Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Success story

vile
Narodowe Nagrody Równości i Różnorodności są nazywane litewskim „Oscarem” w dziedzinie obrony praw człowieka. Od pięciu lat spośród kilkuset (w tym roku było ich ponad 200) inicjatyw społecznych wybierane są 24 najlepsze i najciekawsze, a następnie czytelnicy popularnego portalu internetowego 15min oraz komisja wybiera spośród nich 8 zwycięzców. W tym roku w kategorii „Dialog narodów” nagrodę zdobył Polski Klub Dyskusyjny (PKD). Tym samym przedłużając swoją fantastyczną nagrodową passę rozpoczętą przed rokiem prestiżową Nagrodą Klanu Gailiusów. Tegoroczne wyróżnienie jest tym ważniejsze, że „konkurenci” byli naprawdę mocni: Walentyn Stech, doświadczony działacz białoruski, który aktywnie uczestniczył w działalności na rzecz odzyskania przez Litwę niepodległości oraz dziecięce centrum dzienne „Pomóż przystosować się” z wileńskiego Porubanku, które zajmuje się integracją dzieciaków z rodzin litewskich, polskich, rosyjskich i romskich. Przyznam uczciwie, że gdyby nie udział PKD — głosowałbym właśnie na „Pomóż przystosować się” i życzyłem im wygranej nie mniej niż nam. Przed paroma tygodniami występując w jednej z audycji radiowych LRT powiedziałem, że „i PKD, i wszyscy inni nominowani do Nagród Równości i Różnorodności działają nie dla nagród, tylko żeby litewską rzeczywistość uczynić odrobinę lepszą, bardziej tolerancyjna i otwartą.” Nadal mogę te słowa powtórzyć, jednak niewątpliwie nagrody także są ważne. Stanowią one nie tylko wyraz uznania dla wysiłku niezliczonych społeczników, którzy tworzą nową, lepszą Litwę, ale i poszerzają wiedzę o tych inicjatywach, dodają otuchy i sprawiają, że głos takich organizacji jak PKD jest bardziej słyszalny i częściej wysłuchiwany na korytarzach władzy.

Przed paroma tygodniami uczestniczyłem w gali wręczania tegorocznej Nagrody Klanu Gailiusów — przypadła w udziale historykowi Nerijusowi Šepetysowi, który a propos kilkakrotnie uczestniczył i w dyskusjach PKD — i odbyłem rozmowę ze znanym litewskim historykiem i publicystą Bernardasem Gailiusem. 

Polski Klub Dyskusyjny — to historia niesamowitego sukcesu, którą nie przestaje podziwiać

— powiedział mi wówczas Bernardas Gailius.

No nie wiem. Wydaje mi się, że po prostu mieliśmy dużo szczęścia — mieliśmy fajny pomysł i zrealizowaliśmy go w odpowiednim momencie

— odparłem skromnie.

Mieć dobry pomysł w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu — to i jest sukces

— powiedział Gailius.

Ma rację. PKD — to taka wileńska success story. Owszem wiedzieliśmy, że jest na Wileńszczyźnie wiele osób niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy, myślących inaczej niż narzucają im media i politycy, dyskutujących na kuchniach i w kawiarniach, ale nie myśleliśmy, że jest ich tak dużo, że z takim entuzjazmem zareagują na naszą inicjatywę. Pokazaliśmy, że nie są sami, że jest więcej osób myślących tak jak oni. Część z nich odważyła się wyjść z ukrycia, działa razem z nami, przychodzi na dyskusje i marsze, inni — popierają nas pośrednio. Już wkrótce mam nadzieję ruszy internetowa transmisja spotkań w PKD i pozwoli na wciągnięcie w orbitę naszego oddziaływania jeszcze większą liczbę osób. Pokazaliśmy Litwinom, że Polacy nie są żadną V kolumną, jak czasami niektóre media i politycy malują. Są lojalną częścią litewskiego społeczeństwa i chą uczestniczyć w dyskusjach na wszystkie ważne dla Litwy tematy, a nie tylko o literkach w", x" i q". Nie sądziliśmy, że tak szybko zdobędziemy popularność wśród litewskich i polskich polityków, naukowców, działaczy społecznych, dziennikarzy. Obecnie kolejka tych, którzy chcą przyjść podyskutować do Klubu i tematów, o których chcielibyśmy dyskutować jest dużo dłuższa niż nasze fizyczne i materialne możliwości.

Tak mieliśmy dobry pomysł i trafiliśmy z nim w odpowiednim momencie w odpowiednie miejsce. Jednak przede wszystkim mieliśmy bardzo wiele samozaparcia, wytrwałości i zdecydowania. Wciągu tych 3,5 lat naszej działalności na żadną inną organizację polską na Litwie nie wylano tyle pomyj, co na PKD. Ile to się naczytaliśmy pomówień, wyzwisk i bzdurnych „analiz"! Dla jednych byliśmy tzw. polskim klubikiem dyskusyjnym, Polskim Klubem Dywersyjnym, liberastami, salonem, michnikowszczyzną, anarchistami, komunistami, wileńska filią PO, stajnią Okińczyca, gejami, lesbijkami, lewakami, polakożercami, antyPolakami, agentami Saugumy, ugodowcami, zdrajcami. Dla innych — agentami Kremla, akolitami Tomaszewskiego, elementem antypaństwowym bądź antylitewskim, polskimi nacjonalistami, nawet klubem milionerów (sic!). Dla trzecich — prawakami, faszystami, tubą propagandową PiS. To... dobrze. Zawsze podkreślałem, że skoro atakują cię les enragés wszystkich możliwych opcji — to oznacza, że chyba wszystko robisz tak jak należy. Cieszę się, że nie mieścimy w żadnym zero-jedynkowym, czarno-białym schemacie. Nie żebrzemy o dotacje i nie fałszujemy kwitów przy ich rozliczaniu, a przez to jesteśmy prawdziwie niezależni i nie pasujemy tym, którzy NGOsy traktują jak własne marionetki.

Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz

— ta maksyma sformułowana przez Mahatmę Ghandiego sprawdziła się i u nas. Ignorowali nas. Śmieli się z nas. Zwalczali nas. Ale wytrwaliśmy i dziś rzeczywistość — tak na Wileńszczyźnie, jak i w relacjach między Polską a Litwą — zmienia się na lepsze. Mam nadzieję, że zmienia się także po części dzięki nam. Rozpoczęliśmy dyskusję o jakości polskich podręczników na Litwie i wystąpiliśmy z inicjatywą przywrócenia nadawania na Litwie polskich telewizji. I jedna, i druga inicjatywy powoli są urzeczywistniane oraz przedstawiane przez polskich i litewskich polityków jako przykład pozytywnych zmian w relacjach polsko-litewskich. Przy naszym udziale pod obrady litewskiego parlamentu wniesiono projekt Ustawy o mniejszościach narodowych. Liczymy, że takich jaskółek zwiastujących polsko-litewską wiosnę będzie coraz więcej.

Tak od kilku dni  orle pióra" i działacze wiją się jak piskorze, żeby tylko nie wymienić publicznie trzech strasznych literek: PKD. Ale za to od tych samych kilku dni płyną dziesiątki podziękowań od zwykłych Polaków i Litwinów. I to oni są najważniejsi: przyjaciele, sympatycy i uczestnicy, którzy przez caly czas nas wspierali słowem i czynem. Na Litwie i w Polsce. Polacy i Litwini. Kochani, to nasz wspólny sukces. To tylko dzięki Wam wierzę, że  - jak powiedziała odbierając nagrodę prezeska PKD Ewelina Mokrzecka - inna Wileńszczyzna jest możliwa.

A wrogom dedykuję tę oto zwrotkę „Pierwszej Brygady”:

Nie chcemy już od Was uznania

Ni Waszych mów, ni waszych łez!

Skończyły się dni kołatania

Do waszych serc, j...ł was pies!

Fot. Augustas Dzidžgalvis i Joanna Bożerodzka

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [soleczniki] *.stadiumparty.com

    "W dalszej części spotkania kierownik Wydziału Oświaty i Sportu Samorządu Rejonu Solecznickiego Regina Markiewicz przedstawiła sytuację oświaty i edukacji w rejonie. Zwróciła szczególną uwagę na kwestie ujednolicenia egzaminu z języka litewskiego, ocenę wyniku egzaminu z języka ojczystego przy rekrutacji na studia oraz brak podręczników". Uch... PIEKLO, PIEKLO, PIEKLO dla Polakow na Litwie. Gdzie prezydent Polski, Sztab Generalny Wojska Polskiego. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Dowództwo Garnizonu Warszawa. Wielonarodowy Korpus Północny-Wschód. Centrum Doktryn i Szkolenia Sił Zbrojnych. Żandarmeria Wojskowa?

  • Gość: [Dariusz] *.play-internet.pl

    Wrogiem nie jestem. Szczere gratulacje

  • vile

    Do Dariusza: Wiem. Wielkie dzięki!

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci