Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Tagi
stat4u
wtorek, 16 stycznia 2018
Gdy przed kilkoma tygodniami skrytykowałem ponowny wybór Józefa Kwiatkowskiego na prezesa Polskiej Macierzy Szkolnej, odezwały się głosy, że nie mam racji, bo przecież ani wiek, ani długość sprawowania władzy same w sobie nie oznaczają, że osoba nie posiada odpowiednich kwalifikacji do piastowania określonego stanowiska. Rzeczywiście — jako katolik przyznaje — historia zna sporo wydarzeń cudownych, w tym i wieloletnie rządy oświeconych monarchów. Jednocześnie jednak trzeba przyznać, że kadencyjność sprawowania władzy przez wszelkiego rodzaju prezydentów i prezesów nie została wprowadzona w imię jakiejś abstrakcyjnej demokratycznej idei, tylko w celu uchronienia państw i organizacji przed niekończącymi się rządami monarchów nieoświeconych, przynoszących swoim podwładnym jedynie szkody. Najlepszym tego przykładem są Lietuvos geležinkeliai. Wystarczyło usunąć ze stanowiska dyrektora generalnego „wiecznego“ Stasysa Dailydkę i się okazało, że można w litewskich kolejach państwowych i z korupcją skutecznie walczyć, i uregulować spory z Orlenem Lietuva, i nawet odbudować tory na Łotwę, których rozbiórka — zarządzona przez wspomnianego Dailydkę w roku 2008 — stała się przyczyną nie tylko wspomnianych sporów, ale i problemów w stosunkach polsko-litewskich. A przecież Stasys Dailydka rządził litewskimi kolejami państwowymi o wiele krócej niż Józef Kwiatkowski – „Macierzą Szkolną”, a Waldemar Tomaszewski — Akcją Wyborczą Polaków na Litwie. Wymiana kierownictwa jest jednak niezbędna też z innego powodu. Tym powodem jest zmieniająca się rzeczywistość. Wieloletnie doświadczenie przestaje być w naszych czasach wartością, gdy technologie informacyjne i zarządzania zmieniają się błyskawicznie. Dziś tryumfy świeci koncepcja reverse mentoring, nakazująca starszym uczyć się u młodszych.
sobota, 13 stycznia 2018
W tym roku niezapominajki – symbol litewskiego Dnia Obrońców Wolności – są i w języku polskim. Każdy może ściągnąć odpowiedni obrazek w odpowiednim języku z profilu „Neužmirštuolė” na FB i zamieścić na swoim profilu. I przynajmniej w ten sposób uczcić pamięć tych Czternastu Wspaniałych, co zginęli przed 27 laty w wydarzeniach styczniowych. Ambasada RP na Litwie, Polski Klub Dyskusyjny, wielu moich znajomych Polaków z tej możliwości skorzystało. Przejrzałem pobieżnie profile największych i najczęściej na FB udzielających się naszych działaczy: Tomaszewskiego, Narkiewicza, Cytackiej, Jedzińskiego, Rybaka, Tamošunaitė… Nie ma niezapominajek. Mówiąc ściślej: w ogóle nic tam na temat 13 stycznia nie ma. Żadnych wspomnień, żadnych życzeń. Nic. Być może jeden czy drugi z nich zapomnieli, są w wyjeździe służbowym, ale wszyscy naraz? I wywiadów na ten temat w Radio Wilno nie słychać. I l24, który cytowaniu Wodza jest w stanie poświęcić tysiące znaków, jedynie kilka zdań - o tym że z okazji kolejnej rocznicy krwawych wydarzeń msza św. w Katedrze Wileńskiej się odbędzie – zamieścił. Wyobrażacie sobie, żeby ci wszyscy, „najlepsi ludzie Wileńszczyzny”, nie zamieścili żadnego wpisu np. z okazji 11 listopada?... A przecież mowa o tych samych działaczach, którzy non stop powtarzają mantrę, że litewscy Polacy są lojalnymi obywatelami Litwy. Tylko gdy się ich zapyta na czym ta lojalność polega – zaczynają się schody. I po dłuższej dyskusji wychodzi, że w zasadzie tylko na tym, iż płacimy podatki. To się oczywiście chwali, ale bądźmy szczerzy płacenie podatków jest jak śmierć – to zjawisko nieuchronne. To obowiązek prawny. Nie ma nic wspólnego z lojalnością. Nieważne czy jesteś lojalny czy nielojalny – i tak będziesz musiał zapłacić. Stwierdzić, że lojalność sprowadza się jedynie do uczciwego płacenia podatków, to tak jak stwierdzić, że do bycia lojalnym obywatelem wystarczy przechodzić ulicę na zielonym świetle. W rzeczywistości lojalność – to coś więcej. To gotowość do oddania swojego mienia, zdrowia, czasami życia za swój kraj. Ale przede wszystkim to wyznawanie wartości, które ten kraj wyznaje.
piątek, 05 stycznia 2018
Tam, kad suprasti kokią įtaką gali turėti rinkimų rezultatams tautinių mažumų balsai reikėtų atkreipti dėmesį vos į vieną skaičių. Šiuo metu (2011 m. visuotinio surašymo duomenimis) tautinės mažumos (lenkai, rusai, baltarusiai ir kiti) sudaro apie 14 proc. visų Lietuvos gyventojų. Tai maždaug tiek pat, kiek balsų teko Lietuvos socialdemokratų partijai (LSDP) per 2016 m. Seimo rinkimus. Jeigu bent pusė iš jų balsuotų už LSDP – socialdemokratai turėtų didžiausią frakciją Lietuvos parlamente bei tikriausiai sėkmingai valdytų Lietuvą dar 4 metus. Kai kuriuose regionuose tautinių mažumų balsų svarba yra net dar didesnė – pvz., neįmanoma laimėti Vilniaus miesto savivaldybės tarybos ar mero rinkimus nepatraukus savo pusėn bent dalies tautinių mažumų balsų, nes jie sudaro virš 1/3 Vilniaus miesto elektorato. Dažniausiai teigiama, jog kovoti dėl šių balsų nėra prasmės, nes visus juos paima Waldemaro Tomaszewskio Lietuvos lenkų rinkimų akcija-Lietuvos krikščioniškų šeimų sąjunga (LLRA-KŠS). Lietuvos rusų atveju šis teiginys apskritai neturi prasmės, nes sociologų skaičiavimais geriausiu atveju vos ketvirtadalis jų balsuoja už LLRA-KŠS. Bet jis nėra toks akivaizdus ir Lietuvos lenkų atveju.