Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Tolerancja nie jest potrzebna tylko w raju

W niedzielę, 4 września, przy aplauzie nielicznie zgromadzonych Polaków i protestach równie nielicznych litewskich nacjonalistów, na Rossie odsłonięto pierwszą w powojennym Wilnie tabliczkę z nazwą ulicy po polsku. „Od dawna byłem przekonany, że musimy dojść do tego rodzaju gestów. Zresztą takich gestów mamy więcej. Przykładowo w samorządzie obsługujemy interesantów w czterech językach, w tym po polsku. Mamy też polską wersję strony internetowej. Zresztą w samorządzie jesteśmy przekonani, że w oficjalnych dokumentach może być zapis nazwiska w formie oryginalnej. Więc takie gesty oraz odsłonięcie takich tabliczek świadczy, że stajemy się coraz bardziej tolerancyjni” – powiedział zebranym mer Wilna Remigijus Šimašius. Obecnego mera jest za co krytykować – choćby za nieudolną, pośpieszną i nieprzemyślaną reorganizację szkół – ale gwoli sprawiedliwości też trzeba przyznać, że uczynił kilka gestów pozytywnych i ważnych. Jednym z nich są właśnie tabliczki z nazwami ulic w różnych językach: angielskim, islandzkim, a od niedzieli także po polsku i rosyjsku. Co prawda tabliczka z rosyjską nazwą została zniszczona już w kilka godzin po uroczystym odsłonięciu i to właśnie dowód na to, że takie tabliczki nie są jedynie pustym przedwyborczym gestem czy ukłonem wobec turystów, jak twierdzą krytycy. Nie są to też tylko dekoracyjne ozdoby, skoro wywołują tyle nienawiści i dyskusji. Nie jest to jeszcze przełom, ale fakt, że mer miasta zawiesił tabliczkę po polsku (a nie np. ją zerwał, co zapewne dało by mu o wiele więcej głosów), niewątpliwie wskazuje, że zwiększa się zakres tolerancji w naszym społeczeństwie. I uświadamia wszystkim mieszkańcom Wilna, jak skomplikowany językowo charakter ma to miasto i że jest to „nasze miasto”, niezależnie od tego w jakim języku wypowiadamy te słowa.

Tolerancja nie jest, wbrew obiegowej opinii, akceptacją (tolerując nie muszę akceptować cudzych zachowań). Filozofka Ilja Lazari-Pawłowska twierdzi, iż postawa tolerancyjna związana jest z trzema warunkami.

Po pierwsze – musimy mieć do czynienia z jakimś poglądem, czy postawą, które oceniamy ujemnie, które nam się nie podobają. Bo gdy wszystko nam się podoba – tolerancja jest niepotrzebna.

Po drugie, mamy możliwość działania i odpowiednie środki, aby zmusić kogoś do zmiany przekonań lub postaw, które nam się nie podobają. Gdy nie mamy takich możliwości — również nie może być mowy o tolerancji.

I po trzecie – najważniejsze – wstrzymujemy się od takich działań, ponieważ uznajemy prawo innego człowieka do odmiennych opinii, zachowań czy swobodnego kierowania swoim życiem.

Tolerancja niezbędna jest przede wszystkim tam, gdzie ludzie niezbyt się lubią, obawiają się „obcych”, w krajach młodych demokracji i tam, gdzie wolność osobista potrzebuje ochrony, bo ludzie są przyzwyczajeni do jednolitych stylów bycia i takiż poglądów.

Tolerancja nie jest potrzebna tylko w raju. Nam jednak do niego jeszcze bardzo daleko...

Co gorsza panuje u nas w zasadzie powszechnie przekonanie, iż jesteśmy tolerancyjni i zawsze byliśmy. „Zawsze” to znaczy od czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego, gdy przyjęliśmy tępionych w całej Europie Żydów i nadaliśmy im namiastkę autonomii. „To jeden z najpopularniejszych mitów — twierdzi w wywiadzie dla „KulturaEnter” litewski pisarz Darius Pocevičius. — Tak naprawdę w Wielkim Księstwie Litewskim wyznawcy wszystkich niekatolickich wspólnot, w tym prawosławni, protestanci lub Żydzi, doświadczali dyskryminacji.“

Z kolei znakomity historyk Norman Davis twierdzi, iż w rzeczywistości chodziło w Rzeczpospolitej Obojga Narodów nie o tolerancję, tylko tolerowanie inności. Tak czy inaczej mit naszej tolerancyjności się przyjął, tolerancja nie. Daje to taki efekt, że w kraju bez Żydów kwitnie antysemityzm, widok tabliczki z polskim zapisem nazwy ulicy wywołuje komentarze o „zdradzie”, a literka „w“ w nazwisku litewskiego Polaka staje się największym zagrożeniem dla języka litewskiego i litewskiej tożsamości. Więc jeśli tabliczka z napisem „ulica Warszawska” po polsku coś w tych irracjonalnych postawach zmieni, to warto było ją zawiesić. Ma jednak oczywiście rację dyrektor Instytutu Polskiego w Wilnie Marcin Łapczyński, że odsłanianie symbolicznych tabliczek nie zastąpi nam prawdziwych nazw ulic w języku mniejszości narodowych. Jednak każda tysiącmilowa podróż zaczyna się od zrobienia pierwszego kroku.

Fot. Robert Duchniewicz

Ten komentarz ukazał się dzisiaj (6 września) w Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

wtorek, 06 września 2016, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: stasys, *.junet.se
2016/09/06 21:09:00
Aleksandrai, lyg ir buvome prieje bendros nuomones, kad lenteliu klausimas jau issprestas. Taciau atsiranda norinciu vel kelti konfliktus ir aiskinti, kad "odsłanianie symbolicznych tabliczek nie zastąpi nam prawdziwych nazw ulic w języku mniejszości narodowych". Ar negalejote tam ponui is Lenkijos instituto paaiskinti, kad jokios problemos del tu lenteliu nera, o Simasiaus atidengta tai tik pagarbos istorijai deklaracija (gaila, bet Varsuvoje tokiu deklaraciju - ulica Wilenska / Vilniaus gatve nra). Kam vel kurti lenku neapykantos lietuviams ugni?
-
Gość: Dariusz, 31.179.155.*
2016/09/06 21:18:54
@vile
Widzę pewną niekonsekwencję. W jednym akapicie piszesz: "Tolerancja niezbędna jest przede wszystkim tam, gdzie ludzie niezbyt się lubią" w drugim "Tolerancja nie jest potrzebna tylko w raju."
Moim skromnym zdaniem tolerancja potrzebna jest zawsze, nawet wśród ludzi którzy się lubią, czy kochają. Vide małżeństwa. Małżonkowie zwykle się kochają, przynajmniej na początku małżeństwa, wtedy zwykle również się lubią ale to nie znaczy, że są wobec siebie tolerancyjni. Chociaż powinni.
No, ale to chyba zły przykład.
Wydaje mi się, że nie najgorszym przykładem tolerancji będą nasze wzajemne relacje. Ty liberał pod każdym względem, również obyczajowym, ja libartarianin. Ty zwolennik nieokiełznanej fali muslimskiej najeźdźców, ja przeciwnik. Jednakowoż jesteśmy w stanie się komunikować i to jest właśnie tolerancja ;)
-
2016/09/07 07:03:29
@Dariusz: No właśnie - doskonały przykład tolerancji, chociaż nie nazwałbym siebie zwolennikiem "nieokiełznanej fali muslimskiej najeźdźców", a moje poglądy są gdzieś pomiędzy liberalizmem i libertarianizmem, więc może dlatego ;)

Zaś co się tyczy sprzeczności - wydaje mi się, że jest ona pozorna - napisałem, ze ""Tolerancja niezbędna jest przede wszystkim tam, gdzie ludzie niezbyt się lubią". Kluczowe są słowa "przede wszystkim", bo oczywiscie tolerancja potrzebna jest wszędzie.

@Stasys: Nemanau, kad lenteliu klausimas yra issprestas. Priimti sprendimai tik leido pradeti civilizuota dialoga siuo klausimu - be teismu, policijos ir antstoliu.
-
Gość: stasys, *.tomhek.net
2016/09/07 08:09:05
"Litwa. Rozwiązano problem dwujęzycznych tablic z nazwami ulic
PAP
21.11.2014 14:05
A A A
Problem dwujęzycznych tablic z nazwami ulic na Litwie, w językach litewskim i polskim, który od lat wzbudzał wiele emocji, przestaje istnieć. Przy ulicach ustawiane są słupki z litewskimi nazwami ulicy, a na domach prywatnych pozostają tablice dwujęzyczne.

"Problem faktycznie przestaje istnieć" - powiedział PAP Józef Rybak, dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego, którego około 80 proc. mieszkańców stanowią Polacy.

W wielu miejscowościach Wileńszczyzny zostały już ustawione samorządowe tablice z litewskimi nazwami ulic. "Robimy to etapowo, bo w tegorocznymbudżecie nie zostały przewidziane na ten cel środki" - mówi Rybak. Wskazuje, że "teraz samorząd będzie odpowiadał za to, co jest w jego gestii, a nie za to, co jest na domach prywatnych".

"Decyzja ministerstwa o oznakowaniu ulic na słupkach jest decyzją kompromisową, pozwalającą obu stronom na wyjście z tej patowej sytuacji z twarzą" - powiedział PAP litewski prawnik Grzegorz Sakson".

Aleksandrai, ar ne geda meluoti?

-
Gość: Tomas Kareiva, 212.122.91.*
2016/09/07 08:48:23
@stasys: "(gaila, bet Varsuvoje tokiu deklaraciju - ulica Wilenska / Vilniaus gatve nra). " - galite tik parašyti kodl Varšuvoje turi bti "ulica Wileńska / Vilniaus gatv"? ... Nebtinai tri bti, todl
1) Varšuvoje Lietuvi mažumos NRA,
2) Lenkijos Lietuviai TURI teisę parašyti savo vardus ir pavards kaip jiems patinka,
3) Lenkijos Lietuviai TURI savo kaimuose ženklus dviem kalboms.
Atidarykite, prašau, savo akys!
Čia yra du nuotrakai su kelio ženklais dviem kalboms (PL/LT), bet galite ir žirti Google Street View'e. Kada taip bs pas mums, Lietuvoj? Visoje Europoje yra - net "fašistinje" Serbijoj ir mažoje Makedonijoj, kurie net ES-nariai NRA! Ar Lietuva yra "kulturinis išimtis"?
static.panoramio.com/photos/large/124192655.jpg
static.panoramio.com/photos/large/124192673.jpg
-
Gość: Dariusz, 31.179.155.*
2016/09/07 19:15:02
@ vile
;)
-
Gość: Dariusz, 31.179.155.*
2016/09/07 19:39:40
@vile
A'propos tolerancji, może popełniłbyś jakiś tekst, przepełniony oczywiście uwielbieniem i miłością o Umiłowanym Przy wódce, Proroku z Wileńszczyzny?
-
Gość: ano, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2016/09/08 14:21:11
jaskółka wiosny nie czyni. Ale, mam pytanie czy te "akcje z tabliczkami" mają za zadanie spowodować że nie powstanie ich więcej z racji że uspokoi to nastroje oraz zawsze można będzie dać przykład że tabliczki są więc nie ma co rozwijać tematu, lub powoływać się iż tabliczek nie ma czy dokładnie odwrotnie te akcje zwiastują, że teraz będzie tych tabliczek powstawać więcej, skoro sami oficjele to promują?

wszędzie na świecie państwowe tabliczki (z innym językiem niż państwowy) wyglądają jednakowo, jednakowa czcionka i wielkość, A tutaj mam wrażenie, że celowo te tabliczki są zrobione inaczej aby właśnie wyróżniały się nieoficjalnym charakterem.
Poco coś robić oficjalnie, z czymś co ma być nieoficjalne?

-
2016/09/08 16:01:28
@stasys: Jau n-kartu apie tai diskutavome ir n-kartu apie tai rasiau. Nemanau, kad verta kartotis., bet mano manymu, jusu cituojami sprendimai issprende tik baudu uz lenteles ant privaciu namu klausima, bet tos lenteles netapo oficialiomis. Be abejo jus, Rybak, Sakson galite tureti kita nuomone, nors manau, kad bent Rybak su saksonu su manim sutiktu :)

@Dariusz: who knows? Nie takie cuda na Wileńszczyźnie się zdarzały ;)

@ano: Nie czyni, ale w jakiś sposób te tabliczki trzeba wprowadzać do przestrzeni publicznej. Nie maja one oczywiście statusu oficjalnych i tak długo jak nie zostaną przyjęte odpowiednie ustawy mieć nie będą (a w Wilnie pewnie nigdy (lub przynajmniej za mojego życia) nie będą miały). Więc tymczasem to po prostu sympatyczny, symboliczny gest. Miejmy nadzieję, że będzie ich coraz więcej w jakiś sposób musimy bowiem przesunąć to cholerne okno Overtonea. Takie jaskółki są jednym z takich sposobów. Nie jedynym i nie najważniejszym, ale zawsze to krok do przodu. I właśnie dlatego powinien to być krok oficjalny. Nieprzypadkowo właśnie oficjalny charakter wzbudza taką nienawiść i po stronie litewskich, i po stronie polskich nacjonalistów ci ostatni krzyczą teraz na forach internetowych, że tabliczek nie potrzebują (sic!), a Simasius powinien tę z ul. Warszawską włożyć sobie w cztery litery :)