Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Catch 22

„Przecież cały świat to ogląda!(...), przecież nie jakąś tam księdzowską czy dziecięcą pornografię oglądaliśmy" — wygląda na to, że Jerzy Tomaszewski, pracownik samorządu rejonu wileńskiego, przyłapany na oglądaniu pornografii w pracy był najwyraźniej zaskoczony. Podobno miłośników nagich kobiet było w samorządzie, który przed kilkoma laty z wielką pompą intronizował Chrystusa na swojego króla, było więcej. Niewiele mnie obchodzi, co ten lub inny Tomaszewski ogląda w domu (dopóki to nie jest pornografia dziecięca (chociaż w rejonie wileńskim pewnie „księdzowska“, cokolwiek to określenie znaczy, jest grzechem straszniejszym) – ma do tego prawo), ale jeśli autentycznie nie rozumie, że urzędnik samorządowy dostaje komputer i kasę nie za oglądanie nagich dziewczyn/chłopców, czytanie lie24, słuchanie Radia Wilno i pisanie anonimowych komentarzy ku chwale AWPL-ZChR — to źle się dzieje w rejonowym królestwie Bożym. Zresztą w ogóle w carstwie Tomaszewskiego źle się ostatnio dzieje. Wybór skompromitowanego Michała Mackiewicza po raz kolejny na prezesa ZPL był niewątpliwie osobistą decyzją Nieomylnego i był decyzją - niezależnie od tego, czy podyktowaną fałszywym rozumieniem lojalności, czy naciskami protektorów, prowadzących własne rozgrywki o kontrolę na potokami polskich pieniędzy na Litwę — złą. W sobotę Michał Mackiewicz mógł jeszcze coś tam sylabizować o prowokacjach, burakach, klubikach, o tym, że nie wie, o co warszawskiej prokuraturze chodzi, a nawet posyłać (dosłownie!) "na chier", ale w poniedziałek oświadczenie Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" postawiło ostateczną kropkę nad „i”: „W połowie stycznia 2017 roku Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” (...) stwierdziła rażące naruszenia prawa polskiego oraz podstawowych zasad rachunkowości. Jednoznacznie stwierdzono, że część dotacji przekazanych Zarządowi Głównemu Związku Polaków na Litwie nie została wykorzystana zgodnie z umową, bądź też w ogóle nie została zrealizowana, co starano się zataić przed Zarządem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Teraz Mackiewicz może już tylko zasłaniać się immunitetem poselskim. Jak przed nim Uspaskich, Bastys, Sacharuk… Waldemar Tomaszewski tak długo nakręcał narrację o „AWPL-ZChR nie zamieszanej w żadne skandale”, aż wpadł we własnoręcznie zastawione sidła pułapki znanej pod nazwą „Paragraf 22”.

W 1961 roku amerykański pisarz Joseph Heller wydał książkę pt. „Paragraf 22” (angielski tytuł — „Catch 22” — jest bardziej dwuznaczny). Jej głównym bohaterem jest amerykański lotnik wojskowy, pilot bombowca Yossarian, stacjonujący w czasach II wojny światowej wraz ze swoją jednostką we Włoszech. Jego głównym celem jest wymiganie się od kolejnych lotów bojowych i powrót do kraju. Tytułowy paragraf 22 dawał żołnierzowi możliwość natychmiastowego zakończenia pełnienia służby na własną prośbę z powodu choroby psychicznej, jednak zawierał w sobie nierozwiązywalny paradoks logiczny. Ktoś, kto w trosce o uratowanie własnego życia wnosi o zwolnienie ze służby, udowadnia tym samym, że jest psychicznie zdrowy, a tym samym nie może prosić o zwolnienie z powodu choroby psychicznej. Jeśli zaś jest autentycznie chory psychicznie - nie wnosi o zwolnienie, bo się nie obawia wojny ani śmierci, więc i nikt nie jest w stanie go ze służby zwolnić, bo zgodnie z paragrafem 22 potrzebna jest osobista prośba.

W podobną pułapkę logiczną, co Yossarian, wpadł i Waldemar Tomaszewski. Jeśli AWPL-ZChR-ZPL jest — jak żona Cezara — niezamieszana w jakiekolwiek skandale, to casus Michała Mackiewicza, który nie będąc w partii od lat był jedną z jej twarzy, tej od lat pompowanej narracji zaprzecza. Gdyby został usunięty, pod naciskiem Warszawy i mediów, ze stanowiska prezesa ZPL — oznaczałoby to, że Tomaszewski oficjalnie przyznaje się do rysy na wizerunku swojego „nieposzlakowanego” podwileńskiego imperium. Dlatego najlogiczniejszym wydawało się być negowanie wszelkich zarzutów i wybór Mackiewicza na następną kadencję, ponieważ jednak zarzuty są jak najbardziej rzeczywiste i oczywiste - po tym wyborze spadają one już nie tylko na samego Mackiewicza, ale i na jego możnego protektora w osobie Waldemara Tomaszewskiego i ostatecznie przekreślają wizerunek „niezamieszanej w skandale AWPL-ZChR”. Inne skandale w rejonie wileńskim, który – jak wiadomo – jest niemal ręcznie przez swojego Honorowego Obywatela zarządzany: przetargi publiczne, ustawione pod jedną firmę i starości, wykorzystujący w celach prywatnych bezpłatną pracę bezrobotnych z giełdy pracy czy urzędnicy, oglądający w czasie pracy pornografię — to już tylko przysłowiowe wisienki na torcie…

Po zakończeniu XV. Zjazdu ZPL Michał Mackiewicz przeprowadził konferencję prasową dla polskich dziennikarzy. Konferencja ta, która złotymi głoskami zapisze się w historii nie tylko wileńskiego dziennikarstwa, ale i kabaretu, czyni absolutnie zbędną przyszłoroczną edycje Kabaretonu „Studnia“ (bełkot Mackiewicza bowiem nawet „Miejsce na Twoja reklamę“ nie przebije nigdy). Podczas niej zauważył, że przed zjazdem Radczenko — już sam nie wiem który — wysyłał go sadzić buraki, a tymczasem on nigdzie ze stanowiska prezesa ZPL nie wybiera się i tak ogólnie to lubi róże hodować. Chciałbym tę wypowiedź sprostować: nigdy nikogo, w tym prezesa Michała Mackiewicza, nie wysyłałem do sadzenia buraków. Nie ma dla mnie żadnego znaczenia, co będzie hodował Michał Mackiewicz na politycznej emeryturze (oby tylko nie hodował barany, bo któryś mógłby jeszcze – jeśli głosowanie będzie jawne jak podczas ostatniego zjazdu — zostać prezesem ZPL), natomiast radziłbym w jakiejś hodowli się jak najszybciej podszkolić, bo te umiejętności niedługo się przydadzą. Nie wierzę bowiem, że Mackiewicz dotrwa do końca swojej nowej prezesowskiej kadencji. Jak śpiewał niegdyś Kazik Staszewsksi:

System pali i wali się"...


wtorek, 29 maja 2018, vile

Polecane wpisy