Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Sanie szykuj latem

vile
Łotwa kontynuuje stopniową likwidację szkonictwa w językach mniejszości narodowych. Znając zachwyty prawej strony litewskiej sceny politycznej wszelkiego rodzaju "wariantami łotewskimi" - mam wrażenie, że wkrótce podobne inicjatywy mogą się pojawić i na Litwie. Wczoraj prezydent Republiki Łotewskiej podpisał nowelizację ustawy o oświacie, od wielu lat postulowaną przez nacjonalistyczny Sojusz Narodowy. Reforma ma się rozpocząć 1 września 2019 roku i zostać zakończona w roku 2021. W szkołach mniejszości narodowych będą stosowane trzy zróżnicowane modele edukacji dwujęzycznej: w klasach 1-6 – 60 proc. przedmiotów będzie, jak dotychczas, wykładanych po łotewsku, a 40 proc. w języku ojczystym ucznia, w następnych trzech klasach już 80 proc. przedmiotów będzie wykładanych po łotewsku, a jako jedyny język łotewski ma obowiązywać w klasach 10-12. W języku mniejszości narodowej możliwa będzie jedynie nauka samych języków narodowych z elementami literatury i historii „krajów macierzystych”. Obawiam się, że już wkrótce podobną reformę mogą wciągnąć na swoje sztandary niektórzy politycy litewscy dla których łotewscy nacjonaliści od lat służą niedoścignionym wzorem do naśladowania. Gdy w 2004 roku Łotysze wprowadzili w szkołach mniejszości narodowych model nauczania 60/40 — a propos podobny model został wprowadzony też w 2012 roku w Estonii i obecnie Estończycy przyznają, że nie dał pozytywnych wyników — polegający na tym, że w szkołach mniejszości narodowych 60 proc. przedmiotów jest wykładanych po łotewsku, a 40 proc. w języku mniejszości narodowej, natychmiast powstały podobne inicjatywy na Litwie. Na skutek protestów litewska reforma oświaty z roku 2011 była jednak dużo łagodniejsza niż łotewska — w szkołach polskojęzycznych i rosyjskojęzycznych ujednolicono jedynie maturę z litewskiego oraz wprowadzono nauczanie zaledwie kilku przedmiotów po litewsku. Ale pomysł wprowadzenia modelu 60/40 czy likwidacji szkolnictwa polskojęzycznego i rosyjskojęzycznego wcale nie umarł i uwzględniając to, co się dzieje obecnie na Łotwie — warto już dziś zaczynać kampanię wyjaśniającą jego negatywne skutki oraz rozglądać się za sojusznikami w walce z takimi pomysłami. Sojusznikami nie na Kremlu, tylko wśród Litwinów. Sanie szykuj latem — mówi znane rosyjskie porzekadło. I trzeba się tym razem z Rosjanami zgodzić, żeby nie być tym przysłowiowym Polakiem, co to mądry tylko po szkodzie.

Bardzo ważne jest uświadomić naszym braciom-Litwinom, że likwidacja szkolnictwa w językach mniejszości narodowych byłaby błędem nie tylko geopolitycznym. Możnaby jeszcze zignorować - tak jak ignorują Łotysze - krytykę takiej "reformy" ze strony Kremla, jednak w obliczu konfliktu z Rosją narażać na szwank relację i ze strategicznym sojusznikiem - Polską - byłoby już działaniem z pogranicza idiotyzmu i politycznego harakiri. Jednak przede wszystkim taka "reforma" uderzyłaby w integrację mniejszosci narodowych i nauczanie... języka państwowego.

Istnieje bezpośrednia zależność pomiędzy osiągnięciami akademickimi uczniów i językiem w jakim się uczą. Wiele badań przeprowadzonych przez UNESCO, ONZ i nawet Bank Światowy wskazuje na to, że dzieci najlepiej przyswajają wiedzę wówczas, gdy są nauczane w swoim języku ojczystym, szczególnie w ciągu pierwszych 6-8 lat pobierania nauki. Wyniki tych badań wskazują także, że takie nauczanie zwiększa pewność siebie, poczucie własnej wartości, zmniejsza prawdopodobieństwo rzucenia szkoły, daje lepsze wyniki w nauce, i — jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało – nauczane w języku ojczystym dziecko lepiej i łatwiej przyswaja język państwowy, jako swój drugi język. W 2011 roku opublikowano raport duńskiego instytutu badawczego AKF (Anvendt Kommunalforskning), na temat nauczania dwujęzycznych uczniów w Szwecji i Danii. W Danii nacisk w szkołach kładziono na naukę języka duńskiego i kultury duńskiej, w Szwecji – obok nauki szwedzkiego dzieci migrantów mogły się uczyć języka ojczystego oraz części przedmiotów w języku ojczystym. Okazało się, że wyniki uczniów z rodzin migranckich w Szwecji (w tym wyniki z języka szwedzkiego i matematyki) były statystycznie dużo lepsze niż wyniki dzieci z rodzin migranckich w Danii. Gdy nauczanie odbywa się nie w języku ojczystym — osiągnięcia uczniów są statystycznie o 1/3 gorsze niż u uczniów, którzy się uczą w języku ojczystym! Nieprzypadkowo kraje z najwyższym poziomem analfabetyzmu – to właśnie kraje w których nauczanie w szkołach odbywa się w języku państwowym, który nie jest językiem ojczystym dla większości mieszkańców tego kraju (przede wszystkim chodzi o byłe angielskie i francuskie kolonie w Afryce i Azji).

Zresztą inicjatorzy nowej łotewskiej reformy szkolnej przyznają, że głównym celem reformy wcale nie jest usprawnienie nauczania języka łotewskiego, który młodzi Rosjanie z Łotwy znają wystarczająco dobrze, tylko rozwiązanie problemu nielojalności sporej części mniejszości rosyjskojęzycznej. Bo się okazało, że mimo znajomości języka łotewskiego młodzi łotewscy Rosjanie dalej bardziej się utożsamiają z Rosją i Putinem niż Łotwą. Wydaje mi się jednak, że ci, którzy na nikłe efekty modelu 60/40 postulują wprowadzenie modelu 80/20 czy nawet 100/0 przypominają raczej maszynistę lokomotywy parowej, który na uwagę, że kocioł się przegrzał wydaje palaczom polecenie: dorzućcie więcej węgla do pieca… Niszczenie oświaty w języku ojczystym prowadzi tylko do jeszcze większej alienacji, frustracji i krytycznego stosunku mniejszości narodowej wobec kraju zamieszkania, a nie do jej większej integracji.

Jeśli chcemy rzeczywiście połączyć większość i mniejszości narodowe w jeden naród polityczny, jeśli chcemy wyrwać mniejszości narodowe ze szponów kremlowskiej propagandy (a jest to problem nie tylko na Łotwie, ale i na Litwie; zresztą na Litwie nie tylko mniejszości narodowe znajdują się w tych szponach — z ubiegłorocznego badania Centrum Studiów Europy Wschodniej wynika, że 24 proc. Litwinów uważa, iż Rosja nie uprawia wobec Litwy nieprzyjaznej polityki, a 16 proc. nie ma ten temat wyrobionego zdania) — musimy nie zabierać im język ojczysty ze szkół, tylko zaproponować atrakcyjne, alternatywne wobec kremlowskich, źródła informacji w języku ojczystym, włączyć ich w ogólnokrajową narrację narodową, w struktury społeczne i państwowe, oraz zainwestować w rozwój szkolnictwa mniejszości narodowych. Bo inwestując w nauczanie w języku mniejszości otrzymamy lepiej wykształconą mniejszość, a to znaczy mającą szansę na lepsze studia, lepszą pracę, co w wyniku przyczynia się do sukcesu gospodarczego i społecznego tak mniejszości, jak i całego naszego kraju.

Komentarze (7)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Mark] *.suntrap.ca

    Autor popełnia ten sam błąd, co litewski rząd. Do jednego worka wkłada autochtoniczne mniejszości narodowe (Polaków, Tatarów, Białorusinów) i ludność napływową, czyli nie będących mniejszościami narodowymi (Rosjanie, Arabowie). Ten sam błąd popełnia AWPL-ZChR, swoją wyborczą koalicję z Rosjanami nazywając sojuszem mniejszości narodowych. Ten błąd doprowadza do tego, że nigdy nie rozwiązane będą problemy Polaków, bo pojawi się argument, że trzeba takie same prawa dać Rosjanom, którym się one naprawdę nie należą.
    Dlaczego takiego myślenia trzymają się na Litwie wszyscy bez wyjątku Tomaszewski, Okińczyc, Radczenkow i inni? Przecież to ślepy zaułek...

  • vile

    Po pierwsze, według mnie i według litewskiego Sądu Konstytucyjnego prawa człowieka nie powinny zależeć od pochodzenia.
    Po drugie, Rosjanie na Litwie nie są elementem napływowym - przybyli tu conajmniej przed 300 laty (traoobrzędowcy w XVIII w.), a to wystarczający okres, żeby uznać ich za autochtonów.
    Po trzecie, wpis jednak jest nie o nadawaniu nowych praw, tylko o zabieraniu już istniejących, a to juz niewątpliwie dyskryminacja niezależnie od tego jako definiujemy mniejszość.

  • Gość: [Mark] *.relay.coldhak.com

    Po pierwsze, prawa mniejszości należą się mniejszościom narodowym i tylko mniejszościom narodowym, nikomu innemu.
    Po drugie, starowierzy, nie trawoobrzędowcy. To związek wyznaniowy, który ma uznane prawa jako mniejszości religijna. A przed wojną nie było tu żadnych Rosjan, przyjechali po wojnie, tak w Łotwie jak i u was w Litwie.
    Po trzecie, proszę nie powtarzać fałszywej propagandy. Polskim szkołom w Łotwie nic nie grozi, napisał o tym portal "Przegląd Bałtycki"

  • vile

    ad 1. W moim przekonaniu Rosjanie są mniejszością narodową.

    ad 2. staroobrzędowcy - a propos nazwa jak najbardziej poprawna (podobnie jak starowierzy) - są oczywiście mniejszością religijną, ale w sensie etnicznym są Rosjanami. Na Litwie według spisu powszechnego z roku 1922 Rosjanie stanowili 2,1 proc. ogółu mieszkańców i litewskie przedwojenne prawo zaliczało ich do tradycyjnych (autochtonicznych) mniejszości. Obecnie obowiązujace na Litwie prawo też zalicza Rosjan do mniejszości narodowych.

    ad 3. Proszę przeczytać mój wpis - nie pisałem, że coś zagraża polskim szkołom na Łotwie, pisałem, że lotewskie rozwiązanie stosowane wobec szkół rosyjskojęzycznych na Litwie najpewniej zostanie zastosowane wobec szkół polskich. I jestem temu przeciwny.

  • Gość: [Mark] *.nos-oignons.net

    Po pierwsze, mówimy nie o przekonaniach tylko obiektywnych parametrach. 99% rosyjskojęzycznych to ludność przybyła po wojnie, więc nie możemy mówić o tym, że są jakąkolwiek mniejszością narodową.

    Po drugie, w ciągu okresu międzywojennego ludność rosyjska się zasymilowała albo wyjechała do Rosji, i gdybyśmy mieli wyniki spisu z roku 1938, to by ich w ogóle nie było. A jakie obecnie obowiązujące w Litwie prawo zalicza Rosjan do mniejszości narodowych, kiedy nie ma w ogóle ustawy o mniejszościach? To same prawo, które nie rozróżnia między mniejszościami narodowymi i stowarzyszeniami ludności imigranckiej?

    Po trzecie, to w Łotwie polskie szkoły chroni umowa międzypaństwowa. Nie ma takiej umowy z Litwą?

  • vile

    ad 1. Narodowość - to wogóle pojęcie w dużym stopniu subjektywne, dlatego mniejszość narodowa jest w każdym kraju inaczej definiowana. Ktoś przyjmuje kryterium historyczne, ktoś liczebność, któs subiektywny wybór. Jedyne obiektywne kryterium - mniejszość to coś co nie należy do większości. W tej sytuacji moje czy pańskie przekonanie jest tak samo dobrym argumentem jak każdy inny.

    ad 2. Jakoże nie mamy danych z roku 1938 to jest to gdybanie: według mnie -biorąc pod uwagę, ze wspólnoty staroobrzędowców przetrwały 300 lat - nie zasymilizowały się. Obecnie na Litwie np. prawo oświatowe zalicza Rosjan do mniejszości.

    ad 3. Umowa chroni sam fakt posiadania przez Polaków na Litwie szkół, a nie konkretny tryb/język nauczania w tych szkołach. Przynajmniej jeśli mówimy o Litwie, bo polsko-łotewskiego traktatu nie znam.

  • Gość: [talib] *.omni.lt

    do Mark: Niezależnie od tego czy ludność rosyjskojęzyczna jest napływową czy nie dlaczego trzeba dla nich pogorszyć warunki? Nawet ca czasów sowieckich nauczanie w języku polskim na Litwie wszystkie przedmioty były w języku ojczystym a przy składaniu egzaminu z języka rosyjskiego na wyższe uczelnie maturzyści klas polskich pisali streszczenie zamiast wypracowania.

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci