Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
piątek, 28 września 2012
Przyszły marszałek Polski i czterech przyszłych premierów Polski - tak wyglądał trzon grupy, która dokonała 26 września 1908 roku najgłośniejszego na ziemiach polskich napadu rabunkowego. Dowodzona przez Józefa Piłsudskiego Frakcja Rewolucyjna PPS po nieudanej rewolucji 1905 roku była bliska upadku. W tej sytuacji Piłsudski stwierdził, że warto zakończyć działalność jakimś mocnym akcentem, głośną akcją. W tym celu Piłsudski wybrał stację kolejową w Bezdanach w okolicach Wilna, bo znał doskonale tamte tereny, a miejscowa policja miała słabe doświadczenie w ściganiu konspiratorów. Piłsudski wtajemniczył w plan Aleksandra Prystora, późniejszego premiera RP, który udał się do Wilna i rozpoczął opracowywanie szczegółów akcji. Z Kijowa sprowadzono Aleksandrę Szczerbińską (przebywała tam w związku z planowanym włamaniem do banku). W sobotę, 26 września, sześciu ludzi z Walerym Sławkiem na czele jechało pociągiem, który o 23.00 wtoczył się na stację w Bezdanach. Jeszcze dwóch zamachowców czekało już na peronie. Gdy pociąg stanął, grupa Sławka rozbroiła eskortę i sterroryzowała oficerów i urzędników. Padły strzały i rozległy się wybuchy, atakujący otoczyli pociąg. Jeden z zamachowców rozbił telefon i telegraf, po czym zamknął semafory, tymczasem drugi z browningiem i bombą w ręku trzymał w szachu przerażony tłum na stacji. Gdy żandarmi wciąż ostrzeliwali się z wnętrza wagonu, Gibalski wrzucił bombę przez wybite okno. Piłsudski, Prystor i Tomasz Arciszewski wdarli się do przedziału pocztowego, lecz eskorta ukryła się za pancernymi drzwiami. Chwila wahania i Piłsudski grozi żołnierzom po rosyjsku, że odliczy do dziesięciu i wrzuci bombę. Na „siedem" konwojenci otworzyli drzwi i wyszli z podniesionym rękami. Łupem zamachowców padło prawie 300 tys. rubli (według dzisiejszych cen – około 3 milionów dolarów). Żaden z bojowników nie zginął, po stronie rosyjskiej był jeden zabity i pięciu rannych. Jakieś 10 lat temu napisałem takie ironiczne opowiadanko postmodernistyczne pt. „Golonka i rewolucja”, luźno oparte na zdarzeniach poprzedzających ten właśnie „napad stulecia” (a propos większość wypowiedzi w tym opowiadaniu jest „autentyczna", pochodzi z listów Piłsudskiego i … filmu „Pulp Fiction”). W 2007 roku opowiadanie ukazało się na łamach warszawskiego pisma „Wakat”.
środa, 26 września 2012
Dwie historie, związane z litewskimi księżmi, przetoczyły się ostatnio przez litewskie i polskie media. Najpierw ksiądz Oskaras Volskis z Wędziagoły, zorganizował protest przeciwko… dyskryminacji Polaków na Laudzie. Następnie ksiądz-rektor Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie Vaidas Vaišvilas wypędził z kościoła polskich turystów i kazał „wynosić się do Polski". Dwie radykalnie różne postawy dwóch Litwinów. Przeciwnicy Oskarasa Volskisa twierdzą, że chodzi mu wcale nie o dyskryminowanych Polaków, tylko o własne porachunki z rządzącymi rejonem kowieńskim socjaldemokratami, którzy skąpią grosza na remonty w wędziagolskiej parafii. I pewnie troche jest na rzeczy, gdyż organizatorzy protestu dyskryminację Polaków sprowadzają do... zaniedbania budynków kościelnych. Z kolei zwolennicy Vaišvilasa tłumaczą, iż turyści z Polski zachowują się często w Sanktuarium hałaśliwie, co – nawet jeśli jest prawdziwe - w żaden sposób księdza-rektora nie tłumaczy (zresztą nie jest to pierwszy przejaw „miłości bliźniego" w wykonaniu księdza Vaišvilasa, wcześniej zdarzało mu się np. odmawiać udzielenia ślubu, jeśli para młoda prosiła o mszę w języku polskim (chociaż msza w języku polskim w Sanktuarium jest każdej niedzieli celebrowana) - oczywiście największym problemem jest to, że ludzie nie zgłaszają takich „dziwactw" księdza-rektora do Kurii, a więc formalnie nic się nie stało). Interesujące, że działacze AWPL i ZPL reagują na te zdarzenia wręcz z niespotykaną dotychczas powściągliwością (co prawda jednym z organizatorów protestu w Wędziagole jest Ryszard Jankowski, lider miejscowego oddziału ZPL i kandydat do Sejmu z ramienia AWPL). Zresztą wcale reagować nie muszą, szczególnie że byłoby to sprzeczne z obraną przez Waldemara Tomaszewskiego strategią partii ogólnonarodowej, bo litewscy talibowie (w tym także w sutannach) bez przerwy i tak napędzają im przecież głosy.
poniedziałek, 24 września 2012
Ostatnio widziałem na PL DELFI sondę: Czy Polak może dostać się do Sejmu nie z listy AWPL? Moim zdaniem tak, o czym świadczą przykłady Artura Płokszty, Aleksandra Popławskiego, Aleksandra Sacharuka i kilku innych litewskich polityków polskiego pochodzenia. Jednak jest to cholernie trudne i potrzeba na to naprawdę szczęśliwego zbiegu okoliczności: kandydat powinien być osobą popularną w polskich środowisku, jednocześnie być do „strawienia” dla większości wyborców-Litwinów, powinien zaangażować w kampanię wyborczą poważne środki pieniężne (własne, bo partie na ten cel forsy skąpią), startować z listy popularnej partii, z odpowiednio wysokiego miejsca na tej liście (ponieważ należy liczyć się ze spadkiem co najmniej o kilkanaście miejsc; tradycyjnie Litwini rankingują Polaków w dół, a Polacy Litwinów) lub okręgu z przewagą polskich głosów i jednocześnie niezdominowanym przez AWPL. Dlatego większość litewskich Polaków startujących z ramienia partii ogólnolitewskich jest skazana na rolę statystów. Niektórzy z nich próbują swoich sił przez wiele lat i z różnych partii, inni – po jednym-dwóch nieudanych startach wycofują się z aktywnej polityki, a spora część przechodzi do AWPL (wbrew pozorom nie jest to takie trudne). Jeden z najnowszych przykładów tej ostatniej opcji – o którym i nasze media, i tropiciele „zdrajców sprawy polskiej” milczą (ci ostatni mają najpewniej coraz częściej niezły mętlik w głowie tak często bowiem wczorajszy „zdrajca” i „wróg polskości nr 1" staje się nieoczekiwanie najserdeczniejszym przyjacielem - co raz jeszcze wskazuje na idiotyzm takiego szufladkowania) – Zofia Matarewicz, która wystartuje z 58-ego miejsca na liście AWPL oraz w okręgu jednomandatowycm w Justyniszkach. Niewątpliwie w chwili, gdy partia jest tak blisko przekroczenia progu wyborczego popularna dyrektorka dyrektorka prestiżowej wileńskiej (polskiej) szkoły-przedszkola „Wilia” na liście to nabytek być może nawet cenniejszy niż Prunskus & Co.
czwartek, 20 września 2012
„Mnie to ciąży, że dość często wypowiadam się na tematy polityczne. Uważam, że to nie jest moje powołanie. Z drugiej strony jest tyle tabu, o których się nie mówi... Jest taka stara mądrość żydowska, chasydzka, że „Jeśli nie ja, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?” – powiedział chyba najsłynniejszy współczesny litewski poeta i eseista Tomas Venclova w wywiadzie dla PL DELFI. Ubiegły tydzień w ogóle na Litwie przeszedł pod znakiem wizyty Venclovy, który udzielił kilkunastu wywiadów, spotkał się z dyplomatami, studentami i nawet uczniami polskiego Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. Przed kilkoma latami Venclova ogłosił na łamach czasopisma „IQ“ tekst pod znamiennym tytułem „Duszę się“, w którym ostro skrytykował litewski prowincjonalizm, etnocentryzm i zamkniętość. 75-letni poeta i profesor uniwersytetu w Yale nadal kontynuuje swoją syzyfową pracę próbując przybliżyć Litwę do tradycji europejskich i standardów obowiązujących w cywilizacji zachodniej, bo - jak zauważył w wywiadzie dla Radia „Znad Wilii" - „Każdy człowiek myślący jest dysydentem we własnym kraju".
