Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
środa, 27 czerwca 2012
Gdy w ubiegłym tygodniu po porażce Ukrainy w meczu z Anglią Kuba Wojewódzki zażartował na antenie radia Eska Rock, że „zachował się jak prawdziwy Polak" i „wyrzucił swoją Ukrainkę", a współprowadzący „Porannego WF-u" Michał Figurski mu wtórował: „Ja po złości jej dzisiaj nie zapłacę" oraz „ gdyby moja była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ją zgwałcił", w Polsce wybuchł skandal. Rada Etyki Mediów uznała, że te żarty to przejaw „ksenofobii, rażące chamstwo i typowa mowa nienawiści", program zawieszono, a Figurskiemu odebrano zaszczyt zapowiadania meczu finałowego w Kijowie. Panowie ci mają dosyć dziwne poczucie humoru i niewątpliwie są chamami, ale żeby od razu „mowa nienawiści”? Z drugiej strony zastnawiając się nad przypadkiem Wojewódzkiego-Figurskiego przyszło mi do głowy: co by się stało, gdyby podobnie zażartowano na Litwie? Pewnie... nic, bo paradoksalnie to się mieści w ramach litewskiego poczucia humoru. Takie żarty na temat Polaków, Rosjan, Żydów, homoseksualistów padają non stop nie w niszowych programach radiowych, ale z ekranów telewizyjnych w prime time.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Przed kilkoma dniami, odsądzany przez prawdziwych „patridiotów” od czci i wiary, fanpage „Pulaków z Wilni” przebił popularnością nawet stronę „Kuriera Wileńskiego” na FB. Inne polsko-wileńskie strony na Facebooku, wliczając w to nawet Waldemara Tomaszewskiego, wyprzedził dużo wcześniej. Jest to również fanpage, którego zwolennicy nie tylko wciskają „like”, ale i aktywnie o nim dyskutują oraz uczestniczą w jego tworzeniu, bijąc pod tym względem wszystkie inne polsko-wileńskie fanpage i profile na głowę (czasami w kilkadziesiąt razy!). I to pomimo nagonki raz po raz organizowanej przez różnych czcicieli czystości etnicznej, rasowej i patriotycznej za „lewackość”, „krzywienie polskości” czy „niepatriotyczność”. Mi się wydaje natomiast, że „Pulaki z Wilni” są właśnie ostoją wileńskiego patriotyzmu na FB. Patriotyzmu nowej generacji: ironicznego, sarkastycznego, bez patosu i moralizowania. Patriotyzmu, który obok przywiązania do Wilna i wileńskiej odmiany polskości, proponuje także dobrą zabawę. Patriotyzmu kreatywnego lub – kto jak woli – patriotyzmu klasy kreatywnej.
wtorek, 19 czerwca 2012
Wczoraj uczestniczyłem – a raczej przysłuchiwałem się i przyglądałem się - w dyskusji na temat stosunków polsko-litewskich w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego. W dyskusji wzięli udział litewski filozof, politolog i historyk, prof. Alvydas Jokubaitis oraz Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Dyskusji, która – mimo prób jej zakłócenia przez różnego rodzaju miejscowych „oryginałów” — była niezwykle serdeczna, przyjazna, pełna humoru i interesująca, chociaż – jak zresztą z każdej pewnie dyskusji – w sensie praktycznym niewiele zapewne z niej wyniknie.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Kolejny akt wandalizmu. Kolejna odsłona polsko-litewskiej wojny z pomnikami. W nocy z soboty na niedzielę (16/17 czerwca) nieznani sprawcy na mauzoleum Józefa Piłsudskiego namalowali słupy Giedymina. Mogę zrozumieć, że nie każdy musi Józefa Piłsudskiego wielbić. Sam nie należę do „piłsudczyków” i uważam, że „Dziadkowi” zabrakło w pewnym momencie i szerszej wizji polityki wschodniej, i konsekwencji w realizowaniu tej wizji, która miał. Nie ulega jednak wątpliwości, że Marszałek był wybitnym mężem stanu i jednocześnie nieuleczalnym romantykiem politycznym. Jednak ocena jego osoby i wkładu do historii należy nie do tchórzliwych chuliganów i nacjonalistycznych paranoików, którzy smarują po nocach, a do historyków. Nie ulega także wątpliwości, że kochał Wilno i Litwę. I choćby dlatego miał prawo spocząć na Rossie. Podobnie – jak w okresie międzywojennym, gdy Wilno należało przecież do Polski – spoczął na Rossie ojciec litewskiego odrodzenia narodowego Jonas Basanavičius. Miał nie tylko prawo spocząć, ale i spoczywać w pokoju. Branie „odwetu” na zmarłych jest najbardziej idiotyczną, barbarzyńską i jednocześnie tchórzliwą formą zemsty.
środa, 13 czerwca 2012
Władza deprawuje, zaś władza absolutna vel niekontrolowana deprawuje absolutnie. Przed miesiącem podczas majówki w Ejszyszkach, wicemer rejonu solecznickiego Andrzej Andruszkiewicz podszedł do mikrofonu i zaproponował licznie zgromadzonym mieszkańcom i gościom miasteczka: „Pocałujcie mię w d...ę.” Oczywiście, nikt się nie rzucił natychmiast spełniać wolę lokalnego funkcjonariusza wysokiej rangi, jednak świąteczny nastrój u wielu zebranych się zepsuł. Oczywiście o tym zdarzeniu nie napisało i chyba nigdy nie napisze żadne lokalne polskie medium (mam na myśli, of course, „prawdziwe” polskie media, a nie „polskojęzycznych litewskich niewolników medialnych”). O zdarzeniu poinformowała lokalna gazetka „Nasz kraj” (wydawana w języku rosyjskim przez lokalnego biznesmena-Polaka; niegdyś istniała też jej polska wersja, jednak paradoksalnie w rejonie, w którym Polacy stanowią 80 proc. mieszkańców, nie było na nią… popytu, gdy tymczasem rosyjskojęzyczna wersja ma 3-tysięczny nakład).
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Brzydzę się każdym nacjonalizmem: litewskim, polskim, eskimoskim (o ile takowy istnieje). Jeszcze bardziej brzydzi mnie stosowanie przemocy w imię jakichś paranoicznych narodowych kompleksów. Jeśli po pierwszym incydencie, z dnia 6 czerwca, gdy kibiców Polonii, wychodzących ze stadionu na Lipówce po przegranym meczu z Žalgirisem Wilno, zaatakowało kilkudziesięciu ultrasów i skinów, może trochę naiwnie uznałem, że jest to przypadek jednostkowej agresji (szczególnie że i sami poszkodowani nie zamierzali w tej sprawie się zwracać do policji w celu ukarania sprawców, a więc niejako zaakceptowali "reguły gry"), to niewątpliwie wczorajsze wydarzenia w Kurszenach, gdy czterech kibiców Polonii zostało podczas meczu zaatakowanych przez zamaskowanych napastników (na szczęście zatrzymanych przez policję, która zareagowała bardziej stanowczo niż wileńscy koledzy), świadczy o tym, że jest to jednak szersza akcja o podłozu nacjonalistycznym. Powinno się jak najszybciej i jak najsurowiej ukarać sprawców tych chuligańsko-nacjonalistycznych wybryków, zaś Litewskiej Federacji Piłki Nożnej (LFF) najwyższy czas zastanowić się nad wykopaniem nacjonalizmu, który ostatnio zbyt dobrze się czuje w niektórych pseudokibicowskich środowiskach, ze stadionów. Stadion to nie miejsce na wyjaśnianie historycznych czy etnicznych animozji i szukanie odpowiedzi na pytanie: kto komu i kiedy zabrał Wilno. W sporcie i wokół niego nie może być miejsca na nacjonalizm i rasizm. Chciałbym podkreślić: jakikolwiek nacjonalizm i rasizm.
czwartek, 07 czerwca 2012
„Warto zwrócić uwagę na podejmowane próby z zagranicy oraz przez działające na Litwie polityczne i społeczne organizacje krytykowania konstytucyjnego ustroju Litwy, tworzenia konfliktów na tle narodowościowym, socjalnym i etnicznym. Obce wywiady, których działalność szkodzi narodowym interesom Litwy, także starają się wykorzystać siły polityczne, które mogą trafić do Sejmu i reprezentować tam interesy krajów trzecich” — można przeczytać w po raz pierwszy w historii niepodległej Litwy częściowo upublicznionym sprawozdaniu Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego (DBP) za rok ubiegły. Ameryki analitycy Departamentu nie odkryli. Konflikty - etniczne, społeczne - to najbardziej wdzięczny sposób na destabilizację sytuacji w nielubianym kraju. I obce wywiady zawsze je wykorzystują, szczególnie że zawsze i w każdym kraju się znajdą „pożyteczni idioci", którzy są gotowi wzniecać te konflikty i waśnie za free. Wystarczy przypomnieć, że okresie międzywojennym konflikty narodowościowe w II RP podsycali wywiady praktycznie wszystkich sąsiednich krajów (Związku Sowieckiego, Niemiec, a nawet... Litwy). W XXI w. jedynie metody stały się nieco bardziej wyrafinowane.
wtorek, 05 czerwca 2012
Kto powiedział, że z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciu? Na Wileńszczyźnie więzi rodzinne to podstawa kariery i dobrobytu. I nie mam na myśli kariery w jakiejś niedużej prywatnej spółce, gdzie wiadomo zazwyczaj zatrudnia się krewnych, znajomych i kochanki szefa & właściciela. Litewska Główna Komisja Etyki Służbowej uznała dziś (5 czerwca), że mer rejonu wileńskiego Maria Rekść doprowadziła do kolizji interesów publicznych i prywatnych, gdy decydowała o zatrudnieniu swojej siostrzenicy, Łucji Kotłowskiej, w charakterze dyrektora administracji samorządu rejonu wileńskiego. Zdaniem Komisji sytuacja, gdy mer (głowa samorządu) i jej prawa ręka (dyrektor samorządowej administracji – to główny organ wykonawczy w samorządzie) są krewnymi stwarza sytuację „notorycznego konfliktu interesów“. Ale czy można się dziwić Marii Rekść skoro od lat zatrudnianie znajomych i krewnych jest w pewnym stopniu tradycją AWPL?
poniedziałek, 04 czerwca 2012
Wygląda na to, że udało się jednak zahamować spadek zaufania Litwinów wobec mniejszości narodowych, przynajmniej wobec litewskich Rosjan i Polaków. Jak wynika z sondażu opinii publicznej, przeprowadzonego przez Baltijos tyrimai na zamówienie Instytutu Badań Etnicznych, u 45 proc. Litwinów w ciągu ostatnich 5 lat poprawiło się zdanie na temat mieszkających na Litwie Rosjan, zaś u 30 proc. – opinia na temat litewskich Polaków (jeszcze w 2011 r. 48 proc. ankietowanych Litwinów twierdziło, że ich zdanie na temat Polaków się pogorszyło, w tym roku takich osób było zaledwie 18 proc., zaś 54 proc. uznały, że ich stosunek do Polaków jest neutralny). Tylko 4-8 proc. ankietowanych nie chciałoby mieć Rosjanina lub Polaka za sąsiada.
piątek, 01 czerwca 2012
Józef Kwiatkowski, prezes Polskiej Macierzy Szkolnej na Litwie, udzielił wywiadu dla PL DELFI. Wywiadu nudnego, bo w zasadzie niezmienialny prezes (skoro krytykujemy – nawet wilnoteka.lt! — prezesa Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza, że sprawuje swoje funkcje nieprzerwalnie od roku 2002, to co należałoby powiedzieć o Józefie Kwiatkowskim, który „prezesuje” od… 20 lat?) powtórzył swoją znaną od lat mantrę, że „szkoła polska jest naprawdę dobrą szkołą”. Z tym że jest dobra to się w gruncie rzeczy, w mniejszym lub większym stopniu, wszyscy się zgadzamy. Prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego nie jest atrakcyjna? Wywiad jest interesujący z innego powodu. Chyba po raz pierwszy ktoś na Wileńszczyźnie odważył się zadać „wiecznemu” prezesowi cały szereg niewygodnych pytań: i o gwałtownie malejącą liczbę uczniów w polskich szkołach, i o obowiązkową maturę z języka polskiego, i o strategię poprawy atrakcyjności polskiego szkolnictwa.