Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
sobota, 31 grudnia 2011
Przed paroma dniami w rozmowie z dziennikarzami Litewskiego Radia premier Andrius Kubilius wyraził nadzieję, że litewskie społeczeństwo także zrozumie i doceni wagę stosunków z sąsiadami oraz jakość relacji z przedstawicielami grup narodowościowych, które zamieszkują Litwę od stuleci: „Jesteśmy wzbogaceni przez różnorodność kulturową, powinniśmy się z niej cieszyć i o nią dbać". Wygląda jednak na to, że premier należy do mniejszości mieszkańców Litwy, która ma takie poglądy. Jak wynika z sondażu opinii publicznej przeprowadzonego ostatnio na zamówienie lrytas.lt przez „GfK Custom Research Baltic“, Polacy obok Romów i Żydów są najbardziej nielubianym narodem na Litwie. Romów w swoim sąsiedztwie nie chce aż 87 proc. badanych Litwinów, Polaków – 51 proc., zaś Żydów – 45 proc. „Trzeba przyznać, że Litwa nie charakteryzuje się tolerancją wobec żadnej mniejszości: polskiej, żydowskiej, czy mniejszości seksualnej. Litwa jest krajem prowincjonalnym” – powiedział w rozmowie z PAP znany litewski publicysta Rimvydas Valatka. Być może 2012 rok będzie dla Litwy rokiem wyrwania się, ucieczki z nacjonalistycznej prowincji?
środa, 28 grudnia 2011
„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz”- mawiał Forrest Gump. Jeśli mi ktoś dziś powie, że nadejdzie taki czas i reprezentować litewskich Polaków będzie nie Akcja Wyborcza, Związek Polaków i nie Waldemar Tomaszewski – nie uwierzę, bo nic na to nie wskazuje. Z drugiej strony jeszcze przed rokiem nigdybym nie uwierzył, że na ulice rosyjskich miast wyjdą setki tysięcy ludzi protestować przeciwko sfałszowanym wyborom parlamentarnym. Nic na to nie wskazywało. A jednak 10 grudnia na plac Błotny w Moskwie przyszło 40 tys. osób, dwa tygodnie później na prospekt Sacharowa – 120 tysięcy, 44 proc. Rosjan – według sondażu ośrodka „Lewada-Centrum" - popiera protesty opozycji. Tylu niezadowolonych z władz nie było w Rosji od 20 lat. Interesujące, że na ulice wyszli ci, którzy podobno najbardziej skorzystali na rządach Putina – rosyjska klasa średnia. Młodzi, dobrze zarabiający, wykształceni specjaliści. Co czwarty prowadzi własny biznes. Wydarzenia w Moskwie są także przestrogą dla miłośników „demokracji sterowanej”. Nie tylko w Rosji, ale i na całym świecie. Można sprawować władzę przez dziesiątki lat, mieć do swej dyspozycji armię i policję, kupować głosy za pomocą naftodolarów, ale i tak pewnego dnia ludzie upomną się o swoje. „You can fool some of the people all of the time, and all of the people some of the time, but you can not fool all of the people all of the time” – te słowa wypowiedziane przed ponad 150 laty przez Abrahama Lincolna są nadal aktualne.
poniedziałek, 26 grudnia 2011
To nie był najlepszy rok dla Polaków na Litwie, ale jego końcówka przyniosła kilka – przyznajmy szczerze dosyć nieoczekiwanych - sukcesów. W listopadzie litewski Naczelny Sąd Administracyjny uchylił mandat nałożony przez Inspekcję Języka Państwowego na Edgara Obłaczyńskiego, dyrektora Solecznickiej Zajezdni Autobusowej, za to, że na autobusach solecznickiej zajazdni są umieszczone dwujęzyczne tabliczki (po litewsku i po polsku) ze wskazaniem kierunku trasy, zaś w przeddzień Wigilii, 23 grudnia, Wileński Okręgowy Sąd Administracyjny przyznał rację samorządowi rejonu wileńskiego w sporze z przedstawicielem rządu w powiecie wileńskim Jurgisem Jurkevičiusem. Zdaniem sądu decyzja rady samorządu rejonu wileńskiego o nadaniu jednej z ulic w rejonie imienia Juliana Tuwima jest zgodna z prawem.
czwartek, 22 grudnia 2011
„Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem" - w czasach Świąt Bożego Narodzenia byłoby miło, gdy i Polacy, i Litwini wzięli te słowa głęboko do serca. Dlatego nie chcę dziś pisać o żadnych negatywnych sprawach,problemach, sporach, decyzjach politycznych i sądowych, tylko o tym po co ten blog był stworzony. O Innej Wilenszczyźnie - bez konfliktów i waśni. Na szczęście akurat dzisiaj mam taką rzadką w tym mijającym roku możliwość. Z inicjatywy litewskiego Ministerstwa Kultury w rejonie wileńskim i rejonie solecznickim odbędą się dwa koncerty bożonarodzeniowe. W poniedziałek, 26 grudnia, kolędy zabrzmią w Centrum Kultury w Solecznikach, zaś następnego dnia – w Niemenczyńskim Centrum Kultury. Czym tu się podniecać? – zapyta ktoś. Mamy okres świąteczny, więc takie koncerty są zjawiskiem powszechnym! Otóż tym razem kolędy zabrzmią i po polsku, i po litewsku, a do Solecznik i Niemenczyna zawita desant prawdziwych gwiazd: obok „Wileńszczyzny”, „Solczan”, „Il Canto” i „Scholi Ducha Świętego” wystąpią znana litewska piosenkarka Vaida Genytė, męska grupa wokalna „Quorum” oraz chór Wileńskiego Uniwersytetu Edukologii „Ave Vita”. Jednym słowem mieszkańcy Solecznik i Niemenczyna mają doskonałą okazję by nie tylko zapoznać się z polskimi i litewskimi kolędami, tradycjami bożonarodzeniowymi, ale i przypomnieć o czasach, gdy więcej nasze narody łączyło niż dzieliło, przypomnieć o wspólnych chrześcijańskich korzeniach. Najwyższy czas na takie właśnie polsko-litewskie inicjatywy kulturalne. Skoro polscy i litewscy politycy nie są w stanie między sobą się dogadać, być może najwyższy czas spróbować dialogu w języku, który rozumieją wszyscy – języku sztuki? Wesołych Świąt!
środa, 21 grudnia 2011
„Ostatnio mój kolega powiedział –„Lenkas dzisiaj, to coś złego”. Czyżby znaczenie tego słowa ewaluowało tak ekstremalnie, że jest ono postrzegane tak samo, jak słowo „Żyd” na początku XX w. w poszczególnych państwach Europy? Nie odpowiem na to pytanie… Nie zadałam go tak po prostu, a w związku z tym, co powiedziała mi nie dawno koleżanka – Polka z Wilna – „Wiesz co? Niech już Polacy przestaną krzyczeć, bo niedługo będę się bała rozmawiać po polsku w miejscu publicznym”. Przytoczyła sytuację, która miała miejsce w komunikacji miejskiej w Wilnie. Zadzwoniła do niej mama, z którą zaczęła rozmawiać po polsku, nagle poczuła na sobie surowe spojrzenia i usłyszała szepty“ – zastanawia się na swoim blogu „My Pulaki z Wileńszczyzny“ Ewelina Mokrzecka. Lubię jej bloga, chociaż nie przepadam za lokalną wileńską gwarą i nigdy nie nauczyłem się rozmawiać „po prostemu“. Lubię, bo Ewelina reprezentuje właśnie typowe dla młodych Polaków z Wilna poglądy: ani hurrapatriotyczne, ani antylitewskie, tylko takie zdroworozsądkowe. Każdego dnia jadę do pracy trolejbusem razem z hałaśliwą młodzieżą ze szkół polskich i rosyjskich. Nie zauważyłem, by ktokolwiek z pasażerów w jakikolwiek negatywny sposób reagował na rozmowy po polsku czy rosyjsku. Surowe spojrzenia? Szepty? Być może się zdarzają, ja czegoś takiego nie doświadczyłem, ale być może jestem po prostu mało spostrzegawczy. Nie ulega jednak wątpliwości, że stosunek Litwinów do Polaków się znacznie ostatnio pogorszył.
wtorek, 20 grudnia 2011
Wielu osobom może się wydawać, że litewskie problemy z prawami mniejszości narodowych wynikają tylko z historycznych kompleksów i nieporozumień, podświadomych obaw, chorobliwych ambicji czy fobii pojedyńczych polityków. Tak naprawdę są jednak jedynie pochodną ogólnych problemów z demokracją na Litwie. Nie da się oczekiwać poszanowania dla praw mniejszości, gdy brakuje tego szacunku dla samej idei demokracji i jej podstawowych zasad. Tak wśród elit, jak i społeczeństwa. „The Economist” opublikował właśnie kolejny ranking krajów demokratycznych (The Economist Democracy Index). W tym rankingu Litwa zdobyła 7,94 punktu (na 10 możliwych) i znalazła się na miejscu 41 (ze 167). Eksperci „The Economist” zaliczyli Litwę – podobnie zresztą jak Polskę (45 miejsce), Łotwę (48 miejsce) i kilka innych państw wschodnioeuropejskich — do tzw. flawed democracies, krajów mających pewne problemy z demokracją. Litwę tym razem wyprzedzili nie tylko tradycyjni konkurenci Estończycy (34 pozycja), ale nawet niektóre afrykańskie kraje (Mauritius, Botswana, Cabo Verde). „Według jakości demokracji i jej zrozumienia Litwa jest państwem bardziej wschodniego niż zachodniego typu” – skomentował ranking w wywiadzie dla delfi.lt politolog Šarūnas Liekis.
czwartek, 15 grudnia 2011
Okres Bożenarodzeniowy to czas na dobre wiadomości. Portal wilnoteka.lt donosi, że w styczniu przyszłego roku, w kolejnej edycji telewizyjnego projektu TV 3 „Chorų karai" (Wojny chórów), pojawi się Chór Wileńszczyzny pod kierownictwem Katarzyny Niemyćko. „Wojna chórów” – to litewski program rozrywkowy na zagranicznej licencji, w którym konkurują między sobą ad hoc zebrane z chętnych amatorów chóry pod kierownictwem „generałów” - gwiazd i gwiazdeczek litewskiego show biznesu. „Bałam się, że w czasie kiedy stosunki polsko-litewskie są takie napięte wielu potencjalnych kandydatów zrezygnuje z udziału w chórze, którego generałem będzie Polka. Ale, odpukać, chętnych nie zabrakło. Na eliminacje zgłosiło się ponad sto osób, z których musieliśmy wybrać jedynie szesnaście - osiem dziewcząt i ośmiu chłopaków. Wśród kandydatów było sporo Polaków, Rosjan, Litwinów, ale też przyszły osoby innych narodowości” — opowiada wilnotece.lt Katarzyna Niemyćko. Katerina od kilku lat próbuje dostać się do ciasnego (pół)światka litewskiej rozrywki, przed rokiem ukazała się jej debiutancka płyta przy której pracowały takie sławy litewskiej muzyki rozrywkowej jak Stano czy Mino, uczestniczyła też w poprzedniej edycji „Chorų karai" jako członkini Wileńskiego Międzynarodowego Srebrnego Chóru. Ostatnio jej kariera nabrała – za sprawą romansu ze znanym litewskim producentem Deividasem Zvonkusem – rozpędu. Katerina ma teraz wszelkie szanse dołączyć do innych Polaków i Polek, którzy nie wyrzekając sie swego polskiego pochodzenia od kilku lat ostro mieszają w litewskim szołbiznesie: Eweliny Saszenko, Tomka Sinickiego, Beaty Wilkin i i wielu innych… Ktoś zapyta: po jaką cholerę piszę o jakimś tandetnym show telewizyjnym i kolejnej piosenkarce pop?
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Postanowiłem raz jeszcze wrócić do kwestii atrakcyjności polskiej szkoły na Litwie. W ubiegłym tygodniu portal wilnoteka.lt opublikował badanie przeprowadzone przez zespół pod kierownictwem lidera Forum Rodziców Polskich Szkół na Litwie Mirosława Szejbaka pt. „Czy szkoły polskie są gorsze od litewskich?”. Badanie ważne i potrzebne, przeprowadzone na dobrym poziomie naukowym, rozwiewa kilka mitów pokutujących w prasie litewskiej i wypowiedziach litewskich polityków. Po pierwsze, rejonowe szkoły polskie nie tylko nie są gorsze od sąsiednich (rejonowych) szkół litewskich, ale ich wyniki są nawet o 3% lepsze (mieści się to w granicach błędu statystycznego, ale...). Po drugie, wszystkie polskie szkoły miasta Wilna w 2011 roku znalazły się wśród 20 proc. najlepszych szkół Litwy. Po trzecie, wskaźniki ilościowe i jakościowe wyników egzaminu z języka litewskiego dobitnie świadczą o dobrej znajomości języka państwowego u uczniów szkół nielitewskich (np. notowana jest ciągła tendencja do zmniejszania się liczby absolwentów polskich szkół, którzy oblali egzamin z języka litewskiego). Po czwarte, ujednolicony egzamin maturalny z języka litewskiego wymaga od uczniów polskich szkół przeanalizowanie w ciągu 2 lat niemożliwej liczby autorów i utworów. Po piąte, z badań litewskiego Instytut Pracy i Badań Socjalnych przeprowadzonych w 2008 roku wynika, że tylko 3,9 proc. badanych przedstawicieli mniejszości polskiej na Litwie uważa, że słaba znajomość języka litewskiego jest podstawowym powodem ich bezrobocia... Niestety obawiam się, że po raz kolejny została wykonana syzyfowa praca, której wyniki tradycyjnie zostaną zaprzepaszczone. Kolejna wspaniała rzecz o której... nikt się nie dowie.
czwartek, 08 grudnia 2011
„W wielooetnicznych regionach polityka się opiera na etniczności lidera. To prowadzi do tego, że tam gdzie są wybory, ludzie głosują nie na efektywnych polityków, tylko na „swoich”, chociażby ten „swój” był i skorumpowany, i nie bardzo nadawał się do efektywnego zarządzania. Mechanizm jest następujący: mniejszość, z uwagi na presję socjalną, zaczyna się konsolidować. Swoją drogą większość <…> wówczas uznaje, że przegrywa walkę o resursy, w tym korupcyjne. I powstaje błędne koło: czym aktywniejszy jest nacjonalizm większości – tym bardziej konsoliduje się mniejszość” – uważa rosyjska profesor Jekatirina Żurawskaja, autorka pracy „Segregacja i jakość zarządzania państwowego”. Puenta tej pracy jest niewesoła: w krajach, w których ludzie są podzieleni na różne grupy etniczne, które źle współżyją ze sobą, wzrost nastrojów nacjonalistycznych nieuchronnie prowadzi do pogorszenia się jakości władzy, ma też bezpośredni wpływ na dochody i wydatki budżetowe. „W takich krajach poziom zaufania między ludźmi, szczególnie między grupami etnicznymi, staje katastroficznie niski. A bez tego zaufania duże organizacje działają źle” – uważa Żurawskaja. W zasadzie na tym mógłbym ten wpis zakończyć, gdyż wypowiedzi Jekateriny Żurawskaj jak ulał pasują do sytuacji na Litwie, mimo iż najczęściej cytowana na świecie rosyjska ekonomistka w swojej pracy badała sytuację w obecnej Rosji.
wtorek, 06 grudnia 2011
Ostatnio tylko leniwy na Litwie nie komentował nieoczekiwanego poparcia, które okazał Waldemar Tomaszewski dla starań europarlamentarzysty Wiktora Uspaskicha, lidera litewskiej Partii Pracy, o odzyskanie immunitetu poselskiego. Parlament Europejski uchylił immunitet Uspaskicha we wrześniu ur. na wniosek litewskiej Prokuratury Generalnej, która od lat bada sprawę nieprzejrzystej księgowości w Partii Pracy. Latem br. Uspaskich zwrócił się do przewodniczącego PE Jerzego Buzka z prośbą o przywrócenie immunitetu, twierdząc, że sprawa karna prowadzona przeciwko niemu na Litwie jest sprawą polityczną. Dosyć nieoczekiwanie podczas dyskusji w Parlamencie Europejskim Waldemar Tomaszewski wyraził przekonanie, iż władze litewskie próbują „rozprawić się z Uspaskichem jako z politykiem i liderem partii politycznej”. Ot takie typowe, że zacytuje francuskiego klasyka, „perdu une occasion de se taire”, które natychmiast wywołało do tablicy litewskich tropicieli spisków. Odezwały się zaniepokojone możliwym polsko-rosyjskim aliansem głosy litewskich politologów (Uspaskicha poparł także rosyjskojęzyczny europoseł z Łotwy Aleksandr Mirskij). Ktoś zwęszył w tym nawet rękę Kremla, a mi się wydaje że Tomaszewski… po prostu wypowiedział swoje zdanie na ten temat. Pytanie: „Dlaczego Tomaszewski poparł Uspaskicha?" ma bowiem taki sam sens, jak np. pytanie: „Dlaczego Putin na oczach milionów widzów grał jednym palcem na fortepianie melodyjkę „С чего начинается Родина?". Bo tak mu się zachciało. Bo może na to sobie pozwolić.
 
1 , 2