Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Grzechy główne opozycji

vile
Tak jak przewidywałem żaden kandydat-Polak spoza AWPL-ZChR nie trafił do nowego litewskiego parlamentu. Przyczyny również już podawałem. Przede wszystkim polski wyborca nie dostrzega w partiach ogólnokrajowych alternatywy dla AWPL-ZChR. Owszem w tych wyborach część z tych partii zwróciła się w stronę Wileńszczyzny, zaproponowała rozwiązania programowe wychodzące naprzeciwko oczekiwaniom mniejszości narodowych, jednak wyborca nie uwierzył, że te propozycje są szczere. Po pierwsze, zabrakło ze strony partii ogólnokrajowych praktycznych kroków w celu realizacji tych obietnic. Dlaczego niby polski wyborca ma uwierzyć socjaldemokratom, jeśli sprawując przez 4 lata władzę na Litwie byli w stanie jedynie odrodzić rządowy Departament ds. Mniejszości Narodowych? Dlaczego ma uwierzyć dobrym chęciom konserwatystów i liberałów, jeśli te partie wcielają reformy oświatowe nie licząc się wcale ze zdaniem litewskich Polaków i Rosjan? Po drugie, kandydaci-Polacy na listach wszystkich ugrupowań ogólnokrajowych znaleźli się na szarym końcu. Trudno uwierzyć, że partia poważnie traktuje swoje obietnice wyborcze, gdy przedstawiciele mniejszości narodowych kandydują z miejsc w trzeciej pięćdziesiątce. Ale i ci nieliczni kandydaci-Polacy popełnili sporo błędów. I te błędy warto przeanalizować na przykładzie dwóch najbardziej liczących się polskich (opozycyjnych wobec AWPL-ZChR) kandydatów w minionych wyborach: Zygmunta Klonowskiego i Julii Mackiewicz. Szczególnie, że obaj nie są w odróżnieniu od większości pozostałych polskich kandydatów „noname’ami” i startowali w bardzo podobnych (w sensie polityczno-etnicznym) okręgach jednomandatowych. Prasa polskojęzyczna (i na Litwie, i w Polsce) upatrywała faworyta w Zygmuncie Klonowskim, prasa litewskojęzyczna — w Julii Mackiewicz. Ostatecznie żaden z nich mandatu poselskiego nie zdobył, chociaż wynik wyborczy Julii Mackiewicz (i na liście krajowej, i w okręgu jednomandatowym) jest kilkakrotnie lepszy niż Zygmunta Klonowskiego (po raz pierwszy od dłuzszego czasu polski kandydat na liście ogólnolitewskiej partii ma wynik, którego nie trzeba się wstydzić.

Moim zdaniem najczęstszym „grzechem” kandydatów-Polaków spoza AWPL-ZChR jest samotny start. W większości partii ogólnokrajowych odgrywają rolę takich rodzynków w cieście. Jest ich zazwyczaj dwóch-trzech i każdy z nich kandyduje na własną rękę. Nie rozumieją, że cechami charakterystycznymi kampanii wyborczych na Litwie są rankingowanie oraz etniczny charakter głosowania. Każdy wyborca może zagłosować nie tylko na listę partyjną, ale i dać glosy pierwszeństwa 5 kandydatom z tej listy. Absolutna większość wyborców rankinguje kandydatów według klucza etnicznego: Litwini Litwinów, Polacy Polaków. Właśnie dlatego pojedyncze rodzynki polskie zazwyczaj przepadają w litewskiej masie kandydackiej podczas rankingowania. Jednak jeśli startuje Polaków z tej samej listy wyborczej więcej oraz jeśli ze sobą współpracują — ich szanse rankingowe wzrastają kilkakrotnie, gdyż mogą wspólnie organizować spotkania z wyborcami, drukować ulotki i plakaty, agitowac nie tylko za sobą, ale i kolegami-Polakami.

Niestety w tych wyborach z tego patentu skorzystała tylko Frakcja Polska Litewskiego Związku Wolności, która wystawiła na wybory właśnie 5 kandydatów na czele z Zygmuntem Klonowksim. I wszyscy kandydaci Polskiej Frakcji skoczyli w rankingowaniu o 10-20 miejsc w porównaniu z pozycją startową. Błędem Zygmunta Klonowskiego et concortes było przystanie na propozycję kandydowania z miejsc w drugiej pięćdziesiątce. Wyborca bowiem nie traktuje kandydatów spoza pierwszych 20-40 (w zależności od wielkości partii) miejsc poważnie i próbując racjonalizować swój wybór nie oddaje na nich zazwyczaj swojego głosu. Zygmunt Klonowski w kilku wywiadach twierdził, że Artūras Zuokas proponował mu dużo wyższe miejsce na liście, ale wydawca „Kuriera Wileńskiego” wybrał solidarność z kolegami z Polskiej Frakcji i start z tego samego miejsca, co oni. W kupie raźniej, ale w wyborach to błędna strategia. W wyborach to kupa powinna pracować na jedno nazwisko.

Zygmunt Klonowski i jego frakcyjni koledzy popełnili inny „grzech” typowy dla polskiej opozycji na Wileńszczyźnie — źle wybrali partię. Przed 10 laty można było jeszcze mieć jakieś złudzenia co do perspektyw Litewskiego Związku Wolności Artūrasa Zuokasa, ale nie w 2016 roku. Zuokas powoli, ale nieuchronnie zmierza na ten sam cmentarz politycznych słoni, na którym znaleźli się po tych wyborach parlamentarnych Paulauskas, Vagnorius i Uspaskich. Zygmunt Klonowski, osoba bądź co bądź dobrze znana w polskim środowisku, kandydując z listy każdej innej poważnej partii mainstreamowej, miał szansę na dużo lepszy wynik niż 247 głosów rankingowych u Zuokasa. Najlepszym na to dowodem wynik Julii Mackiewicz, startującej z listy Ruchu Liberałów (też partii w preferencjach wyborczych litewskich Polaków nie pierwszoligowej; polski wyborca woli centrolewicę). Mackiewicz, której pozycja na liście była o wiele lepsza, ale która wybrała start samotny, co prawda spadła w rankingowaniu o trzy pozycje (z 18 na 21 miejsce), ale za to zdobyła 3058 głosów rankingowych.

Niewątpliwie jednym z najważniejszych „grzechów” kandydatów polskiej opozycji jest spadochroniarstwo. Swoją kampanię wyborczą w okręgu rozpoczynają zazwyczaj na kilka miesięcy przed wyborami. tymczasem jeśli rzeczywiście się chce zawalczyć o mandat i nie jest się jednocześnie politycznym celebrytą z pierwszych stron gazet — pracę w okręgu wyborczym należy prowadzić przez co najmniej trzy-cztery lata. Nie musi to być działalność stricte polityczna. Np. Julia Mackiewicz przez kilka lat działała w sektorze pozarządowym w Solecznikach i ta właśnie działalność dała jej w roku 2015 mandat radnego rejonu solecznickiego. Niestety po roku Mackiewicz z mandatu zrezygnowała, żeby się przenieść na kilka miesięcy przed wyborami do lżejszego okręgu ponarskiego w Wilnie. Jej wyborca jednak takiej wolty najwyraźniej nie zrozumiał. I w Ponarach Julia Mackiewicz nawet nie dostała się do II tury.

No i „grzech” najważniejszy — błędna strategia marketingowa, o czym pisałem trochę już przed 4 laty. Kandydaci opozycji po pierwsze błędnie pozycjonują swoje stanowisko wobec AWPL-ZChR i problemów polskiej mniejszosci (albo jest ono zbyt negatywne, albo zbyt serwilistyczne). Np. Julia Mackiewicz pozycjonuje siebie jako opozycję totalną wobec Tomaszewskiego. Wszystko co robi, proponuje lider AWPL-ZChR jest więc z założenia złe i godne potępienia. Natomiast wszystko, co się robi przeciwko Waldemarowi Tomaszewskiemu i AWPL-ZChR — jest z założenia dobre i warte poparcia (stąd zapewne i kontrowersyjne wspólne zdjęcie Julii Mackiewicz z  Kazimierasem Garšvą). Tymczasem w postulatach AWPL-ZChR jest sporo propozycji racjonalnych, a u niektórych przeciwników AWPL-ZChR — niejedno na sumieniu, więc taka totalna negacja wątpię, że przypadnie wyborcy polskiemu do gustu. Szczególnie wyborcy, który doniedawna na AWPL-ZChR głosował, a teraz rozgląda się za kimś nowym. Z drugiej jednak strony Zygmunt Klonowski, który wybrał zupełnie inną strategię wyborczą i na każdym kroku podkreślał, że nie jest w opozycji wobec AWPL-ZChR, że Związek Wolności – to najbliższy sojusznik polityczny Waldemara Tomaszewskiego, też się przeliczył. Po co rozczarowany AWPL-ZChR wyborca ma głosować na najlepszego przyjaciela Tomaszewskiego? Idealnym rozwiązaniem byłoby wybranie czegoś pośredniego pomiędzy totalną negacją a la Mackiewicz i asekuranckim „jestem za a nawet przeciw" a la Klonowski...

Drugim błędem są zbyt apatyczne, niedofinansowane kampanie wyborcze bez pomysłu, bez określenia do jakiego wyborcy chce się trafić (tradycyjnie opozycjni kandydaci próbują trafić do każdego i wszędzie: i w Nowej Wilejce, i w Jonawie, i do Polaka, i do Litwina, i do liberała, i do nacjonalisty; tymczasem jest to niemożliwe). Np. kampania wyborcza Zygmunta Klonowskiego na mój gust była takim chaosem organizacyjno-agitacyjnym. Z jednej strony poważne plakaty, ulotki z sensownymi propozycjami programowymi, a z drugiej — filmiki w stylu niezapomnianego Krzysztofa Kononowicza. Rozumiem, że próbowano zastosować marketing partyzancki, próbowano wypromować się za pomocą virali i memów, ale próba była od poczatku skazana na klęskę. Bo na takie „żarty” może sobie pozwolić albo ktoś młody, kandydujący dla jaj, albo ktoś bardzo aktywny w sieciach społecznościowych, a nie starszy pan i wydawca jedynego polskojęzycznego dziennika na Litwie. Pod tym względem kampania Julii Mackiewicz wyróżniała się o wiele bardziej przemyślanym scenariuszem, spójnością organizacyjną i strategiczną. Mackiewicz zdecydowała się na sprawdzoną przez liberałów już w kilku wyborach kampanię door-to-door i wynik wyborczy wskazuje, że miała całkowitą rację. Mackiewicz w Ponarach zdobyła 1456 głosów i czwarte miejsce, Klonowski w Nowej Wilejce — 504 głosy i ósmą pozycję. Także wpływ tych kandydatów na wyborcze losy kandydatow AWPL-ZChR był diametralnie różny: Julia Mackiewicz zagrodziła drogę do II tury i Sejmu Romualdzie Poszewieckoj, Zygmunta Klonowskiego wynik nie miał na ostateczną pozycję Wandy Krawczonok żadnego wpływ (i tak, i tak pozostałaby poza II turą).

Co dalej? Teraz wszystko zależy od samych działaczy opozycji. W tej chwili i Julia Mackiewicz, i Zygmunt Klonowski zapowiadają dalszą walkę polityczną. Mam nadzieję, że w tym postanowieniu wytrwają. Wystarczająco bowiem mieliśmy już do czynienia na Wileńszczyźnie z kometami politycznymi, które gasły natychmiast po przegranych wyborach. Polityka — to nie jest bieg na krótki dystans, to maraton. W przypadku Julii Mackiewicz wystarczą korekty retoryki, strategii politycznej i konsekwentna praca u podstaw przez kilka lat, a na pewno zobaczymy ją w samorządzie czy parlamencie. To dobrze, bo żeby wygrać musimy mieć Polaków po każdej stronie barykady. W przypadku Zygmunta Klonowskiego zmian trzeba by dokonać więcej. Zaczynając od zmiany najpoważniejszej — partii.

Komentarze (11)

Dodaj komentarz
  • Gość: [stasys] 128.199.59.*

    Szósty dzień tygodnia zw.lt Październik 15, 2016. Ir vel pavardziu ir dvigubu gatviu pavadinimu paranoja. Na kiek galima kartoti: Lenkijoje nera originaliu lietuviu, ceku, taip pat baltarusiu, ukrainieciu pavardziu lotynisku variantu, pvz., Lenkijoje rasoma ne Lukashenko - taip bt Baltarusijoje šio žmogaus pavarde, bet Lukaszenko, t.y. sulenkinta pavard, lygiai taip pat ne Poroshenko, kaip butu Ukrainoje ir Europoje, bet Poroszenko - vlgi sulenkinta. Lenkija tvirtina, kad tautiniu mazumu pavardes turi buti ju originalia rasyba, bet pati to niekaip nesilaiko, spjauna i tas originalias pavardes ir raso kaip patiems lenkams patogiau. Bet kai ta pati daro lietuviai, tai jau vos ne karo stovis. Rasydama lenku pavardes pagal skambesi lietuviskomis raidemis jokio europietisko ar dvisalio Lietuvos-Lenkijos teises akto Lietuva nepazeidzia. Negi Aleksandrai, to nesuprantate?

  • Gość: [Paweł Kobak] *.static.zebra.lt

    Według mnie, między dwoma omawianymi przez ciebie kandydatami jest jedna istotna różnica. Mackiewicz to zdrajczyni, polewająca brudami wszystko co polskie. A Litwini to niegłupi naród (choć i antypolski) i doskonale wiedzą, że zdrajca i w Afryce taki zostanie. Zdradzi, przy konieczności i ich. Porankingowali, ale nie do takiego stopnia, by sprzedajczynię wprowadzić do Sejmu.
    Natomiast Klonowski nigdy zdrajcą nie był. To polski patriota. Niestety, nie poszedł z AWPL. I to jego wybor, ktory należy szanować. A znowuż, Litwini (po większości), to narod negłupi, ale wszystko i wszyscy, co ne kryją sie ze swoją polskością jest dla nich nie do przyjęcia.
    Stasy: aik tu nakui, kaip uzknysai.

  • vile

    do Kobaka: "A znowuż, Litwini (po większości), to narod negłupi, ale wszystko i wszyscy, co ne kryją sie ze swoją polskością jest dla nich nie do przyjęcia. "
    Oj, przesadzasz, nie potwierdzają tej tezy żadne badania opinii publicznej, naukowe i inne, zapewniam, że nie wszyscy są tacy jak kolega Stasys :) Mnie się wydaje, że oczywiście jakieś tam stereotypy istnieją, ale nie dominują. W ogóle człowieka się ocenia przede wszystkim po tym jakim jest, jak się zachowuje, jak parcuje itp., a dopiero potem według narodowosci, orientacji politycznej, seksualnej, płci...

    Moim zdaniem ani Mackiewicz, ani Klonowski, ani Tomaszewski nie są zdrajcami. Po prostu każdy z nich wybrał inny sposób na życie polityczne i każdy z nich ponosi konsekwencje takiego wyboru, musi iść na kompromisy itp. Kto z nich miał rację - to dopiero autorzy p;odręczników historii za lat 50-60 rozsądzą.

  • Gość: [Paweł Kobak] *.static.zebra.lt

    Oj, panie Aleksandrze, tylko nie rzetelne badania opinii publicznej od Vilmorusów i Spinterów.
    A co do stereotypów. Akurat about stosunku Litwinow do nas, miejscowych Polaków... To moja propozycja nadal aktualna. Która naocznie albo potwierdzi, albo obali mity o nienawiści Litwinów do tutejszych.
    Mówię o social eksperiment, ktory kiedyś ci proponowałem. Zagram (zadarmo) w roli głównej Polaka, nie mówiącego po litewsku, a tylko po polsku. Scenariusz do uzgodnienia.

  • vile

    No dlaczego - było np. badanie zamówione przez ambasadę RP w Instytucie Grużewskiego.
    O eksperymencie pamiętam.

  • bartek_wkl

    Trochę koło tematu. To www.youtube.com/watch?v=pIslfrCqFaE widzieliście?
    Projekt "Autonomiści. Historia dążeń do autonomii Wileńszczyzny sfinansowanym ze środków Senatu RP oraz Stowarzyszenia Odra-Niemen. Pana z wąsem przedstawiać chyba nie trzeba. Wtedy gadał z sensem...

  • Gość: [ano] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Bardzo fajna analiza. dzięki.
    ale proszę Vile dawaj trochę mniej dowodów na to że jesteś nie omylnym prorokiem i latarnią i wyrocznią :)
    czytam cię chętnie. ale po raz kolejny spotykam... 4 lata temu pisałem, jak przewidywałem, i wskazywałem, jak wtedy mówiłem i tak jak ileś dziesiąt razy powtarzałem. Tak jakbyś chciał komuś udowodnić, że i już o wiele wcześniej mądry też byłeś. tym z l24 nie udowodnisz, tam jest wiara jak w kościele tylko do innego boga (jest wolność wyznań), zaś swoim "wyznawcom" nie trzeba.
    ten kto czytał ten przeca wie :), a ten kto czyta sam dojdzie do tego, jeśli on nie z l24.

  • vile

    do ano: popularność astrologa jest wprost proporcjonalna do wiarygodności jego horoskopów ;)

  • Gość: [talib] *.omni.lt

    do ano: Ilością trafnych prognoz vile zasłużył sobie prawo do napominania nam o tym.

  • vile

    Do taliba: No nie przesadzajmy. W ciągu ostatniego roku powołałem się na swoje wcześniejsze prognozy, które się spełniły, zaledwie trzy razy: że Tomaszewski może wystawić kogoś nowego na czele partii/listy, że AWPL zdobędzie w wyborach sejmowych z grubsza podobną liczbę głosów co w roku 2012 i że kandydaci-Polacy spoza AWPL są bez szans na mandat. Ta ostatnia powinna była przypaść Tobie do gustu :)

  • vile

    do Bartka: ten pan to koniunkturalna chorągiewka na wietrze. Jak było wygodnie - takim i był: komunista, autonomista, piłsudczyk, antykomunista, polskojęzyczny Litwin.
    A autonomię powinni badać historycy, a nie publicyści - tyle mam do powiedzenia w temacie wspomnianego projektu. szkoda, że Senat RP finansuje działalność (imho) służącą interesom krajów trzecich.

Dodaj komentarz

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci