Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

„Policyjne państewko” w jednym rejonie

vile

tiesosPrzed chwilą pod gmachem litewskiego rządu rozpoczął się protest przeciwko ograniczaniu wolności słowa. Rządowe Centrum Rejestrów, władające kilkoma podstawowymi rejestrami państwowymi, zlikwidowało jakiś czas temu dziennikarzom bezpłatny do nich dostęp. Trudno z dziennikarzami nie solidaryzować się, nawet jeśli w sensie prawnym Centrum Rejestrów ma rację — prawo nie przewiduje dla dziennikarzy możliwości bezpłatnego dostępu do tych danych. Media powinny płacić po stawkach komercyjnych, a te są wygórowane. Jednak doniedawna Centrum Rejestrów przynajmniej części dziennikarzy, bo tradycyjnie na Litwie są „równi i równiejsi”, taki bezpłatny dostęp umożliwiało. Teraz już nie, a bez danych z rejestru osób prawnych bądź nieruchomości jakiekolwiek większe śledztwo dziennikarskie jest niemożliwe. Trudno też nie solidaryzować się z dziennikarzami publicznego nadawcy LRT, którego działalność od przeszło pół roku bada sejmowa komisja śledcza. Moim zdaniem żadne z tych działań — mimo iż ilustrujące pewne niebezpieczne tendencje — zamachem na wolność wypowiedzi nie jest. Jednak nawet podejrzenie, że politycy wtrącają się w działalność dziennikarską, powinno zmuszać do zwiększonej czujności. Co nie znaczy, że na Litwie ograniczeń wolności słowa nie ma. Ograniczeń w sprawie których nie organizują protestów liberalni młodzieńcy. Tak jak Stalin próbował niegdyś zbudować komunizm w jednym kraju, tak poszczególni politycy od dawna budują w poszczególnych rejonach udzielne „policyjne państewka”. Na przykład w rejonie wileńskim.

Zastraszanie pracowników samorządowych, obowiązkowe wpisywanie tychże na listy wyborcze AWPL-ZChR, nielegalne zbieranie darowizn z podatku dochodowego na „polską partię”, wykorzystywanie zasobów administracyjnych do agitacji wyborczej, ustawione pod de facto partyjne media przetargi publiczne, wykorzystywanie osób z giełdy pracy do prac na prywatnych fazendach starostów — o tym w kontekście rejonu wileńskiego słyszymy od wielu lat. Mniej się mówi o cenzurze, jaką kontrolowane przez AWPL-ZChR władze samorządowe wprowadziły. Dyrektorzy, nauczyciele ze szkół rejonu wileńskiego, pracownicy samorządowi od kilku lat mają zakaz rozmawiania z Radiem „Znad Wilii” i portalem zw.lt. Tylko z tym radiem i tylko z tym portalem, bo ograniczyć dostęp do informacji dla mediów litewskojęzycznych lokalni samorządowcy boją się, a inne polskojęzyczne media niewygodnych dla „jedynie słusznej opcji” pytań nie zadadzą.

Piszę artykuł i próbuję zebrać wypowiedzi nauczycieli/dyrektorów z tego rejonu, którzy po usłyszeniu, że jestem z Radia „Znad Wilii” mówią, że nie mogą z nami rozmawiać... Proszą, żeby ich zrozumieć. I ja naprawdę próbuję zrozumieć... Ale jak długo to będzie trwało? Przed dwoma laty dyrektor jednej z rejonowych szkół powiedział: „Ewelina, ja naprawdę mam dość tej partii, ale tylko kilka lat zostało mi do emerytury i muszę przeczekać. Chcę mieć święty spokój.” Dzwonię dzisiaj do szkoły X. Sekretarka mówi, że zaraz zawoła dyrektora. W tle słuchawki słyszę, że Radio „Znad Wilii”... I ta sekretarka mi mówi po chwili, że dyrektor musiał pilnie wyjechać, bo coś się stało” — napisała dzisiaj na swoim profilu na Facebooku dziennikarka Ewelina Mokrzecka.

Jak długo to będzie trwało? Tak długo, jak długo będziemy milczeli. Uczmy się od braci-Litwinów. Oni wychodzą na ulice wtedy, gdy dopiero pojawiają się pierwsze oznaki, iż ktoś nawet nie próbuje, a może spróbować wolność słowa ograniczyć. My nawet, gdy naszej prasie zakładają smycz i kaganiec — milczymy. 

Pamiętacie, jak w czerwcu 2015 roku samorząd rejonu wileńskiego wręczał Waldemarowi Tomaszewskiemu tytuł honorowego obywatela? Na oficjalną (było nie było) uroczystość nie wpuszczono dziennikarzy zw.lt. Wtedy (pół)światek polskojęzycznych dziennikarzy przemilczał. Apetyt miłościwie nam panujących od blisko 30 lat działaczy AWPL-ZChR rośnie. Nawet w Wilnie — współrządzonym przez blok Waldemara Tomaszewskiego — pojawił się ostatnio pomysł, aby media przed filmowaniem czy nagrywaniem reportaży i wywiadów w szkołach, dostały na to zezwolenie od samorządowych urzędników…

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [ojojoj] *.centertel.pl

    I co panie vile??? Jako "obiektywny" oczekuję mocnego potępienia pana Okińczyca

    l24.lt/pl/polityka/item/268268-zigmas-vaisvila-czlonkowie-komisji-rady-najwyzszej-w-tym-jedyny-polak-wynosili-bez-kontroli-archiwa-kgb

  • Gość: [tadek] 95.173.40.*

    do ojojoj:
    A za co ma potępiać? W podanym artykule nie ma żadnych dowodów na tezę, który sugeruje tytuł :D Czyli klasyczny przykład pracy lie24, żaden rozmówca tego nie powiedział, a dziennikarz zrobił odpowiednie wnioski :D

  • vile

    Nic, panie ojojoj, nic :) Wierzy pan w "rewelacje" niejakiego Ryszarda Maciejkiańca, że Tomaszewski był członkiem wileńskiej brygady i zbierał na Gariunai haracz dla mafii? Bo ja nie. A Vaisvila jest tak samo wiarygodny jak Maciejkianiec. Przed kilkoma latami był nawet w raporcie VSD uznany de facto za prokremlowskiego "pożytycznego idiotę" (czy aby nie stąd zaskakująca przyjaźń litewskiego nacjonalisty z AWPL?). Więc ja jednak poczekam na coś bardziej namacalnego za nim się zabiorę za rzucanie kamieniami.
    Maciejkianiec jak wiadomo musiał Tomaszewskiego przeprosić na podstawie decyzji sądowej. Nie wątpię, że i ta sprawa będzie miała finał sądowy, i wtedy dowiemy się czegoś naprawdę. I zdecydujemy kogo potępić, a kogo pochwalić.

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci