Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Dwunastu gniewnych ludzi z Facebooka

vile

Zułów, miejsce urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego, stał się chyba swojego rodzaju katalizatorem zmian w polskiej społeczności. Gdy latem br. Michał Mackiewicz, prezes Związku Polaków na Litwie oskarżany przez polską prokuraturę o fałszowanie dokumentów finansowych, spróbował zaszantażować Zułowem Polskę (ściągnął z masztów polskie flagi i zaczął coś przebąkiwać o sprzedaży Zułowa) — natychmiast na portalach społecznościowych skrzyknęli się wilniucy, pojechali do Zułowa i uporządkowali teren w czynie społecznym. Dariuszowi Litwinowiczowi, jednemu z organizatorów społecznej akcji sprzątania Zułowa i wywieszenia w miejscu urodzin Marszałka flag Polski i Litwy, poseł AWPL-ZcHR Jarosław Narkiewicz natychmiast wskazał miejsce w szeregu:

Ilu was tam jest na Facebooku? 10-12 osób? Nie jesteście dla nas zagrożeniem.

Nie wiem dlaczego poseł polskiej partii uznał ludzi wyręczających przecież jego i jego organizację w wykonywaniu swoich obowiązków za zagrożenie, ale te słowa przypominają „słynną” wypowiedź Waldemara Tomaszewskiego z roku 2016, że na Facebooku nie ma wyborców. I jeden, i drugi polityk AWPL-ZChR bardzo się mylą.

Tak wyborów nie da się wygrać na Facebooku, ale z drugiej strony bez wykorzystania narzędzi oferowanych przez nowoczesne technologie także nie da się ich wygrać. Doskonałą ilustracją tej tezy były kampania prezydencka Andrzeja Dudy, kampania samorządowa Remigijusa Šimašiusa czy ostatnio kampania Ingridy Šimonytė w prezydenckich prawyborach partii konserwatywnej. Każda z tych kampanii, bardzo aktywnie, a nawet agresywnie prowadzona na portalach społecznościowych, zakończyła się miażdżącym zwycięstwem nad oponentami.

W świecie współczesnym polityka to już nie tylko plakaty i billboardy, reklamy i wystąpienia w telewizji i radiu. To także nowe technologie, Internet, media społecznościowe. Portale społecznościowe, które początkowo miały służyć jedynie komunikacji i rozrywce, coraz częściej dziś służą jako narzędzia do promocji różnego rodzaju wydarzeń oraz przedsięwzięć społecznych, pozwalają na propagowanie różnych ugrupowań i poglądów politycznych. Ale przede wszystkim są niezastąpione w mobilizacji społecznej, szczególnie tam gdzie prawa i wolności nie są realizowane ze względu na panujący ustrój polityczny. Taka sytuacja miała miejsce np. w krajach muzułmańskich, gdy doszło w Tunezji, Egipcie, Libii do wybuchu tak zwanej Arabskiej Wiosny, bardzo często zwanej Facebookową bądź Twitterową Rewolucją. Oczywiście nie w każdym kraju ta rewolucja zapisała się w pozytywny sposób, jednak sam jej przebieg pokazuje, że przy wsparciu nowych mediów można obalać rządy, reformować państwo i wprowadzać zmiany.

Znany polski piarowiec Eryk Mistewicz podczas spotkania w Polskim Klubie Dyskusyjnym w czerwcu br., stwierdził, iż w obecnych czasach już nie ma potrzeby za wszelką cenę starać się trafić na łamy mainstreamowych mediów, bo każdy jest w stanie stworzyć własne. Czasami o wiele popularniejsze niż te tradycyjne. Nie trzeba już prenumerować gazety, włączać telewizji czy radia, aby mieć dostęp do najświeższych informacji. Wystarczy umieścić materiał na Facebooku, a potencjalnie liczna grupa odbiorców będzie mogła go obejrzeć. Media społecznościowe pozwoliły na stworzenie czegoś takiego jak „organizacje bez organizacji”, inicjatywy, które nie mają jednego konkretnego lidera, ale robią kawał dobrej roboty organizacyjnej już nie w wirtualnym, tylko rzeczywistym świecie. Ekipa, która sprząta Zułów — to świetna ilustracja tej tezy.

Tak więc może tych „dwunastu gniewnych z Facebooka” i nie są żadnym zagrożeniem dla AWPL-ZChR-ZPL, ale to właśnie oni, a nie AWPL-ZChR-ZPL, posprzątali wczoraj (4 listopada) Zułów po raz kolejny, gdy w obliczu zbliżających się obchodów stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę Zarząd Główny ZPL po raz kolejny sprawę olał. Bo prawdziwym zagrożeniem dla AWPL-ZChR-ZPL rzeczywiście nie są ludzie z Facebooka czy Twittera, prawdziwym zagrożeniem jest pycha, która — o czym można przeczytać w Biblii — kroczy przed upadkiem.

A sprzątanie Zułowa trwa dalej.

Kolejne grupy „ludzi z Facebooka" tam jadą i robią kawał dobrej roboty.

Brawo Wy!

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci