Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
wtorek, 17 kwietnia 2018
Nežinoma žemė. Šalčia. Nieznana ziemia. Solcza. To przedstawienie Jonasa Tertelisa już wywołało skandal. A w naszym przesyconym epatowaniem świecie – to nie lada osiągnięcie. „To półtorej godziny samego negatywu", „Nie tylko nie obaliliście żadnego ze stereotypów, ale przykleiliście Solecznikom nowe nalepki" - nie kryli rozczarowania przedstawiciele solecznickiej elity politycznej po obejrzeniu premierowego pokazu spektaklu w lokalnym Centrum Kultury. To naturalne, że każdy z nas chciałby, żeby o nim, o jego miasteczku bądź kraju mówiono jedynie w samych superlatywach. Niestety prawda, jak i medal, ma zawsze dwie strony. Pozytywną i negatywną. I bez tej drugiej jest nieciekawa. Jednak i litewscy krytycy teatralni także przyjęli tę sztukę dosyć chłodno, a sale na przedstawieniu wcale nie pękają w szwach. Interesujące, że pierwszy spektakl dokumentalny reżysera Jonasa Tertelisa - wystawiona w ubiegłym roku „Žalioji pievelė” („Zielona łączka”), opowiadająca historię pracowników byłej Ignalińskiej Elektrowni Atomowej i mieszkańców Wisagini - został przyjęty bardzo pozytywnie i przez mieszkańców Wisagini, i przez krytyków teatralnych. Jonas Tertelis został nawet za sprawą tego przedstawienia nominowany do Narodowej Nagrody Równości i Różnorodności. Dlaczego więc w przypadku „Nieznanej ziemi” to się nie udało? Po obejrzeniu w ubiegłą sobotę (14 kwietnia) przedstawienia chyba znam odpowiedź.
wtorek, 03 kwietnia 2018
Łotwa kontynuuje stopniową likwidację szkonictwa w językach mniejszości narodowych. Znając zachwyty prawej strony litewskiej sceny politycznej wszelkiego rodzaju "wariantami łotewskimi" - mam wrażenie, że wkrótce podobne inicjatywy mogą się pojawić i na Litwie. Wczoraj prezydent Republiki Łotewskiej podpisał nowelizację ustawy o oświacie, od wielu lat postulowaną przez nacjonalistyczny Sojusz Narodowy. Reforma ma się rozpocząć 1 września 2019 roku i zostać zakończona w roku 2021. W szkołach mniejszości narodowych będą stosowane trzy zróżnicowane modele edukacji dwujęzycznej: w klasach 1-6 – 60 proc. przedmiotów będzie, jak dotychczas, wykładanych po łotewsku, a 40 proc. w języku ojczystym ucznia, w następnych trzech klasach już 80 proc. przedmiotów będzie wykładanych po łotewsku, a jako jedyny język łotewski ma obowiązywać w klasach 10-12. W języku mniejszości narodowej możliwa będzie jedynie nauka samych języków narodowych z elementami literatury i historii „krajów macierzystych”. Obawiam się, że już wkrótce podobną reformę mogą wciągnąć na swoje sztandary niektórzy politycy litewscy dla których łotewscy nacjonaliści od lat służą niedoścignionym wzorem do naśladowania. Gdy w 2004 roku Łotysze wprowadzili w szkołach mniejszości narodowych model nauczania 60/40 — a propos podobny model został wprowadzony też w 2012 roku w Estonii i obecnie Estończycy przyznają, że nie dał pozytywnych wyników — polegający na tym, że w szkołach mniejszości narodowych 60 proc. przedmiotów jest wykładanych po łotewsku, a 40 proc. w języku mniejszości narodowej, natychmiast powstały podobne inicjatywy na Litwie. Na skutek protestów litewska reforma oświaty z roku 2011 była jednak dużo łagodniejsza niż łotewska — w szkołach polskojęzycznych i rosyjskojęzycznych ujednolicono jedynie maturę z litewskiego oraz wprowadzono nauczanie zaledwie kilku przedmiotów po litewsku. Ale pomysł wprowadzenia modelu 60/40 czy likwidacji szkolnictwa polskojęzycznego i rosyjskojęzycznego wcale nie umarł i uwzględniając to, co się dzieje obecnie na Łotwie — warto już dziś zaczynać kampanię wyjaśniającą jego negatywne skutki oraz rozglądać się za sojusznikami w walce z takimi pomysłami. Sojusznikami nie na Kremlu, tylko wśród Litwinów. Sanie szykuj latem — mówi znane rosyjskie porzekadło. I trzeba się tym razem z Rosjanami zgodzić, żeby nie być tym przysłowiowym Polakiem, co to mądry tylko po szkodzie.