Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

TOP 10 wydarzeń polsko-litewskich w roku 2017

vile
Przyznaje, że byłem dosyć sceptyczny, jeśli chodzi o możliwość resetu polsko-litewskiego w roku 2017. Przedwyborcze obietnice zwycięskich chłopów i zielonych jakoś nie napawały optymizmem. Dlatego przed rokiem pisałem, iż reset ten zależy od trzech czynników. Po pierwsze, czy takiego resetu będzie chciała Polska. Po drugie, czy AWPL-ZChR udzieli poparcia (oficjalnego czy nieoficjalnego) nowemu litewskiemu rządowi. Po trzecie, co się uda nowemu litewskiemu rządowi zrobić w sprawie tzw. polskich postulatów. Okazało się, że wszystkie trzy warunki w roku 2017 zostały spełnione i dziś możemy mówić, jeśli nie o resecie, to o znacznym ociepleniu polsko-litewskiego „zimnego pokoju”. Trzeba przyznać, że step by step od 2014 roku Litwa zrobiła w kwestii normalizacji stosunków z polską mniejszością całkiem sporo. Mam nadzieję, że to już trend i ten trend utrzyma się także w roku 2018. Jednocześnie jednak należy pamiętać o przestrodze Witolda Jurasza wypowiedzianej przed miesiącem w Polskim Klubie Dyskusyjnym w Wilnie: wystarczy jeden niefortunny gest, aby tę odwilż zniszczyć. Tak czy inaczej koniec roku to doskonały moment, żeby tradycyjnie przyjrzeć się 10 najważniejszym (dla stosunków polsko-litewskich) wydarzeniom na Litwie ni Wileńszczyźnie.

NIEPRZYJEMNY OSAD. Nie było (o dziwo!) w tym roku zbyt wielu spraw rzutujących negatywnie na stosunki polsko-litewski. Do takich — a i tak z dość dużym naciąganiem — można zaliczyć kwietniowe niezapowiedziane ćwiczenia policji w Solecznikach, mające sprawdzić przygotowanie policjantów na ewentualne wtargniecie „zielonych ludzików“. Już pisałem, że moim zdaniem przeprowadzenie takich ćwiczeń właśnie w Solecznikach, a nie Balberiškės, miało swoje uzasadnienie. Natomiast jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że przygotowanie ćwiczeń było fatalne. Zresztą podobnie jak i przygotowanie uczestniczących w nich policjantów oraz służb. O mały włos nie doszło do tragedii. 

Podobnym zgrzytem był i coroczny raport litewskich służb bezpieczeństwa na temat zagrożeń czyhających na Litwę, w którym znalazły się niefortunne słowa o tym, iż „Rosja dąży do wciągnięcia do agendy polityki wobec swoich sooteczestwiennikow także postulatów nadania polskiej społeczności na Wileńszczyźnie wyjątkowych praw. Gdyby takich wyjątkowych praw udzielono wspólnocie polskiej, stworzyłoby to podstawy dla Rosji i jej grup wpływu do żądania takich samych praw, a następnie i specjalnego statusu dla wspólnot rosyjskich we wszystkich krajach bałtyckich.” Zabrzmiało to tak, jakby Departament Bezpieczeństwa Państwowego przestrzegał np. przed oryginalną pisownią polskich imion i nazwisk. Dyrektor Departamentu Darius Jauniškis, co prawda, natychmiast wyjaśnił, że mówiąc o „wyjątkowych prawach”, jego instytucja nie miała na myśli pisowni nazwisk, tylko „ewentualne zagrożenie separatyzmem”, a minister spraw wewnętrznych Eimutis Misiunas przeprosił za solecznickie ćwiczenia, ale pewien nieprzyjemny osad pozostał.

TABLICZKI NADAL WZBUDZAJĄ ZAMIESZANIE. W 2016 roku mer Wilna Remigijus Šimašius rozpoczął realizację jednej ze swoich obietnic przedwyborczych, złożonych w Polskim Klubie Dyskusyjnym — na niektórych ulicach Wilna obok oficjalnych nazw ulic w języku litewskim pojawiły się ozdobne (nieoficjalne) tabliczki z nazwami w innych językach. Gdy zawisła tabliczka i w języku polskim, zareagowała przedstawicielka rządu na powiat wileński Vilda Vaičiūnienė, która zażądała od Wilna usunięcia wszystkich tabliczek z nielitewskimi nazwami ulic, a ponieważ miasto odmówiło wykonania nakazu — zwróciła się w tej sprawie do sądu. I proces sądowy w lutym kończącego się właśnie roku... przegrała! Podobnie przegrał — co prawda nie w sądzie, a w oczach opinii publicznej — i nacjonalistyczny radny rejonu wileńskiego Gintaras Karosas, który w kwietniu protestował przeciwko nadaniu w podwileńskich Zujunach jednej z ulic imienia wybitnego Wilniuka Tadeusza Konwickiego. Uzyskał przy tym poparcie od wciąż tej samej Vildy Vaičiūnienė. Ich działania jednak ostro zostały skrytykowane nie tylko przez polskie organizacje (od AWPL-ZChR, ZPL po PKD), ale i przez wpływowe media i działaczy litewskich (m.in. eks-premiera Andriusa Kubiliusa). Ostatecznie więc ulica Tadeusza Konwickiego pozostała, a skandal przyczynił się do... rozpowszechnienia wiedzy o twórczości Konwickiego na Litwie. Tabliczki z nazwami ulic nadal więc wzbudzają na Litwie zamieszanie, ale nastąpiła i przełomowa zmiana: coraz częściej zwycięża w tych kwestiach zdrowy rozsądek, a nie nacjonalistyczne zacietrzewienie.

Wydaje mi się, że jest w tej zmianie spora zasługa Polskiego Klubu Dyskusyjnego (PKD), który rozpoczął swoją działalność we wrześniu 2014 roku, a w roku bieżącym został uhonorowany prestiżową litewską NAGRODĄ KLANU GAILIUSÓW. Nagroda po raz siódmy została uroczyście wręczona 7 marca 2017 roku w Litewskim Muzeum Narodowym, a PKD jest pierwszą organizacją wśród wyróżnionych tą nagrodą. Tym przyjemniej, że jest to organizacja mniejszości narodowej. Ale ważniejsze od nagrody jest jej uzasadnienie — PKD został wyróżniony za „wolną i godną dyskusję” czyli dokładnie za to, do czego został powołany. Zresztą PKD już dawno wyrósł ponad sztywne ramy klubu dyskusyjnego, dziś jest jednym z ważniejszych graczy w stosunkach polsko-litewskich, a zaproszenie na spotkanie do tego klubu jest już swojego rodzaju nobilitacją. „Źródłem żywotności Klubu jest pokolenie, które większą część swojego życia spędziło w niepodległej Litwie. Wychowani na Litwie, studia ukończyli najczęściej w Polsce, oni wszyscy przyszli do Klubu jako osoby o europejskich horyzontach myślenia kulturowego, dążący do „Innej Wileńszczyzny“: aktywnej, świadomej, widzialnej, soczystej“ — podkreślił w swoim laudatio znany litewski historyk Eligijus Raila.

ĆWIERĆWIECZE RZW. Wydawało by się, że dopiero wczoraj Radio „Znad Wilii” obchodziło swoje 20. urodziny, a 28 czerwca 2017 roku w wileńskim Pałacu Kongresowym odbył się uroczysty koncert z okazji już 25. jubileuszu. Radio „Znad Wilii” jest dziś ne tylko klasyczną stacją radiową, ale i najpopularniejszym polskojęzycznym portalem internetowym na Litwie, i młodzieżowym radiem internetowym. Bądźmy szczerzy, niewiele jest na Litwie polskich instytucji, które by były tak dobrze znane i Polakom, i Litwinom, i Rosjanom, które cieszyłyby się takim szacunkiem, zaufaniem i popularnością, jak Radio „Znad Wilii”. Minęło 25 lat, w historii Radia były lepsze i gorsze okresy, ale nadal, gdy jadę taksówką, bywam u fryzjera czy w jakimś drobnym osiedlowym sklepiku i słyszę z odbiornika Radio „Znad Wilii”— mam, jak to mawia dzisiejsza polska młodzież, banana na twarzy. A każdy dzień zaczynam od przejrzenia najnowszych wiadomości z Wileńszczyzny na portalu zw.lt.

