Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Quid pro quo

vile

Tak, popieramy strajk. Sami kiedyś organizowaliśmy takie strajki” — rzucił niechętnie Waldemar Tomaszewski (AWPL-ZChR) we wczorajszej audycji „Dienos tema” (LRT) naciskany przez dziennikarkę, żeby wreszcie wyjaśnił jakie jest stanowisko polskiej partii wobec trwającego od trzech tygodni strajku nauczycieli. Mam jednak wrażenie, że lider AWPL-ZChR  nie był szczery. No bo nie widać jakoś tego poparcia.

Strajk nauczycieli trwa od kilku tygodni, od tygodnia trwa strajk okupacyjny w budynku Ministerstwa Oświaty i Nauki, niezadowolenie nauczycieli nowym systemem wynagradzania było widoczne już latem, a politycy Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin milczą o tym jak komsomolcy na przesłuchaniach w gestapo. Na profilach partyjnych działaczy (nawet tych etatowo walczących o oświatę) znajdziesz dziś informacje wszelkiej maści — o historycznych rocznicach, imieninach i nabożeństwach w Hadze — tylko nie o największym społecznym konflikcie kończącego się roku.

W sumie to się polskim działaczom nie dziwię. 29 czerwca br., gdy model wynagrodzenia etatowego został przez Sejm zatwierdzony, niemal wszyscy posłowie frakcji AWPL-ZChR (siedmiu z ośmiu) ten model poparli. Trudno jednocześnie i popierać reformę, i popierać przeciwników tej reformy. Tak to umiał tylko Lech Wałęsa, który czasami był „za”, a nawet „przeciw”. Łatwo jest obiecać gruszki na wierzbach w stylu 120 na każde dziecko i bezpłatne leki dla seniorów, o wiele trudniej jest zgrywać bojowników o sprawiedliwość socjalną będąc jednocześnie częścią koalicji rządzącej.

Bo co do tego, że AWPL-ZChR jest częścią obecnego rządu nie ma chyba żadnych wątpliwości. Partia Waldemara Tomaszewskiego we wszystkich ważnych głosowaniach sejmowych, głosuje tak jak partie Ramūnasa Karbauskisa, Remigijusa Žemaitaitisa i Gediminasa Kirkilasa. Przedstawiciele AWPL-ZChR są w gabinetach politycznych i premiera, i ministra rolnictwa. A i o problemach mniejszości narodowych od blisko dwóch lat częściej mówią socjaldemokraci czy nawet konserwatyści niż liderzy AWPL-ZChR. Teraz gdy Skvernelis wysłał „do Peru” trzech ministrów, ta koalicja mogłaby stać się już z nieformalnej — oficjalną. Ale Waldemar Tomaszewski się nie spieszy, odkłada decyzję na marzec. A może i lipiec. Tak czy siak –na okres  po wyborach.

No i słusznie — fotel ministra kultury bądź środowiska niewątpliwie by się partii przydał, ale jeszcze bardziej się przydadzą głosy w wyborach samorządowych i do Parlamentu Europejskiego. A o nie może wcale nie być łatwo. Szczególnie po tym, gdy jednemu z liderów „zorganizowanej polskiej społeczności” prokuratura stawia zarzuty fałszowania dokumentów, a Inspekcja Podatkowa bada proceder zbierania na polska partię darowizn podatkowych… To już nie są pestki w stylu wstążki gieorgijewskiej. Tego wyborca — któremu jeszcze trzeba będzie jakoś karkołomnie wytłumaczyć jakim cudem stała się możliwa koalicja z „błękitnymi ludzikami” „polakożercy” Šimašiusa w Wilnie — może i nie wybaczyć. Po co więc w takiej skomplikowanej sytuacji ryzykować wejście do rządu, którego popularność maleje?

Wspomniana krótka wypowiedź Waldemara Tomaszewskiego jest jednak warta uwagi z jeszcze jednego powodu. W 2011 roku, podczas strajku szkolnego na Wileńszczyźnie, obowiązywała narracja, że to oddolna inicjatywa „for rodziców szkół polskich” i „uczniowskich komitetów strajkowych”. Teraz Tomaszewski na wizji przyznaje, że jednak te „oddolne” inicjatywy były odgórnie sterowane. Interesujące, co by się stało, gdyby dzisiaj jego partia lub chociaż „oddolne" komitety i fora rzeczywiście wsparłaby obecny strajk nauczycielski? Więcej sprawiedliwości społecznej i mniej ubóstwa? Na pewno byłoby natomiast więcej Litwinów na wiecach w sprawach ważnych dla mniejszości narodowych. Quid pro quo. Chcesz, żeby ktoś poparł cię w sprawie dla ciebie ważnej — poprzyj go w sprawie ważnej dla niego. Coś za coś. Szczególnie że oświata to przecież sprawa ważna dla nas wszystkich, niezależnie od narodowości i partyjnej przynależności. Wspólne dobro. Commune bonum.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • kpdwiejak

    piękne przesłanie z tego płynie

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci