Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

#Neužmirštuolė

vile
W tym roku niezapominajki – symbol litewskiego Dnia Obrońców Wolności – są i w języku polskim. Każdy może ściągnąć odpowiedni obrazek w odpowiednim języku z profilu „Neužmirštuolė” na FB i zamieścić na swoim profilu. I przynajmniej w ten sposób uczcić pamięć tych Czternastu Wspaniałych, co zginęli przed 27 laty w wydarzeniach styczniowych. Ambasada RP na Litwie, Polski Klub Dyskusyjny, wielu moich znajomych Polaków z tej możliwości skorzystało. Przejrzałem pobieżnie profile największych i najczęściej na FB udzielających się naszych działaczy: Tomaszewskiego, Narkiewicza, Cytackiej, Jedzińskiego, Rybaka, Tamošunaitė… Nie ma niezapominajek. Mówiąc ściślej: w ogóle nic tam na temat 13 stycznia nie ma. Żadnych wspomnień, żadnych życzeń. Nic. Być może jeden czy drugi z nich zapomnieli, są w wyjeździe służbowym, ale wszyscy naraz? I wywiadów na ten temat w Radio Wilno nie słychać. I l24, który cytowaniu Wodza jest w stanie poświęcić tysiące znaków, jedynie kilka zdań - o tym że z okazji kolejnej rocznicy krwawych wydarzeń msza św. w Katedrze Wileńskiej się odbędzie – zamieścił. Wyobrażacie sobie, żeby ci wszyscy, „najlepsi ludzie Wileńszczyzny”, nie zamieścili żadnego wpisu np. z okazji 11 listopada?... A przecież mowa o tych samych działaczach, którzy non stop powtarzają mantrę, że litewscy Polacy są lojalnymi obywatelami Litwy. Tylko gdy się ich zapyta na czym ta lojalność polega – zaczynają się schody. I po dłuższej dyskusji wychodzi, że w zasadzie tylko na tym, iż płacimy podatki. To się oczywiście chwali, ale bądźmy szczerzy płacenie podatków jest jak śmierć – to zjawisko nieuchronne. To obowiązek prawny. Nie ma nic wspólnego z lojalnością. Nieważne czy jesteś lojalny czy nielojalny – i tak będziesz musiał zapłacić. Stwierdzić, że lojalność sprowadza się jedynie do uczciwego płacenia podatków, to tak jak stwierdzić, że do bycia lojalnym obywatelem wystarczy przechodzić ulicę na zielonym świetle. W rzeczywistości lojalność – to coś więcej. To gotowość do oddania swojego mienia, zdrowia, czasami życia za swój kraj. Ale przede wszystkim to wyznawanie wartości, które ten kraj wyznaje.

Jestem przekonany, że absolutna większość Polaków na Litwie jest lojalnymi obywatelami. Polacy byli na barykadach w styczniu 1991 roku. W podwileńskich wioskach kapłani-Polacy (np. ks. Mirosław Balcewicz) wzywali wiernych do udania się do Wilna w celu obrony kraju. Wyjdziemy na barykady i jeszcze raz, jeśli – nie daj Boże – zajdzie taka potrzeba. Jednak mam również nieodparte wrażenie, że spora część naszych działaczy przypomina niektórych „ojców” Związku Polaków na Litwie, o których wspominał ostatnio Władysław Mieczkowski w Radiu „Znad Wilii”. 13 stycznia 1991 roku po całonocnej pracy w szpitalu, gdzie udzielał pomocy rannym spod wileńskiej wieży telewizyjnej, lekarz-anestezjolog Władysław Mieczkowski poszedł pod Sejm.

„Idąc w stronę parlamentu, spotkałem „ojców” Związku Polaków na Litwie, którzy stali przy konserwatorium i z dość sarkastycznym uśmieszkiem stwierdzili: „No co, Litwini dostali w dupę?”

W styczniu 1991 roku miałem piętnaście lat. Rodzice oczywiście nie puścili mnie ani pod parlament, ani pod wieżę telewizyjną. Pewnie mieli rację. Musiałem więc zadowolić się oglądaniem wydarzeń w telewizji. Rodzice byli wówczas pełni obaw, my – dzieciaki – raczej ciekawości i adrenaliny. Wszyscy jednak zdawaliśmy sprawę, że na naszych oczach dzieje się historia. Nie zważając jednak na przeświadczenie o historycznej doniosłości chwili, szturm wieży telewizyjnej, która znajdowała w kilometrze zaledwie od naszego domu… przespałem. Gdy następnego dnia udaliśmy się w odwiedziny do dziadka, który mieszkał w Szeszkini, transport publiczny nie kursował, a pustymi ulicami jeździły samochody pancerne wzywające przez megafony do zachowania porządku, spokoju i podporządkowania się rozkazom władz wojskowych i promoskiewskiego Komitetu Ocalenia Narodowego. Komitetu, który niewiadomo kto stworzył, kto do niego należał i czego chciał. Nie wiem dlaczego – to pewnie zabrzmi irracjonalne – w tym właśnie momencie zrozumiałem, że Litwa wybiła się właśnie na niepodległość i już nigdy do ZSRS nie powróci, a cały ten Komitet – to farsa. Krwawa, ale farsa.

Wydaje mi się więc, że rację mają wszyscy ci, którzy proponują obchodzić 13 stycznia nie jako dzień żałoby narodowej, tylko jako Dzień Zwycięstwa. Nigdy nie zapomnimy, że tej nocy z 12 na 13 stycznia 1991 roku okupiliśmy wolność naszego kraju krwią, ale jest to niewątpliwie Zwycięstwo. Zwycięstwo bezbronnych, ale zdeterminowanych ludzi nad machiną wojenno-polityczną supermocarstwa. I niezapominajka jest doskonałym tego dnia symbolem. Mówi, że pamiętamy o tych, dzięki którym jesteśmy wolni. Ale też daje nadzieję na przyszłość.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość *.play-internet.pl

    "Wydaje mi się więc, że rację mają wszyscy ci, którzy proponują obchodzić 13 stycznia nie jako dzień żałoby narodowej, tylko jako Dzień Zwycięstwa."
    Też jestem tego zdania. Absolutnie.
    Gdybym miał aktywne konto na FB to pewnie bym niezapominajkę wkleił. Niestety, kontestuję FB, nie trawię cenzury.
    To, że wyznawcy Wodza nie zamieścili na swoich profilach niezapominajek a Lie24 o tym nie wspomniało? Cóż, wystarczy Twoja historia o dr. Władysławie Mieczkowskim i tym co usłyszał z ust "Ojców "ZPL". Czy AWRL nagle miałaby się stać bardziej propaństwowa, niby z jakiej racji?
    Też, niestety nie dane mi było dotrzeć pod Wieżę. Miałem kilka lat więcej, paszport i tak dalej, ale niestety zawrócono mnie z granicy. Mimo, że deklarowanym celem podróży był Piotrogród (sic!)

  • vile

    "Czy AWRL nagle miałaby się stać bardziej propaństwowa, niby z jakiej racji?"
    No chociaż by z racji PR. Ale niestety masz rację :(

    "Miałem kilka lat więcej, paszport i tak dalej, ale niestety zawrócono mnie z granicy. Mimo, że deklarowanym celem podróży był Piotrogród (sic!)"

    O, ciekawa historia!


© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci