Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
wtorek, 29 maja 2012
Frakcja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie w radzie miejskiej m. Wilna rozpowszechniła w ubiegłym tygodniu oświadczenie pt. „Kompensata za ziemię - kolejnym oszustwem”. Pomijając patetyczną nazwę i kilka przekręceń w tekście jest to inicjatywa, która próbuje rozwiązać pewien rzeczywisty problem. Szkoda oczywiście, że w oświadczeniu nie znalazło się wyjaśnienie na czym problem polega. Wydaje mi się, że takie wyjaśnienie, bez bicia piany, miałoby dużo większy skutek i większa liczba pretendentów by z tego skorzystała. Tymczasem z oświadczenia można zrozumieć, że wszystkiemu jest winien wileński dział regulacji rolnych, które przysłał pretendentom na zwrot ziemi pisma z propozycją kompensaty pieniężnej.
sobota, 26 maja 2012
Jak się okazało deklaracja ponad stu polskich intelektualistów o utworzeniu Forum Dialogu i Współpracy z Litwą (podobno już w najbliższym czasie pojawi się odpowiedź na tę deklarację, przygotowywana przez polskich narodowców w głębokiej tajemnicy przed szpiegami z litewskiej ambasady w Warszawie:)) jest częścią szerszej akcji na rzecz poprawy stosunków polsko-litewskich oraz odpowiedzią na apel grupy litewskich intelektualistów do kolegów w Polsce. Litewski apel o utworzenie polsko-litewskiego Forum im. Jerzego Giedroycia na rzecz polepszenia stosunków między obydwoma narodami i krajami, który ukazał się w tym tygodniu, podpisali m.in. historyk, prof. Alfredas Bumblauskas, pisarz Tomas Venclova, reżyser teatralny Oskaras Koršunovas, szef Misji Unii Europejskiej w Afganistanie, b. minister spraw zagranicznych Litwy Vygaudas Ušackas. Wśród sygnatariuszy znalazło się też kilka nazwisk, które chyba nikomu nic nie mówią oraz kilka osób, które jak dotychczas w żaden sposób swoją działalnością nie służyły dialogowi polsko-litewskiemu, ale podobno najważniejsze są dobre chęci. Postanowiłem więc zamieścić na moim blogu własnej roboty tłumaczenie tego apelu, szczególnie że na Litwie przeszło ono niestety bez większego echa, a na jego publikację zdecydował się chyba tylko jeden znaczący portal informacyjny - „15 min.“, którego redaktor naczelny Rimvydas Valatka (ex-naczelny portalu lrytas.lt) znalazł się także wśród sygnatariuszy apelu.
środa, 23 maja 2012
Antanas Smetona, taka litewska wersja Romana Dmowskiego, twórca ruchu tautininkasów, pierwszy (i ostatni) prezydent niepodległej Republiki Litewskiej, jak wiadomo szczególną miłością do Polaków nie pałał (paradoksalnie jego żoną była Polka). Obecny stan stosunków polsko-litewskich, a przede wszystkim litewskiego postrzegania Polaków na Litwie, w dużym stopniu zawdzięczamy właśnie działalności lidera litewskich narodowców. Jednocześnie obecnym bojownikom o relituanizację Wileńszczyzny, szczególnie tym z „Vilniji”, warto nieco głębiej zapoznać się z myślami swojego guru na temat kwestii polskiej. Być może przekonaliby się, że obecna sytuacja i żądania litewskich Polaków są bardzo podobne do sytuacji i żądań Litwinów w gubernii wilenskiej na początku XX w. i jednocześnie mieszczą się w zasadzie w ramach tego, co Antanas Smetona był gotów Polakom na Litwie dać.
wtorek, 22 maja 2012
Reżyserka Agnieszka Holland, pisarz Paweł Huelle, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej“ Adam Michnik, redaktor naczelny „Uważam Rze" Paweł Lisicki, szef portalu „Salon 24.pl" Igor Janke oraz blisko 100 innych polskich intelektualistów podpisało deklaracje powołującą Forum Dialogu i Współpracy z Litwą. W roku ubiegłym podobna inicjatywa na rzecz dialogu litewsko-polskiego zawiązała się także na Litwie. Zawsze uważałem, że obecny konflikt polsko-litewski można rozwiązać tylko na drodze dialogu i współpracy, a nie konfrontacji. Dialog i współpraca wcale nie powinny oznaczać przyklaskiwania mitom i stereotypom drugiej strony, tylko być sposobem na ich przezwyciężenie. Cieszę się, że ta oczywista prawda znajduje coraz szersze zrozumienie. I na prawicy, i na lewicy. Zostaje mi chyba tylko przytoczyć tekst deklaracji założycielskiej nowego Forum i życzyć jego inicjatorom powodzenia. Z zainteresowaniem będę śledził jego działalność i, miejmy nadzieję, sukcesy.
poniedziałek, 21 maja 2012
„Być może faktycznie najwyższy czas stwierdzić, iż rozwiązać tych problemów (z polską oświatą na Litwie – przyp. blog.) w rozmowach dwu- lub trójstronnych polityków nie jesteśmy w stanie i powołać bezstronnego mediatora-specjalistę?” — napisałem w pierwszym komentarzu dla PL DELFI przed mniej więcej dwoma miesiącami. Jednocześnie byłem sceptyczny, czy kiedykolwiek do takiego racjonalnego rozwiązania dojdzie, gdyż „taka lub inna decyzja specjalistów-arbitrów będzie oznaczała zwycięstwo jednej ze stron i porażkę drugiej, a politycy zbyt obawiają się nawet częściowej przegranej, nawet częściowego uszczerbku na swoim autorytecie, szczególnie przed wyborami, żeby na to pozwolić”. Jak się okazuje miałem rację. Arbiter co prawda dosyć nieoczekiwanie się znalazł. Wysoki Komisarz OBWE ds. mniejszości narodowych Knut Vollebaek, który odbył ostatnio szereg spotkań z przedstawicielami polskiej mniejszości na Litwie i litewskiej w Polsce oraz z kierownictwami ministerstw w obu krajach, w połowie kwietnia wystosował do ministrów oświaty obu państw zaproszenie do wspólnego spotkania w Warszawie pod koniec maja br. celem omówienia spornych kwestii. Polska przyjęła zaproszenie do rozmów. Litwa zmierza wyraźnie do jego odrzucenia.
czwartek, 17 maja 2012
Dziś (17 maja) mija 10 lat od chwili wydania ostatniego numeru „Chaosu” —„subiektywnego pisma młodych autorów z Wilna”. De facto pierwszego polskiego zine’u na Litwie. I jedynego polskiego pisma na Litwie, które zniknęło nie z powodu kłopotów finansowych czy braku czytelników, a przeciwnie – na szczycie sławy, czytelności i uznania. Zniknęło, bo taka była suwerenna decyzja jego wydawców i redaktorów czyli moja, Pacuka, Johnniego Tuczkowskiego i Zbyszka Samki. Dalsze wydawanie pisma, pozyskiwanie funduszy wiązało się, po pierwsze, z powielaniem już stworzonych przez nas schematów; po drugie, ze zbyt dużymi kompromisami natury etycznej. Dlatego „Chaos” zamknęliśmy, mając jednocześnie nadzieję, że w jego miejsce powstaną nowe, jeszcze ciekawsze inicjatywy. No i ostatecznie powstały: TKM, „W paszczu", siekiel/priot, PzW... A co po „Chaosie” pozostało? Pozostało 10 numerów pisma i kilkadziesiąt młodych autorów, którzy zdążyli na jego łamach zadebiutować. Byli wśród nich i utalentowani poeci oraz pisarze, i grafomani. Niektórzy piszą do dnia dzisiejszego, inni – działają w innych dziedzinach, zaś spora część się wykruszyła, po prostu zginęła gdzieś w odmęcie „zasadzić sad owocowy, kupić na kredyt dom i narobić dzieci”. No i została legenda oraz praca licencjacka Gabrieli Wiszniak, opowiadająca o historii tego wileńskiego „Chaosu”. Praca, która ocaliła go przed zapomnieniem.
poniedziałek, 14 maja 2012
Zawsze uważałem, że przede wszystkim należy szukać belki we własnym oku. Należy rozliczać własne błędy. Dlatego tak często bywam krytyczny wobec tych lub innych postaw polskich polityków i działaczy społecznych. O błędach bowiem polityków i działaczy litewskich – o których zresztą też piszę — można przeczytać w absolutnej większości artykułów w języku polskim, poświęconych Litwie. Ten blog powstał właśnie jako swoista odtrutka na hurrapatriotyzm lokalnych polskich mediów. Dziś jednak chciałbym napisać kilka słów na temat irracjonalnych postaw Litwinów, bowiem nareszcie przeczytałem wywiad-rzekę Mariusza Maszkiewicza z Vytautasem Landsbergisem („Nasz patriotyzm, ich szowinizm”).
środa, 09 maja 2012
Litewskie partie polityczne zakończyły zbieranie podpisów pod porozumieniem międzypartyjnym w sprawie obrony narodowej. Umowa, która podpisały prawie wszystkie partie mające swoich reprezentantów w litewskim parlamencie, przywiduje ciągły stopniowy wzrost wydatków państwowych na obronność, aby w bliżej nieokreślonej przyszłości osiągnęły wysokość 2 proc. PKB. Z ogólnolitewskiego nurtu wyłamała się Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, której liderzy podpisali porozumienie dopiero we czwartek (10 maja). Kategorycznie podpisania porozumienia odmówił tylko Litewski Związek Chłopów i Zielonych.
wtorek, 08 maja 2012
Niezależnie od tego, czy Akcja Wyborcza Polaków na Litwie uzyska w zbliżających się wyborach planowane 7 proc. głosów, czy mniej, nie ulega wątpliwości, że będzie musiała szukać sojuszników wśród partii ogólnokrajowych, jeśli chce zrealizować przynajmniej część swoich przedwyborczych postulatów. Nie będzie to zadanie łatwe, szczególnie jeśli dojdzie po wyborach do zapowiadanego sojuszu socjaldemokratów-Partii Pracy i "Porządku i Sprawiedliwości" (taka koalicja - choć trudno ją sobie wyobrazić - miałaby w Sejmie konstytucyjną większość i AWPL doniczego by nie potrzebowała). Warto jednak zastanowić się kto takim potencjalnym sojusznikiem mógłby zostać? Teoretycznie – partie lewicowe i liberalne, bo ich wyborcy najłatwiej zaakceptują ustępstwa wobec mniejszości, a praktycznie… Praktycznie zaś od blisko 10 lat żadna z litewskich ogólnokrajowych partii o głosy mniejszości narodowych nie zabiega. Natomiast notorycznie słyszymy z ust liderów tych partii narzekania na to, że Polacy, a mówiąc szerzej - mniejszości narodowe, glosują wyłącznie na Tomaszewskiego, więc nie warto nimi zawracać sobie głowy i starać się o ich głosy, a więc i realizować te czy inne ich postulaty. Jest to dosyć dyskusyjna opinia.
piątek, 04 maja 2012
„Wiesz, gdybyśmy dziś zaczęli robić gazetę z takim logiem – niechybnie uznano by to za antylitewską prowokację“ — powiedział mi ostatnio półżartem-półserio Jacek Jan Komar, mając na myśli logo „Gazety Wileńskiej“ z dużą literą „w“ (stąd popularna nazwa „Gazety Wileńskiej“ - „Gazeta Wu“; w opinii wielu litewskich, polityków obecny konflikt polsko-litewski sprowadza się do sporu o obecność „w” w litewskim alfabecie). Wydaje mi się, że nasz pomysł na nową gazetę polską na Litwie i wówczas, prawie 14 lat temu, był prowokacją. A propos to logo z „w” wymyślił dla nas wynajęty grafik-Litwin („Cóż może być lepszym symbolem polskości niż „w”? — przekonywał nas; pamiętam, że najtrudniej do postmodernistycznego pomysłu dało się przekonać wydawcę czyli Czesława Okińczyca, który jednak ostatecznie machnął ręką: „Róbta co chceta, to wy jesteście zawodowcami” – dużo znacie wydawców, którzy przyznają, że ktoś na robieniu gazety zna się lepiej od nich?). Formalnie „Gazeta Wileńska” upadła 12 lat temu, w pierwszym tygodniu maja 2000 r. ukazał się ostatni numer „GW”, chociaż tak naprawdę już od chwili przejęcia gazety przez Ryszarda Litwinowicza i przekształcenia dziennika w tygodnik (czyli de facto od lutego 2000 r.) można mówić o zupełnie innej „Gazecie Wu”, niż ta którą wymyśliliśmy latem 1998 r.