Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Przekupić ojca

vile
AWPL-ZChR od kilku lat lansuje pomysł tzw. 120+. Zasiłku w wysokości 120 euro miesięcznie na każde dziecko. Zgadzając się, co do zasady, że wysokość zasiłków rodzicielskich powinna na Litwie rosnąć, trzeba obiektywnie przyznać, że takie pomysły mają też i swoje negatywne konsekwencje. Zwiększają zadłużenie państwa, przyzwyczajają obywateli do bezpłatnych „beczek z wieprzowiną”, że zacytuję socjologa Petera Druckera, i eliminują coraz więcej osób z rynku pracy, gdyż bardziej się im opłaca siedzieć w domu na zasiłku niż pracować. Przede wszystkim kobiet, a sytuacja kobiet na rynku pracy i tak wciąż jest gorsza niż mężczyzn i to nie tylko pod względem wysokości wynagrodzenia. Litewscy pracodawcy są przekonani, że kobiety nie są równie wartościowymi pracownikami jak mężczyźni. Ich zdaniem, trudno jest łączyć pracę zawodową z życiem osobistym, dlatego kobiety nie mogą się równie mocno skoncentrować na karierze zawodowej. Litwa co prawda plasuje się pod względem zatrudnienia kobiet w ścisłej czołówce krajów unijnych obok Szwecji i Danii. Kobiety dominują też w naszej służbie państwowej stanowiąc 77 proc. ogółu litewskich urzędników i piastując 64 proc. kierowniczych stanowisk, a różnica w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn jest na Litwie mniejsza niż przeciętnie w Unii Europejskiej. Ale i u nas nadal najlepiej być dobrze wykształconym, żonatym mężczyzną w średnim wieku. Wynika to nie z przyczyn prawnych czy politycznych — akurat jeśli chodzi o przepisy prawne jesteśmy również w czołówce krajów zwalczających dyskryminację — tylko społecznych. Na Litwie wśród polityków panuje niestety powszechna wiara w moc norm prawnych. Wydaje im się, że jeśli czegoś w ustawie zakażą (alkoholu, aborcji, palenia na balkonie czy literki „w”) – to to coś natychmiast zniknie z naszego życia, a jeśli coś nakażą — to wszyscy natychmiast zaczną się do tego nakazu stosować. W rzeczywistości prawo wcale nie jest czarodziejską różdżką. Aby wymusić na obywatelu przestrzeganie norm prawnych należy albo stworzyć olbrzymi aparat państwowych kontrolerów, albo go przekonać, że te normy są w jego interesie. Ewentualnie go po prostu… przekupić, zrobić tak, żeby przestrzeganie prawa czy pewnych zasad moralno-etycznych po prostu mu się opłacało.

Jeżeli kobieta po urodzeniu dziecka nie może wziąć urlopu macierzyńskiego albo przysługuje jej zaledwie krótki lub źle płatny okres nieobecności w pracy, wiele z nich musi po prostu opuścić szeregi siły roboczej po porodzie, gdyż nie ma innej możliwości. Gdy natomiast mogą wziąć kilkumiesięczny płatny urlop, aby po nim wrócić na wcześniejsze miejsce pracy, prawdopodobieństwo, że będą pracowały nadal, wzrasta. Okazuje się jednak, że urlopy macierzyńskie przynoszą też nieoczekiwane konsekwencje... negatywne. Czas spędzony z dala od rynku pracy powoduje, że kobieta zwykle zarabia mniej, gdyż traci część kwalifikacji, a do tego omija ją możliwość zdobycia doświadczenia i awansu. Szczególnie trudne staje się przejście do kadr kierowniczych najwyższych szczebli. W Niemczech ustalono, że każdy wykorzystany przez kobietę rok urlopu macierzyńskiego obniża jej zarobki po powrocie do pracy o 6–20 proc. We Francji szacuje się tę wielkość na 7–17 proc. W Polsce badanie „Bilans Kapitału Ludzkiego”, przeprowadzone przez Polską Agencję Rozwoju i Przedsiębiorczości oraz Uniwersytet Jagielloński wykazało, że wśród osób stanu wolnego powyżej 35. roku życia kobiety zarabiają o 12 proc. więcej niż mężczyźni. Natomiast z badań OECD wynika, że na Litwie poziom zatrudnienia wśród kobiet mających dzieci jest o 10 proc. niższy niż średnia krajowa, ale w grupie kobiet bezdzietnych – o 10 proc. wyższy!

Coraz więcej krajów na świecie dochodzi do wniosku, że wyjściem jest stworzenie systemu w którym urlop rodzicielski byłby dzielony pomiędzy matkę i ojca po równo. W sensie formalnym w większości krajów europejskich, których prawo przywiduje urlop wychowawczy, mogą z niego skorzystać tak mężczyźni, jak i kobiety. Kłopot w tym, że ojcowie zazwyczaj nie korzystają z takich propozycji. W Austrii, Czechach i Polsce, gdzie można przenosić urlopy rodzicielskie, korzysta z nich tylko około 3 proc. ojców.

Aby przezwyciężyć te trudności, w niektórych krajach ojcom zapewnia się solidne „zachęty”. W Chile, Portugalii i we Włoszech urlop ojcowski po prostu jest obowiązkowy. W Szwecji i Niemczech przyznaje się premie rodzicom, którzy dzielą urlopy bardziej proporcjonalnie i szwedzcy ojcowie biorą teraz ponad 20 proc. wszystkich wykorzystywanych urlopów rodzicielskich, zaś niemieccy — 32 proc. We Francji przyznaje się dodatkowe świadczenia parom, które dzielą się opieką nad dziećmi.

Takie drobne przekupstwo w postaci dodatkowych pieniędzy albo nieco dłuższego urlopu przyspiesza upowszechnianie się urlopów rodzicielskich wśród mężczyzn. Być może najwyższy czas zastosować takie rozwiązanie na Litwie? Dzielenie się opieką nad dziećmi może zapewnić kobietom większe możliwości zawodowe, dzieciom lepsze warunki rozwoju, a mężczyznom — więcej zadowolenia z życia. Było by to rozwiązanie i dla sytuacji demograficznej, i dla społecznej na Litwie o wiele lepsze niż buble prawne produkowane masowo przez AWPL-ZChR. Vide przyjęta w czerwcu br. Ustawa o Karcie Rodziny, która dla posiadacza takiej karty przewiduje tylko jedno prawo. Prawo do posiadania kawałka plastiku o nazwie "Karta Rodziny"...

Ten komentarz ukazał sie dziś (21 sierpnia) na antenie audycji polskiej litewskiego radia publicznego LRT KLasika

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci