Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Etyka "orlich piór"

vile
Podczas ceremonii wręczania Nagrody Klanu Gailiusów Polskiemu Klubowi Dyskusyjnemu, która odbyła się we wtorek (7 marca), pewien znajomy dziennikarz zapytal mnie: Dlaczego na ceremonii nie ma polskich dziennikarzy? Odpowiedziałem, że polscy dziennikarze na Litwie dzielą się na trzy grupy. Jedni nienawidzą PKD, bo takie mają wytyczne — uniewiarygadniać każdą polską inicjatywę nie uzgodnioną z Wodzem i Partią. Tym bardziej inicjatywę, która jest nastawiona na poszukiwanie porozumienia polsko-litewskiego. Drudzy, aspirujący do umiarkowanej niezależności od Wodza i Partii, zazdroszczą PKD odwagi posiadania i głoszenia własnych poglądów, bo pokazuje, że ich tchórzliwe „liberalne" frondy i figi między wierszami do pary z publicznym wazeliniarstwem nie są ani jedynym, ani najlepszym sposobem na zachowanie twarzy. Trzeci, prawdziwi dziennikarze, na ceremonii byli obecni. W gruncie rzeczy jednak mógłbym to ująć bardziej dosadnie — piszące na Wileńszczyźnie dzielą się zaledwie na dwie grupy: Dziennikarzy i propagan... przepraszam... „orle pióra". Dziennikarze po prostu rzetelnie wykonują swój obowiązek informowania o wszystkich ważnych wydarzeniach, a „orle pióra" charakteryzują się olbrzymim zamiłowaniem do donosów, post-prawdy i alternatywnych faktów (mówiąc prościej: kłamstw) oraz moralnością Kalego.

Pierwszy z brzegu przykład.

Nad polskimi szkołami na Litwie zagrożenie de facto wisiało od zawsze, zwłaszcza się nasiliło na skutek poczynań koalicji liberalno-konserwatywnej w Wilnie. W okresie ich kadencji zlikwidowano pion polski w szkole w Jerozolimce i Szkołę Podstawową im. A. Wiwulskiego w Wilnie, jak również bezprawne przeniesienie legendarnej Piątki Szkoły im. Joachima Lelewela z Antokolu. Jednak dzięki determinacji rodziców sprawa sądowa została wygrana i czekamy teraz na realizację decyzji sądu"

donosi portal lie24. Problem w tym, że szkołę podstawową im. Antoniego Wiwulskiego zlikwidowali własnymi rękoma... Zuokas i jego partner koalicyjny AWPL (sic!). A protestowali przeciwko tej decyzji, skarżyli ją w trybie sądowym… konserwatyści. Oczywiście wcale nie z miłości do Polaków. Było to dosyć dawno, w 2011 roku, więc najwyraźniej „orle pióra” uznały, że i tak tego już nikt nie pamięta. Na szczęście Internet ma trochę dłuższą pamięć. O perypetiach z likwidacją „Wiwulskiego” pisałem w swoim czasie nie tylko ja na swoim blogu („Gdzie jest nasze awokado?”), ale i np. „Vilniaus diena”. Tylko czy komukolwiek, kto dzisiaj z (niby)zaniepokojeniem pochyla się nad losem polskiego szkolnictwa w Wilnie będzie chciało sprawdzać alternatywne fakty podawane przez zawodowych „obrońców polskości”?

A prawda jest taka, że wbrew pozorom problemy polskich szkół nie pojawiły się w 2015 roku, po dojściu do władzy w Wilnie Remigijusa Šimašiusa, tylko ładnych kilka lat wcześniej. W roku szkolnym 2010-2011 w szkole im. A. Wiwulskiego na Żyrmunach uczyło się zaledwie 163 uczniów, w szkole im. J.Lelewela na Antokolu — 267. Tak więc obu placówkom już wtedy brakowało ponad 2/3 uczniów. Powstał więc w 2010 roku pomysł połączenia tych szkół i przeniesienia pionu polskiego z Antokola na Żyrmuny. Po dojściu do władzy w Wilnie w czerwcu 2011 roku koalicji Artūras Zuokas – AWPL, kwestie miejskiej oświaty scedowano na polską partię (wicemera Jarosława Kamińskiego oraz wicedyrektor samorządowej administracji Danutę Narbut) i pojawiła się szansa na załatwienie sprawy w sposób cywilizowany i najmniej bolesny. Niestety partia uznała, że wystarczy problem zamieść pod dywan i jakoś wszystko samo się ułoży. Reorganizacje przeprowadzono, ale pozorną – szkołę im. A. Wiwulskiego przyłączono do szkoły im. J.Lelewela, zlikwidowano jeden etat dyrektorski, a reszta pozostała bez zmian – uczniowie „Wiwulskiego” się uczyli w swojej dawnej budzie, uczniowie „Lelewela” – w swojej, zaś przepełniona sąsiednia litewska szkoła dalej wynajmowała połowę pustustanu „Lelewela”. Jak śpiewa Leszek Czajkowski:

„Zmieniło się tyle, a nic się nie zmieniło."

