Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
środa, 27 kwietnia 2011
Podobno czasem i zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, i politykom, szczególnie tym będącym w opozycji, zdarza się powiedzieć coś mądrego. Najnowszy przykład – Jarosław Kaczyński. Prezes PiS słusznie zauważył: „Oto minister Sikorski zapowiedział, że dopóki problemy mniejszości polskiej na Litwie nie zostaną rozwiązane, jego „noga w tym kraju nie postanie". Tylko co z tej jego egzaltowanej deklaracji przyjdzie Polakom na Litwie? Czy zrobiła ona jakiekolwiek wrażenie na litewskich władzach? Żadnego.” Nic tylko przyklasnąć. Złote słowa.
wtorek, 19 kwietnia 2011
Wybory w Wilnie wyglądają od wielu lat jak parafraza starego kawału. O stanowisko mera ubiega się wielu kandydatów, a zwycięża i tak Artūras Zuokas. Nie inaczej stało się i tym razem. Partia Pracy i Akcja Wyborcza Polaków na Litwie do ostatniej chwili łudziły konserwatystów obietnicami, ale ostatecznie zagłosowały przeciwko nim. Partia Pracy oficjalnie dołączyła do koalicji „4+”, zaś polska partia wysunęła swojego, zawczasu skazanego na porażkę, kandydata na mera – Jarosława Kamińskiego. Ostatecznie Artūras Zuokas dostał 26 głosów (z 51 możliwego; głosowali za nim jego zwolennicy z ruchu „Taip” oraz frakcje Partii Pracy i socjaldemokratów, jak również dwaj przedstawiciele Sojuszu Rosjan, którzy do rady samorządowej dostali się… ze wspólnej listy Bloku Tomaszewskiego; najwyraźniej były funkcjonariusz KGB, którego tak zawzięcie broniła polska frakcja, uznał, iż lepszy zuokasowski (w)róbel w ręku, niż…), Rajmundas Alekna dostał 16 głosów (konserwatystów i paksistów), zaś Jarosław Kamiński – 9.
Wileński publicysta Antoni Pacuk Radczenko przed kilkoma miesiącami napisał tekst dla lubelskiego internetowego miesięcznika „Kultura Enter”. Na mój gust tekst niezwykle wyważony i odpowiedzialnością za zepsute stosunki polsko-litewskie obarczający wszystkie strony. Wczoraj ten tekst zamieścił na swoim portalu internetowym największy litewski dziennik „Lietuvos rytas”. I się rozpoczęło piekło anonimowych internetowych komentarzy.
piątek, 15 kwietnia 2011
„W polskich przedszkolach jest wychowywany „hitlerjugend”, od przedszkola dzieci nie uczą języka litewskiego, niczego nie wiedzą oni o tym kraju, o Litwie, mimo że tu się urodzili i wychowali” – stwierdził podczas spotkania z przedstawicielami Światowej Wspólnoty Litwinów i sejmowej Komisji ds. łączności ze Światową Wspólnotą Litwinów były dyrektor litewskiego gimnazjum w Ejszyszkach, Vytautas Dailydka. Wtórował mu nauczyciel historii z litewskiej Szkoły Tysiąclecia w Solecznikach Artūras Andriušaitis: „Nie będę owijał w bawełnę, że wychowujemy antypaństwowy element. Te szkoły polskie są rozsadnikami antypaństwowego elementu i wylęgarnią piątej kolumny”. Wiele można wybaczyć w imię wolności słowa, ale każda wolność, w tym wolność wypowiedzi, powinna się wiązać z odpowiedzialnością. Zawsze byłem zwolennikiem maksymy wypowiedzianej podobno przez Woltera: „Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”, jednak moim zdaniem (też nie będę owijał w bawełnę) panowie Andriušaitis i Dailydka powinni swoje słowa „odszczekać”.
wtorek, 12 kwietnia 2011
Obchodząc rocznicę Katastrofy Smoleńskiej grupa litewskich intelektualistów zaapelowała w poniedziałek (11 kwietnia) o normalizację stosunków polsko-litewskich i szukania porozumienia z litewskimi Polakami. Poeta Antanas Geilius, historycy Irena Vaišvilaitė, Paulius Subačius i Rimvydas Petrauskas, filozof i politolog Alvydas Jokubaitis, psycholog Danutė Gailienė, ksiądz Julius Sasnauskas wystosowali otwarty list, w którym m.in. stwierdzają, że to Litwini, jako najliczniejsza społeczność w kraju, mają „obowiązek wyciągnięcia ręki do litewskich Polaków i rozpoczęcia procesu pojednania, który nie będzie łatwy”.
sobota, 09 kwietnia 2011
Znów bumerangiem powracają poglądy, iż nie ma na Litwie żadnych Polaków, a są jedynie „tutejsi” (vide poseł Saulius Stoma w programie telewizyjnym „Karštas vakaras” czy publicysta delfi.lt Šarunas Navickas), którzy rozmawiają żargonem i których należy jak najszybciej zasymilować… sorry… zintegrować. Minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis półgębkiem wskazuje, iż walka z „hipotetycznym” naruszaniem praw mniejszości jest sterowana przez… rosyjską ambasadę. Z drugiej strony oliwy do ognia dolewają wypowiedzi Waldemara Tomaszewskiego, że w Wilnie i na Wileńszczyźnie to nie Polacy, a Litwini będąc elementem napływowym powinni się integrować. Wygląda na to, że po raz kolejny na własne życzenie marnotrawimy szanśe na rzetelna dyskusje, na przedstawienie naszych oczekiwań i wybierając postawę skrzywdzonego dzieciaka przegrywamy wojnę medialną o swoje prawa.