Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
środa, 29 kwietnia 2015
Rozpocząłem pisanie „Cienia Słońca" w styczniu 1997 roku. Byłem skacowany, przede mną - sesja zimowa, siedziałem w DSie nr 5 na Oliwie i zastanawiałem się nad życiem. Przypominałem różne historie z czasów studiów w Gdańsku, pracy w tygodniku „Słowo Wileńskie", okresu fatalnego zauroczenia niejaką Dorotą L. (zesztą tych fatalnych zauroczeń było w owym czasie kilka — jak już wspomniałem (a może i nie) byłem wówczas młody i głupi...). i postanowiłem napisać taki dziennik na niby z życia własnego i moich kolegów... A ponieważ nigdy nie zachwycały mię powieści autobiograficzne — zdecydowałem się bohaterów z mojego życia codziennego nieco podretuszować i akcję tej mini-powieści osadzić w jakimś nienazwanym kraju byłego ZSSR, zaś całości nadać nieco sensacyjno-filozoficzno-postmodernistyczny charakter... Po raz pierwszy powieść ujrzała światlo dzienne przed blisko 15 laty, na łamach artzine'u „Chaos". Od tamtego czasu jednak ją dosyć gruntownie przerobiłem (m.in. natchniony kolejnymi fatalnymi zauroczeniami - wygląda na to, że nadal jestem młody i głupi smile emoticon ) i w najbliższym (mam nadzieję) czasie ukaże się jako regularna pozycja książkowa dostepna (również mam nadzieję) w większości wileńskich księgarni, a tymczasem — dla nabrania przez potencjalnych czytelników apetytu — zamieszczam krótki urywek z rozdziału II.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
„Tu szablon i dobre tylko chęci nie wystarczają. Trzeba zżyć się z ziemią tutejszą, wczuć się i znać dobrze tutejsze, skomplikowane stosunki, aby je móc ku ogólnej zgodzie mieszkańców kraju regulować” — te słowa z artykułu Stanisława Swianiewicza pt. „Idea krajowości”, opublikowanego w „Kurierze Wileńskim” w 1928 roku, są nadal aktualne i warte przypomnienia, gdy mówimy o Wileńszczyźnie. Nawet jeśli idea krajowa umarła bezpowrotnie. Podobnie jak wart przypomnienia jest i sam wilniuk z wyboru Stanisław Swianiewicz — postać wybitna, choć dziś znana już raczej tylko historykom i pasjonatom. Wybitny naukowiec, pisarz i prawnik. Jeszcze przed II wojną światową zasłynął jako sowietolog, jeden z najwnikliwszych znawców sowieckiego systemu gospodarczego, współtwórca Instytutu Naukowo-Badawczego Europy Środkowo-Wschodniej w Wilnie. Jedyny żywy świadek zbrodni katyńskiej, obecnie bardziej znany jest jako autor książki „W cieniu Katynia”, którą Józef Mackiewicz uznał za dzieło „najwybitniejsze, najbardziej frapujące z tego, co się na tle mordu katyńskiego napisało”. Natomiast naprawdę tylko nieliczni wiedzą o tym, że był federalistą, krajowcem, żołnierzem oddziałów gen. Lucjana Żeligowskiego, który był jednocześnie zdecydowanym przeciwnikiem... przyłączenia Wilna do Polski. W okresie międzywojennym — jeden z najostrzejszych krytyków polskiego nacjonalizmu. Ostro krytykował zresztą nie tylko endeków, ale także władze sanacyjne, które pod koniec lat 30. XX wieku zaczęły w praktyce realizować ideały Romana Dmowskiego. Szykany wobec niepolskich obywateli II RP, takie jak palenie cerkwi czy zamykanie litewskich i białoruskich szkół, uważał za szaleństwo. Notorycznie upominał się o autonomię dla ziem litewsko-białoruskich II RP. Po wojnie został orędownikiem niepodległości Litwy, Ukrainy i Białorusi. Już w 1963 roku przekonywał, że kiedy upadnie Związek Sowiecki, Polacy powinni natychmiast „nawiązać nić braterstwa i współpracy z rozsianymi wokół nich Ukraińcami, Litwinami i Białorusinami”. Razem stworzyć „nową sugestywną koncepcję Commonwealthu” wschodniej Europy. Niestety Swianiewicz nie docenił destrukcyjnego wpływu, jaki na nasze narody miały z jednej strony nacjonalizm, a z drugiej komunizm.
czwartek, 16 kwietnia 2015
Nie byłem na poniedziałkowym (13 kwietnia) wiecu nauczycieli i uczniów (oraz ich rodziców) „syrokomlówki” pod Ministerstwem Oświaty i Nauki, bo mnie akurat grypa ścięła. Inaczej bym poszedł nawet jeśli nie do końca rozumiem o co w tej pikiecie chodziło. „Syrokomlówka” ubiega się o akredytację jako tzw. długie gimnazjum o profilu chrześcijańskim. Według mnie sprawa jest prosta jak drut: albo spełnia wymogi i zostanie akredytowana, albo nie spełnia i nie zostanie akredytowana. Uczestnicy mówią o tym, że chcieliby przyśpieszyć podjęcie przez ministerstwo decyzji, bo czas ucieka. To akurat rozumiem i popieram. Czasu rzeczywiście zostało niewiele, reorganizacja szkół ma być zakończona do 31 sierpnia br. Szkoda tylko, że Forum Rodziców Polskich Szkół, które dziwnym zbiegiem okoliczności ożywa wtedy, gdy AWPL wypada poza tę lub inną koalicję rządzącą, nie organizowało pikiet przed rokiem lub dwoma pod oknami samorządu wileńskiego, który decyzje w sprawie „syrokomlówki” podjął dopiero na ostatnich posiedzeniach rady ubiegłej kadencji (szkoła dokumenty na akredytację złożyła również dopiero w grudniu ub.r., a rada podjęła decyzję o jej przekształceniu w instytucję pożytku publicznego dopiero 1 kwietnia br.). Mam nadzieję, że nie organizowało nie dlatego, że akurat tym samorządem (współ)rządziła AWPL z której list liderzy Forum kandydują w różnych wyborach, tylko jak twierdził w „Salonie Politycznym" radia „Znad Wilii” „minister” polskiej oświaty na Litwie Józef Kwiatkowski z powodu tego, że sama społeczność szkolna „syrokomlówki” nie mogła przez lata zdecydować, jaką szkołą chce być: długim gimnazjum, gimnazjum i progimnazjum pod jednym dachem czy szkołą podstawową. Dlaczego zwlekano z decyzjami (nie tylko przecież w sprawie „syrokomlówki")i kto ponosi za to odpowiedzialność (społeczności szkolne, administracja szkół, politycy, administracja samorządowa, ministerstwo) można wyjaśnić tylko w ramach szczerej dyskusji, która mam nadzieję się kiedyś odbędzie, jeśli wszystko nie utonie w hurrapatriotycznych okrzykach „naszych biją”...
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Niewiele osób zdaje z tego sprawę, ale Czesław Miłosz nie jest jedynym noblistą polskiego pochodzenia związanym z Wilnem. „I was born in Wilno, Poland on November 30, 1926, being of Polish, Austro-Hungarian, French and Swedish ancestry“ — napisał amerykański biochemik i lekarz Andrew Victor Schally w swojej oficjalnej biografii złożonej na ręce komitetu noblowskiego, gdy w roku 1977 razem z Rogerem Guilleminem zdobył Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za odkrycie zjawiska wydzielania hormonów w podwzgórzu mózgu oraz badanie ich budowy i czynności, co zapoczątkowało neuroendokrynologię. Dziś Andrew Schally mieszka w Nowym Orleanie. Nadal jest aktywny zawodowo, sporo podróżuje. Był w Polsce, ale nigdy na Litwie. „Wyrosłem w Polsce, ale już nie mówię po polsku. Nie używałem polskiego przez wiele lat. Mój ojciec po wojnie był zaangażowany w działalność antykomunistyczną, ale ja zawsze stroniłem się polityki. Przez dłuższy czas nie chciałem jechać do Polski. Obawiałem się prowokacji, że zostanę wciągnięty w jakieś nielegalne interesy: wymianę pieniędzy na czarnym rynku czy coś podobnego. Po otrzymaniu Nagrody Nobla wybraliśmy się z żona, siostrą i jej mężem do Polski. Odwiedziłem Warszawę, Kraków, Zakopane, Morskie Oko, Wieliczkę… Chciałbym kiedyś jeszcze pojechać do Polski, wygłosić kilka wykładów… Jest mi niezwykle trudno mówić o Polsce… Zachód nigdy jej nie rozumiał” — powiedział w 1999 roku w wywiadzie dla Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm.
poniedziałek, 06 kwietnia 2015
Gdyby ten projekt zrealizowano w Wilnie mogłoby stanąć dzieło architektury XX w. na miarę barcelońskiej Sagrada Família Antoni Gaudíego albo paryskiego Sacré-Cœur. Bazylika z żelazobetonu — jak pisał Juliusz Kłos — „o nowych zupełnie formach, rzeźbiarskich raczej niż architektonicznych” czyli kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa na wileńskim Nowym Świecie. Monumentalna budowla w stylu modernistyczno-romańskim z kopułą-posągiem Chrystusa o wysokości 68 metrów (a propos słynny pomnik Cristo Redentor w Rio de Janeiro liczy zaledwie 38 metrów) i równie monumentalną wieżą o wysokości 108 m, według zamierzeń twórcy Antoniego Wiwulskiego doskonale się wpisująca swoją sylwetką w panoramę Wilna. Nigdy jednak nie została do końca zrealizowana, chociaż aż do roku 1964 odprawiano w nim nabożeństwa.
czwartek, 02 kwietnia 2015
Litewski Departament Bezpieczeństwa Państwowego (VSD) opublikował w poniedziałek (30 marca) kolejny raport-sprawozdanie oceniające zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego oraz działalność VSD w roku ubiegłym. Odkrywczy ten raport nie jest. W roku 2014 w obliczu wydarzeń na Ukrainie gwałtownie wzrosła aktywność agentów tak rosyjskich (GRU, SWR, FSB) jak i białoruskich (KGB, GRU) służb specjalnych na Litwie, także prorosyjskich grup litewskich ekstremistów, przede wszystkim prawicowych, które jednak zdaniem VSD nie stanowią bez zbrojnego wsparcia ze strony Rosji większego zagrożenia, ale przede wszystkim nasiliła się informacyjna wojna, która prowadzi Kreml przeciwko Litwie. Swego rodzaju nowością jest ukierunkowanie tej wojny na tworzenie nad Niemnem przychylnego Rosji klimatu społecznego. VSD zwraca uwagę, iż zagrożenie wojną konwencjonalną nadal pozostaje znikome, Rosja bowiem nie jest gotowa do konfrontacji zbrojnej z NATO, jednak nie da się odrzucić możliwości zastosowania wobec któregoś z krajów NATO scenariuszu tzw. wojny hybrydowej. I w tej wojnie szczególnego znaczenia nabierają grupy prorosyjskich aktywistów, które działają także na Litwie. Litewski kontrwywiad zwraca uwagę na to, iż Rosja sukcesywnie dąży do wzmocnienia takich grup i ich znaczenia, przede wszystkim za pomocą tzw. środków soft power: wojny informacyjnej, indoktrynacji młodzieży oraz wspierania grup i organizacji tzw. sooteczestwinnikow.