Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Nie wyrzucajmy kolejnych miliardów w błoto

vile
Przed kilkoma tygodniami litewskie Ministerstwo Oświaty i Nauki opublikowało „Mapę Jakości Oświaty”. Obraz litewskiego szkolnictwa, który się jawi po nawet pobieżnym przekartkowaniu tego dzieła, jest po prostu tragiczny. Według międzynarodowych badań PISA różnica w poziomie wiedzy pomiędzy litewskimi uczniami z rodzin gorzej i lepiej usytuowanych jest jedną z największych wśród krajów należących do OECD, Litwa znajduje się na 55 miejscu spośród 72 krajów. ¼ litewskich uczniów nie jest w stanie osiągnąć nawet podstawowych umiejętność z zakresu matematyki, nauk przyrodniczych czy czytania ze zrozumieniem. Najgorsza sytuacja jest w niedużych szkółkach wiejskich, które potrzebują dwóch dodatkowych lat nauczania, żeby osiągnąć poziom wiedzy rówieśników z Wilna. 25 proc. litewskich uczniów pochodzi z rodzin o podwyższonym ryzyku socjalnym, na wsi blisko 40 proc. uczniów dostaje bezpłatną państwową pomoc socjalną, w miastach ten odsetek jest dwa razy mniejszy. Jakość oświaty miała polepszyć rozpoczęta w 2011 roku reforma szkolnictwa – szkół miało zostać mniej, ale lepszych. Reforma się zakończyła w roku ubiegłym i już dziś wiadomo, że okazała się niewypałem. W rejonach wiejskich władze samorządowe zadbały o zachowanie jak największej liczby szkół, bo szkoły to dodatkowe głosy. Nauczycieli i rodziców. Teraz wszystkie nadzieje na poprawę sytuacji pokłada się w wynagrodzeniu etatowym. W rzeczywistości jednak wynagrodzenie etatowe – a więc opłacanie pracy nauczycielskiej bez przywiązania do liczby godzin lekcyjnych – nie rozwiązuje podstawowych problemów z jakimi boryka się litewskie szkolnictwo: zbyt dużej liczby małych, nieefektywnych szkół i zbyt przestarzałych metod nauczania.

Przed paroma dniami jadąc autobusem miejskim przysłuchiwałem się rozmowie dwóch uczennic. Jedna uczęszczała do szkoły na Zameczku, druga – na Zwierzyńcu. Obie były ze swoich szkół zadowolone, ale ta pierwsza stwierdziła, że do szkoły w Pilaitė uczęszcza jakieś trzy tysiące uczniów. Przyszło mi do głowy, że fantazjuje, więc postanowiłem sprawdzić. Rzeczywiście trochę przesadziła – progimnazjum i gimnazjum Martynasa Mažvydasa liczą razem nieco ponad 2 tysiące uczniów. Trzeba jednak przyznać, że jest to bardzo dużo, szczególnie gdy się uwzględni, że do wszystkich – a mamy ich około 40 – szkół polskich na Litwie uczęszcza zaledwie 11 tysięcy uczniów. Po wielu latach strajków, pikiet i zakulisowych targów polskim politykom na Litwie udało się praktycznie wszystkie polskie szkoły na Wileńszczyźnie przekształcić w gimnazja. Dziś polskie gimnazja stanowią blisko 10 proc. wśród ogółu gimnazjów na Litwie, chociaż uczęszcza do nich zaledwie 3 proc. ogółu litewskich uczniów. Z jednej strony sukces, z drugiej strony – sukces pyrrusowy, gdyż takie nieduże szkoły bardzo często nie są w stanie zapewnić odpowiedniej jakości nauczania. Tylko 5 z 40 polskich gimnazjów trafiło do pierwszej setki najlepszych litewskich gimnazjów wg czasopisma "Reitingai" - z tego cztery z Wilna (im.Adama Mickiewicza, im. Jana Pawła II, im. Władysława Syrokomli i im. Józefa Ignacego Kraszewskiego) i jedno z rejonu solecznickiego (im. M.Balińskiego).Natomiast w ostatniej piątce ostatniej setki - "górą" Polacy: na 360 miejscu gimnazjum im. Teodora Narbuta w Koleśnikach, przed nim - Gimnazjum im. Pawła Ksawerego Brzostowskiego w Turgielach, bezdańskie im. Juliusza Słowackiego, gimnazja w Eitminiszkach i w Landwarowie...

Jak podaje litewski resort oświaty w 39 z 60 litewskich samorządów w szkołach klasy są łączone, a więc np. piątacy uczą się razem z ośmioklasistami. W 27 z 60 samorządów liczba uczniów w klasie jest mniejsza niż 15. Gros takich szkół znajduje się na Wileńszczyźnie. Na efekty takiego nauczania nie trzeba długo czekać – np. w rejonie solecznickim 30 proc. uczniów nie osiąga nawet dostatecznego poziomu wiedzy z matematyki, a 12 proc. nawet podstawowego z języka litewskiego.

Na Litwie zaledwie 2 proc. uczniów drugich klas i 11 proc. uczniów klas ósmych korzysta ze szkolnych laboratoriów. W krajach OECD ten odsetek wynosi odpowiednio 38 i 85 proc. Czy to oznacza, że wydajemy na oświatę za mało pieniędzy? Nic podobnego! W rzeczywistości Litwa na szkolnictwo wydaje niemal najwięcej w Unii Europejskiej – prawie 6 proc. PKB. Więcej od nas łożą na oświatę tylko Dania, Szwecja, Cypr, Finlandia, Belgia i Francja. Jednak nawet jeśli będziemy wydawali 7 proc. PKB, jak Dania i Szwecja, nie będziemy w stanie zainstalować laboratorium w każdej wiejskiej szkole. Tylko swego rodzaju kombinaty oświatowe są w stanie zapewnić efektywne zarządzanie ograniczonymi finansami i jednocześnie odpowiednia jakość nauczania. Nieprzypadkowo w okresie po II wojnie światowej liczba szkół w USA zmniejszyła się o 70 proc., chociaż liczba uczniów w tym samym czasie wzrosła w nich o 50 proc.

Nie należy oczywiście uważać, że automatyczne łączenie małych szkółek jest panaceum na wszystkie problemy litewskiej oświaty. Albert Camus powiedział kiedyś, że

szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje”.

Do szkoły na Litwie jego słowa pasują jak ulał. Litewski system edukacji jest przestarzałym reliktem epoki industrialnej, pełnym szkodliwych zasad i ograniczających schematów, nastawionych na produkowanie armii bezmyślnych robotów do pracy w fabrykach, których już… nie ma. Nie popełniaj błędów, nie eksperymentuj, bądź posłuszny autorytetom, na każde pytanie jest tylko jedna poprawna odpowiedź… Nieprzypadkowo, jak wynika z badań PISA, 31 proc. litewskich uczniów czuje się w szkole osamotniona i zbędna, 34 proc. czuje się w szkole niekomfortowo, a 54 proc. są upokarzani i gnębieni przez innych uczniów. Tym razem akurat jesteśmy w ścisłej, choć niechlubnej czołówce wśród krajów OECD. Możemy się oczywiście sprężyć i wpakować w takie szkoły dodatkowe miliardy euro, możemy każdą wyposażyć w najnowszy budynek, tablice multimedialne i laboratoria, możemy podwoić lub potroić wynagrodzenia nauczycieli, z których spora część Breżniewa pamięta (ponad 50 proc. nauczycieli na Litwie ma ponad 50 lat, blisko 15 proc. - ponad 60), ale bez zmiany nastawienia nauczycieli, bez zmiany programów nauczania, bez zmiany filozofii oświaty to będą kolejne miliardy wyrzucone w błoto. PISA zapowiada, że podczas sprawdzania umiejętności uczniów w roku 2021 zwiększona uwaga zostanie zwrócona na logikę. Przedmiot, który w szkołach litewskich w ogóle nie jest wykładany…

Ten komentarz ukazał się dzisiaj (15 maja) w audycji polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci