Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Dmuchajmy na zimne

Wygląda na to, że odnaleziony przez profesora Liudasa Mažylisa oryginał Aktu Niepodległości Litwy z 16 lutego 1918 roku czyni cuda. Pod Aktem stoi bowiem podpis litewskiego Polaka Stanisława Narutowicza z zakazanymi w obecnej Litwie „cz” oraz „w”. I ten fakt – okazuje się, że można mieć „w” w nazwisku i być prawdziwym litewskim patriotą - najwyraźniej przekonał niezdecydowanych posłów do złożenia swoich podpisów pod projektem Ustawy o pisowni imion i nazwisk, złożonym w ubiegłym tygodniu pod obrady litewskiego parlamentu przez byłego premiera i obecnego przewodniczącego parlamentarnej grupy Trzeciego Maja Andriusa Kubiliusa. Projekt zezwala na oryginalny zapis nielitewskich imion i nazwisk z użyciem nie tylko dwuznaków, ale i nieistniejących w litewskim alfabecie literek Q, X i W. Projekt poparło 70 posłów. Połowa litewskiego Sejmu! Praktycznie z wszystkich frakcji sejmowych: konserwatyści, liberałowie, socjaldemokraci i chłopi. Gediminas Kirkilas, Gabrielius Landsbergis i premier Saulius Skvernelis. Ten ostatni osobiście zaangażował się w zbieranie podpisów pod projektem we frakcji Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych, i połowa posłów tej frakcji projekt poparła, mimo iż jest sprzeczny z oficjalnym programem partii, który głosi „żadnych ustępstw Polakom”. Po raz pierwszy w litewskim parlamencie pojawiła się większość pozwalająca na przyjęcie Ustawy o pisowni imion i nazwisk, a biorąc pod uwagę, że pod projektem się nie podpisali, ale obiecują mu poparcie w głosowaniu, posłowie AWPL-ZChR – jest to większość wystarczająca nawet do odrzucenia możliwego prezydenckiego weta.

Projekt ustawy, który mówi jedynie o trzech literach, nie wyczerpuje oczywiście naszych postulatów. Nadal nie ma mowy o znakach diakrytycznych, których wymagają zapisy wielu polskich nazwisk. (…) Osobiście głosowałabym za takim projektem, choć nie jest on odpowiedzią na nasze postulaty. Poparłabym go, aby obywatelki Litwy, które wychodzą za mąż za obcokrajowców, mogły swoje nazwisko zapisać w oryginalnej wersji” – twierdzi szefowa frakcji sejmowej AWPL-ZChR Rita Tamašunienė. Rzeczywiście ma rację. Projekt nie rozwiązuje wszystkich problemów związanych z pisownią nielitewskich imion i nazwisk, ani tych polskich, ani Litwinek wychodzących za mąż za obcokrajowców, ale jest to niewątpliwie krok w dobrym kierunku.

Takich niedużych kroków jest zresztą w ostatnim czasie sporo. Nabiera rozpędu sprawa wznowienia nadawania na Wileńszczyźnie polskich telewizji, nagłośniona przez Polski Klub Dyskusyjny. Litewski rząd deklaruje gotowość do poniesienia kosztów technicznych przedsięwzięcia, minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevičius rozmawiał na ten temat w Warszawie z polskimi partnerami. Podobno zainteresowanie ze strony Polski również jest.

W ubiegłym tygodniu nieoczekiwanego obrotu nabrała sprawa ulicy Tadeusza Konwickiego w rejonie wileńskim. Opozycyjni radni – konserwatyści i liberałowie – spróbowali zrobić z tej sprawy antypolską szopkę polityczną pod płaszczykiem walki z AK, i nieoczekiwanie spotkali się z ostrą reprymendą ze strony swoich liderów partyjnych. Poparcia dla ulicy Tadeusza Konwickiego – nie tylko w rejonie wileńskim, ale i w Wilnie -  udzielili, powołując się znowuż na opinię Polskiego Klubu Dyskusyjnego, Andrius Kubilius i Remigijus Šimašius.

Wydaje mi się, że jesteśmy świadkami pewnego przełomu w myśleniu litewskich polityków o problemach polskiej mniejszości narodowej i Wileńszczyzny. Przełomu, który zapoczątkował – jakkolwiek byśmy go nie oceniali – Remigijus Šimašius podczas wyborów samorządowych 2015 roku. Jako kandydat na mera Wilna twardo opowiedział się po stronie tzw. polskich postulatów: oryginalnej pisowni nielitewskich imion i nazwisk, dwujęzycznych nazw ulic, używania języka polskiego w przestrzeni publicznej. Pozostali kandydaci woleli tradycyjnie grać na nastrojach nacjonalistycznych i… przegrali. Okazało się, że publiczne i zdecydowane poparcie dla polskich postulatów wcale nie odstrasza wyborców litewskich, a może dać dodatkowe głosy przedstawicieli mniejszości narodowych. Jak wiemy z praktyczną realizacją tych postulatów u Remigijusa Šimašiusa jest różnie. Jedne obietnice w życie wcielił, inne – zapomniał, a w jeszcze innych dziedzinach prowadzi politykę, którą trudno uznać za propolską. Jednak przełamał tabu na mówienie o problemach mniejszości narodowych. I w jego ślady idzie coraz więcej polityków litewskich. Szczególnie że zmusza ich do tego i sytuacja geopolityczna, i wewnętrzna litewska. Z jednej bowiem strony widzimy na przykładzie Ukrainy jak fatalne skutki dla kraju może mieć posiadanie dużej, niezintegrowanej mniejszości narodowej, z drugiej – po stronie Polaków na Litwie pojawiają się wreszcie partnerzy z którymi litewscy politycy mogą rozmawiać. Partnerzy, co do których lojalności wobec kraju nie ma żadnych wątpliwości, ale którzy stawiają wciąż te same kwestie na wokandzie. I są gotowi rozwiązywać te problemy nie na drodze ultymatywnej, tylko cywilizowanego dialogu.

Nie mów „hop”, dopóki nie przeskoczysz” – głosi polskie porzekadło. Zobaczymy, czy litewskim politykom tym razem wystarczy woli politycznej nie tylko do złożenia kolejnych deklaracji, ale i podjęcia odpowiednich decyzji. Dmuchajmy na zimne. Ale i bądźmy optymistami. Bo przesunięcie przysłowiowego okna Overtone’a jest nieuniknione.

Ten komentarz ukazał się dziś (11 kwietnia) na antenie Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

wtorek, 11 kwietnia 2017, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/04/11 21:02:40
Niejednokrotnie pisałem, również na Twoim blogu, że Andrius Kubilius, ten straszliwy POLAKOŻERCA, jeszcze jako premier, co pewnie dla Ciebie jest znane ale przez Orle Pióra i wyznawców Wodza pomijane milczeniem, próbował przepchnąć ustawę o pisowni nazwisk korzystną dla Polaków, niestety nie znalazł poparcia w swojej partii.
To, że AWRL nie podpisała się pod projektem jest dla mnie absolutnie zrozumiałe. Projekt jest zły, bo po pierwsze nie spełnia krańcowych roszczeń AWRL a po drugie nawet jakby spełniał i tak byłby zły bo by spełniał.
-
2017/04/12 18:57:08
Andrius Kubilius nie znalazł nie tylko poparcia w swojej partii (na nie akurat niezbyt liczył), ale i u socjaldemokratów, co przesądziło wówczas sprawę.

Mam nadzieję, że co do AWPL się jednak mylisz - może nie podpisali, bo im nikt nie zaproponował?
-
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/04/12 21:49:40
@Vile,
Jakie ma znaczenie u kogo Andrius Kubilius zyskał poparcie a kogo nie? Ważne, że ten prawie, że czołowy POLAKOŻERCA, którym wyznawcy WODZA straszą swoje dzieci, już dawno próbował rozwiązać ten, w gruncie rzeczy banalny problem. Doskonale wiesz jak wyglądała sytuacja. Kubilius nie szukał taniego poklasku polskich wyborców, wtedy mu nawet na nich nie zależało. On autentycznie chciał rozwiązać ten problem, chyba wierzył, że jego pozycja w rodzimej partii i Państwie jest na tyle silna, że uda mu się to przepchnąć. Cóż, życie weryfikuje chęci.
I tu udajemy się w stroną AWRL. Nie wiem co i kto im proponował. Wiem, że będąc w koalicji rządowej nic dla Polaków nie zrobili.Mieliby teraz coś zrobić i to z poduszczenia wrażego Kubiliusa!? A jaki z tego dla nich zysk?
-
Gość: Dariusz, *.play-internet.pl
2017/04/12 22:08:09
@vile
Mała glossa do poprzedniego.
Kubilius oczywista nie szukał poparcia polskich wyborców z Wileńszczyzny ale doskonale zdawał i zdaje sobie sprawę, że rozwiązanie tego, w gruncie rzeczy żałosnego problemu, wydatnie polepszy stosunki między LT i RP. Mam wrażenie, że jest jednym z niewielu polityków litewskich którzy mają świadomość kluczowej roli RP w gwarancjach nienaruszalności i obrony granic LT. "Skandynawscy sojusznicy i bracia" w wypadku ruskiej agresji wyrażą oburzenie, gotowość niesienia pomocy humanitarnej i potępią bezprecedensowe naruszenie przestrzeni NATO ( No Action Talk Only)
-
2017/04/13 07:05:16
do Dariusza: Jeśli chodzi o ocenę Kubiliusa - to oczywiście się zgadzam. Jest politykiem propolskim "od zawsze". Moja uwaga dotyczyła raczej szczegółów. Tak na marginesie - to jesli dobrze liczę projekt Kubiliusa-Simasiusa z 2010 roku wcale nie był pierwszy. Ten problem próbował rozwiązac jeszcze Brazauskas w 2005 roku (sam byłem członkiem grupy roboczej, która przygotowała wówczas projekt Ustawy o imionach i nazwiskach), a nawet jeszcze wcześniej byly zglaszane odpowiednie projekty (pierwszy chyba w 1996 roku).

Jeśli chodzi o AWPL - dla nich w sumie to każdy rozwój sytuacji oznacza wygraną: jak projekt zostanie przyjety - to ogłoszą sukces swojej dotychczasowej polityki, jak nie zostanie - ogłoszą że mieli rację i z Litwinami nie da się o niczym rozmawiać.
-
2017/04/13 10:21:38
Czyli jak to przejdzie, to będziesz mógł się normalnie podpisać? Ale np. dla pani mer z Niemenczyna nic się nie zmieni?
-
2017/04/13 17:26:49
do Bartka: z grubsza - tak.