wtorek, 18 września 2012
Dziennikarz i polityk Stanisław Tarasiewicz na swoim blogu zwraca uwagę, że nieco się pospieszyłem z publikacją tekstu „Kwestia polska w programach (ogólno)litewskich partii” i w ten sposób „przegapiłem”, że obok socjaldemokratów i AWPL swoje propozycje w kwestii mniejszości narodowych zgłasza także w swoim programie wyborczym i Związek TAK (Sąjunga TAIP) Artūrasa Zuokasa, którego jest członkiem. Na swoje usprawiedliwienie mogę jedynie dodać, iż Związek TAK zatwierdził swój program wyborczy później niż opublikowałem tekst (a udostępnił internautom w ogóle tylko w ostatnich dniach), zaś z informacji, które otrzymałem przed publikacją wynikało, że Zuokas nie planuje w programie poruszać problemów mniejszości narodowych. Zresztą w swoim artykule lojalnie uprzedziłem, że kilka partii (w tym Związek TAK) jeszcze swoich programów nie opublikowały. Warto więc teraz – naprawiając niejako swój „błąd” — przyjrzeć się propozycjom Związku TAK.
poniedziałek, 17 września 2012
Stosunek ogólnolitewskich partii politycznych do tzw. kwestii polskiej przeanalizowałem w tekście dla PL DELFI pt. „Kwestia polska w programach (ogólno)litewskich partii”. Jak wiadomo wnioski były dosyć smutne. Prawie wszystkie ogólnokrajowe partie polityczne i w roku 2012 kontynuują dotychczasową politykę olewania głosów przedstawicieli mniejszości narodowych. Niemalże jedyną partią, która zauważyła w swoich dokumentach programowych nie tylko istnienie problemów z mniejszościami narodowymi, ale i zaproponowała – poświęcając na to osobny dział – własne pomysły na ich rozwiązanie, jest Partia Socjaldemokratyczna. Dlatego postanowiłem porównać propozycje socjaldemokratów i AWPL. I spotkałem się z dosyć nieoczekiwanym problemem. Otóż w programie wyborczym AWPL o prawach mniejszosci narodowych i innych postulatach polskiej wspólnoty jest zaledwie jeden dosyć enigmatyczny akapit-rozdział, sprowadzający się de facto do lapidarnego stwierdzenia, iż należy przestrzegać standardów zawartych w Ramowej Konwencji Ochrony Praw Mniejszości Narodowych Rady Europy. Problem polega jednak na tym, że te standardy są w różnych krajach różnie traktowane, a sama Konwencja najczęściej osłabia je sformułowaniami: „Gdziekolwiek jest to możliwe...”, „Tam, gdzie jest to właściwe” itp. Być może jednak o to działaczom AWPL i chodzi. Nieokreśloność pozwala na znaczną elastyczność przed, a szczególnie po wyborach. W tej sytuacji propozycje socjaldemokratów robią nieco bardziej korzystne wrażenie nawet jeśli część z nich to też ogólniki, a wartość dodana niektórych bardziej konkretnych (np. odrodzenie Departamentu ds. Mniejszości Narodowych, budowa Domu Wspólnot Narodowych) jest wielce wątpliwa. Zresztą w ogóle opublikowany na stronie internetowej AWPL program robi dziwne wrażenie - bardzo często powtarzają się w nim sformułowania od pierwszej osoby: „Jestem pewny", „Wierzę, że to nam się uda". Najwyraźniej za podstawę programu wzięto przemówienie lidera partii i nikt nawet nie pofatygował się by go zredagować.
piątek, 14 września 2012
W tym roku po raz pierwszy litewscy wyborcy mogli przekazać 1 proc. podatku dochodowego na rzecz partii politycznych (jednocześnie ograniczono możliwości wspierania partii politycznych przez osoby prawne i zwiększono finansowanie z budżetu państwowego). Inspekcja Podatkowa właśnie podała do wiadomości publicznej ile osób i na jaka kwotę wsparło litewskie ugrupowania polityczne. Jeśli chodzi o liczbę osób, które przekazały 1 proc. swojego podatku dochodowego partiom prym wiedzie Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, jednak największą sumę z tego tytułu zebrali konserwatyści. Dlaczego?
środa, 12 września 2012
Podczas niedzielnej (9 września) debaty wyborczej w „Lietuvos rytas TV” został – przy okazji omawiania stosunków z Polską — poruszony i temat praw mniejszości narodowych. Dosyć nieoczekiwanie dobrze wypadli liberałowie, których lider Eligijus Masiulis stanowczo opowiedział się i za dwujęzycznymi tablicami z nazwami ulic, i za oryginalną pisownią imion i nazwisk „nie dlatego, że tego żąda polska mniejszość, a dlatego, iż nazwisko jest prywatną własnością człowieka, ani państwo, ani rząd nie mają prawa zniekształcać go.” Socjaldemokraci, którzy mają program rozwiązania większości probelmów mniejszości narodowych, dłuższy co najmniej trzykrotnie od postulatów AWPL w tej dzsierdzinie, zagubili sie w krytyce rządzących konserwatystów i nic konkretnego nie zaproponowali. Konserwatyści dalej udawali, że nic się nie stało. Uspaskich bagatelizował problem reformy oświaty, bo zapytał „swoich dzieci (które uczą się w litewskiej szkole – przyp. blog.), czy potrzebują ulgowego egzaminu maturalnego z języka litewskiego, a oni odpowiedzieli: nie.”, zaś paksiści jak mantrę powtarzali, że Polska niech nie zgrywa wobec Litwy starszego brata. W tej debacie minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis zauważył, że w tegorocznym raporcie Freedom House mówi się jednoznacznie, że prawa mniejszości narodowych na Litwie są chronione. Na tę wypowiedź natychmiast ostro zareagowała Europejska Fundacja Praw Człowieka. Paradoksalnie ani minister, ani protestująca Fundacja z jakichś przyczyn wolą nie podawać treści raportu Freedom House w całości. Zapewne słusznie zakładając, że przecież i tak nikt na Litwie po źródło w języku angielskim na Litwie nie sięgnie.
poniedziałek, 10 września 2012
Wbrew dzisiejszym realiom Wileńszczyzna ma długą tradycję społeczeństwa obywatelskiego. Można jej doszukiwać się w obywatelskiej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, ale też w eksperymentach na mniejszą skalę. Takich jak Rzeczpospolita Pawłowska czy mniej znana, chociaż bliższa czasowo Republika Przełajska. Oba te eksperymenty – które dziwnym zbiegiem okoliczności miały miejsce nad brzegiem Mereczanki —wskazują też na dwie tradycje budowy społeczeństwa obywatelskiego, które są żywe i dziś i nadal się ścierają miedzy sobą: wprowadzanie reform od góry, przez oświeconego „monarchę” i budowę zrębów samorządności od dołu. Przez wiele lat byłem zwolennikiem pierwszej opcji, jednak ostatnio dochodzę do wniosku, że bez grassroot ruchu, bez oddolnej kontroli, każdy, nawet najbardziej oświecony monarcha wcześniej czy później staje się mniejszym lub większym despotą. Staw w którym nie ma ruchu, nie ma dopływu świeżej wody, z biegiem czasu porasta glonami i trzcinami, a wszystko co żywe w nim umiera…
czwartek, 06 września 2012
W ubiegłym tygodniu Akcja Wyborcza Polaków na Litwie zatwierdziła listę kandydatów w wyborach parlamentarnych. Warto przyjrzeć się nieco tej liście, bo jak mawiał pewien mój znajomy dziennikarz: „Najciekawsza w gazecie jest stopka redakcyjna i zmiany w niej.” W zasadzie nie ma na liście wyborczej AWPL jakichś większych zaskoczeń, a zmiany na niej tylko potwierdzają wiadome tendencje. Jeśli AWPL w tym roku przekroczy próg wyborczy – w jej parlamentarnej frakcji zasiądą wyłącznie osoby w typie semper fidelis, co do których lojalności i wierności sobie prezes Akcji nie ma najmniejszych wątpliwości.
 
1 , 2