Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Tomaszewski zagra bezpiecznie?

Stała się rzecz, którą przed dwoma miesiącami uznałem za absolutnie niemożliwą. Liberałowie zerwali koalicję rządzącą Wilnem z konserwatystami i rozpoczęli rozmowy o utworzeniu nowej z „Porządkiem i Sprawiedliwością” oraz Akcją Wyborczą Polaków na Litwie-Związkiem Chrześcijańskich Rodzin. A więc stara prawda, iż w polityce nigdy nie należy nie mówić „nigdy" znalazła swoje kolejne potwierdzenie. Z wyborczej zapowiedzi Šimašiusa, że z Zuokasem i Tomaszewskim nie połączy sił nigdy, pozostał już tylko sam Zuokas. Jeszcze w marcu 2015 r. pisałem, iż koalicja liberałów z socjaldemokratami i AWPL-ZChR jest dla nas, wileńskich Polaków, koalicją idealną. Nadal tak uważam. Podobnie uważam, że Polakom bardziej opłaca się być w rządzie niż w opozycji. I coraz częściej się mówi i o możliwości wejścia AWPL-ZChR do koalicji rządowej. Przed kilkoma miesiącami rozważając taką możliwość twierdziłem, że jest to koalicja niemożliwa, chyba że „„zieloni chłopi” są w stanie wyprowadzić z frakcji LSDP co najmniej 7 posłów.” Okazało się, że Sauliusowi Skvernelisowi udało się doprowadzić do rozłamu we frakcji sejmowej Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej i wyprowadzić z niej 10 parlamentarzystów. Chęć przywalenia młodemu przywódcy i zachowania stanowisk, okazała się ważniejsza niż interes partyjny. Nie wiem, jak ten wewnętrzny kryzys w LPSD zostanie rozwiązany, natomiast AWPL-ZChR znalazła się na jego skutek przed historyczną szansą po raz czwarty wejść do rządu Republiki Litewskiej. Bo nowej koalicji „zielonych chłopów” z socjaldemokratami-rozłamowcami najwyraźniej brakuje głosów. Wejść dokładnie na takich warunkach, jakie uważał za komfortowe przywódca partii Waldemar Tomaszewski: „Być języczkiem u wagi.” A jednak Waldemar Tomaszewski o takich formalnych porozumieniach mówi z wyraźną niechęcią. Dlaczego?

Wydaje mi się, że podobnie jak Ramūnas Karbauskis, który nie kryje sceptycyzmu wobec formalnych umów z AWPL-ZChR, gdyż rozumie, że byłyby nie do zaakceptowania przez nacjonalistyczny elektorat, lider AWPL-ZChR także doskonale zdaje bowiem sobie sprawę, że koalicję z liderami Tłoki na rzecz języka litewskiego byłoby trudno „sprzedać” polskim wyborcom. Szczególnie, że nie ma żadnych szans, żeby taka koalicja oficjalnie zaakceptowałaby w swoim programie np. postulat oryginalnej pisowni nielitewskich imion i nazwisk w oficjalnych dokumentach czy też uchwalenia Ustawy o mniejszościach narodowych. Niewiadomo do końca, czy te projekty dla AWPL-ZChR mają jeszcze jakieś znaczenie, skoro Waldemar Tomaszewski na spotkaniu z marszałkiem polskiego Sejmu Markiem Kuchcińskim stwierdził, że „90 proc. problemów Polaków na Litwie już zostało rozwiązanych”, ale to właśnie one, a nie finansowanie dróg lokalnych, napędzają partii głosy.

Owszem udział AWPL-ZChR w takiej formalnej koalicji mógłby przynajmniej powstrzymać „zielonych chłopów” przed podejmowaniem decyzji wymierzonych w stan posiadania Polaków na Litwie. Stworzyłby też podstawy do dalszego rozwiązywania problemów niewywołujących większych kontrowersji po stronie LZChZ (np. w kwestiach oświaty mniejszości narodowych czy zwrotu ziemi partie maja wiele punktów stycznych). Szczególnie tych, które leżą w gestii rządu, bo co do dobrych chęci naprawienia relacji polsko-litewskich Sauliusa Skvernelisa i jego ministrów raczej nikt nie ma wątpliwości. Jednak wymagałby też i finezyjnej gry politycznej, a z tym AWPL-ZChR (jak udowodnił jej udział w rządzie Algirdasa Butkevičiusa) ma problem.

W Wilnie sytuacja wydaje się być jeszcze prostsza. Gdyby AWPL-ZChR miała jakąś strategiczną wizję rozwoju polskiej oświaty w Wilnie – pewnie wejście w skład rządzących byłoby dobrym pomysłem, bo dałoby szansę na jej realizację. Jednak takiej wizji brak, a doraźne problemy polskich szkół – przynajmniej tymczasowo – rozwiązano. Pozostał tylko pat z powrotem Gimnazjum im. Joachima Lelewela na Antokol. Więc dlaczego Tomaszewski miałby się pakować w tę koalicję, ponosić współodpowiedzialność za niepopularne decyzje, jeśli do wyborów samorządowych pozostało zaledwie 1,5 roku?...

Gdybym miał więc obstawiać jaki scenariusz wybierze Waldemar Tomaszewski — nadal obstawiałbym, że zagra „bezpiecznie” czyli AWPL-ZChR pozostanie formalnie i poza rządem i poza koalicją rządzącą Wilnem, będzie zaś udzielała rządzącym wsparcia podczas poszczególnych głosowań. Dokładnie tak jak dotychczas.

poniedziałek, 02 października 2017, vile

Polecane wpisy

Komentarze
2017/10/06 11:07:17
No i fajnie :D
-
2017/10/12 13:16:44
No i Waldek zrobił majstersztyk?
-
2017/10/12 17:20:45
do Bartka: Nie wiem czy majstersztyk, ale zrobił dokładnie to, co przewidywałem
-
2017/10/13 13:19:29

Ale to napiszę nieco złośliwie, że może na twitterze. Bo z powyższego tekstu nie wynika, że "pozostanie poza koalicją rządzącą Wilnem" = otrzymanie stanoiwska wicemera. To tak jakby w Polsce ktoś od Kukiza dostał stołek ministra, ale Kukiz 15 dalej w opozycji.

Dajesz jakieś nadzieje na zrobione czegoś, np. przedszkole, szkoła początkowa na Antokolu?
-
2017/10/15 08:55:01
Napisałem: "AWPL-ZChR pozostanie formalnie i poza rządem i poza koalicją rządzącą Wilnem, będzie zaś udzielała rządzącym wsparcia podczas poszczególnych głosowań. Dokładnie tak jak dotychczas." Owszem o wicemerze nie pisałem, bo technikalia. Poza tym było wiadomo, ze jakieś stanowisko partia dostanie (tak jak dostała w rządzie stanowisko doradcy premiera ds. mniejszosci narodowych).
PS. Takie sytuacje już w Wilnie zresztą się zdarzały - w latach bodajże 2009-2011 w Wilnie był wicemer od opozycji - A.Staras. Wówczas to liberałowie dostali to stanowisko za wsparcie koalicji rzadzącej.
PPS. Nie wiem co to wejście do koalicji da. Powrót Lelewela na Piaski jest de facto niemożliwy, być może pojawi się na Antokolu polska szkoła poczatkowa w innym miejscu, być może znajdą się pieniądze na salę sportową w Lelewelu itp. Na pewno nie będzie to rok dla Polaków zły. Pytanie: co dalej? W 2019 r. wybory w Wilnie wygrają konserwatyści...