Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
czwartek, 28 maja 2015
Przed dwoma tygodniami Litewska Partia Socjaldemokratyczna (LPSD) zaproponowała podpisanie przez pięć największych litewskich parlamentarnych partii — LPSD, konserwatystów, liberałów, Partie Pracy oraz „Porządek i Sprawiedliwość” — porozumienia w sprawie ochrony wolności i praw człowieka na Litwie. Ośmiostronicowy dokument podkreśla, iż „ochrona wolności i praw człowieka jest podstawową wartością zgodnego społeczeństwa obywatelskiego na Litwie” i uwzględniając międzynarodowe zobowiązania Republiki Litewskiej proponuje litewskim partiom politycznym porozumieć się co do podstawowego katalogu tych praw i wolności. We wtorek (26 maja) z dyskusji na temat porozumienia wycofali się konserwatyści, minister sprawiedliwości Juozas Bernatonis, jeden z architektów porozumienia, natychmiast oskarżył ich o to, iż „prawa człowieka nic ich nie obchodzą”. Liberałowie, paksiści i Partia Pracy oficjalnie rozmów na temat podpisania porozumienia nie zerwały, jednak szansa na podpisanie porozumienia jest raczej nikła. Zbyt radykalne postulaty zostały w nim zapisane.
poniedziałek, 25 maja 2015
Teraz mogę się już przyznać — trochę się obawiałem tego spotkania w Polskim Klubie Dyskusyjnym. PKD przyzwyczaił bowiem wciągu już blisko roku działalności swoich członków i stałych uczestników do nieco innego formatu. Dyskusji poważnych osób — prawdziwych autorytetów z dziedziny polityki, historii, sztuki — na poważne tematy. Prezentacja mojej Książki „Cień Słońca. Inne opowiadania” — to jednak coś zupełnie innego. Czy ktoś będzie chciał uczestniczyć w spotkaniu z facetem ubranym w wytartą koszulkę The Sex Pistols? A być może na odwrót — ta impreza przyciągnie tłumy, ale nie czytelników, tylko partyjnych trolli, którzy zamiast o książce będą chcieli rozmawiać o tym jaki jestem zły, jadowity, nieobiektywny i w ogóle wróg. No bo nie oszukujmy się jestem na Wileńszczyźnie znany jako dziennikarz, publicysta, bloger, czasami nawet prawnik czy podróżnik, ale nie jako pisarz. Tymczasem wszystko przeszło w zasadzie idealnie. Co więcej wiele osób uznało, że było to jedno z lepszych spotkań. Raz że krótkie, dwa że bezpretensjonalne, wesole i niepolityczne.
czwartek, 21 maja 2015
Już jutro (22 maja) o godz. 18.30 odbędzie się w Domu Kultury Polskiej w Wilnie (sala 005) prezentacja mojej powieści „Cień Słońca", która od kilku dni jest obecna na półkach księgarni (wileńskiego „Elephasu" (ul. Olandų 11), w Ejszyszkach (ul. Raubiškių 1), ewka.lt i e-ksiegarnia.lt), więc zamieszczam kolejny urywek (tym razem z rozdziału I) oraz kolejnych kilka słów wyjaśnień. Otóż postacie występujące w tej książce istniały (niektóre istnieją do dnia dzisiejszego) w rzeczy samej. Niektóre znałem osobiście, o innych opowiadali mi przyjaciele, o jeszcze innych czytałem w prasie. Ich charaktery i osobowości jednak na potrzeby opowiadanej przeze mnie historii zostały odpowiednio ubarwnione, przerysowane oraz zmiksowane z charakterami i osobowościami kilku różnych osób. Podobnie wydarzenia, które mają miejsce w książce czasami wydarzyły się też w życiu realnym, a innym razem są całkowitą fikcją literacką lub tylko mogły się wydarzyć. Nie zamierzam natomiast podawać do wiadomości publicznej co się wydarzyło naprawdę, a co — nie, oraz z kogo „spisałem" te lub inną postać. Zastrzegam też, że nigdy nie będę potwierdzał i cudzych domysłów na ten temat.
poniedziałek, 18 maja 2015
Trudno w to uwierzyć, ale jest to już pięćsetny wpis na tym blogu. Gdy 26 listopada 2010 roku opublikowałem pierwszy żyliśmy w zupełnie innej rzeczywistości niż dzisiaj. Monopol informacyjny był wówczas prawie nieograniczony. Wszystkie liczące się lokalne polskie media śpiewały niekończąca się hosannę miłościwie nam panującym, internetowy portal infopol.lt, który miał ambicje do bycia opozycyjnym wobec propagandowych laurek „orlich piór” źródłem informacji, powoli podupadał z braku pieniędzy, a maciejkiańcowska stronka pogon.lt coraz bardziej wpadała w totalną paranoję. Wtedy właśnie zacząłem pisać bloga, żeby pokazać, że jednak na Wileńszczyźnie może istnieć też inny punkt widzenia — krytyczny wobec rzeczywistości, ale nie wpadający w spiskowe teorie tak charakterystyczne dla rodzimej nacschizy, według której wszystkiemu są winni „źli Litwini”, i demschizy, według której wszystkiemu jest winna „zła AWPL”. Nie liczyłem na sukces, ale muszę przyznać, że dzisiaj żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości. Niewątpliwie stała się ona możliwą przede wszystkim na skutek prawidłowości wyrażonej w chińskim przysłowiu, iż „jeśli będziesz długo siedział nad brzegiem rzeki, ujrzysz w końcu spływające ciała twoich wrogów”. Jednak — jak słusznie przed kilkoma setkami lat zauważył Nicolo Machiavelli — „los tylko w połowie jest panem naszych czynności, lecz jeszcze pozostawia nam kierowanie drugą ich połową lub nie o wiele mniejszą ich częścią”. I jeśli do wpływu na tę drugą — w jakimś niedużym stopniu — przyczyniłem się i ja ze swoim blogiem, mam prawo się czuć spełniony.
czwartek, 14 maja 2015
„Naszych biją!” — po raz kolejny biją na alarm „orle pióra”. Tym razem chodzi o rządowy pomysł podziału okręgu (powiatu) wileńskiego. W poniedziałek (11 maja) na naradzie litewskiego rządu zaaprobowano wstępnie odpowiednie propozycje przygotowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, zakładające, iż samorządy rejonów święciańskiego, szyrwinckiego i wiłkomierskiego zostaną przyłączone do okręgu uciańskiego, zaś samorząd rejonu solecznickiego — do okręgu olickiego. W składzie okręgu wileńskiego pozostanie Wilno, rejon wileński, rejon trocki oraz Elektreny. Niewątpliwie przyłączenie polskich samorządów do okręgów zdominowanych przez samorządy litewskie nie jest na pierwszy rzut oka najlepszym rozwiązaniem, jednak warto zgłębić, jakie są powody takiej propozycji. Wbrew pozorom ta decyzja nie jest ani jednoznaczna, ani tym bardziej jednoznacznie antypolska, a gdy niewiadomo o co, chodzi, to zawsze chodzi o to samo. Pieniądze. I o NUTS.
poniedziałek, 11 maja 2015
W odróżnieniu od rodzimej demschizy nie razi mnie wstążka gieorgijewska, tak długo jak jest w klapie marynarki rosyjskiego weterana Armii Czerwonej, a nie któregoś z naszych polityków. Ta wstążka ma kolor wstęgi orderu, którym został odznaczony. Nie musi z tego symbolu — który może trochę na siłę został wypromowany na nowy symbol rosyjskiego zwycięstwa w II wojnie światowej w zamian flagi czerwonej oraz sierpa i młota — rezygnować tylko dlatego, że jest wykorzystywany przez kremlowski reżym do imperialnej propagandy czy przez unurzanych po łokieć we krwi separatystów z Donbasu. Więcej refleksji oczekuje po osobach publicznych. I wygląda na to, że ta refleksja pojawia się. Nie jestem zaskoczony, że tym razem 9 maja miłościwie nam panujący Honorowy Obywatel nie pojawił się na tradycyjnie organizowanych przez ambasadę Federacji Rosyjskiej w Wilnie obchodach Dnia Zwycięstwa na Cmentarzu Antokolskim, mimo że jeszcze przed pół rokiem zapowiedział, że „9 maja zawsze świętował i będzie świętować”. Niejednokrotnie pisałem, że Waldemar Tomaszewksi nie jest wcale taki głupi, jakim rysuje go demschiza i inni tropiciele „koloradów". Wręcz ptrzeciwnie jest niezwykle przebiegłym taktykiem politycznym. Być może tym razem doznał objawienia przed miesiącem siedząc w pierwszej ławie kościola św. Rafała podczas mszy św. upamiętniającej ofiary zbrodni katyńskiej. Może przemówiła do niego notoryczna krytyka polskich i litewskich publicystów, publiczna dezaprobata wyrażona przez marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza. Może podczas szeroko reklamowanego w awupeelowskich mediach ostatniego spotkania Wodza i innych liderów AWPL-ZPL z ministrem Grzegorzem Schetyną, o którego treści niewiele wiemy, padły jakieś odpowiednie słowa. A może po prostu nie ma w chwili obecnej żadnych wyborów, które trzeba wygrać przyciągając rosyjskie głosy. Tak czy inaczej już sam fakt zmiany zdania przez Nieomylnego napawa może i umiarkowanym, ale jednak optymizmem i w tym roku w oficjalnych obchodach 9 maja na Litwie Waldemar Tomaszewski nie uczestniczył. Nie uczestniczył zresztą — w odróżnieniu od partyjnych kolegów — także w żadnych innych.
czwartek, 07 maja 2015
W połowie kwietnia br. Litewska Komisja ds. Radia i Telewizji wstrzymała na trzy miesiące nadawanie na Litwie rosyjskiego kanału telewizyjnego RTR Planeta. Komisja uznała, że podsyca nastroje wojenne i nienawiść. Nadawanie kanału RTR Planeta oraz kanału NTV Mir z podobnym uzasadnieniem było już zawieszane na Litwie w ubiegłym roku. W ubiegłym roku na Litwie ograniczano też transmisje prokremlowskiej Ren TV. Litewskiej Komisji ds. Radia i Telewizji się nie dziwię, gdyż w moim odczuciu wszystkie rosyjskie „informacyjne” kanały telewizyjne stanowią de facto narzędzie putinowskiej propagandy oraz siania nienawiści i wojennej, imperialistycznej histerii. Najbardziej dziwi mnie to, że ktoś jest w stanie je oglądać. U mnie już po 5-6 minutach oglądania wywołują reakcję zwrotną. Nigdy nie przypuszczałem, że to napiszę, ale nawet białoruskie telebaczenje bat’ki Łukaszenki wydaje mi się bardziej strawne. A jednak zakazy zawsze budzą we mnie jakieś instynktowne wątpliwości. Oczywiście, że jeśli jakaś telewizje — nieważne rosyjska, litewska czy polska — narusza prawo, powinna się liczyć z konsekwencjami. A najbardziej dotkliwą konsekwencją dla każdego prywatnego nadawcy jest niewątpliwie wstrzymanie nadawania jego programów. Jednak w przypadku telewizji kremlowskich, które nie są przecież zwykłymi podmiotami gospodarczymi, tylko narzędziami wojny informacyjnej, wątpię, aby takie zakazy odniosły inny skutek poza symbolicznym. Miejsce RTR Planeta natychmiast zajmie jakiś kolejny PBK czy TVC. Odpowiedzią na kremlowską propagandę może być tylko obiektywna informacja. Kłamstwo prawdą zwyciężaj. Dlatego dziś bumerangiem wraca i kwestia wznowienia nadawania na Litwie programów polskich telewizji.
poniedziałek, 04 maja 2015
Nie żałuję, że wziąłem wczoraj wraz z kolegami z Polskiego Klubu Dyskusyjnego udział w obchodach Święta 3 Maja na wileńskiej Rossie, chociaż nie jestem jakimś szczególnym apologetą Konstytucji 3 Maja. Bardziej bliski mi jest pogląd Janusza P. Waluszko, polskiego publicysty historycznego i autora książki „Rzecz o Sarmacyi”, który uważa, iż przyczyn upadku I RP należy szukać nie w systemie rządów opartym na liberum veto, tylko w zimnej wojnie domowej, odwiecznym sporze króla i szlachty, którym manipulowała dla swych celów magnateria. Odpowiedzią na ten spór mogła być dziedziczna monarchia absolutna, którą próbowano zaprowadzić w 1791 roku, ale też republika. O tym, iż monarchia absolutna nie była wcale panaceum na wszystkie dolegliwości ówczesnego świata, świadczy fakt, iż w tym samym czasie co polsko-litewska rzeczpospolita szlachecka ku upadkowi chyliły się absolutne monarchie turecka czy francuska, a nie-absolutystyczna Anglia stała się największą potęgą. Nie była więc Konstytucja 3 Maja ani najbardziej nowoczesną (w porównaniu np. z amerykańską), ani pierwszą w Europie (całe pokolenie wcześniej konstytucję, która i obowiązywała dluzej niz nasza, i była bardziej demokratyczna/liberalna, uchwalili Korsykanie) konstytucją. Niewątpliwie jednak była wybitnym dziełem ówczesnje polskiej myśli prawnej i politycznej, ambitną próbą ratowania naszej państwowości, podjętą — co szczególnie ważne w obecnej sytuacji — wspólnie przez Polaków i Litwinów. W Polsce Święto Narodowe Trzeciego Maja ustanowione zostało w roku 1919 oraz ponownie w 1990 roku. Na Litwie dopiero w 2007 roku wpisano ten dzień na listę świąt narodowych i nadal ten fakt budzi kontrowersje w litewskim talibanie.