Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
czwartek, 27 czerwca 2013
Przed dziesięcioma laty, gdy stosunki polsko-litewskie były jeszcze w okresie „strategicznego partnerstwa", a problemy wydawały się latwe w rozwiązaniu, napisaliśmy z Pacukiem opowiadanie, które wówczas wydawało nam się antyutopią, traktujące o tym, jak na fali nacjonalistycznych nastrojów — podsycanych przez litewskich i polskich nacjonalistów — dochodzi na Litwie do wojskowego zamachu stanu. Opowiadanie miało się ukazać w pewnej gdańskiej antologii, ale ostatecznie antologia się nie ukazała. Nie zmienia to jednak mego głębokiego przekonania, że flirt z nacjonalistycznymi emocjami, niezależnie od tego kto i w jakim celu go uprawia, zawsze stanowi zagrożenie dla demokracji. Ta zasada jest, moim zdaniem, tak samo aktualna w przypadku polityków polskich, polityków AWPL oraz polityków litewskich. Przed kilkunastoma dniami Tomas Venclova, bodajże najwybitniejszy z żyjących litewskich poetów i intelektualistów, został oficjalnie uznany za honorowego obywatela miasta Wilna. Podczas wręczania tego odznaczenia Venclova po raz kolejny powtórzył to, o czym mówi przez całe życie: wielonarodowy i wielokulturowy charakter litewskiej stolicy jest darem, skarbem i zaletą, a nie wadą. „Śmiesznym przeżytkiem wydaje mi się walka polityków i działaczy społecznych, określających siebie słowem „narodowi”, z językiem polskim i podwójnymi nazwami miejscowości, których domaga się mniejszość polska” — powiedział w wileńskim Ratuszu Tomas Venclova, zaś w wywiadzie dla „Lietuvos rytas" dodał: „Dla mnie strach przed językiem polskim, rosyjskim, angielskim pachnie ciemnogrodem. Są przecież europejskie zasady, które reglamentują te rzeczy. Jeżeli obok Šalčininkai napiszemy Soleczniki — język litewski nie będzie zniekształcony czy poniżony, gdyż przecież nazwa Šalčininkai nigdzie nie zginie, będzie tylko uzupełniona innym imieniem, również posiadającym swoją tradycję. Nie wyobrażam sobie, jak wilnianin, niezależnie od narodowości, może się bać lub nienawidzić język polski." Te słowa, wypowiedziane zaledwie po kilku dniach od sejmowego expose prezydent Dalii Grybauskaitė, która uznała polskie postulaty za „uderzające w integralność kraju”, były niezwykle ważne. „Gdy nawet prezydent poddaje się pokusie zadąć w zardzewiałą dudę antypolskich nastrojów, jeszcze lepiej widzimy, jak potrzebni są nam tacy ludzie jak Venclova” — napisał na łamach portalu lrytas.lt Valdas Bartasevičius.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
10 czerwca br. w samorządzie rejonu wileńskiego po raz osiemnasty odbyła się konferencja rejonowego oddziału ZPL pt. „Polskie dziecko w polskiej szkole”. Oficjalnie poświęcona problemom związanym z działalnością placówek oświatowych w rejonie wileńskim, chociaż jak dotychczas tradycją konferencji były raczej panegieryki na cześć lokalnych dzialaczy oświatowych, a nie refleksja nad stanem i przyszłością polskiej oświaty na Litwie. „Tygodnik Wileńszczyzny“ właśnie opublikował referat wygłoszony podczas konferencji przez wicemera Jana Gabriela Mincewicza. Mincewicz w swoim przemówieniu tryska optymizmem oraz proponuje absolutnie niesamowite pomysły na polepszenie poziomu polskiej szkoły na Litwie. Biorąc pod uwagę, że jest to człowiek odpowiedzialny za kwestie oświaty i kultury w samorządzie rejonu wileńskiego, warto jego referatowi przyjrzeć się bardziej uważnie.
czwartek, 20 czerwca 2013
We wtorek (18 czerwca) Litewski Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) orzekł, iż rozporządzenie ministra oświaty i nauki wprowadzające dodatkowe ulgi na egzaminie maturalnym z języka litewskiego dla maturzystów ze szkół nielitewskich jest sprzeczne z prawem. Media litewskie piszą o tym, że sąd uznał potrzebę „obrony języka litewskiego”, polskie – o „podeptaniu Konstytucji” przez niego. I nikt nie pokusił się o przeczytanie całego 20-stronicowego dokumentu i jego rzetelną analizę. Tymczasem orzeczenie NSA nie jest wbrew pozorom ani jednoznaczne, ani nie stanowi jakiegoś Armagedonu, jeśli chodzi o polską oświatę na Litwie. Przede wszystkim NSA ustalił, że orzeczenie wejdzie w życie z dniem 1 września br. czyli w żaden sposób nie zmieni sytuacji prawnej tegorocznych maturzystów. Poza tym ulgi na egzaminie maturalnym z języka litewskiego pozostaną i w roku 2014. Dziś jedynie nie wiadomo jaki będzie ich zakres.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Gdy po raz pierwszy, w grudniu 1999 roku, trafiłem do Finlandii, nie zwróciłem szczególnej uwagi na obecność mniejszości szwedzkiej w tym kraju, dwujęzyczne nazwy ulic i miejscowości. Być może dlatego, że był to okres nocy polarnej i szczerze mówiąc wciągu tych kilku światlejszych godzin było co obejrzeć i bez przyglądania się tabliczkom, a być może dlatego, że przed blisko 15 laty stosunki polsko-litewskie nie były tak napięte jak dziś, a dwujęzyczne napisy na Wileńszczyźnie były codziennością i wszyscy żyliśmy pełnymi optymizmu nadziejami, że te nieliczne (jak się wówczas zdawało) problemy w naszych relacjach zostaną wkrótce rozwiązane. Gdy przez Finlandię podróżowałem latem 2011 roku te ślady szwedzkiej obecności już notowałem skrupulatnie, szczególnie że fińskie rozwiązania są bardzo często przytaczane jako modelowe vel idealne. I w rzeczy samej wiele można by od pragmatycznych Finów i Szwedów nauczyć się. Nie tylko Litwinom, ale i Polakom, w tym Polakom litewskim. Bo jakkolwiek to zabrzmi niewiarygodnie Finlandia jest krajem — de facto jedynym w Europie — w którym na początku XX wieku zwyciężyły… idee krajowców. Paradoksalnie dziś na przykład Finlandii bardzo często powołują się (wybierając w nim oczywiście tylko to co pasuje do ich narodowych koncepcji) ci, którzy przed stu laty zrobili wszystko, aby fiński model nigdy nie zostal zrealizowany w naszych stronach — wszelkiej maści nacjonaliści.
piątek, 14 czerwca 2013
W maju liberałowie złożyli w Sejmie projekt poprawek do Kodeksu Cywilnego RL zezwalający na używanie liter alfabetu łacińskiego w nazwach firm i przedsiębiorstw. Projekt przewidywał, że „nazwa osoby prawnej musi być utworzona na podstawie norm ogólnego języka litewskiego, z wyjątkiem przypadków, gdy są używane wyrazy gwarowe lub wyrazy obce utworzone na podstawie alfabetu łacińskiego”. Projekt przywidywał również, że „nazwa osoby prawnej może być utworzona z liter alfabetu litewskiego lub łacińskiego, które nie mogą być rozumiane jako wyrazy, także liczb lub ich zestawienia”. We wtorek (11 czerwca) litewski parlament już w pierwszym czytaniu projekt odrzucił: 14 posłów głosowało „za”, przeciwko projektowi było 12, a 14 wstrzymało się od głosu. „Od takich małych rzeczy zaczynają się wielkie rzeczy. Jeżeli można odrzucić małą poprawkę, można odrzucić też dużą” — skomentował dla „Kuriera Wileńskiego” wyniki głosowania poseł z ramienia AWPL Leonard Talmont. Absolutnie słuszne słowa. Problem polega na tym, że sam Talmont również za projektem nie zagłosował. Podobnie jak absolutna większość posłów AWPL.
czwartek, 13 czerwca 2013
„Język litewski staje się zakładnikiem politycznych uzgodnień koalicji rządzącej. Kontrowersyjny egzamin z języka litewskiego przeradza się w inne żądania rozbijające jedność kraju” — jest to w zasadzie jedyny fragment tradycyjnego rocznego przemówienia (orędzia) wygłoszonego we wtorek (11 czerwca) przez prezydent Dalię Grybauskaitė, który odnosi się do polskiej mniejszości. Prezydent uderzyła jednak w swoim orędziu nie tyle w Polaków (słowa „mniejszość polska”, „litewscy Polacy” czy „Polska” w ogóle w przemówieniu nie padły ani razu), co w narodowo-patriotyczne tony oraz centrolewicowy rząd Algirdasa Butkevičiusa. Jednocześnie Grybauskaitė nie powiedziała w zasadzie niczego nowego: od samego początku była za ujednoliceniem egzaminu maturalnego z języka litewskiego i jednocześnie przeciwko jakimkolwiek ulgom dla maturzystów ze szkół mniejszości narodowych. Trudno jednoznacznie ocenić ile w tym niezrozumienia problemu, a ile pragmatycznej kalkulacji politycznej licząc na głosy i poparcie prawicy. Słowa prezydent nie oznaczają definitywnego końca polsko-litewskiego resetu, który moim zdaniem jest faktem — retoryka i w Wilnie, i w Warszaie jednak po wyborach jesiennych uległa znacznej zmianie, ale faktem jest, że po tych słowach będzie on jeszcze powolniejszy niż dotychczas. Bo do resetu potrzeba realizacji przynajmniej części postulatów litewskich Polaków, dążących do poszerzenia możliwości używania języka polskiego w życiu publicznym na Litwie, a o to będzie teraz jeszcze trudniej. Centrolewicowa koalicja rządzącą posiada co prawda w Sejmie większość pozwalającą na odrzucenie każdego prezydenckiego weta, jednak akurat w sprawie polskich postulatów jest najwyraźniej podzielona i większość jej posłów raczej nie będzie chciała „umierać za Gdańsk”…
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego (VSD) opublikował po raz drugi swoje roczne sprawozdanie. Oczywiście do wiadomości publicznej podano tylko część — bardzo ogólnikową — raportu o działalności litewskiego kontrwywiadu i wywiadu w roku 2012. W swoim sprawozdaniu VSD w zasadzie powtórzył większość ze swoich obserwacji i prognoz z ubiegłorocznego sprawozdania. Jedyną, aczkolwiek ważną, nowością jest, iż tym razem mniej owija w bawełnę. Znikł z raportu eufemizm o „krajach trzecich”, które prowadzą działalność wywiadowczą oraz wrogą na Litwie. Tym razem Departament Bezpieczeństwa Państwowego mówi wprost, iż taką działalność na Litwie uprawiają przede wszystkim Rosja i Białoruś.
czwartek, 06 czerwca 2013
„18 marca na ulicy Ostrobramskiej koń dorożkarza, przestraszywszy się samochodu, wpadł na przechodzącą ulicę Agatę Waszkowską i wyrządził jej rany głowy oraz prawej nogi. Poszkodowana została przewieziona do szpitala przy ulicy Sawicz” — jest to jeden z pierwszych opisów wypadku samochodowego w Wilnie. Pierwszy samochód w naszym mieście pojawił się wiosną 1903 roku i przez blisko sześć lat był w Wilnie jedynym. Dopiero w 1909 roku monopol został przełamany, w wileńskich gazetach pojawiają się notatki o automobilach z numerami „cztery” i „siedem”, a zaczynając od roku 1910 już pełno opisów kraks samochodowych, mimo iż kupno automobilu było w owych czasach drogą przyjemnością — samochód kosztował od 1500 (maszyny amerykańskie, które w Rosji carskiej nie cieszyły się a propos popularnością; Fordy i Buicki na Litwie pojawiły się masowo dopiero po odzyskaniu niepodległości, w latach 30-ych XX wieku) do nawet 8 tysięcy rubli (wystarczy dla uzmysłowienia ceny wspomnieć, że przeciętna wypłata robotnika w Wilnie wynosiła w owym czasie 25 rubli miesięcznie, lekarza zaś — około 50 rubli). W 1905 roku w Wilnie zaczął kursować pierwszy autobus (dworzec główny znajdował się wówczas przy placu Świętojerskim; dziś plac Vincasa Kudirki), ale już od 1893 roku w mieście kursowały konne tramwaje z których na początku XX wieku korzystało ok. 2,3 mln pasażerów rocznie, trzy lata później pojawiły się pierwsze międzymiastowe rejsy autobusowe, a w 1937 roku wileńskie autobusy przewoziły już blisko 7 milionów pasażerów rocznie. W roku 1912 odbywa się w naszych stronach rajd automobilowy na trasie Petersburg - Wilno - Baranowicze - Mińsk - Moskwa zorganizowany w celu wyboru samochodu dla potrzeb armii carskiej. Udział biorą auta z ponad dwudziestu firm, a w 1913 roku po Wilnie już jeździ 16 aut, pojawiły się punkty wynajmu samochodów, pierwsze sklepy z częściami zapasowymi oraz serwisy samochodowe.
poniedziałek, 03 czerwca 2013
Ostatnio za sprawą wszechmocnego YouTube powrócił stary kawałek „Światło z Wilna: 1-sza lekcja" pierwszego (bodajże) polskiego rapowego zespołu z Wilna Mental Crush. „Jakie to było uczucie? Chyba dość banalne: przyszła myśl, że zawdzięczając internetowi mamy więcej możliwości komunikowania się, dzielenia się, mamy bardziej łatwy dostęp do interesujących nas informacji. Chociaż nie ukrywam, było mi miło, że po tylu latach kogoś ten utwór zainteresował“ - opowiedział w wywiadzie dla PL DELFI Daniel „SeeD” Spiridienkow, niegdyś wokalista tej nowowilejskiej kapeli hip-hopowej. Początkowo zespół nazywał się „Mental Crush”, później nazwa transformowała się w „Mentality Crush“. Zespół składał się z Polaków, ale większość piosenek powstała po rosyjsku. „Rymowaliśmy po rosyjsku, bo uważaliśmy, że ten język jest bardziej dostępny dla szerszej publiczności, niż np. język polski. W tamtym okresie w Wilnie po rosyjsku można było się porozumieć prawie z każdym: z Polakiem, Litwinem czy przedstawicielem innej narodowości. A chcieliśmy, żeby nasza twórczość wykraczała poza podziały narodowościowe, wychodziła poza ustalone ramki, łamała stereotypy <…>. Uczyłem się w polskiej szkole, następnie studiowałem na polskim uniwersytecie, ale nigdy nie chciałem być ograniczany przez przynależność do jakiejś konkretnej narodowości. W moim przypadku niezmiernie trudno jest się zaszufladkować - matka Polka, ojciec Rosjanin, mieszkam na Litwie, słuchałem muzyki zza oceanu, której dali życie ciemnoskórzy Amerykanie. Tutaj, na Ziemi, jestem przede wszystkim człowiekiem“ — wytłumaczył SeeD. Piosenka „Światło z Wilna: 1-sza lekcja" ukazała się na litewskiej składance „Ultimatumas II” oraz na płycie sprzedawanej razem z polskim czasopismem hip-hopowym „Klan” w roku 2001. Natomiast pierwszy wywiad — jeśli się nie mylę autorstwa Pacuka — z tym zespołem ukazał się 13 stycznia 1999 roku na łamach redagowanej przeze mnie „Gazety Wileńskiej”. I dzisiaj chciałbym — w ramach przypominania korzeni polskiej alternatywy na Litwie — go przypomnieć.