Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Łotewski wytrych

Wygląda na to, że Łotwa w stosunkach polsko-litewskich staje się ulubionym wytrychem każdej ze stron, który pozwala na „dowalenie” oponentowi. Litewscy narodowcy w dyskusjach na temat oryginalnej pisowni imion i nazwisk kurczowo trzymają się tzw. wariantu łotewskiego. Jednocześnie polscy narodowcy tradycyjnie przeciwstawiają stosunki Polski i łotewskich Polaków z Łotwą, jako wzorcowe, złym stosunkom z Litwą, która litewskich Polaków dyskryminuje. I jedni, i drudzy zapominają o podstawowej zasadzie logicznego myślenia – porównywać można tylko rzeczy podobne. A więc nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków tylko na tej podstawie, że np. i głowa, i arbuz mają okrągły kształt. Inaczej stajemy się jak bohater Jorge Luisa Borgesa, który porównywał lustro do kopulacji, bo również zwiększa liczbę ludzi. Podobnie nie można porównywać sytuacji polskiej mniejszości na Łotwie i na Litwie, gdy te sytuacje są różne i z różnych przesłanek historycznych, geopolitycznych, kulturowych wynikają. „Zdrowy nacjonalista”, były litewski minister spraw zagranicznych Audronius Ažubalis od lat walczy o św. litewski Alfabet, któremu podobno śmiertelnie zagraża możliwość zapisania nazwiska Wieszcza z „w” i „cz”. Jednym z najczęściej przez niego stosowanych argumentów jest powoływanie się na przykład łotewski – na Łotwie niełotewskie nazwiska mogą być zapisane oryginalnie, ale dopiero na dalszych stronach paszportu, natomiast na stronie podstawowej – tylko w wersji łotewskiej (literami łotewskiego alfabetu i z obowiązkowym – tego nawet na Litwie nie ma - dodaniem łotewskich końcówek). Zdaniem Azubalisa próby części litewskich polityków zalegalizowanie pisowni nielitewskich nazwisk w oficjalnych dokumentach z użyciem W, X i Q są nie tylko „zdradą języka litewskiego”, ale i jedności Bałtów. „Na Łotwie na takie inicjatywy litewskich parlamentarzystów, zmierzające do zasadniczej zmiany statusu języka państwowego, spogląda się ze strachem, gdyż pozwoliłyby Kremlowi na rozpętanie kolejnej krucjaty „w obronie dyskryminowanej mniejszości rosyjskojęzycznej w faszystowskiej Łotwie” – porównuje na łamach delfi.lt głowę do arbuza eks-minister, zapominając, że legalizacja litewskich nazwisk w Polsce do napięć w stosunkach polsko-łotewskich nie doprowadziła.

Polski wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak, który odpowiada w MSZ RP za kontakty z Polonią, wręcz twierdzi, że te stosunki są wzorcowe. W ubiegły czwartek (25 maja) na posiedzeniu sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą przeciwstawił doświadczenia litewskie łotewskim, bo Łotwa jest

krajem bez porównania bardziej poważnie podchodzącym do standardów europejskich, do zobowiązań europejskich i bilateralnych”.

Jej władze cechuje, dodał,

życzliwy i otwarty stosunek

w odniesieniu do mniejszości polskiej.

Wydaje mi się, że to także kolejna próba porównania głowy do arbuza.

 

Ponury łotewski żart

Mówienie o Łotwie jako kraju, który bardziej poważnie podchodzi do standardów europejskich w dziedzinie praw mniejszości – to jednak jakiś ponury żart. Pomijając kwestie pisowni  nazwisk czy dwujęzycznych napisów (na Łotwie dużo bardziej rygorystycznie regulowanych niż na Litwie), wystarczy spojrzeć na dziedzinę, którą i wiceminister uznał za priorytetową - oświatę.

Na Łotwie w szkołach mniejszości narodowych (w tym polskich!) obowiązuje tzw. standard 60/40 — 60 proc. lekcji odbywa się po łotewsku, 40 proc. — w języku mniejszości narodowych.Na Litwie po litewsku w szkołach polskich są wykładane jedynie język litewski i literatura litewska, historia i geografia Litwy. I na Łotwie, i na Litwie wszystkich maturzystów obowiązuje identyczny egzamin maturalny z języka państwowego, ale na Litwie przy jego zdawaniu uczniowie ze szkół nielitewskich mają jednak szereg ulg.

Poza tym 200-tysięczna polska społeczność na Litwie ma kilkadziesiąt przedszkoli, 36 gimnazjów, 20 szkół podstawowych i 14 szkół innych, może zdobywać wykształcenie wyższe w języku polskim na wileńskiej filii Uniwersyettu w Białymstoku, na wydziałach filologicznych litewskich uniwersytetów. Na Łotwie — 45 tys. mniejszość polska posiada tylko 4 szkoły i jedno przedszkole (a propos próba likwidacji polskiej szkoły w Krasławiu nie wzbudziła i 1/10 medialnej histerii wokół wileńskiego Lelewela).

 

Różne oczekiwania różnych Polaków

Dlaczego więc stosunki polsko-łotewskie układają się inaczej niż polsko-litewskie? Bo Polacy na Łotwie mają inne oczekiwania wobec Rygi i Warszawy. Za czasów sowieckich na Łotwie nie było ani szkół polskich, ani możliwości dbania o polską kulturę i język polski. Dopiero łotewskie odrodzenie narodowe i niepodległa Republika Łotewska stworzyły dla łotewskich Polaków możliwość rozwoju swojej tożsamości narodowej. I chociaż możliwości te są dużo szczuplejsze niż na Litwie, są one jednocześnie dużo większe niż w ZSRS, a więc stanowia krok do przodu. Nieprzypadkowo więc łotewscy Polacy — którzy nie mieli też z Łotyszami żadnych konfliktów w przeszłości (w 1920 r. marszalek Józef Piłsudski wspaniałomyślnie „sprezentował” zajęty przez Polaków Dyneburg Łotyszom) — od początku twardo opowiedzieli się po stronie łotewskiego ruchu niepodległościowego i jak słusznie zauważa Jan Dziedziczak polska mniejszość w tym kraju

tradycyjnie uznawana jest za jedną z najbardziej lojalnych i zasłużonych wobec państwa łotewskiego”.

Na Litwie jak wiadomo sytuacja była inna — raz, że litewscy Polacy wcale nie byli entuzjastami niepodległej Litwy, a i dziś nie zawsze uchodzą za najbardziej lojalnych obywateli; dwa, ich stan posiadania już w czasach sowieckich był spory i dlatego każda próba jego uszczuplenia - niezależnie od tego czym podyktowana - jest krokiem do tyłu.

Nie oznacza to jednak, że można nam stawiać za wzór Łotwę. Niezależnie od tego czy łotewskiego wytrychu używa Ažubalis, czy Dziedziczak.

 

Potrzeba dobrej woli wszystkich stron

Szukając rozwiązań, które pozwoliłyby naprawić polsko-litewskie relacje, należy nie mechanicznie kopiować rozwiązania łotewskie bądź jakiekolwiek inne, tylko szukać rozwiązań najmądrzejszych i najbardziej odpowiadających oczekiwaniom wszystkich stron. Takie rozwiązania można wypracować jedynie przy dobrej woli wszystkich zainteresowanych: Wilna, Warszawy i Polaków na Litwie.

Władze litewskie powinny zrozumieć, że nieważne, czy będą z Warszawą rozmawiały za pomocą „pośredników” czy bez nich — bez rozwiązania problemów polskiej mniejszości na Litwie relacje litewsko-polskie się nie polepszą. Jednocześnie i Polacy na Litwie powinni zdawać sobie sprawę, że ich problemów nie rozwiąże ani Warszawa, ani Moskwa, ani Bruksela, jedyną drogą jest szukanie porozumienia z Litwinami i jedyną droga jest lojalność wobec swojej Ojczyzny (polegająca – wbrew obiegowej opinii - nie tylko na płaceniu podatków). Zaś rekomendacje dla Warszawy przedstawił ostatnio na lamach „Nowej Europy Wschodniej” Adam Balcer. I chociaż w tekście jest trochę błędów faktycznych i uproszczeń, wnioski są jak najbardziej słuszne:

Polska mogłaby poprawić sytuację Polaków na Litwie, grając va banque. Wymagałoby to przedstawienia stronie litewskiej oferty. Powinna ona polegać na wyraźnym uzależnieniu przez Polskę wsparcia dla AWPL od prowadzenia przez jej polityków jednoznacznie prolitewskiej polityki, udzieleniu zdecydowanej pomocy dla niezależnych polskich mediów na Litwie oraz wykreowaniu przez Warszawę nowych, młodych elit polskich nad Wilią. Natomiast w zamian za to Wilno powinno przyjąć kompleksową ustawę na temat mniejszości narodowych gwarantującą uregulowanie kwestii nazwisk w dokumentach oraz wprowadzenie języka polskiego jako urzędowego przynajmniej w gminach, gdzie Polacy stanowią ponad 50 procent ludności”.

I teraz w tym cały jest ambaras, żeby troje chciało naraz.

poniedziałek, 29 maja 2017, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/05/31 19:25:20
Jestem qrva szczerze zadziwiony, że ten prosty przekaz - "...Polacy na Litwie powinni zdawać sobie sprawę, że ich problemów nie rozwiąże ani Warszawa, ani Moskwa, ani Bruksela, jedyną drogą jest szukanie porozumienia..." który dotyczy także Litwinów. A który był artykułowany wielokrotnie, nie tylko przez Ciebie, nie jest w stanie trafić do zakutych, szowinistycznych łbów.
Po chwili refleksji, nie jestem zdziwiony. Porozumienie zlikwidowałoby rację bytu zarówno szowinistów polskich, jak i litewskich. Pisaliśmy o tym wielokrotnie.
-
2017/06/01 06:59:18
C'est le vie, Dariusz :(
-
Gość: stasys, *.hartvoorinternetvrijheid.nl
2017/06/01 13:16:52
Dariusz, what do you want to say?
-
Gość: stasys, *.ip-164-132-224.eu
2017/06/01 15:24:12
Nie o Lotwie, o Litwie. Czubiński: żałuje, iż nie udało się załatwić spraw ważnych dla polskiej mniejszości narodowej dot. jej praw, i podkreślił, iż Polska nieustannie oczekuje od Litwy rozwiązania tych kwestii. To znaczy - ultimatum. Ostatni?
-
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/06/01 20:33:36
@stasys
I want to say - Agreement. Nationalists don't want the agreement. Polish and Lithuanian
-
Gość: ano, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/06/05 12:58:08
Podoba mi się taka zmieniona percepcja i analiza.
na początku był krzyk że zmieniają pogarszają że trzeba zdawać ten sam egzamin co Litwini, jeśli nawet szkoła jest nie litewska w sensie etnicznym.
A teraz "uau" porównaniu z Łotwa, to mamy przecież ulgi. I teraz o te ulgi będziemy się bić, które i tak znikną w przyszłości.
to już nie mamy pogorszenie, ale ułatwienia przecież. Piękna litewska narracja.
-
2017/06/05 17:43:11
do ano: Nie mogę w każdym swoim felietonie odnosić się do każdego problemu w polsko-litewskich relacjach - gdybym tak czynił byłyby wielkosci rozprawy doktorskiej i totalnie nieczytelne, więc odnoszę się do poszczególnym zaganień w nadziei, że bystry czytelnik bedzie mógł samodzielnie odszukać na blogu teksty odnoszące się do innych kwestii (bo wciagu 7 lat poruszyłem już praktycznie wszystkie możliwe). W tym akurat wpisie odniosłem się wyłącznie do niepoprawności porównywania sytuacji Polaków na Litwie do sytuacji Polaków na Łotwie. I nieważne czy porównują litewscy czy polscy narodowcy. Bo z uwagi na historię, tardycję, okoliczności sytuacje są zupełnie inne (na czym różnice polegają wyjaśniam w tekscie) i obiektywnie rzecz biorąc sytuacja Polaków na Łotwie jest gorsza niż Polaków na Litwie. Inna sprawa, że oni ją nie uważają za złą (a nawet przeciwnie - uważają, że w porównaniu z czasami ZSRS sie polepszyła), więc i nie ma problemów w relacjach polsko-łotewskich.
Natomiast jeśli chodzi o egzamin z litewskiego i ulgi - stanowisko swoje przedstawiałem wielokrotnie. Jest w gruncie rzeczy proste jak drut:
a) nie uważam, że ujednolicenie matury z litewskiego dla szkół litewsko- i nielitewskojęzycznych było potrzebne.
b) nie uważam, że ujednolicenie jest jakimś większym problemem (w Polsce ujednolicony egzamin obowiązuje od zawsze), ale - UWAGA! - pod warunkiem, że szkołom, nauczycielom i uczniom zostanie udzielony odpowiednio długi okres przejściowy, aby się do nowych warunków egzaminacyjnych odpowiednio przygotować. Ulgi powinny zniknąć dopiero wtedy, gdy poziom znajomości języka litewskiego uczniów ze szkół litewsko- i nielitewskojęzycznych się wyrówna.