Notabene decyzję o przyłączeniu do „Lelewela" wtedy ostro krytykowała społeczność szkolna „Wiwulskiego”.

Dlaczego szkoła im. A.Wiwulskiego, która ostatnio cztery razy z rzędu była uznana za najlepszą szkołę podstawową w Wilnie, jest przyłączana do szkoły im. J.Lelewela, która według rankingu tygodnika „Veidas” zajmuje tylko 433 miejsce na 499 możliwych, najniższe wśród wszystkich polskich szkół na Litwie? Być może jest sens nas, jako najlepszą wileńską podstawówkę, przyłączyć do szkoły im. A. Mickiewicza? Dlaczego zachcianki jednej szkoły są spełnianie naruszając interesy drugiej? Poza tym i sytuacja materialna naszych szkół jest diametralnie różna. Nasza szkoła nie ma długów, nie musiała nauczycieli wysyłać na bezpłatne urlopy

— pisali rodzice uczniów ze szkoły im. A. Wiwulskiego.  Ale ich zdanie niewielu interesowało (tak wtedy, jak i zresztą dzisiaj). Wszak „Wiwulski” nigdy nie miał dwóch Noblistów, a decyzję o jego likwidacji przyklapnęli radni polskiej partii, która zawsze ma rację.

Inny przykład z ostatnich dni — gniewna filipika wygłoszona przez publicystę lie24 Tadeusza Andrzejewskiego w adres „Kuriera Wileńskiego", który według niego ostatnio

drukował przedruki z prasy polskiej, których treść – uważam - powinna zostać zachowana wybitnie na wewnętrzny użytek Polski."

Poszło o  przedruki dosyć dyskusyjnych tekstów z „Gazety Polskiej” dotyczących byłego i aktualnego ambasadorów Rzeczpospolitej w Wilnie (Jerzego Skolimowskiego i Jarosława Czubińskiego).

Uważam, że byłe losy i konotacje ambasadorów mogą być omawiane i komentowane tylko w Polsce. (...) Jestem zdania, że my, wileńscy Polacy, obywatele Litwy powinniśmy przyjmować każdego ambasadora jako przedstawiciela państwa polskiego"

— pisze Tadeusz Andrzejewski. Chętnie bym tej radzie publicysty lie24 przyklasnął, gdyby Andrzejewski w swojej publicystyce do swojej rady stosował. Niestety o to, jak tenże publicysta pisał o konfrontacji opozycji z obozem rządzącym w grudniu ubiegłego roku w Warszawie:

 „(...) widzę jak określone siły całkiem już otwarcie próbują zdestabilizować sytuację nad Wisłą i – być może – liczą na obalenie władzy siłą. Władzy, która ma legitymację demokratyczną (...). Podjęła się ona wielkiego wyzwania naprawy Polski, wprowadzenia zmian na miarę, jaką dotąd nie podjął żaden poprzedni rząd. Przy tak dużym przedsięwzięciu możliwe są błędy i potknięcia, bo mylić się jest rzeczą ludzką. Nie oznacza to jednak, że reformatorski rząd można próbować obalić przy pomocy „ulicy bądź zagranicy”, jak to próbują zrobić niestety współcześni targowiczanie. Warszawskie ulice były właśnie w ostatnie dni i godziny świadkami takich prób puczu.

„Perełek" (o michnikowszczyźnie, Platformie Obywatelskiej donoszącej na Polskę itp.) na temat wewnętrznych sporów politycznych w Polsce w jego twórczości jest więcej. Najwyraźniej uważa, że jak Andrzejewski krytykować polskich działaczy — to dobrze, a jak „Kurier Wileński" — szczególnie działaczy wspierających AWPL-ZCHR — to źle...

Kiedyś to się nazywało moralnością Kalego. A dziś – etyką „orlich piór“?...

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [stasys] *.torservers.net

    Aleksandrai, siandien kovo 11 radijuj ZW pasisako tautiniu mažumu atstovai lenkai, baltarusiai, zydai. Gal bus ir kiti. Baltarusiai, zydai issake silciausius zodzius Lietuvai. Lenku atstovas pan Trusewicz pareiske, kad jei vyriausybe nevykdys Europos tautiniu mazumu konvencijos (lenku manymu, aisku, kad nevykdo) reikia priesintis (dokazujmy sprzeciw). Nesake, kad ginklu, bet vis tiek ZPL pirmininko tonas yra gasdinantis. Ar jus, kaip ZPL narys pritariate tokiai nuostatai, kad Lietuvos lenkams pirmiausia reikia priesintis, o toliau jau pagal aplinkybes. Negi tokia yra lietuviu-lenku santykiu perspektyva?

  • vile

    @stasys: negirdejau Trusewicziaus pasisakymo todel nekomentuosiu, as siandien svencoau savo Tevynes gimtadieni. Manau, kad mes turime 364 dienas metusoe, kad aiskintis del problemu, o siandien turime buti vieningi ir dziaugtis laisve!
    PS. Nesu ZPL narys nuo (jeigu neklystu) 1992 m.

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci