Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

782: We will bury you

vile

Zacząłem pisać tego bloga dokładnie przed 8 laty. Wtedy hasło „inna Wileńszczyzna jest możliwa” wyglądało jak utopijna mrzonka. Na Wileńszczyźnie panowała niepodzielnie AWPL-ZChR-ZPL, a stosunki polsko-litewskie coraz bardziej się ochładzały, aż kilka miesięcy później osiągnęły stan „zimnego pokoju”. Przez osiem lat pisałem o tym, że jest to stan tymczasowy, że musimy ze sobą rozmawiać i poszukiwać kompromisów, że autorytaryzm i nacjonalizm nie są w stanie rozwiązać żadnego problemu. I miałem rację! Od roku obserwujemy ocieplenie relacji między Polską a Litwą. Obserwujemy jakiś ruch do przodu w kwestii tzw. polskich postulatów. I at last but not at least obserwujemy jak „niezamieszana w żadne skandale” AWPL-ZChR-ZPL pogrążą się… w skandalach coraz głębiej i głębiej. Mackiewiczgate, Zułów, odpisy od podatku dochodowego, „alternatywne główne” obchody 11 listopada… Wiedziałem, że ten zbudowany na kłamstwach i strachu domek z kart kiedyś tak właśnie skończy. Pisałem o tym przez 8 lat, a obecny wpis jest już 782.

Pewien mój znajomy zapytał mnie ostatnio:

Po co ci potrzebny jest ten cały blog? Masz dobrą pracę, karierę, podróżujesz w niesamowite miejsca... Dlaczego więc piszesz i narażasz się na ataki?"

Odpowiedziałem mu następująco:

Może dlatego, że wierzę w to, co piszę? Wierzę, że ktoś musi opisywać rzeczy takimi, jakimi są, bez lizania d... nieomylnym, bez hurrapatriotycznego blahblahblah i zamiatania problemów pod dywan.

Rzeczywiście mógłbym pewnie już odpuścić, zająć się czymś innym, wszak Wileńska Rewolucja Godności — wiem, że zostanę skrytykowany teraz za używanie „unikalnych" słów przez Wileńszczyzne Today, ale taki mam kaprys, a poza tym kilka z nich już przestało być unikalnymi i weszło do kanonu pojęć opisujących stosunki polsko-litewskie —  już się rozpoczęła! Ale chyba nie umiem.

No i poza tym nadal jest kilka osób, które chcą mnie czytać, które to moje pisanie zmusza do dyskusji, wyraża ich nastroje i emocje. Obecnie mam ponad 900 followersów na Twitterze (chyba najwięcej wśród Wilniuków) i około 2 tysięcy unikalnych czytelników blogu co miesiąc. Mój blog nadal pozostaje w Top 10 blogów politycznych (i Top 150 wszystkich blogów) na platformie blox.pl, która liczy tych blogów... ponad 600 tysięcy! A propos blog w tym roku został także dostrzeżony w konkursie na najbardziej wpływowego litewskiego internautę, który organizuje bloger Rokiškis Rabinovičius. W ciągu ostatnich 12 miesięcy byłem nie tylko stałym komentatorem litewskich i polsko-litewskich aktualiów w Radiu „Znad Wilii" czy litewskim publicznym radiu LRT, ale okazjonalnie na łamach wielu innych mediów (m.in. zw.lt, wilnoteka.lt, litewskiej telewizji publicznej LRT, Info TV, Init TV, Žinių radijas, Polskiego Radia dla Zagranicy, Polskiego Radia 24, Radiowej Jedynki i Dwójki, „Nowej Europy Wschodniej", „Przeglądu Bałtyckiego", Kuriera Wileńskiego", Polskiej Agencji Prasowej, Informacyjnej Agencji Radiowej, Deutsche Welle, Novoj Gazety Baltija, ru.delfi.lt, balticpoint.lt, „Šiaurės Atėnai", „Lietuvos žinios”, 15min.lt, delfi.lt, bernardinai.lt). 

innawByłem też niejako etatowym celem ataków, donosów oraz skarg tak litewskich tautininkasów (jako niedobitek autonomistów i piąta kolumna Warszawy, Kremla oraz Tomaszewskiego), jak i polskich endeków (jako lietuviski paszkwilant, gej i agent saugumy) — tę egzotyczną antyradczenkowską koalicję traktuję jako najwyższy komplement i wyróżnienie. Jak niegdyś powiedział wspaniały rosyjski pisarz i poeta Dmitrij Bykow: 

Dopóki w ciebie plują z dwóch symetrycznych stron - wszystko jest w porządku."

No i at last but not at least byłem prelegentem na różnych konferencjach i spotkaniach, poświęconych mniejszościom narodowym i stosunkom polsko-litewskim. Uczestniczyłem w przygotowaniu projektu Ustawy o mniejszościach narodowych i programu Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej do roku 2024. Razem z Polskim Klubem Dyskusyjnym, który zdobył w tym roku Narodową Nagrodę Równości i Różnorodności, organizowaliśmy w Wilnie obchody stulecia odzyskania przez Litwę i Polskę niepodległości (i umieliśmy spojrzeć na siebie z humorem nagrywając nową wersję Tej ostatniej niedzieli" oraz kręcąc do niej „steampunkowy" teledysk), rozpoczęliśmy prace nad – od dawna przez mnie postulowaną - strategią rozwoju i promocji polskości na Litwie pt. „Wileńszczyzna 2040”. Cieszę się więc, że pomimo tej całej pozablogowej aktywności — z powodu której piszę tutaj coraz rzadziej — udało mi sie popełnić kilka interesujących i aktualnych tekstów, które zmuszały moich oponentów do reakcji.

16 listopada 1956 roku Nikita Chruszczow, sekretarz generalny Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, podczas przyjęcia w polskiej ambasadzie w Moskwie, powiedział do ambasadorów krajów zachodnich:

Czy się wam to podoba, czy nie, historia jest po naszej stronie. Pochowamy was!

Na Zachodzie zostało to odczytane, że przywódca ZSRS grozi Stanom Zjednoczonym i ich zachodnim sojusznikom, iż zostaną pogrzebani pod ruinami swoich miast w wyniku ataku nuklearnego. Jednak rosyjskie „Мы вас похороним!” oznacza raczej: „Będziemy obecni przy tym, gdy będą was chować”, „przeżyjemy was”. Chruszczow miał na myśli marksistowską logikę dziejów: jeden ustrój społeczny przemija i ustępuje miejsca innemu, kiedyś socjalizm zwycięży nad kapitalizmem, zaś klasa robotnicza zostanie grabarzem kapitalizmu. Trzeba przyznać, że w tym akurat Marx miał sporo racji – kapitalizm rzeczywiście został zastąpiony przez socjalizm. Tylko nie sowiecki, a szwedzki. Dokładnie tak samo „inna Wileńszczyzna” zastąpi kiedyś Wileńszczyznę Tomaszewskiego, Mackiewicza, Muksinowa, Sinicy, Kasčiūnasa, fałszywych faktur i fałszywych patriotów.  Oni mogą dalej sobie uważać, że „dwunastu z Facebooka" nie są dla nich żadnym zagrożeniem, ale ja nie mam wątpliwości: We will bury you! :)

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci