Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
„Przed takimi zjazdami zawsze jest taka nutka wątpliwości. Czasami myślę, że trzeba odpocząć, że trzeba odejść” — puszczał oko do delegatów VII. zjazdu sprawozdawczo-wyborczego Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski. Delegaci jednak doskonale zdawali sobie sprawę po co w sobotni (28 kwietnia) dzień zgromadzili się w dusznej sali konferencyjnej wileńskiego hotelu „Karolina”, a nie na przyjemnej majówce z szaszłykami gdzieś nad jeziorkiem. W kuluarach co prawda działacze Akcji przed ogłoszeniem wyników wyborów prezesa robili żartobliwe zakłady na temat: „Ilu delegatów zagłosuje przeciwko liderowi?". „Pewnie trzech, bo, jak policzyłem, tylu na otwarciu zjazdu śpiewało hymn litewski" — żartował jeden z liderów AWPL w rejonie wileńskim. Jak się okazało był zbytnim pesymistą. Wydano 145 kart do głosowania, w urnie znaleziono 143. Wszystkie - na Waldemara Tomaszewskiego (kontrkandydatów tradycyjnie nie było). Bo przecież, jak oświadczyła mer rejonu wileńskiego Maria Rekść, „to jest dar Opatrzności Bożej, że mamy takiego lidera.” Czasami zastanawiam się, czy te i inne idiotyczne panegiryki w stylu Leonida Iljicza Breżniewa samemu Tomaszewskiemu nie przeszkadzają?...
środa, 25 kwietnia 2012
„Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć” – te słowa, przypisywane często Wolterowi, odzwierciedlają i mój pogląd na kwestię wolności słowa. Jednak nie zwalniają z odpowiedzialnego z tej wolności korzystania. Dlatego uważam, że z jednej strony młodzi ludzie z kilku wileńskich szkół polskich i filii Uniwersytetu Białostockiego w Wilnie, którzy dzisiaj (25 kwietnia) wręczyli ambasadorowi RP na Litwie petycję przeciwko reformie nauczania wdrażanej przez… rząd Donalda Tuska (sic!) mają oczywiście prawo do wyrażenia swojego zdania na ten lub jakikolwiek inny temat. Z drugiej zaś — oceniając tę akcję z punktu interesów polskiej mniejszości na Litwie —nie sądzę, żeby wiązanie się z jedną opcją polityczną po tamtej stronie Bugu, z opcją narodowo-radykalną w RP, byłoby dobrym pomysłem z punktu widzenia interesów mniejszości polskiej na Litwie. Poza tym mam spore wątpliwości, czy ktokolwiek — poza organizatorami akcji — spośród tych, którzy podpisali się pod petycją, byłby w stanie wytłumaczyć, na czym polega problem z reformą podstawy nauczania przeciwko której protestują. Protestują nie przebierając w słowach.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
We czwartek (19 kwietnia) od stacji kolejowej w Ponarach do pomnika pomordowanym w czasie II wojny światowej przeszedł „Marsz Żywych”. Kilkaset osób przypomniało nam o Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Niestety kanibalistyczne ideologie znów coraz odważniej podnoszą głowy. Korzystając z atomizacji społeczeństwa, powszechnej społecznej znieczulicy i krótkotrwałej kolektywnej pamięci historycznej, próbują po raz kolejny sprzedać swoje krwawe recepty „szybkiego i ostatecznego” rozwiązania skomplikowanych problemów. Ostatnio Ričardas Čekutis, jeden z liderów litewskich nacjonalistów i skinheadów, twórca Narodowego Centrum Litwinów publicznie ogłosił na facebookowym profilu niejakiej Morty Vidūnaitė swoje i swoich zwolenników credo: „Państwo narodowe – to państwo w którym władza należy do narodu, co i zostało zapisane w Konstytucji, nie do jakichś „obywateli”, a do narodu litewskiego <…> W państwie narodowym, na przykład, takich typków jak Auštrevičius, Andriukaitis i Karosas rozstrzelano by bez mrugnięcia okiem, i całkiem słusznie — za zdradę. Wkrótce sami zobaczycie… Na Litwie wystarczyłoby rozstrzelać zaledwie kilkaset dupolizów Moskwy i Brukseli – gdzie tu agresja? To wyższa konieczność, jeśli chcemy się oczyścić ze śmieci”
piątek, 20 kwietnia 2012
We czwartek (19 kwietnia) litewski parlament odrzucił zgłoszony przez narodowców i konserwatystów projekt poprawek do sejmowej ordynacji wyborczej, zakazujący posiadaczom Karty Polaka kandydowania do Sejmu. „Dziękuję za odwagę. Sądzę, że tutaj nie ma wrogów Litwy, są tylko obywatele Litwy, dla których to państwo jest najbliższe, najważniejsze i jedyne” — powiedział po ogłoszeniu wyników sejmowego głosowania Jarosław Narkiewicz. Ważne słowa. Niestety zbliżające się wybory sejmowe skutecznie poziom nie tylko odwagi obywatelskiej, ale i logicznego myślenia u litewskich polityków zmniejszają. Za poprawkami Songaily et concortes głosowało 27 posłów (nie tylko narodowców i konserwatystów, ale i... socjaldemokratów), przeciw 8 i 20 wstrzymało się od głosu (w tej sytuacji to oznaczało de facto głosowanie przeciwko projektowi). Z jednej więc strony posłom litewskiego parlamentu wystarczyło oleju w głowach, żeby projekt, który mógł jeszcze bardziej zaognić polsko-litewskie stosunki, odrzucić, z drugiej – zdecydowanych przeciwników poprawek Songaily w całym litewskim parlamencie było zaledwie ośmiu. Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać,że wiekszość posłów w ogóle głosowanie nad tym projektem zbojkotowała, w tym też część tych, którzy się pod nim nieco wcześniej podpisali (z frakcji liberalnych). Najwyraźniej w czasach przedwyborczej gorączki nawet najtrzeźwiejsi z litewskich parlamentarzystów starają się jeśli nie zawalczyć o litewski elektorat nacjonalistyczny, to przynajmniej mu się nie narazić. Karta Polaka na Litwie stała się więc swego rodzaju papierkiem lakmusowym, który wskazuje nie tylko na stosunek litewskich polityków wobec Polaków i Polski, ale i na szanse rozwiązania obecnego konfliktu polsko-litewskiego.
środa, 18 kwietnia 2012
Niektórzy zarzucają mi, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem polskiej autonomii terytorialnej. Przecież — mówią — ten model działa w tylu krajach europejskich! Zapominają przy tym, że w każdym z tych krajów do takiej formy relacji na linii większość-mniejszość doszło na skutek specyficznych uwarunkowań politycznych, narodowych, kulturowych, społecznych, ekonomicznych, historycznych i innych. Nie sądzę, aby Litwa do takiej formy ustroju polityczno-terytorialnego dojrzała; oczywiście to wcale nie znaczy, że nigdy do niej nie dojrzeje. Zapominają przy tym też, że jakieś 10 lat temu to właśnie my z Pacem i jeszcze kilkoma osobami z wileńskiej redakcji litewsko-polsko-niemieckiego portalu internetowego regiopolis.net po wielu latach odrodziliśmy dyskusję na temat polskiej autonomii na Litwie. Odrodziliśmy nie żeby tę ideę pogrążyć, tylko aby zrozumieć w jakim kierunku powinni zmierzać Polacy na Litwie: getta, autonomii kulturalnej, autonomii terytorialnej, a może asymilacji?
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Być może to tylko przypadek, ale raz na cztery lata obserwujemy tę samą polityczną szopkę. Najpierw samorząd rejonu wileńskiego ogłasza konkurs na objęcie tego lub innego stanowiska w administracji samorządowej i wśród wymogów obowiązkowych wskazuje „znajomość języka polskiego”. Natychmiast któryś z bardziej lub mniej, ale narodowo nastawionych polityków litewskich organizuje konferencję prasową i pełen oburzenia pisze listy do wszelkich możliwych kontrolerów i prokuratorów w sprawie "możliwej dyskryminacji". Dlaczego nazywam to szopką? Bo i takie ogłoszenia, i nagonka na samorząd z ich powodu jakoś tradycyjnie pojawiają się wyłącznie w okresie przedwyborczym. Być może przez przypadek, ale jak mawiał pewien litewski klasyk: "Któz może zaprzeczyć, że..." Nie inaczej jest i tego roku. Tylko prezydent Dalia Grybauskaitė wyznaczyła datę kolejnych wyborów parlamentarnych na 14 października i natychmiast „liberał” Arminas Lydeka rozpoczął atak na samorząd rejonu wileńskiego, który w odpowiednim ogłoszeniu podał, iż poszukuje specjalistów ze znajomością języka polskiego. Jeszcze w listopadzie ur. przy poszukiwaniu kandydatów na podobne stanowiska jakoś znajomość przez nich języka polskiego samorząd nie interesowała.
piątek, 13 kwietnia 2012
Jeśli uznamy, że homo sapiens to w sumie stworzenie racjonalne, musimy też przyznać, że politycy w swojej większości do tego gatunku nie należą. I chyba dlatego litewsko-polskie stosunki dyplomatyczne stają się coraz bardziej irracjonalne. Z jednej strony mamy do czynienia z niekonsekwentną „doktryną Sikorskiego”, z drugiej zaś z litewską polityką „demonstrowania charakteru”. W tym tygodniu prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė zapowiedziała, że nie pojedzie 17 kwietnia do Warszawy na spotkanie szefów państw bałtyckich z prezydentem RP Bronisławem Komorowskim. Podobno ma to być odpowiedź na naciski Warszawy w sprawie praw polskiej mniejszości na Litwie.
wtorek, 10 kwietnia 2012
Z bezprawia nie rodzi się prawo. Nie można jednocześnie wałczyć o prawa mniejszości narodowych i popierać osoby, które lamią prawo, nie wykonują decyzji sądowych. Bez poszanowania dla prawa, bez państwa prawa — poszanowanie dla praw mniejszości narodowych będzie również niemożliwe. A państwo prawa nie powstanie w Garliavie. Można przyjąć najbardziej liberalną Ustawę o mniejszościach narodowych, ale jeśli nadal będziemy przez palce spoglądać na coraz szerzej rozlewający się nihilizm prawny, pozostanie ona jedynie symboliczną deklaracją. Bo skoro można nie wykonywać decyzji sądów w sprawie córki Drąsiusa Kedysa (abstrahując od wszystkich emocji z tym związanych) albo jakiejkolwiek innej decyzji sądowej, to co zmusi do przestrzegania jakiegoś przepisu prawnego związanego z poszerzeniem praw mniejszości narodowych? Dlatego nie rozumiem decyzji Waldemara Tomaszewskiego, który na forum Parlamentu Europejskiego poparł faktycznie tzw. kedofili i stanął w jednym szeregu z resztą „garliavskich trybunów”: Songailą, Stomą, Gražulisem, których stosunek do Polaków na Litwie znamy.
niedziela, 08 kwietnia 2012
Niedziela Wielkanocna, Święto Zmartwychwstania Pańskiego — to święto nadziei. Nadziei, która przyświeca każdemu z nas, niezależnie od tego, czy jest osobą wierzącą, czy nie. Nadziei, która przyświeca ludzkości od zarania dziejów. Jak śpiewała kiedyś słowacka ZONA A: „Ja stále dúfam, že sa všetko na dobré obráti”. W ten dzień, obok tradycyjnych życzeń radosnych i spokojnych świąt Wielkiej Nocy, chce mi się złożyć szczególne życzenia wszystkim nam, Polakom i Litwinom, mieszkającym na Litwie. Niech w naszych domach zagości radość i pokój, i niech nasz kraj przestanie być kojarzony — jak to ujął pewien znajomy kanadyjski dziennikarz — tylko z „Lithuania, Nazies, Jews”, tylko z kryzysem, konfliktami etnicznymi, z nienawiścią wobec mniejszości seksualnych, ze skandalami korupcyjnymi i pedofilskimi. Chciałbym życzyć nam wszystkim olbrzymiej nadziei na to, że kiedyś nasz kraj będzie wzorem do naśladowania dla innych. Nie jest to wcale „mission imposible”, nasi sąsiedzi-Estończycy na to dobrym przykładem. Potrzeba jedynie odrobiny dobrej woli. I oby jej nam nigdy nie zabrakło.
środa, 04 kwietnia 2012
Jak wiadomo litewskim sportem narodowym — niektórzy twierdzą że drugą religią — jest koszykówka. Jednak wśród polityków i politologów panuje moda nie tyle na koszykówkę, co na słowny ping pong. Wystarczy przyglądnąć się opiniom litewskich „znawców” polskiego tematu, żeby nie mieć co do tego żadnych wątpliwości. A w ostatnich dniach mamy prawdziwy wysyp wszelkiego rodzaju specjalistów od „kwestii polskiej”. Alvydas Butkus wydał oświadczenie w którym oskarża Polskę o destabilizowanie sytuacji w regionie i wzorowanie się na Rosji. Także Anatolijus Lapinskas w ripoście na mój artykuł „Jak zmienić Ustawę o oświacie?“, zamieszczony na PL DELFI, wzywając do dialogu próby rozwiązania polsko-litewskiego konfliktu przez Polskę porównuje niemal do okupacji Osetii Południowej przez rosyjskich „mirotworców“…
 
1 , 2