Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
czwartek, 29 marca 2012
Marcin Wojciechowski („Gazeta Wyborcza”) w odpowiedzi na tekst Piotra Skwiecińskiego („Rzeczpospolita”) napisał felieton pod którym mógłbym się w gruncie rzeczy i sam podpisać, ale… Diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach, w tych właśnie „ale”. Wojciechowski bowiem proponuje nie tylko przestać zgrywać wobec Litwy „twardziela” i rozpocząć dialog, ale też przeprosić Litwinów za tzw. bunt Żeligowskiego. „W Polsce to wydarzenie nie wzbudza dziś żadnych emocji. Na Litwie wciąż psuje krew i przypomina, że był czas, gdy Polacy używali siły i podstępu przeciwko Litwinom. Przeproszenie za awanturniczą akcję generała Żeligowskiego to szansa, by w sferze symbolicznej większy partner wyciągnął rękę do Litwy i pokazał, że rozumie i szanuje jej wrażliwość” — pisze publicysta „Gazety Wyborczej”. Obawiam się, że takie przeprosiny nie są wcale ani takie proste, ani… potrzebne.
środa, 28 marca 2012
Była to dyskusja, w której wszyscy się ze sobą prawie we wszystkim… zgadzali. Wydaje mi się, że trudno by było inaczej w sytuacji, gdy wszystkim jej uczestnikom zależy na znalezieniu jakiegoś wyjścia z obecnej sytuacji polsko-litewskiego konfliktu. Poza tym organizatorem wtorkowej (27 marca) dyskusji na temat „Młodzi Polacy na Litwie - z kim i /lub przeciwko komu?” było Litewsko-Polskie Forum Dialogu, które akurat jednoczy Litwinów i Polaków mających daleki od etnocentrycznej histerii pogląd i na historię, i teraźniejszość stosunków polsko-litewskich. Tym razem gośćmi Forum byli Edward Trusewicz, sekretarz Związku Polaków na Litwie i radny m. Wilna z ramienia AWPL, oraz autor tego bloga. Obu nas do młodzieży już zaliczyć jest raczej trudno, ale w zamyśle organizatorów pewnie miała z naszego spotkania wyniknąć spór dochodzący niemal do rękoczynów, biorąc pod uwagę, że w powszechnym mniemaniu reprezentujemy całkowicie przeciwstawne poglądy. Jednak już na wstępie dyskusji półżartem-półserio uprzedziłem, że „pewnie z Edwardem Trusewiczem zgodzimy się w 90 proc. i na tym się dyskusja skończy”. W zasadzie w rzeczy samej się tak stało, ale dyskusja trwała jednak około dwóch godzin i trwałaby chyba dalej, gdyby organizatorzy nas nie wyprosili z sali.
wtorek, 27 marca 2012
Jak wynika z badania opinii publicznej, przeprowadzonego w ramach programu ENRI-East na mniejszościach narodowych w Europie Wschodniej, zaledwie po 1 proc. litewskich Polaków słucha rocka i hip hopu – najbardziej buntowniczych gatunków muzycznych. I jest to jeden z najniższych wskaźników wśród wszystkich przebadanych w ramach programu mniejszości narodowych. Nie należy więc chyba się dziwić, że nasza społeczność jest w dużym stopniu uległa, konformistyczna, apatyczna. Zdecydowana większość Polaków na Litwie słucha muzyki popowej (disco polo i rosyjska popsa) oraz muzyki ludowej (odpowiednio po 40 i więcej proc.). Np. większy odsetek słuchających folku jest tylko wśród Węgrów na Słowacji. Jak wiadomo stosunki polsko-litewskie i węgiersko-słowackie są obecnie najgorszymi relacjami w Unii Europejskiej. To zapewne przypadek. Natomiast nie jest chyba przypadkiem, że przedstawiciele tego jednego procenta rockandrollowych Polaków na Litwie ostatnio coraz aktywniej angażują się w litewski i nawet międzynarodowy ruch rockowy, grają w dziesiątkach zespołów rockowych, punkowych i metalowych. A nawet post-rockowych.
niedziela, 25 marca 2012
Piotr Skwieciński, publicysta „Rzeczpospolitej”, uznał w felietonie pt. „Ze słabym nie liczy się nikt”, że jedynym jaśniejszym punktem w działalności „złego rządu Platformy” są... relacje z Litwą. „A jeśli miałbym rząd wzywać do jakiejś zmiany postępowania w tej materii, to z całą pewnością nie postulowałbym jego łagodzenia. Odwrotnie – doradzałbym więcej ostrości, rozważenie posunięć realnych, wychodzących poza sferę dyplomatycznej symboliki. Posunięć naprawdę bolesnych dla Wilna” – pisze Piotr Skwieciński. Gdy coś takiego wypisują na site’ach internetowych anonimowi bojownicy o polskość mogę to jakoś zrozumieć, spisać na karb młodzieńczej frustracji lub starczej demencji, jednak gdy to samo powtarza etatowy publicysta bądź co bądź jednej z najważniejszych polskich gazet, robi mi się niedobrze. Wymachiwanie szabelką od lat jest naszą cechą narodową i budzi zachwyt u egzaltowanych, narodowo zakręconych niewiast, jednak czy warto dla pięciu minut sławy i piaru dolewać oliwy do i tak całkiem ładnie płonącego polsko-litewskiego pożaru?
piątek, 23 marca 2012
Ktoś ostatnio zapytał (chyba na tym blogu): co można zrobić w sprawie polepszenia stosunków polsko-litewskich bez pieniędzy, grantów, dotacji i subwencji? Nieoczekiwanie całkiem sporo, jeśli ma się ciekawe pomysły. Najlepszym dowodem jest powstałe przed dwoma laty polsko-litewskie akustyczne trio bluesowe Blues Union (w Polsce używa nazwy Union of Blues), które wczoraj zagrało w wileńskim klubie „Aula“, a jutro zagra w Brodvėjus Pub w Wilnie, następnie zaś rusza na serię koncertów do Polski (Olsztyn, Białystok).
wtorek, 20 marca 2012
Narzekanie na negatywny wizerunek Polski i Polakow (w tym Polaków litewskich) w oczach statystycznego Litwina, w mediach litewskich już się zdążyły stać pewnego rodzaju constantą w rozważaniach polskich dziennikarzy i publicystów (i tych z Wilna, i tych z Warszawy). Rzadko który jednak zadaje pytanie: dlaczego tak się dzieje? Czy w rzeczy samej wynika to wyłącznie z litewskiej „antypolskiej złośliwości"? Polska od lat wspiera mniejszość polską na Litwie. Kolonie dla dzieci w Polsce, sprzęt szkolny, podręczniki, książki, remonty, ale też budowa nowych szkół polskich na Litwie bardzo często są finansowane z pieniędzy polskiego podatnika. Nie rzadko jednak z tych pieniędzy są finansowane i różnego rodzaju chimery polityczne czy gospodarcze, stowarzyszenia jednoczące trzy osoby i stworzone jedynie w celu doraźnego „rozpiłowania" jakiegoś grantu, sadzenie wirtualnych sadów czy ogrodów na podwileńskich piaskach etc. Tak naprawdę — patrząc ze strony — wydaje się, że pieniadze polskiego podatnika są przeznaczane często bez żadnej głębszej analizy potrzeb i nie posiadając żadnej strategii; po prostu wędrują do tych organizacji i działaczy, którzy mają lepsze przebicie w korytarzach polskiego parlamentu czy rządu, są na przyjacielskiej stopie z prezesami tych lub innych fundacji. Być może wynika to z faktu, iż Polska tak na dobrą sprawę nie bardzo wie, co chce na Litwie osiągnąć?...
niedziela, 18 marca 2012
W sobotniej manifestacji przeciwko znowelizowanej Ustawie o oświacie wzięło udział od 5 do 7 tysięcy osób. Niewątpliwie AWPL i ZPL — komitety strajkowe jeśli i były początkowo inicjatywą oddolną, to dziś już taką są tylko z nazwy — po raz kolejny udowodniły, że są jedyną siłą nie tylko w regionie wileńskim, ale i w ogóle na Litwie, która może wyprowadzić na ulice naprawdę liczące się masy ludzi. Dla mnie sobotni wiec był przede wszystkim okazją do zbadania prawdziwych nastrojów znacznej części Polaków na Litwie (przemówienia bowiem działaczy były takie same jak we wrześniu czy przed rokiem i najczęściej, co tu ukrywać, nudne), więc chodziłem, przysłuchiwałem się, rozmawiałem. Większa część przybyła na wiec z własnej inicjatywy, inni, bo szkoła dostała określoną kwotę nauczycieli, rodziców i uczniów, którą musiała na wiec przywieźć (niektórzy z dalszych zakątków Wileńszczyzny wręcz narzekali, że muszą w ten piękny, słoneczny dzień jechać do Wilna), ale WSZYSCY byli przeciwko Ustawie o oświacie. Myślę, że litewskim politykom, którzy twierdzą, że protesty są jedynie manipulacją Tomaszewskiego, warto było — ot choćby za przykładem kalifa Bagdadu Haruna ar-Raszida w przebraniu — w sobotę przyjść na plac Vincasa Kudirki i posłuchać zwykłych litewskich Polaków. Był to w rzeczy samej moblizacyjny sukces AWPL-ZPL, ale moim zdaniem o wiele ważniejsze były cztery inne sukcesy organizatorów akcji protestacyjnej.
wtorek, 13 marca 2012
„Obecnie jednak mamy konflikt nie tyle na poziomie międzypaństwowym, co raczej konflikt społeczeństwa z obecnym układem rządzącym. Jednak nie warto tego rozpatrywać pod względem narodowościowym. Niezadowolone są nie tylko mniejszości narodowe, ale również inne grupy społeczne” – stwierdził Waldemar Tomaszewski, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, w wywiadzie dla PL DELFI. I najwyraźniej Waldemar Tomaszewski chce zawalczyć o rozszerzenie swojej bazy wyborczej w oparciu o te grupy społeczne, konsekwentnie kreując siebie na lidera nie tylko mniejszości narodowych, ale już wszystkich sił walczących z obecnym „układem”.
niedziela, 11 marca 2012
Dziś obchodząc 22. rocznicę odzyskania przez Litwę niepodległości Litwy coraz bardziej daje się zauważyć, że entuzjazm z pierwszych lat odrodzenia narodowego wygasł, a litewski patriotyzm został w zasadzie oddany siłom radykalno-narodowym. Oficjalne imprezy z okazji najważniejszych narodowych dat (13 stycznia, 16 lutego, 11 marca, 6 lipca) są nudne jak flaki z olejem, zaś jedynym „barwniejszym” akcentem (i dlatego przekuwającym uwagę mediów z całego świata) są przemarsze neonazistów i nacjonalistów główną aleją Wilna czy Kowna pod hasłem „Litwa dla Litwinów”. Przemarsze z każdym rokiem niestety coraz liczniejsze. Dobrze że w tym roku wreszcie się pojawiła inicjatywa przeprowadzenia alternatywnego marszu – Marszu Wolności. Nikt bowiem nie ma monopolu na miłość do Ojczyzny. A już najmniej na ten monopol zasługują ci, którym miłość do ojczyzny kojarzy się z nienawiścią i przemocą. Duma z dokonań naszych przodków nie jest reglamentowana i przydzielana wybranym. Każdy, kto czuje się patriotą ma dziś prawo świętować i godnie czcić niepodległość i suwerenność naszej Ojczyzny. Nawet jeśli dziś jesteśmy rozczarowani niektórymi decyzjami rządzących czy swoją sytuacją materialną, musimy pamiętać, że Litwa będzie taką jaką my ją stworzymy.
wtorek, 06 marca 2012
Wygląda na to, że marginalni narodowi działacze z Polski postanowili zrobić sobie trochę „piaru" kosztem Polaków z Wilna i jednocześnie podłożyć świnię komitetom strajkowym, które próbują na potrzeby zapowiedzianej na 17 marca br. manifestacji przeciwko znowelizowanej Ustawie o oświacie utworzyć szeroki front z organizacjami rosyjskimi i litewskimi. Otóż Marsz Niepodległości, Młodzież Wszechpolska et concortes zamawiają podobno kilkanaście autokarów i wybierają się na wyjazd do Wilna celem wsparcia manifestacji komitetów strajkowych polskich szkół i Forum Rodziców Polskich Szkół. Niewiadomo czy do Wilna zawita jeden z liderów polskiej skrajnej prawicy, eks-poseł Adam Zawisza, który podczas niedawnego proserbskiego wiecu w Warszawie publicznie stwierdził, że „Kosowo powinno wrócić do „macierzy" jak Lwów i Wilno do Polski”. Wiadomo natomiast, że polscy narodowcy wyrządzą swoim przyjazdem niedźwiedzią przysługę całej walce polskiego społeczeństwa na Litwie o zmianę nieodpowiadającej polskim oczekiwaniom Ustawy o oświacie. Udział w manifestacji przeciwko znowelizowanej Ustawie o oświacie polskich nacjonalistów niejako automatycznie kompromituje tę manifestację, bowiem litewskie środki masowego przekazu skoncentrują swoją uwagę tylko na krzyżach celtyckich, falangach i osobnikach marzących o tym, by „Rzeczpospolita oddychała wschodnim płucem” oraz twierdzącym, iż „Kresy potrzebują nas, a my potrzebujemy Kresów” (już dziś - trochę na wyrost - straszą polskimi chuliganami, którzy zdemolują Wilno). Zaś postulaty polskiej społeczności pozostaną po raz kolejny niezauważone.
 
1 , 2