Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Burdel, chaos i zamieszanie

W litewskiej polityce wszystkie sukcesy należy traktować niezwykle ostrożnie i w myśl zasady „Nie mów hop, póki nie przeskoczysz”. Przekonali się o tym ostatnio rodzice, którzy chcieli w tym roku oddać dzieci do piątej klasy w wileńskim Gimnazjum im. Adama Mickiewicza. 31 maja br. wileńska rada samorządowa — glosami AWPL-ZChR i liberałów — zezwoliła na formowanie w „Mickiewiczówce” klas piątych w roku szkolnym 2017/2018. Okazuje się jednak, że zezwoliła pod pewnym ważnym warunkiem — jeśli szkoła zostanie akredytowane jako tzw. długie gimnazjum. 28 czerwca br. wileńska rada głosowała w sprawie zezwolenia Gimnazjum im. Adama Mickiewicza o ubieganie się o taką akredytację (jako gimnazjum o profilu ekologicznym) i — ponieważ liberałowie już nie potrzebowali do niczego głosów AWPL-ZChR — zezwolenia nie dała. Tj. przez dłuższy czas rada nie miała pojęcia jaką decyzję podjęła, gdyż głosy podzieliły się dokładnie po połowie. W takich sytuacjach decyduje glos mera, który tym razem akurat… wstrzymał się od głosu. Ostatecznie jednak samorządowi prawnicy uznali, że decyzja była negatywna. Tymczasem do piątej klasy w „Mickiewiczówce” już się zapisało 30 uczniów. Teraz samorząd żąda, aby znaleźli dla siebie w trybie ekspresowym nową szkołę, AWPL-ZChR zapowiada, że przedstawi radzie projekt w sprawie zezwolenia polskiemu gimnazjum na ubieganie się o status długiego gimnazjum po raz drugi (szanse na zdobycie takiej akredytacji wciągu 1,5 miesiąca, który pozostał do początku nowego roku szkolnego są znikome), rodzice szykują się do kolejnego procesu sądowego, a summa summarum mamy w polskim szkolnictwie w Wilnie tradycyjny burdel, chaos i zamieszanie, które negatywnie wpływają na atrakcyjność polskiej szkoły, która i tak chyba dla wilnian polskiego pochodzenia zbyt atrakcyjna nie jest, skoro zaledwie 1/3 z nich oddaje do niej swoje dzieci.

Nie będę tym razem narzekał na zdolności lobbystyczne AWPL-ZChR. Jak wiemy z gorzkiego doświadczenia — zdolności te są nieduże. Podobnie jak zdolności prognostyczne. Od kilku miesięcy np. sukcesywnie w ramach nowej reformy szkolnictwa wyższego jest de facto likwidowana polonistyka na Litewskim Uniwersytecie Edukologicznym i Uniwersytecie Wileńskim, w jej obronie wypowiadają się posłowie-Litwini (np. Mantas Adomėnas), litewscy naukowcy (np. Dainora Pociūtė-Abukevičienė), a polscy politycy milczą. Ostatnio poparli, co prawda, reformę nadleśnictw, będącą oczkiem w głowie premiera Sauliusa Skvernelisa. Miejmy nadzieję, że w zamian za ulgi właśnie dla filologii polskiej lub rozwiązanie jakiegoś innnego polskiego problemu, a nie z dobroci serca i „miłości do lasu“.

Nie będę też narzekał na współrządzących Wilnem liberałów, którzy najpierw zaakceptowali kompletowanie w „Mickiewiczówce” piątych klas pod warunkiem „akredytowania odpowiedniego programu nauczania” i nawet zezwolili na składanie rodzicom podań do tej klasy (mimo iż szkoła nie miała jeszcze akredytacji!), a następnie zostawili ich na lodzie nie zezwalając na rozpoczęcie procesu akredytacyjnego. Ich „wrażliwość” na oświatowe postulaty mniejszości narodowych jest powszechnie znana, a obecne zachowanie przypomina zachowanie anarchisty-maksymalisty Kondratija Stepanowicza z filmu „Ptak z brązu”. Gdy pionierzy przyszli go prosić o wypożyczenie łódki, powiedział:

Bierzcie! My, anarchiści-maksymaliści, jesteśmy przeciwnikami własności, wszystko jest wspólne.

Ale gdy poprosili o klucz do niej, odparł:

Klucz mogę nie dać. Bo klucz to nie własność wspólna, tylko indywidualna.”

Nie będę narzekał na już niewiadomo czyi „genialny” pomysł pozostawienia w tej samej dzielnicy miasta, rzut beretem jedna od drugiej, dwóch polskich szkół konkurujących o tych samych uczniów: Gimnazjum im. Adama Mickiewicza (klasy 9-12) i Szkoły Podstawowej im. Szymona Konarskiego (klasy 1-10). W ten sposób został zaprogramowany konflikt między tymi placówkami o uczniów z klas 9-10. Należało albo powtórzyć udany eksperyment ze szkołami im. Jana Pawła II (Progimnazjum im. Jana Pawła II (klasy 1-8) kształci przyszłych uczniów dla Gimnazjum im. Jana Pawła II (klasy 9-12), albo pozostawić obie szkoły jako długie gimnazja i „niech zwycięży najlepszy”. Najgorsze jest rozwiązanie obecne - jak mawiają Litwini: „Pusiau skustas, pusiau luptas…"

Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na naszych „sojuszników” po stronie litewskiej. Wciągu ostatnich dwóch lat na takowych w Wilnie lansowali się (i byli lansowani przez niektóre media) zuokasowcy. Artūras Zuokas, który w wyborach samorządowych 2015 roku zgarnął lwią część głosów wileńskich Polaków i Rosjan, przez dwa lata grzmiał z trybuny i ostro krytykował buldożerową politykę oświatową rządzących miastem liberałów, konserwatystów et concortes, nawet założył w swojej partii polską frakcję. Jednak gdy doszło do głosowań — i 31 maja, i 28 czerwca — radni Litewskiego Związku Wolności głosowali dokładnie tak samo jak krytykowani przez nich włodarze miasta czyli wstrzymując się od głosu, a więc faktycznie przeciwko „Mickiewiczówce” i innym polskim szkołom. Tymczasem zabrakło 1 (jednego) głosu. A frakcja polska — zazwyczaj w mediach tak aktywnie piętnująca podobne zachowania Šimašiusa & Co. — jakimś dziwnym trafem nabrała wody do ust i nie pisnęła w obronie polskiego szkolnictwa ani słowem.

Zawsze byłem zwolennikiem uczestniczenia Polaków w działalności partii ogólnokrajowych. Aby zwyciężyć — musimy być po każdej stronie barykady. Jednak nie może być to uczestniczenie dla samego uczestniczenia lub tylko dla kariery i miejsca przy politycznym korycie. Trzeba mieć jeszcze odwagę uczestnicząc w takiej działalności, bronić interesów swojej wspólnoty. Inaczej każda taka inicjatywa będzie jedynie  przedwyborczym listkiem figowym, a skończy się tak jak wszystkie dotychczasowe frakcje, kluby i komitety mniejszości narodowych w partiach ogólnokrajowych. Niczym.

czwartek, 13 lipca 2017, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: talib, *.omni.lt
2017/07/15 08:28:43
"Burdel, chaos i zamieszanie"...wystarczy dodać - polskie szkolnictwo na Litwie i wszystko jasne bez komentarzy. Smutne, bardzo smutne. Jestem ciekaw twojej opinii o akcjach protestacyjnych organizowanych w obronie szkolnictwa polskiego. Pomagały w rozwiązywaniu kluczowych problemów , czy odwrotnie?
-
2017/07/15 09:49:48
do taliba: Kiedyś już pisałem o tym - nie pomagały i nie przeszkadzały. Akcje protestacyjne mogą być skuteczne, gdy strony prowadzą jakiś dialog, jako argument ultima ratio, żeby w pewnym momencie nacisnąć na władzę. A jak dialogu nie ma - to cała protestacyjna para idzie w gwizdek... wyborczy ;)
-
Gość: Kobak, *.static.zebra.lt
2017/07/16 11:01:45
Akcje protestacyjne zawsze są wynikiem BRAKU JAKIEGOKOLWIEK dialogu ze stroną zainteresowaną. Jest to środek ostateczny i desperacyjny.
Gdyby Litwini prowadzili dialog, nie było by potrzeby na żadne wiece.
-
2017/07/16 11:04:02
do Kobaka: To też po części prawda, pytanie "taliba" jednak było o ich skuteczność, a nie przyczyny.