POROZUMIENIE ORLEN-LIETUVOS GELEŽINKELIAI. O tym, iż spór Orlenu Lietuva z Lietuvos geležinkeliai zostanie lada dzień rozwiązany pisałem już rok temu, gdy tylko się ukonstytuował rząd premiera Sauliusa Skvernelisa, a nawet wcześniej, gdy prezydent Dalia Grybauskaite wezwała litewskie koleje państwowe do naprawienia stosunków z jednym z największych swoich klientów. Miałem rację. Lietuvos geležinkeliai i Orlen Lietuva osiągnęli wreszcie w tym roku porozumienie w kwestii wysokości stawek za przewóz ładunków Orlenu litewskimi kolejami. 28 czerwca 2017 roku pod patronatem premiera Litwy i ministra łączności Rokasa Masiulisa został podpisany przez prezesów obu spółek oficjalny dokument kończący wieloletnie spory w tej sprawie. W październiku zaś Komisja Europejska nałożyła na Lietuvos gelezinkeliai kilku dziesięciomilionową karę za rozebranie torów kolejowych na Łotwę. Litewskie koleje państwowe zamierzają tę decyzję skarżyć, ale jednocześnie zapowiadają do roku 2019 odbudowę torów, więc i tu chyba możemy mówić o przełomie.

ZMIANA W PODEJŚCIU DO POLSKICH SPRAW OŚWIATOWYCH. W lutym br. społeczność szkolna wygrała proces sądowy w sprawie odebrania szkole im. Joachima Lelewela budynku na Antokolu (Litewski Naczelny Sąd Administracyjny uznał odpowiednia decyzje wileńskiej Rady Miejskiej za bezprawną). Nie oznacza to jednak, że „Lelewel“ do budynku na tzw. Piaskach wróci. Nie żąda tego już nawet Waldemar Tomaszewski, a poza tym jest to już w sensie praktycznym i niemożliwe, oznaczałoby też zawieszenie decyzji o akredytowaniu szkoły jako tzw. długiego gimnazjum i rozpoczęcie procesu akredytacji od nowa. Ale jest szansa, że jednak polska szkoła na Antoku będzie. W sierpniu po kilku kolejnych głosowaniach udało się tez doprowadzić do podjęcia przez Radę Miejska decyzji o zezwoleniu na akredytacje jako tzw. dlugich gimnazjów Gimnazjum im. Adama Mickiewicza i szkoły średniej im. Szymona Konarskiego. Jest to spory sukces społeczności szkolnych, który a propos doprowadził do upadku w Wilnie koalicji liberalno-konserwatywnej i powstania koalicji „błękitnych ludzików“ z „zielonymi“ czyli liberałów z AWPL-ZChR. Nadal, co prawda, nie ma pomysłu na to, jak te szkoły, znajdujące się w kilometrze jedna od drugiej mają zapewnić sobie odpowiednią liczbę uczniów i czy tegoroczne zwycięstwo nie będzie pyrrusowym, jak w przypadku polonistyki na Wileńskim Uniwersytecie Pedagogicznym. W lipcu br. uniwersytet wstrzymał rekrutację na ten kierunek (jak i na kilkanaście innych) z powodu braku chętnych. Po interwencji polskich mediów i polityków AWPL-ZChR (którzy, co prawda, i przy tej okazji strzelili sobie w stopę) — rekrutacje wznowiono, nawet znalazło się podobno kilkadziesiąt kandydatów, ale ostatecznie 1 września naukę rozpoczęły zaledwie 4 osoby. Każdy umiejący liczyć zdaje sobie sprawę, że kierunek z kilkoma studentami czy szkoła z kilkoma uczniami się nie utrzymają. Ale przynajmniej obecnie polski głos w sprawach oświatowych jest przychylniej wysłuchiwany.

To wszystko sprawiło, że mamy swojego rodzaju ODWILŻ W STOSUNKACH POLSKO-LITEWSKICH. Jej symbolem była wizyta premiera Sauliusa Skvernelisa w Warszawie oraz wizyta marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego w Wilnie. Nastąpił symboliczny powrót do polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego. Wizyt takiej rangi funkcjonariuszy państwowych nie było od bardzo dawna. Nie jest to jeszcze prawdziwy reset polsko-litewski, potrzeba ku temu jednak (co najmniej) przyjęcia przez litewski parlament ustawy o pisowni imion i nazwisk, ale niewątpliwie możemy dziś patrzeć w przyszłość z większym optymizmem. Szczególnie, że dobre stosunki polsko-litewskie są w interesie wszystkich. Ale przede wszystkim — Polaków na Litwie, gdyż nasze problemy mogą być rozwiązane tylko w ramach współpracy polsko-litewskiej. Im lepsza będzie atmosfera w relacjach między Polską i Litwą — tym bardziej będzie słyszany i wysłuchiwany i nasz głos. Każdy kto krzyczy: „Nie” dla resetu polsko-litewskiego — de facto szkodzi Polakom na Litwie.

POLSKIE TELEWIZJE NA WILEŃSZCZYŹNIE. O tym, że współpraca polsko-litewska przynosi pozytywne efekty, świadczy rozpisany we wrześniu br. przez litewskie Ministerstwo Łączności przetarg publiczny na retransmisje na Wileńszczyźnie trzech kanałów polskich telewizji. Mimo — bądźmy szczerzy — braku większego zainteresowania tym tematem w Warszawie, Litwa przeznacza w przyszłym roku na ten cel 350 tys. euro (ca. 1,5 mln złotych) i po 20 latach polskie telewizje miejmy nadzieję powrócą już wkrótce na ekrany wileńskich odbiorników telewizyjnych i rozpoczną mozolny trud walki z telewizjami kremlowskimi. Stało się to możliwe w dużym stopniu dzięki PKD, który w 2015 roku rozpoczął starania o przywrócenie nadawania na Litwie polskich telewizji, i grupie parlamentarnej 3 Maja. Można oczywiście dyskutować o tym, jakich kanałów telewizyjnych z Polski Wileńszczyzna potrzebuje, o tym, jak zrobić by ich było więcej i były by dostępne też w sieciach telewizji kablowej, ale pewien ważny wyłom został zrobiony i należy go jedynie poszerzać.

Kolejnym przykładem pozytywnych efektów polsko-litewskiej współpracy jest TABLICA UPAMIĘTNIAJĄCA BRACI MACKIEWICZÓW W WILNIE. Pierwsze próby upamiętniania w Wilnie pamięci Stanisława i Józefa Mackiewiczów były podjęte przed 10 laty. Spaliły niestety na panewce. Być może dlatego, że była to inicjatywa wyłącznie polska. W ubiegłym roku postanowiliśmy pójść inną drogą, szczególnie, że Józef Mackiewicz cieszy się wśród Litwinów coraz większa popularnością, i stworzyliśmy inicjatywę, która łączy i Polaków z Wilna (przede wszystkim wywodzących się z PKD, ale nie tylko), i Litwinów. Po roku starań i sporów z biurokracją samorządową, uzyskaliśmy w sierpniu br. zezwolenie na zainstalowanie takiej tablicy. Jeszcze około dwóch miesięcy trwało uzyskanie zezwolenia na prace remontowe, ale w sobotę (16 grudnia) nastąpiło uroczyste odslonięcie tablicy. To pierwsza tablica w Wilnie na której polskie nazwisko jest zapisane tylko po polsku, bez litewskiej transkrypcji. Tego samego dnia odsłonięto i kamień pamiątkowy poświęcony Józefowi Mackiewiczowi w Czarnym Borze (rejon wileński). Było nie było - to też kolejny krok do przodu w relacjach polsko-litewskich.

1A“. No i at last but not at least — w październiku br. odbyła się w wileńskim klubie "Narauti" prezentacja debiutanckiego albumu polskiego ska-punkowego zespołu Will‘n‘Ska. Na tę płytę czekaliśmy co najmniej 4 lata, od co najmniej trzech liderzy zespołu Ernik i Rafa zapowiadali, że już za chwilę wchodzą do studia, ale sprawa się przeciągała w nieskończoność. W między czasie doszło do wymiany sporej części zespołu i oto długo oczekiwany krążek plastyku znalazł się nareszcie w moich rękach. Na nim — sześć punkowych czołgów. Dobrze nagranych i zmiksowanych. „1A” – to rzecz nie tylko przełomowa (o to akurat na Wileńszczyźnie nietrudno – wszystko co jest związane z rockiem po polsku jest tu albo po raz pierwszy, albo przełomowe), ale i jakościowa, porywająca, szczera. Chłopaki nazywają ją swoją pracą licencjacką i jest to licencjat na 10 w skali dziesięciopunktowej. Gdy jej słucham – zaczynam wierzyć, że jeśli wileńscy Polacy są w stanie tworzyć takiego punk rocka - polskość na Litwie jeszcze ma spore szanse na przetrwanie, a inna Wileńszczyzna jest możliwa!

W roku 2018 Polska i Litwa będą obchodziły stulecie odzyskania niepodległości. W tym stuleciu różnie się między naszymi państwami i narodami układało. mamy karty wspaniałe i wstydliwe w naszej wspólnej historii. Jednak nie ma co ukrywać, że stosunki polsko-litewskie były w tym czasie zdominowane przez konflikty i spory. Najpierw przez spór o Wilno, następnie przez spór o mniejszości narodowe. Wydaje mi się, że najlepszym prezentem jaki moglibyśmy sobie nawzajem zafundować z okazji tego wspaniałego jubileuszu — to zakopanie toporu sporów i konfliktów raz i na zawsze. Rozwiązanie wszystkich kwestii spornych i problemów, i wkroczenie w nowe stulecie z czystym kontem.

Ten komentarz  w wersji skróconej ukazał się dzisiaj (19 grudnia) na antenie Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Tadeusz] *.torservers.net

    W Wilnie odbyła się VIII Konferencja Sprawozdawczo-Wyborcza Stowarzyszenia Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie Macierz Szkolna

    "Konferencja jednoznacznie wypowiada się przeciwko ujednoliceniu egzaminu maturalnego z języka litewskiego ponieważ zarówno zdrowy rozsądek, jak też badania naukowe wykazują, że poziom wiedzy z języka ojczystego i języka wyuczonego nigdy nie będzie jednakowy.
    Uważamy, że nauczanie języka litewskiego, jako ojczystego w szkołach litewskich i
    języka litewskiego w szkołach mniejszości narodowych powinno się odbywać według oddzielnych programów, podręczników i pomocy metodycznych z uwzględnieniem specyfiki wykładania języka litewskiego jako nieojczystego i tym samym egzamin maturalny ma być różny dla szkół mniejszości narodowych i szkół litewskich."
    Delegaci wystosowali również apel do władz litewskich:
    "Zwracamy się do najwyższych władz Republiki Litewskiej o przywrócenie zróżnicowanych egzaminów z języka litewskiego, tym samym dokonując sprawiedliwej i obiektywnej oceny wiedzy i prac maturzystów.
    Zaznaczamy, że cała odpowiedzialność za złamane losy młodzieży ze szkół mniejszości narodowych, wynikające z pochopnych, nieprzemyślanych i niemoralnych działań decydentów spada na najwyższe kierownictwo oświatowe Litwy".
    Z apelem zwrócono się także do nauczycieli i wychowawców w polskich szkołach na Litwie, podkreślając potrzebę utrwalania poczucia tożsamości narodowej wśród młodzieży polskiej na Litwie".

    Czyli Pan to akceptuje?

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci