Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Augustyn Wróblewski – klasyk anarchizmu z Wilna

Trudno znaleźć na Litwie osobę, która nie słyszałaby o Tadeuszu Wróblewskim. Wybitny teoretyk prawa, adwokat, polityk, bibliofil, jeden z liderów krajowców, niestrudzony orędownik porozumienia polsko-litewsko-białoruskiego nawet w czasach, gdy takie porozumienie wydawało się być totalną utopią. Ostatecznie jego imię nosi jedna z głównych ulic na wileńskiej Starówce, biegnąca obok Katedry w stronę Wilii. Niewielu natomiast zapewne wie, iż Tadeusz Wróblewski miał jeszcze dwie siostry i pięciu braci. Siostra i dwaj bracia umarli, natomiast trzeci brat – Augustyn Wróblewski – zapisał się w historii nie tylko jako wybitny biochemik, autor przełomowych prac w zakresie fermentacji drożdżowej, ale i jako – obok Edwarda Abramowskiego – klasyk polskiej myśli… anarchistycznej. „Jestem anarchistą i szczycę się tym, i wy musicie wreszcie uszanować tę nazwę, to miano, bo ono okrywa najlepszych i najszlachetniejszych ludzi” – napisał w eseju „Jestem anarchistą”. Był synem znanego wileńskiego lekarza homeopaty oraz entomologa Eustachego Wróblewskiego, który jeszcze jako student, wziął udział antyrosyjskim spisku i został zesłany na Syberię. Gdy po 8 latach wrócił do Wilna - ożenił się z Emilią z Beniowskich (jej dziadkiem był słynny poszukiwacz przygód, król Madagaskaru Maurycy August Bieniowski), która prowadziła w Wilnie pensję dla dziewcząt. W 1858 roku urodził im się syn, Tadeusz, a 8 lat później, 20 lipca 1866 roku, Augustyn. Eustachy i Emilia Wróblewscy pasjonowali się zbieraniem książek, przede wszystkim przyrodniczych, w 1912 roku ich potężny księgozbiór przekształcono w bibliotekę publiczną, która w 1926 roku została upaństwowiona, a obecnie nosi nazwę Biblioteki Wróblewskich Litewskiej Akademii Nauk. Zamiłowanie rodziców do książek i nauk przyrodniczych wpłynęło na Augustyna, który od dziecka zaczytywał się Moleschottem i Vogtem, zbierał owady i rośliny. Jednocześnie nasiąkał patriotyzmem i… nastrojami rewolucyjnymi. Ostatecznie jego dziadkiem był Bartłomiej Bieniowski, uczestnik powstania listopadowego, który na emigracji w Anglii został jednym z liderów ruchu czartystów, zaś stryj, Walery Antoni Wróblewski, był jednym z generałów Komuny Paryskiej.

Od kolebki wychowany w rodzinie rewolucyjnej, uczyłem się mówić i patrzeć na świat przy podszeptach zbiegów z Syberii i przy odgłosach kajdan katorżnych

– wspominał po latach sam Augustyn Wróblewski.

Ukończył w Wilnie szkołę realną w oddziale chemicznym, po czym rozpoczął w 1884 roku studia w Instytucie Technologicznym w Petersburgu. Natychmiast zaangażował się w działalność organizacji rosyjskiej młodzieży radykalnej, 19 lutego 1886 roku wziął udział w nielegalnej demonstracji z okazji 25-lecia zniesienia w Rosji pańszczyzny. Aresztowano go i wyrzucono z uczelni. Tylko interwencja starszego brata, Tadeusza Wróblewskiego, zapewniła Augustynowi możliwość kontynuowania nauki na Politechnice w Rydze. Na Łotwie zresztą natychmiast  włączył się w działalność II Proletariatu, zajmował się litografowaniem wydawnictw socjalistycznych i przemycaniem za pomocą marynarzy łotewskich socjalistycznej bibuły do Warszawy. Jednoczenie był też związany z lokalnymi organizacjami działającymi na rzecz odrodzenia języka litewskiego - m.in. ze stowarzyszeniem na rzecz pieśni litewskiej „Aušra“. W 1889 roku został ponownie aresztowany za „działalność w duchu socjalistycznym” i osadzony w więzieniu. I ponownie interweniował w jego sprawie Tadeusz Wróblewski. Za jego poręczeniem Augustyna Wróblewskiego zwolniono z aresztu. Osiadł w rodzinnym Wilnie i… natychmiast powrócił do konspiracyjnej działalności socjalistycznej. W 1890 roku po raz kolejny go aresztowano i tym razem przymusowo wcielono do karnego batalionu stacjonującego w Taszkencie. Służba w uciążliwym, podzwrotnikowym klimacie nadwerężyła jego zdrowie fizyczne i psychiczne nieodwracalnie. Dopiero w 1893 roku Tadeusz Wróblewski wystarał się zwolnienie młodszego brata ze służby wojskowej.

 

Niedoszły noblista w Tworkach

Po zwolnieniu z wojska podjął studia w Bernie i Zurychu, które ukończył w 1894 roku doktoratem z biochemii. Nie mógł, z powodu dawnej działalności konspiracyjnej, wykładać na żadnym uniwersytecie rosyjskim, jednak uzyskał asystenturę w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim, w I Zakładzie Chemicznym. W 1896 roku przyjechał do Wilna, aby odwiedzić rodzinę i został powołany przez lokalne władze wojskowe na ćwiczenia, wysłano go na trzy miesiące do Grodna. Z powodu przedłużającej się nieobecności stracił pracę w Zakładzie Chemicznym i musiał się rozglądnąć za nową posadą. Ostatecznie uzyskał ją w Zakładzie Fizjologii u prof. Napoleona Cybulskiego, a w roku 1901 (po przeprowadzeniu) habilitacji objął stanowisko docenta.

Wróblewski wysnuł tezę, że fermentacja drożdżowa jest katalizowana przez szereg „aktywnych białek", czyli enzymów i udowodnił korzystny wpływ anionów fosforanowych na przebieg reakcji enzymatycznych. Odkrycie to było punktem wyjścia do prac laureata nagrody Nobla w dziedzinie chemii Arthura Hardena. Całkiem możliwe, że następną Nagrodę Nobla zdobyłby Wróblewski, a nie jego największy konkurent, niemiecki biochemik Eduard Buchner, gdyby nie przeżył w 1902 roku nie został w 1902 roku uznany za paranoika i umieszczony w zakładach leczniczych – w krakowskim szpitalu św. Łazarza, a następnie w Tworkach. Augustyn Wroblewski załamanie nerwowe, gdy pominięto go przy awansie na stanowisko nadinspektora w instytucie badania żywności, w którym wówczas pracował. Stanowisko to przyznano nie jemu, tylko sprowadzonemu z zagranicy fachowcowi Leonowi Marchlewskiemu. Wróblewski uznał to za potwarz i postanowił wyzwać Marchlewskiego na pojedynek. Zachowywał się przy tym tak agresywnie, że musiano go obezwładnić. Uznano go za paranoika i umieszczono w zakładach leczniczych – w krakowskim szpitalu św. Łazarza, a następnie w Tworkach.

Przebywając w szpitalu psychiatrycznym Augustyn Wroblewski  zwrócił się o pomoc do starszego brata, jednak Tadeusz Wróblewski tym razem zignorował jego prośbę. Augustyn Wróblewski nie wybaczył mu tego do końca życia. W 1903 roku uciekł ze szpitala, wyjechał do Szwajcarii i Wiednia, poddając się na własne życzenie badaniom psychiatrycznym, które potwierdziły, że jest umysłowo zdrowym. Z pomocą adwokata i posła socjalistycznego Zygmunta Marka, uzyskał 10 listopada 1904 roku werdykt Sądu Cywilnego Krajowego w Krakowie potwierdzający jego pełne zdrowie psychiczne i znoszący kuratelę prof. Napoleona Cybulskiego. Pomimo korzystnego orzeczenia, nie uzyskał jednak zgody na powrót na uczelnię, w efekcie czego poświęcił się głównie pracy społecznej i publicystycznej. Został członkiem wpływowej galicyjskiej Polskiej Partii Socjaldemokratycznej.

 

Przeciwko alkoholowi i prostytucji

W 1902 roku jogin i filozof Wincenty Lutosławski, kolega Wróblewskiego z Zakładu Fizjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, założył w Krakowie stowarzyszenie „Eleuteria”, propagujące ideę zupełnej wstrzemięźliwości od alkoholu. Augustyn Wróblewski natychmiast silnie zaangażował się w działalność organizacji. Jego zangażowanie - w każdą działalność zawsze nosiło znamiona pewnego rodzaju obsesji. Propagował nie tylko całkowitą abstynencję alkoholową, ale był też zwolennikiem wstrzemięźliwości płciowej i prowadził kampanię przeciwko legalizacji prostytucji.

„Z każdego jego słowa czuć było, że jest opanowany demonem płci"

- wspominał Tadeusz Boy-Żeleński. 

W 1905 roku rozpoczął on wydawanie kilku pism propagujących abstynencję, wartości etyczne i racjonalizm – „Przyszłość”, „Przyszłość dla Ludu” i „Czystość”.  Nie cieszyły się zbytnią popularnością, były powodem niekończących się drwin, rozpowszechniane głównie wśród prenumeratorów, których w okresie największej świetności pism nie było więcej niż dwustu. Jednak swoją uporczywą aktywnością, nieliczeniem się z trudnościami, fanatycznym dążeniem do perfekcjonizmu moralnego oraz dziwactwami zdobył Wróblewski spory rozgłos w młodopolskim Krakowie, szczególnie w środowiskach młodzieży lewicowej.

Po śródmieściu szalał Augustyn Wróblewski, bojownik wszelkiego rodzaju wstrzemięźliwości

- wspominał po latach Ferdunand Goetel.

 

Anarchizm mistyczny

Około roku 1911 Wróblewski przeszedł ewolucję światopoglądową i z socjalisty stał się rzecznikiem anarchizmu.

Kurierki i pisemka brukowe (…) nazwały mnie, dla szykany, przez szyderstwo, z chęci naigrywania się, anarchistą. Teraz mnie na ulicy palcem wytykają, mówiąc: „anarchista idzie”. Przyjmuję tę nazwę, rzuconą w szyderstwie, i nosić ją będę do końca życia

– napisał w eseju „Jestem anarchistą”. Jednak jego przyjaciele wspominali, że często twierdził, iż anarchistą został „z rozpaczy”, na skutek licznych krzywd wyrządzonych przez ludzi i los, odrzucenia przez środowiska naukowe i socjalistyczne z którymi był przez lata związany.

Wydał szereg prac teoretycznych, w których definiował swoje przekonania, odwołując się głównie do myśli Lwa Tołstoja (z autorem „Wojny i pokoju" Wróblewski prowadził aktywną korepondencję, jeden z utworów Tołstoja został opublikowany w „Czystości"; notabene z tego powodu numer pisma został skonfiskowany przez władze austriackie) i Piotra Kropotkina. Opowiadał się - w programie maksimum - za samorządnością gmin, wolnością jednostki i społeczeństwem bezpąństwowym, zaś w programie minimum za ośmiogodzinnym dniem pracy, ubezpieczeniami emerytalnymi i na wypadek choroby dla robotników:

„Rozumiemy, że przyszłe czasy, gdy trzeba rękę przyłożyć, aby ten ustrój zreformować gruntownie, dążąc równocześnie do zrzucenia ekonomicznego jarzma kapitału i psychologicznego jarzma kościoła, oraz dążąc do osłabienia psychologiczno-politycznego wpływu państwa, które ma jeszce do spełnienia swoją rolę, jako stowarzyszenie polityczne, ale wreszcie zniknąć musi"

Propagował akcję bezpośrednią, strajki i sabotaż, ale najważniejsze znaczenie w jego filozofii miała miłość wszechludzka czyli zjednoczenie ludzi wszystkich narodowości w celu likwidacji krzywd ekonomicznych i psychicznych warstw najuboższych. Jego anarchizm był ruchem przede wszystkim etycznym, a nawet mistycznym. Uważał się za spadkobiercę pierwszych polskich „anarchistów” – arian, braci polskich z XVI wieku. Ogłosił m.in. potrzebę stworzenia nowej, rewolucyjnej religii. To właśnie ta religia miała przynieść wyzwolenie. Człowiek miał się przebóstwić o własnych siłach, wysiłkiem woli i moralności, uznając siebie i innego człowieka za boga.

Doprowadził do powstania w Krakowie kilku kółek anarchistycznych (jedno z nich liczyło 7 członków, a trzy inne - po dziesięć), a z początkiem 1912 roku rozpoczął tamże edycję wolnomyślicielskiego „Przyrodniczego Poglądu na Świat i Życie” oraz anarchistycznej „Sprawy Robotniczej”. Jednak jego idee pozostały nie zrozumiałe dla większości mieszkańców Galicji.

 

Na „czarnej liście”

Działalność polityczna Wróblewskiego spotkała się natomiast z ostrą reakcją władz galicyjskich, cenzura konfiskowała numer za numerem obu pism, a on sam został na kilka tygodni aresztowany z powodu napisania i kolportowania odezw „Arcyksiąże w Krakowie” („Czy ludność Krakowa nie rozumiała swej hańby płaszczenia się? Tak samo czczono by i wielbiono z c.k. austriackim patriotyzmem kukłę wojskową, odzianą w kapelusz cesarski, przywiezioną z Wiednia”) i „Antymilitaryzm” („żądamy zniesienia wojen, militaryzmu, armii (...). Precz z parlamentaryzmem. Precz z wojną. Precz z armią. Precz z militaryzmem. Precz ze służbą wojskową”). Uwolniony za kaucją, został następnie uniewinniony 15 listopada 1912 roku przez sąd od zarzutu obrazy majestatu cesarskiego. Wkrótce jednak ponownie trafił na ławę oskarżonych.

Tym razem zarzucono byłemu docentowi chemii: zbrodnie obrazy religii i gwałtu publicznego, opór władzy, usiłowanie ciężkiego uszkodzenia ciała, przedruk skonfiskowanych artykułów. Drugi proces rozpoczął się 19 grudnia 1912 roku. I znów proces zakończył się sukcesem Wróblewskiego – uwolniono go od większości zarzutów i jedynie skazano na 30 koron grzywny za przekroczenia prasowe. Prokuratura wniosła odwołanie od wyroku, ale Wróblewski wyjechał latem 1913 roku do Paryża.

We Francji żył w biedzie. Działał w organizacjach syndykalistycznych, wydawał własnym sumptem broszury i ulotki, aż znów przeżył załamanie nerwowe. Stał się agresywny, ogłosił nawet „czarną listę” na którą wpisał większość lokalnych działaczy polskich, ktorzy nie chcieli przyjąć jego teorię wszechogarniającej miłości. Przerażeni przyjaciele umieścili go w jednym z paryskich szpitali. To ostatecznie go załamało.

Posyłałam do szpitala książki – nie chciał. Zebrałam pieniądze i posłałam jego przyjaciela, żeby go zabrał do Polski – ale i w tym spotkał się z odmową. Nie można było nic zrobić

– wspominała jego żona Jadwiga Wróblewska.

Dalsze losy Augustyna Wróblewskiego są nieznane. Większość źródeł twierdzi, że zmarł w Paryżu w roku 1913 lub niedługo później. Jednak Przemysław Dąbrowski odkrył, iż jeszcze w roku 1924 Augustyn Wróblewski miał się dosyć dobrze i przyjaciele rozważali jego porwanie z paryskiego szpitala i przewiezienie do Polski. Podobno miał zamieszkać w Gdańsku.

Dopiero tutaj ślad się urywa...

Čia rasite šio teksto versiją lietuvių kalba

Wpis powstał na podstawie: Radosław Antonów, Wstęp (w: )  Augustyn Wróblewski. Anarchista z rozpaczy, Kraków 2011; Jacek Salwiński, Grupa "Sprawy Robotniczej" - krakowscy anarcho-syndykaliści, cia.media.pl; Biochemik, anarchista i bojownik o trzeźwość (Augustyn Wróblewski), filozoficznykrakow.wordpress.com; pl.wikipedia.org

wtorek, 25 kwietnia 2017, vile

Polecane wpisy