji albo komornik, a nie banda bezmózgowców (nawet z kamerami) – mimo wszystko jeszcze żyjemy w nominalnym państwie prawa). Tak wygląda nowe, mające budzić w młodych ludziach patriotyzm reality show „Aš myliu Lietuva” jednej z litewskich telewizji. Nie zdziwię się jeśli się dowiem, że następnego dnia po zakończeniu się show jego uczestnicy spakują walizki i wyjadą „miłować Litwę czynami” do Londynu. Zresztą nie o idiotycznym programie chciałem pisać, tylko o tej cienkiej czerwonej linii pomiędzy prawdą i fałszem, sztuką i tandetą, wolnością słowa i wzniecaniem waśni na tle narodowościowym. Wygląda na to, że dotarliśmy do tej granicy, za którą o Polakach na Litwie można już pisać i mówić wszystko co ślina na język przyniesie.
czwartek, 26 maja 2011
„Próba wymuszenia czegoś siłą rzeczy budzi opór <...>. Na ile spowodowane naszą butą jest przekonanie, że potrafimy wymusić na Litwie wszystko, czego od niej oczekujemy? Myślę, że jesteśmy w stanie wymusić wiele. Ale nie radzę. Efekt będzie taki, że Litwini odreagują gdzie indziej, pogłębi się wzajemna niechęć i nieufność. Odpowiedzią na naszą butę są pogłębiające się litewskie fobie. Nie tylko polityków, ale też społeczeństw. To nie jest dobra podstawa do kształtowania stosunków z sąsiadami. To droga donikąd“ – pisze w „Gazecie Wyborczej“ pierwszy ambasador RP na Litwie Jan Widacki. Wątpię by do słów posła Widackiego przysłuchali się liderzy ZPL czy AWPL. Jan Widacki podpadł im w latach 90., gdy nie zgodził się być ich marionetką i dojną krową, a zaczął energicznie wspierać tę część lokalnego polskiego środowiska, która była nastawiona na szukanie kompromisu z większością litewską. Wątpię też by usłyszano głos byłego ambasadora w polskim MSZie.
środa, 25 maja 2011
Wygląda na to, że po obu stronach granicy polsko-litewskiej dojrzewa powoli zrozumienie, iż regres w stosunkach polsko-litewski jest na rękę jedynie siłom radykalnym oraz państwowm trzecim, ale w żaden sposób samym zainteresowanym, tj. społeczeństwom litewskiemu i polskiemu. Miesiąc po tym jak list otwarty z wołaniem o dialog i porozumienie wystosowali do władz litewskich i polskich litewscy intelektualiści, z podobnym w swojej treści apelem na temat stosunków polsko-litewskich wystapili przedstawiciele środowisk akademickich III RP (w tym z Wilnem niezwykle mocno związani, jak np. prof. Tadeusz Bujnicki, syn znanego wileńskiego poety Teodora Bujnickiego). Niewątpliwie skazując się przez to dobrowolnie na niewybredne ataki internetowych speców od wymachiwania wirtualną szabelką. Zgadzam się w zasadzie z każdym sformułowaniem tego listu, więc postanowiłem zacytować go w całości, bez zbędnych komentarzy.
wtorek, 24 maja 2011
„Nasi najwyższej rangi politycy przez wiele lat łudzili Polaków obietnicami, które nigdy nie zostały zrealizowane. Gdy przez 20 lat się ludzi okłamuje, oni się wkurzają – to absolutnie logiczne” – stwierdził podczas zorganizowanej w Sejmie dyskusji na temat zagrożeń ze strony prawicowego ekstremizmu Algimantas Šindeikis, wydawca opiniotwórczego litewskiego tygodnika „Veidas”. Wykładowca Uniwersytetu im. Michała Romera Romualdas Kacevičius zaś uważa, że „mniejszości narodowe rozczarowują się w Litwie”. Jego zdaniem rosyjskojęzyczni mieszkańcy Litwy coraz częściej określają Litwę jako państwo nie będące w stanie zachować swojego projektu. Wtóruje mu również dyrektor Instytutu Społeczeństwa Obywatelskiego Darius Kuolys: „Prawdą jest, iż związek litewskich Polaków z Litwą był zawsze dosyć luźny, a ostatnio nawet ten luźny związek zaczyna zanikać”.
poniedziałek, 23 maja 2011
Czasami zastanawiam się, czy aby ci co zarzucają rządowi Andriusa Kubiliusa totalną bezmyślność nie mają racji? Po przyjęciu przez Sejm kontrowersyjnych poprawek do Ustawy o oświacie, które w znaczny sposób uszczupliły polski stan posiadania w szkolnictwie, ministrowie postanowili ratować sytuację na poziomie rządowym. Zmniejszono wymagania w sprawie kompletacji klas początkowych, uproszczono wymagania egzaminacyjne z języka państwowego i dano „prezent” wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku (UwB) w postaci tzw. koszyka studenta. Oczywiście nie łagodzi to wszystkich negatywnych skutków nowej Ustawy o oświacie, ale jest jednak jakimś pozytywnym sygnałem. Niestety się okazuje, że ten ostatni „prezent” mógł zostać udzielony z naruszeniem obowiązującego prawa.
niedziela, 22 maja 2011
Właśnie zakończyły się wybory prezesa największej litewskiej partii prawicowej – Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów. Wybory wbrew prognozom politologów wygrał najbardziej znienawidzony (według badań opinii publicznej; a propos do trójki najbardziej nielubianych polityków należy także Waldemar Tomaszewski) litewski polityk, premier Andrius Kubilius. Na Kubiliusa zagłosowało 5546 konserwatystów (w Związku Ojczyzny wybory prezesa są bezpośrednie, tj. w nich ma prawo uczestniczyć każdy członek partii), natomiast na jego rywalkę, przewodnicząca litewskiego Sejmu (w popularności ustępującą jedynie aktualnej prezydent RL Dali Grybauskaitė) Irenę Degutienė – 4628. Za Kubiliusem opowiedzieli się przede wszystkim mieszkańcy dużych miast (Wilna i Kowna), na prowincji zaś głosy podzieliły się mniej więcej po równo.
piątek, 20 maja 2011
Wczoraj (19 maja) pod gmachem Ministerstwa Oświaty i Nauki pikietowało 500 osób z Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie (swoją drogą zabawna nazwa: zawsze myślałem, że to dzieci (uczniowie) mają rodziców, a nie szkoły). Po raz kolejny zaprotestowano przeciwko dyskryminacyjnym przepisom nowej Ustawy o oświacie (a propos już nie akcentowano niechęci do nauczania w języku litewskim, tylko całkiem słusznie zwracano uwagę rządzących na łamanie zasady równości przy ujednolicaniu egzaminu z języka litewskiego i inne niejasności). I minister oświaty G. Steponavičius, i premier A. Kubilius zapowiedzieli, że są gotowi do dalszej dyskusji, ale o zmianie Ustawy nie może być mowy.