Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Polacy na Litwie – to nie monolit

O tym, iż Polacy na Litwie nie są żadnym monolitem, wie każdy, kto na Wileńszczyźnie mieszka, czytuje lokalne polskojęzyczne media, rozmawia z polskimi działaczami lub zwykłymi Polakami z Wilna. Zgadzając się ze sobą, co do celów (dla wszystkich Polaków na Litwie celem nadrzędnym jest zachowanie i rozwój polskości oraz dobrych relacji z Polską), różne osoby i środowiska różnie widzą taktykę i strategię ich realizacji. Jednak przez kilka ostatnich lat ten bezsporny fakt był przez decydentów i w Wilnie, i w Warszawie ignorowany. Wszystkim było łatwiej uznać, iż jedynym reprezentantem polskiej mniejszości na Litwie jest Waldemar Tomaszewski i tylko z nim (w przypadku Warszawy) należy rozmawiać i na wszelkie sposoby monolit AWPL-ZPL cementować lub też (w przypadku Wilna) rozmawiać nie należy. Ostatnio się sytuacja zaczyna się jednak zmieniać na lepsze. Wśród litewskiego establishmentu rośnie zrozumienie, iż Polacy na Litwie mają nie tylko AWPL-ZPL, ale i wiele grup opozycyjnych wobec „jedynie słusznej opcji” lub pośrednich, z którymi można i warto dyskutować. Podobny proces zachodzi i w Warszawie, czego dowodem słowa, które padły z ust szefa gabinetu politycznego prezydenta RP Andrzeja Dudy Krzysztofa Szczerskiego w wywiadzie dla „Nowej Konfederacji”: „(…) prowadząc politykę względem Polaków na Litwie musimy pamiętać o zróżnicowaniu tamtejszej społeczności polskiej. Istnieją przynajmniej trzy grupy Polaków na Litwie i każda z nich posiada odmienną strategię działania, podczas gdy do polskich mediów przebijają się głównie emocje czy argumenty jednej z tych grup. Podczas diagnozy sytuacji Polaków na Litwie warto wystrzegać się stereotypów i uproszczonych schematów.” Mnie się wydaje, że na Wileńszczyźnie de facto istnieją tylko dwie liczące się grupy Polaków: betonowi żołnierze Wodza i bardziej liberalne skrzydło (rekrutujące się tak ze zwolenników AWPL-ZChR, jak i ze środowisk wobec AWPL-ZChR opozycyjnych). Gdyż lokalnych endeków, jak i totalną opozycję a la Maciejkianiec, należy raczej uznać po prostu za folklor, jeśli nie za szkodników. Krzysztof Szczerski podkreśla również, iż „polski minister nie może dokonywać wyboru i ma obowiązek spotykać się ze wszystkimi” polskimi środowiskami na Litwie. I ostatnio widzimy, że są to nie tylko słowa, ale i czyny.

Także Krzysztof Szczerski słusznie — moim zdaniem — diagnozuje i przyczyny problemów w dotychczasowych relacjach polsko-litewskich oraz sposób ich poprawy:

W relacjach polsko-litewskich od samego początku towarzyszy nam to samo pytanie o warunkowanie. A mianowicie – jaki ruch ma warunkować jaką reakcję? Tu brakowało nam konsekwencji. Raz zwyciężała tendencja uzależniająca intensywność relacji polsko-litewskich od rozwiązania spraw polskiej edukacji na Litwie, pisowni polskich nazwisk w litewskich paszportach czy zapisu nazw ulic w regionach zamieszkałych przez polską mniejszość. Druga szkoła z kolei mówiła, że dopiero poprzez zwiększenie intensywności naszych relacji wzajemnych możemy doprowadzić do rozwiązania problemów Polaków na Litwie. Z polityki litewskiej Lecha Kaczyńskiego wyciągnąłem jedną lekcję, którą uważam za uniwersalną. Mianowicie – naszym pierwotnym zadaniem w relacjach polsko-litewskich jest zbudowanie treści w naszych stosunkach, stworzenie sytuacji, w której obydwa państwa mogą mówić o konkretnych wzajemnych projektach, na tyle ważnych, że ich realizacja leży w żywotnym interesie obu stron. Dopiero gdy uda się nam to osiągnąć, będziemy mogli oczekiwać pozytywnego rozwiązania kwestii praw Polaków na Litwie. Stąd też inwestycja Orlenu w Możejkach czy rozmowy o współpracy energetycznej. Niestety ten paradygmat myślenia o polsko-litewskich relacjach uległ zmianie za czasów rządu Platformy Obywatelskiej, kiedy minister Radosław Sikorski odnosił się względem Litwinów z nieukrywaną wyższością. Dzisiaj pan prezydent Duda stara się – szczególnie w oparciu o politykę bezpieczeństwa – wypełnić stosunki polsko-litewskie konkretną treścią.

Jest kwestią wielce dyskusyjną, czy można wszystkie dotychczasowe osiągniecia w polsko-litewskich relacjach kojarzyć jedynie z osobą Lecha Kaczyńskiego, a niepowodzenia i błędy — z Radosławem Sikorskim, bo w rzeczywistości wszystkie większe polskie partie polityczne mają w tych relacjach swój tak pozytywny, jak i negatywny udział. Nie ulega wątpliwości, iż wypełnienie naszych relacji treścią, zintensyfikowanie dialogu polsko-litewskiego, szukanie tego, co nas łączy, a nie prężenie muskułów, może nie tylko stosunki miedzy Polska i Litwą poprawić, ale i poprawić sytuację polskiej mniejszości na Litwie. Już kiedyś o tym pisałem, ale warto powtórzyć: za czasów tak dziś wyśmiewanego polsko-litewskiego partnerstwa strategicznego rzeczywiście najbardziej medialnych problemów Polaków na Litwie nie rozwiązano, jednak nie było też nowych. Gdy padła deklaracja Radosława Sikorskiego, iż jego noga w Wilnie nie postoi — dostaliśmy niejako w odpowiedzi nowelizację Ustawy o oświacie. Nowelizację dotyczącą spraw dla mniejszości polskiej na Litwie o wiele ważniejszych niż problem literki „w”. Nowelizację szkodliwą.

środa, 08 listopada 2017, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: An, 199.249.224.*
2017/11/11 09:04:02
Jan Dziedziszak valstybs sekretorius Lenkijos užsienio reikal ministerijoje. Iš interviu Lietuvos laikraštyje Kurier Wilenski. Kalbjosi redaktorius Robert Mickiewicz.
Lenkija laukia aiškios pažangos sprendžiant lenk mažumos problemas: ...sisteminio lenk švietimo aprpties gniuždymo... (systematyczne uszczuplanie zakresu oświaty polskiej)
Lietuvoje 10-čiai tkstanči lietuvi vidutiniškai tenka 4,26 mokyklos, tokiam pačiam skaičiui rus - 4,27 mokyklos, lenk 4,76 mokyklos. Geriausia padtis, kaip matome, yra Lietuvos lenk.
Dar ryškesnis skirtumas, padalinus besimokančius vaikus iš mokykl skaičiaus. Lietuvi mokyklose mokosi 324,7 tkst. mokini, rus 14401, lenk 11418. Nesunku paskaičiuoti, kad 10-čiai tkstanči lietuvi mokini tenka 32,5 mokyklos, tokiam pat skaičiui rus mokini 38,8; lenk, netiktina 66,5 mokyklos, 3 kartus daugiau nei lietuvi! Lyderiai be jokios konkurencijos - lenkai.
Kur tas uszczuplanie?!
-
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/11/14 00:01:07
Problem w tym, że Szczerski jest z obozu prezydenckiego, krakowskiego, lecz nie mającego nic wspólnego z Ziobrą, czy jego przydupasem, Mularczykiem. Jest to środowisko związane z UJ, dlatego też mimo osobistych sympatii Dudy i Szydło ich środowiska polityczne nie są tożsame.
Wobec czego przyjazne gesty ze strony ośrodka Prezydenta RP nie mają żadnego przełożenia na zachowania Rządu RP wobec LR.
Zwłaszcza, że Premier Szydło jest pod dużą presją frakcji narodowosocjalistycznej, która nie wiedzieć czemu sprzyja banderowcom z Ukrainy. Jednak nie ma problemu by zaogniać stosunki z LR mniej lub bardziej ale jednak, popierając, nie tyle postulaty AWRL, co politykę Wodza pt. - No pasarán
-
2017/11/14 18:31:46
Darek, to wszystko prawda, ale nie zapominajmy, że obóz Szydło to nie wyłącznie "narodowisocjaliści", jest wiele znaków, że nastąpiła pewna zmiana w myśleniu o Litwie i Wileńszczyźnie nie tylko w Pałacu Prezydenckim. Jak duża zmiana? Zobaczymy, jabym jednak chuchał na zimne, bo zepsuć jest tu łatwo.
Tak czy inaczej napisałem o tej wypowiedzi Szczerskiego, bo to pierwsza tak zdecydowana deklaracja ważnego polskiego polityka z obozu rządzącego od lat. Nawet bardziej ostra i zdecyodwana niż w swoim czasie wypowiedź Borusewicza w PKD (marzec 2015 r.). I właśnie z tego powodu jest interesująca.
-
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/11/14 22:04:14
@vile
Interesująca tym bardziej, że Szczerski jest typowany na następcę Wszczykowskiego ;)