Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
wtorek, 29 listopada 2011
Obecnie, gdy powołany we wrześniu br. przez premierów Polski i Litwy zespół ekspertów ds. oświaty zakończył pracę bez porozumienia w kluczowych sprawach dotyczących mniejszości polskiej i bez wspólnego komunikatu, powszechne jest zniechęcenie i rozczarowanie. Uważam jednak, że mimo wszystko zespołowi udało się kilka ważnych rzeczy załatwić (m.in. wprowadzenie 8-letniego okresu przejściowego w ujednolicaniu ocen z języka litewskiego na maturach dla Polaków z Litwy lub zmniejszenie z dziesięciu do siedmiu liczby uczniów w klasach XI-XII, tak by zajęcia mogły się odbywać w języku polskim). To prawda nie udało się ani odwołać nowelizacji Ustawy o oświacie, ani ją zmienić. Zresztą premier Andrius Kubilius jeszcze we wrześniu br., podczas spotkania w Połądze z Donaldem Tuskiem, zapowiedział, że strona litewska jest gotowa do dyskusji na każdy temat, z wyjątkiem zmiany Ustawy. Jak wiadomo wówczas Donald Tusk przemilczał … Jeszcze w tym tygodniu ma być powołana grupa robocza, która zajmie się przede wszystkim rozwiązywaniem problemu uczniów klas XI, którzy w 2013 roku jako pierwsi mają składać ujednolicony egzamin maturalny z języka litewskiego. Litewski resort oświaty zapewnia, że zrobi wszystko, by zminimalizować stres i ewentualne negatywne skutki ujednolicenia egzaminów. Łagodzenie skutków ujednolicenia egzaminu nie rozstrzyga oczywiście problemu i przedstawiciele Forum Rodziców Polskich Szkół na Litwie zapowiadają, że nie rezygnują z żądania odwołania lub zmiany Ustawy o oświacie, jednak najważniejsze, że program maksimum nie przeszkadza w realizowaniu programu minimalnego. Być może podczas obrad grupy roboczej ktoś się zastanowi i nad ogólnym stanem polskiego szkolnictwa na Litwie.
sobota, 26 listopada 2011
To już 116. wpis na tym blogu. Dokładnie przed rokiem pojawiły się pierwsze dwa. Sam nie spodziewałem się, że aż tak się rozpiszę. Ba, nawet nie sądziłem, że będę go prowadził przez cały rok! A i założenia tego blogu były początkowo zupełnie inne. Po prostu jakiś czas temu zauważyłem, że nie zostało już na Litwie żadnego polskiego środka mniej lub bardziej masowego przekazu, który odzwierciedlałby moje poglądy lub poglądy moich przyjaciół. W każdej gazecie, radiu, portalu wciąż te same laurki ku chwale Wodza i Partii. Przyznam że z pewnym zażenowaniem zrozumiałem, iż jeśli ktokolwiek mieszkający poza Wileńszczyzną, niezorientowany w naszych realiach i relacjach, wbije w jakiejkolwiek internetowej wyszukiwarce hasło „Wileńszczyzna” lub „Polacy na Litwie” – dostanie po prostu końską dawkę propagandy o tym że Polacy na Litwie są tylko bici i poniżani, zaś jedyną nadzieją na lepsze jutro jest rządzący od 20 lat duumwirat AWPL-ZPL. Zresztą media robione na Litwie w innych językach nie są zazwyczaj dużo lepsze, tylko przegięcia bywaj w inne strony. Wystarczy poczytać polską, litewską i rosyjską prasę na Litwie opisująca to samo wydarzenie, żeby odkryć istnienie wszechświatów równoległych. Lewis Caroll się kłania: „Wszyscy tu jesteśmy obłąkani. Ja jestem obłąkany. Ty jesteś obłąkana — powiedział Kot. – Skąd wiesz, że jestem obłąkana? – powiedziała Alicja. – Na pewno jesteś – powiedział Kot – inaczej nie znalazłabyś się tutaj". Jakoś zrobiło mi się głupio, że w moim imieniu wypowiadają się politycy na których nie głosowałem i dziennikarze, którym nie ufam. Postanowiłem, że należy tę sytuacje przynajmniej jakoś minimalnie odkręcić i przedstawić inny punkt widzenia, niż ten powszechnie obowiązujący (czy to po stronie polskiej, czy litewskiej). Mój punkt widzenia.
czwartek, 24 listopada 2011
Ostatnio dosyć rzadko niestety można napisać coś pozytywnego na temat stosunków polsko-litewskich czy sytuacji Polaków na Litwie. Każdego dnia media i politycy wylewają na nas wiadra negatywnych informacji. Jednak dzisiejszy dzień przyniósł nareszcie i pozytywną wiadomość. Litewski Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) uchylił mandat nałożony przez Inspekcję Języka Państwowego na Edgara Obłaczyńskiego, dyrektora Solecznickiej Zajezdni Autobusowej, za to, że na autobusach „Šalčininkų autobusų parkas” są umieszczone dwujęzyczne tabliczki (po litewsku i po polsku) ze wskazaniem kierunku trasy. Dyrektor Zajezdni zaskarżył decyzję Inspekcji do okręgowego sądu administracyjnego (który podtrzymał decyzję Inspekcji), następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA uznał, że takie dwujęzyczne tabliczki nie naruszają żadnych z chronionych przez Ustawę o języku państwowych dóbr, zaś systemowo oceniając zgromadzone w sprawie dowody i interpretując przepisy Ustawy o języku państwowym uznał, że zamieszczanie takich napisów „nie stanowi naruszenia imperatywnych przepisów prawnych”.
sobota, 19 listopada 2011
Krzysztof Kolanowski, twórca największego internetowego słownika polsko-litewskiego „LIETPOL”, w wczoraj (18 listopada) zorganizował interesującą dyskusję w celu uczczenia dziesiątej rocznicy funkcjonowania strony lietpol.eu. Dyskusja pt. „Jak lepiej zrozumieć sąsiada?” dotyczyła obecnych napięć w relacjach polsko-litewskich i możliwości ich przezwyciężenia. I Polacy, i Litwini są dobrzy w punktowaniu błędów jeden drugiego, ale co musimy zrobić, żeby te napięcia, konflikt znikły? Muszę przyznać, że ta dyskusja zmusiła także i mnie do zastanowienia się nad moją własną odpowiedzią na to pytanie. Na Litwie jest dosyć powszechna wiara w moc prawa. Jeśli coś nie działa - przyjmijmy lub zmieńmy jakąś ustawę. Mamy problem z przemocą domową? Przyjmujemy Ustawę o zwalczaniu przemocy domowej. Mamy problem z cukrem? Ustawę o cukrze. Jakieś problemy z mniejszościami narodowymi? Przyjmijmy Ustawę o mniejszościach narodowych. Niewątpliwie ustawy są ważne i powinny być przyjmowane oraz zmieniane. Jednak nie oszukujmy się spór polsko-litewski powstał nie wczoraj, i nie w 2010 r. gdy wygasło obowiązywanie litewskiej Ustawy o mniejszościach narodowych. Liczy sobie ponad sto lat i wcale nie jest - jak się dość powszechnie uważa – związany tylko z kampaniami wyborczymi w Polsce i na Litwie, chociaż nie ulega wątpliwości, ze politycy chętnie z niego w takich kampaniach wyborczych korzystają. Jednak jak mawiał prof. Filip Filipowicz Prieobrażenskij z książki Michaiła Bułhakowa „Psie serce”: „Разруха не в клозетах, а в головах”.
środa, 16 listopada 2011
„Jesteśmy zaniepokojeni, bo chociaż nie ma jeszcze konfliktu pomiędzy Litwinami a mniejszością polską, to jednak jest napięcie, które może w ten konflikt przerodzić się“ — powiedział podczas spotkania z przedstawicielami polskiej mniejszości narodowej w Solecznikach Knut Vollebeak, wysoki komisarz OBWE ds. mniejszości narodowych. Zaniepokojony jest nie tylko Vollebeak, ale i każdy rozsądny mieszkaniec Litwy. I tych rozsądnych mieszkańców – jak się okazuje gotowych na rozwiązanie problemów mniejszości narodowych na drodze kompromisu — nie jest na Litwie wcale tak mało, jak być może się wydaje na pierwszy rzut oka. Dobrym przykładem są wyniki badań opinii publicznej, przeprowadzonych w połowie września br. (apogeum sporu polsko-litewskiego o reformę oświaty) przez „Spinter tyrimai” na zamówienie delfi.lt.
piątek, 11 listopada 2011
Każdej wiosny, 11 marca, litewscy skinheadzi i nacjonaliści organizują przemarsz ulicami Wilna – jeszcze nie tak dawno można było na nim usłyszeć i „Juden Raus”, i „Piękna jest Litwa bez ruskich”, i „Zabij tego żydka” — który zmusza naszych polityków zaczerwienić się na chwilę ze wstydu, ale po kilku rzuconych przez zęby słowach potępienia zapominają o tym na kolejny rok. Podobne akcje są organizowane i w Warszawie, na 11 listopada, pod nazwą „Marsz Niepodległości i w wielu innych miejscach, gdzie patriotyzm jest utożsamiany z nienawiścią do innych. Jeszcze nie tak dawno także na "Marszu Niepodległości" można było usłyszeć „Precz z żydowską okupacją”, „Polska cała tylko biała" czy „Nie ma litości dla wrogów polskości!". Pod naciskiem opinii publicznej i polscy, i litewscy nacjonaliści postanowili nieco zdyscyplinować swoich stronników i obecnie hasła nazistowskie i rasistowskie są przez organizatorów obu marszów tępione. Jednak poglądy ich uczestników wcale się nie zmieniają. Nadal pełne poparcie dla marszów deklarują lokalne komórki „Blood & Honor” czy „Combat 18”. Po marszach, na tzw. patriotycznych forach, można poczytać relacje uczestników, w których chełpią się, że po raz kolejny udało im się przemycić na marsz a to rasistowską naszywkę, a to sztandar „white pride”, a to za hajlować. Wiem, wiem wraz się odezwą głosy oburzonych: jak śmiesz porównywać polskich patriotów z litewskimi faszystami lub vice versa! I to jest najgorsze - ci co potępiają jeden marsz są gotowi z pianą na ustach bronić drugiego. Bo nasz Kali – to przecież patriota, sól ziemi naszej, obrońca Ojczyzny, a ich – naziol, faszysta i niezdrowy nacjonalista. Polen uber alles! Litauen uber alles!...
wtorek, 08 listopada 2011
Po raz pierwszy na tym blogu piszę recenzję koncertu i mógłbym właściwie zatytułować ją inaczej: Back in USSR. Sobotni wieczór (5 listopada), Dni Kultury Polskiej w Wilnie, koncert nowego projektu niezmordowanego Litzy – LUXTORPEDA i chyba najciekawszego zespołu polskiego ostatnich lat – LAO CHE. Bezpłatny! Gdy w Krakowie bilet tylko na koncert LAO CHE kosztuje 50-60 złotych! Tego nie mogłem przegapić (a mało brakowało bym przegapił, o czym za chwilę). Wchodzę na salę i widzę... równe rzędy zielonych krzesełek postawione aż pod samą scenę. What to hell? A gdzie ludzie mają tańczyć pogo? Jak się okazało moje obawy były bezpodstawne, gdyż nie było komu... tanczyć. Właściwie przez cały koncert pod sceną było jakieś dziesięć-piętnaście osób. Nieduża sala DKP była wypełniona od siły w 1/3, w większości osobami dużo starszymi ode mnie (a przecież już niestety również do młodzieży nie należę) w garniturach i pod krawatami albo dziećmi z klas początkowych. Zgodnie ze starą szkolną zasadą siadać jak najdalej od dyrektora i nauczycieli najwięcej publiki zebrało się oczywiście... na samym końcu sali. Podobno tak wyglądały koncerty polskich zespołów rockowych w ZSSR w latach 80-ych. Bodajże lider IRA opowiadał, że gdy grali koncert w Grodnie, sala przez cały czas siedziała i klaskała, zaś na koniec występu wstała i... odśpiewała „Rotę”.
niedziela, 06 listopada 2011
„Na prośbę Polaków litewskich strona litewska podda pod dyskusję społeczną kwestię przywrócenia obowiązkowego egzaminu maturalnego z języka polskiego dla absolwentów polskich szkół na Litwie” – ustalono podczas trzeciego spotkania polsko-litewskiej grupy ekspertów ds. oświaty (14 października). Postulat przywrócenia obowiązkowej matury od roku 1999, gdy na skutek reformy egzaminów maturalnych pozostał tylko jeden obowiązkowy egzamin maturalny (z języka litewskiego), a resztę egzaminów absolwenci wybierają według kierunku przyszłych studiów (podczas rekrutacji na studia liczone więc są stopnie z określonych dla danego kierunku egzaminów maturalnych) znajduje się na sztandarach wszystkich lokalnych polskich organizacji i na ustach ich działaczy. Ostatnio wyglądało, że został jakby nieco zapomniany, jednak wraz z protestami przeciwko nowelizacji Ustawy o oświacie powrócił bumerangiem. Znalazł się m.in. wśród żądań przyjętych na wiecu protestacyjnym pod Sejmem (23 września). Nie dziwię się wcale, że strona litewska tak chętnie zgodziła się ten postulat przedyskutować. O wiele lżej obciążyć dzieciaki z polskich szkół jeszcze jednym obowiązkowym egzaminem, niż dyskutować o zmianie zasad i treści obowiązkowej matury z litewskiego. Zresztą im bardziej przeciążony nauką i egzaminami będzie uczeń w polskiej szkole, tym mniej będzie chętnych do oddawania dzieci do takiej szkoły.
czwartek, 03 listopada 2011
Litewski Instytut Wolnego Rynku przedstawił dzisiaj (3 listopada) Indeks Litewskich Samorządów za rok 2011. Wszystkie litewskie miejskie i rejonowe samorządy były oceniane przez ekspertów Instytutu w trzech kategoriach: „Samorząd mieszkańcom” (oceniano jakość gospodarki komunalnej, transportu, opieki społecznej, ochrony zdrowia i szkolnictwa), „Samorząd inwestorom” (oceniano sytuację z rozwojem samorządu i jego inwestycje, podatki ustalane przez samorząd) i „Zarządzanie samorządem” (oceniano administrację samorządową, zarządzanie mieniem samorządowym i kadrami).„Za doskonały samorząd uznaliśmy tę jednostkę administracyjną, która oszczędza pieniądze podatników, przejrzyście wykorzystuje środki budżetu, zmniejsza brzemię podatków, zapewnia dobre warunki dla biznesu, efektywnie zarządza posiadanym majątkiem, rezygnuje z nieobowiązkowych funkcji, nie ogranicza możliwości wyboru konsumentów i popiera konkurencję pomiędzy firmami, oferującymi różne usługi, a także zmniejsza brzemię administracyjne oraz biurokratyczne” ― powiedziała przedstawiając Indeks Rūta Vainienė, szefowa Instytutu Wolnego Rynku. Takiego idealnego samorządu na Litwie niestety jeszcze nie ma. Najwyższej możliwej liczby punktów (100) nie nabrał żaden z samorządów, zaś zwycięzcami tego rankingu zostali samorządy rejonu kowieńskiego (60,7) i Kłajpedy (59,1). Indeks pozwala też ocenić sukcesy polskich samorządów, o których nigdy nie zapominają przypomnieć wyborcom politycy. I tak samorząd rejonu wileńskiego (48,4) uplasował się co prawda nie w czołówce, ale w samym środku tabeli, na miejscu 27, zaś samorząd rejonu solecznickiego (33,8) - na przedostatnim w kraju (gorzej jest tylko w Połądze).
środa, 02 listopada 2011
„Społeczność polskiej szkoły podstawowej im. Antoniego Wiwulskiego w Wilnie zbulwersowała inicjatywa radnych Akcji Wyborczej Polaków na Litwie o przyłączeniu tej szkoły do polsko-rosyjskiej szkoły średniej im. Joachima Lelewela” – napisała przed tygodniem gazeta „Vilniaus diena”. Przedstawiciele społeczności szkolnej złożyli podobno na ręce radnego wileńskiego samorządu Povilasa Tamošauskasa list w którym m.in. piszą: „Na jakiej podstawie prawnej został zmieniony przed rokiem zatwierdzony sposób reorganizacji naszych szkół (połączenie), na przyłączenie? Jakie prawo mają przedstawiciele AWPL inicjować zmianę uchwał Rady, nawet nie powiadomiwszy o swoich zamiarach społeczność szkolną i nie wysłuchawszy zdania społeczności szkolnej?” Muszę przyznać, że zawsze z dużą rezerwą traktuję „rewelacje” tak „Vilniaus diena”, jak i radnego Tamošauskasa, którzy do największych miłośników Polaków na Litwie nie należą. Oczekiwałem więc przez tydzień jakiejś zdecydowanej reakcji na te oskarżenia. Reakcji nie było, ale dzisiaj (2 listopada) Rada wileńskiego samorządu zatwierdziła przedstawiony przez AWPL plan reorganizacji obu szkół. Pod samorządem w tym czasie spotkały się dwie pikiety: zwolenników reorganizacji ze szkoły im. J.Lelewela i przeciwników... z antokolskiej szkoły średniej (litewskiej).