Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
czwartek, 26 czerwca 2014
Nie zdążył minister Radosław Sikorski nacieszyć się iż „od 2013 r. – ze wsparciem naszej ambasady, a obecnie również Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie – konsolidują się media na Litwie i zamiast wielu małych tworzą się poważniejsze, prężniejsze media. Powstało Zrzeszenie Polskich Mediów na Litwie. Jego celem jest wypracowanie wspólnego stanowiska w najistotniejszych sprawach.” Jak Wiktor Jusiel, jeden z dyrektorów tych „prężnych" mediów, natychmiast jego słowom zaprzeczył atakując bezpardonowo innego członka zrzeszenia: „Zaledwie kilka tygodni po ostatnich wyborach portal zw.lt opublikował wyniki badania opinii publicznej na temat sytuacji politycznej na Wileńszczyźnie. <…> Zapoznając się z wynikami sondażu, opublikowanego ostatnio na polskojęzycznym portalu, można odnieść wrażenie, że to kolejne zamówienie polityczne.” Internetowe boty dopowiedzieli resztę za dyrektora, któremu pewnie nie wypadało nawijać o masonach, skoro razem z dyrektorem Radia „Znad Wilii”/zw.lt zasiada w różnego rodzaju zrzeszeniach i federacjach mediów polskich na Litwie i na Wschodzie walczących o polskość i dotacje. Redaktorem zw.lt jest antyPolak stulecia Antoni Radczenko, właścicielem — antyPolak tysiaclecia Czesław Okińczyc, a więc wiadomo czyje polityczne zamówienie wykonuje — klubu Bilderberg i Komisji Trójstronnej. Gdy o antypolskość była oskarżana polska wersja portalu delfi.lt próbowałem to tłumaczyć negatywnym nastawieniem część polskich internautów do delfi.lt, którego polscy i litewscy internetowi komentatorzy nie przebierają w słowach zwalczając się nawzajem. Jednak najwyraźniej na zwolenników jedynej słusznej opcji jak czerwona płachta na byka działa nie nazwa portalu, tylko nazwisko jego naczelnego. Zabawne, jak w tej nienawiści do Radczenków jednoczą się polscy narodowcy ze zwolennikami polskojęzycznych Litwinów typu Ryšard M. Zresztą tak na dobrą sprawę niewiadomo, co w badaniu, przeprowadzonym przez naukowców z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Michala Romera (MRU), prawdopodobnemu kandydatowi do „orlego pióra”, się nie spodobało. Wynika bowiem z sondażu jednoznacznie, że AWPL cieszy się na Wileńszczyźnie niekwestionowanym poparciem większości Polaków. Blisko 65 proc. badanych nie ma zastrzeżeń do działalności tej partii i nie widzi potrzeby jakiejkolwiek alternatyw dla niej.
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Wielokrotnie przestrzegałem, że za sukcesy taktyczne (rosnącą liczbę głosów w każdych kolejnych wyborach) AWPL i jej lidera, osiągane za pomocą coraz radykalniejszej retoryki, demarches w czasie obchodów narodowych oraz wstążek gieorgijewskich, trzeba będzie kiedyś zapłacić. Zapłacić strategicznymi porażkami w dziedzinie realizacji postulatów mniejszości narodowych. W czwartek (19 czerwca) Sejm skreślił z porządku obrad projekt dotyczący Ustawy o mniejszościach narodowych oraz projekt Ustawy o pisowni imion i nazwisk. Pierwszy projekt skreślono z inicjatywy rządzących socjaldemokratów, projekt dotyczący nazwisk usunięto na wniosek konserwatystów. Nie twierdzę, że stało się to na skutek zachowań Waldemara Tomaszewskiego, ale że paradowanie z wstążką gieorgijewską na imprezach organizowanych przez rosyjską ambasadę napewno zmniejszyło i tak nieliczną grupę litewskich polityków gotowych poprzeć polskie postulaty — nie mam najmniejszych wątpliwości.
czwartek, 19 czerwca 2014
Na początku XX wieku w Wilnie piwo wśród mieszkańców było bardziej popularne niż herbata, a w niedużym bądź co bądź mieście działo ponad 300 (sic!) piwiarni. Bardzo często na jednej ulicy sąsiadowały ze sobą firmowe lokale różnych browarów. Na ulicy Bobrujskiej (obecnie – P.Vileišio) w dwóch lokalach sprzedawano piwo Lipskiego, w trzecim serwowano Szopena. Na ulicy Popławskiej (obecnie – Paupio) ulokowały się dwie piwiarnie Szopena, a także piwiarnie warszawskich Haberbuscha i Schiele oraz browaru Ignacego Parczewskiego (dostał browar w spadku po ojcu Aleksandrze) z podwileńskiego Czerwonego Dworu. Przy tejże ulicy znajdowały się zabudowania browaru Lipskiego (do dnia dzisiejszego można jeszcze obejrzeć jego ruiny). Na Tatarskiej (Totorių) można było się napić bursztynowego trunku aż w sześciu piwiarniach. Mniejsza o Wilno — w liczącym niespełna tysiąc mieszkańców podwileńskim Niemenczynie było 18 (sic!) piwiarni. W knajpach serwowano też piwa z Lidy, Drozdowa i Grodna, ale prym jednak wiodło kilka rodzajów miejscowego piwa (jasne stołowe, pilzneńskie, marcowe i bawarskie) produkowanych przez dwa największe wileńskie browary: Szopen oraz I. E. Lipski. Browar Szopena należał do największych w całej guberni wileńskiej, produkował milion wiader piwa rocznie — 1 wiadro to nieco ponad 12 litrów — i uzyskiwał z jego sprzedaży ponad 800 tysięcy rubli. „Ani nokturny, ani mazurki/ale po nosa dziurki/niech żyje Szopen, nasz browar wielki...” — śpiewano w tym okresie w wileńskich kabaretach, ale początki browaru sięgają 1860 roku.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Działacze AWPL-ZPL lubią powoływać się na przykład Finlandii, gdy mówią o rozwiązaniach problemów mniejszości narodowych, które należałoby zastosować na Litwie. I w tym się z działaczami AWPL-ZPL całkowicie się zgadzamy. Czy jednak AWPL-ZPL rzeczywiście na takich rozwiązaniach zależy, skoro w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego Waldemar Tomaszewski będzie zasiadał w jednej frakcji (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów) z europosłami Partii Fińskiej (Perussuomalaiset) — mocno eurosceptycznej, antyimigranckiej partii, która postuluje stopniową… likwidację dwujęzyczności w Finlandii oraz usunięcia z fińskich szkół obowiązkowego nauczania języka szwedzkiego, które (ich zdaniem) zagraża... fińskiej tożsamości narodowej? W tejże samej frakcji znajdzie się i europoseł Niezależnych Greków - nacjonalistycznej greckiej partii, która odmawia uznania istnienia Macedonii i narodu macedońskiego (w tym oczywiście macedońskiej mniejszosciw Grecji). Zresztą takich rodzynków w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów zawsze było sporo.
czwartek, 12 czerwca 2014
Jakkolwiek jest to w naszych czasach wiary we wróżki, jogę, astrologię, reinkarnację i UFO niemodne jestem katolikiem. Oczywiście nie tak dobrym jak ta cała ferajna zwolenników przymusowego nauczania religii w szkołach państwowych czy zakazu aborcji, związków partnerskich czy in vitro, która miłość do bliźniego rozumie tylko w kategoriach łupienia tego bliźniego pałką w łeb, jeśli jest inny niż oni. Jestem po prostu zwolennikiem oddania Bogu co boskie, a Cesarzowi co cesarskie. Dziś (12 czerwca) rejon wileński obchodzi szczególny jubileusz. Jubileusz wydarzenia, o którym pewnie większość jego mieszkańców nie ma zielonego pojęcia — pięciolecie intronizacji Chrystusa, która miała obsypać Wileńszczyznę wszelkimi łaskami i dobrodziejstwami (jak dotychczas spadają one dosyć wybiórczo i prawie wyłącznie na działaczy AWPL). Nie będę się na ten temat rozpisywał, gdyż pisałem już o tym przed pięcioma laty. Ponieważ jednak portal „Infopol", na którym tekst mój się wówczas ukazał, przed pół rokiem „kazał nam żyć długo" — przytoczę ten swój felieton po prostu w całości na blogu, gdyż moim zdaniem nie stracił nic ze swej aktualności
poniedziałek, 09 czerwca 2014
Odbyła się kolejna konferencja poświęcona stosunkom polsko-litewskim, na której wszyscy ze sobą się zgadzali. W piątek (6 czerwca) na Uniwersytecie Michała Romera odbyła się konferencja „Polacy Litwy: dalszy rozwój stosunków” podczas której zostały przedstawione wstępne (ostateczny tekst ukaże się dopiero jesienią) wyniki przeprowadzonego przez badaczy z uniwersyteckiego Instytutu Nauk Politycznych badania na temat tożsamości litewskich Polaków. Na sali było mnóstwo osób od lat zaangażowanych w badania na temat litewskich Polaków i oraz polepszania stosunków polsko-litewskich: historyk i politolog dr Antanas Kulakauskas, dr Adas Jakubauskas, dr Gediminas Kazenas, pierwszy oficjalny przedstawiciel Polski na Litwie Mariusz Maszkiewicz i wielu innych. Ponieważ dostałem osobiste zaproszenie dr Adasa Jakubauskasa byłem i ja. Szkoda że byłem niemal jedynym przedstawicielem wileńskich Polaków, a juz napewno jedynym ktory zabrał głos. ZPL, AWPL i inne polskie organizacje praktycznie konferencje olały. Poza nimi zabrakło też tych, do których te badania i wnioski wyciągane na ich podstawie są kierowane: litewskich mediów oraz polityków. Czy można więc się dziwić, że dziś debatujemy w kontekście stosunków polsko-litewskich nad w gruncie rzeczy tymi samymi problemami, co i przed 100 laty?...
czwartek, 05 czerwca 2014
Mantas Adomėnas, członek sejmowej frakcji konserwatystów, zwrócił się do mera Wilna z prośbą „odwołania Dnia Kultury Rosyjskiej w Wilnie i zastąpienia tego święta dniem solidarności z Ukrainą, gdy wszyscy obywatele Litwy, mówiący po litewsku, rosyjsku bądź polsku, będą mogli uczestniczyć w święcie solidarności z braterskim narodem". Dzień Kultury Rosyjskiej ma się odbyć w najbliższą niedzielę (8 czerwca), w wileńskim parku Zakret (Vingis). Jestem jak największym zwolennikiem zorganizowania w Wilnie dnia, tygodnia, miesiąca, nawet roku solidarności z Ukrainą, w tym roku uczestniczyłem już zresztą w wielu takich akcjach pod Sejmem i rosyjska ambasadą. Jedynie czego nie mogę zrozumieć to tego „sowkowego” dążenia naszych polityków — niezależnie od opcji — do zakazania wszystkiego co jest nie po ich myśli. Dlaczego, żeby zorganizować dzień solidarności z Ukrainą trzeba Rosjanom zabronić obchodzić Dzień Kultury Rosyjskiej?...
poniedziałek, 02 czerwca 2014
Pytanie tytułowe mogłoby się wydać jakimś absurdem, ale wszystko wskazuje na to, że w opinii sporej części Litwinów nie jest. Jak wynika z przeprowadzonego przez „Spinter tyrimai“, na zlecenie portalu delfi.lt, sondażu opinii publicznej 26, 8 proc. mieszkańców Litwy uważa, że Polska jest państwem wrogo do Litwy nastawionym. Na pierwszym miejscu wśród wrogów Litwy znalazła się oczywiście Rosja (72,5 proc. ankietowanych uważa ja za państwo wrogie), ale Polska jest na miejscu drugim, brąz przypadł w udziale Białorusi (19,1 proc.). O Polsce jako o państwie wrogim dla Litwy najczęściej wspominali mieszkańcy większych miast Litwy oraz osoby powyżej 45. roku życia. Za najbardziej przyjazne kraje Litwini uważają państwa bałtyckie (Łotwe i Estonię) – tak uważa 71,4 proc. indagowanych. Drugie miejsce przypadło państwom skandynawskim – Danii, Norwegii, Szwecji i Finlandii. Te państwa za kraje przyjazne Litwie uważa 46,4 proc. ankietowanych. Trzecie miejsce przypadło Polsce (12,6 proc.). W 2006 roku w podobnym badaniu opinii publicznej za najbardziej przyjazne Litwie kraje ankietowani uznali Łotwę (60,8 proc.) oraz Polskę (53,4 proc.). Za najbardziej wrogie — Rosję (61,5 proc.) oraz Białoruś (50,2 proc.), o wrogości polski było przekonanych zaledwie 7,4 proc. ankietowanych. Nie należy oczywiście wyciągać zbyt pochopnych wniosków — jeśli co do nieprzyjaznego charakteru Rosji (ale nie Rosjan, wobec których większość Litwinów nie czuje antypatii) panuje na Litwie w gruncie rzeczy konsensus, to w przypadku Polski takiego konsensusu najwyraźniej brak, zdecydowana większość Litwinow nie ma zielonego pojęcia co sądzić o swoim południowo-zachodnim sąsiedzie. Ale tendencja jest niepokojąca: liczba przekonanych o wrogości Polski wzrosła wciągu 8 lat prawie czterokrotnie, i o tyle samo razy zmniejszyła się liczba uznających Polskę za kraj przyjazny.