Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Bohater ze skazą

vile
Nigdy nie przepadałem za Lechem Wałęsą. Ale wcale nie z powodu jego prawdziwej lub rzekomej współpracy z komunistyczną bezpieką (jeśli rzeczywiście współpracował, a następnie za pieniądze bezpieki rozwalił ustrój, który ta bezpieka miała chronić za pomocą właśnie tajnych współpracowników - to należy mu się conajmniej poemat pt. „Konrad Wallendrod 2"). Po prostu do mojej wyobraźni bardziej przemawiają osobowosci na miarę Valclava Havla i wydawało mi się niesłuszne, iż historia właśnie Wałęse, tego chłopka-roztropka, a nie któregoś z licznych w środowisku „Solidarności" intelektualistów, wybrała na lidera największego ruchu antykomunistycznego i jednego z grabarzy komunizmu. W roku 1995 będąc na stażu dziennikarskim w warszawskim dzienniku „Rzeczpospolita” miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu polskich dziennikarzy z Lechem Wałęsą, wówczas prezydentem Polski. Polską wstrząsnął jakiś kolejny skandal polityczny i Wałęsa zwołał konferencję, żeby się wytłumaczyć ze swojego udziału w tym skandalu. Spotkanie to jeszcze bardziej mnie utwierdziło w przekonaniu, że żaden z Wałęsy wybitny umysł. Ta jednak moja prywatna ocena Wałęsy nie zmienia faktu, iż dokonał rzeczy wybitnych, niezwykłych i przełomowych. Na trwale zapisał się na kartach historii i tego jego miejsca nie wymażą żadne teczki znalezione w domu byłego szefa SB.

Polski Instytut Pamięci Narodowej podał we czwartek, że w dokumentach z domu generała Czesława Kiszczaka znajduje się m.in. teczka personalna i teczka pracy tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Bolek", a w niej odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa „Bolek". W teczce znajdują się też doniesienia „Bolka" i pokwitowania odbioru pieniędzy z lat 1970-1976. Wiadomo rownież, że dokumenty te są autentyczne. Niewiadomo jedynie czy są wiarygodne. Autentycznym jest bowiem każdy dokument, które istnieje, który nie jest mitem. Przez wiele lat istnienie teczki agenta „Bolka” uznawano za mit właśnie. Jeśli jednak taki dokument istnieje i po formalnych oględzinach spełnia podstawowe wymogi tego typu dokumentacji (zawiera odpowiednie sygnatury i oznaczenia) to jest autentyczny. Nadal jednak nie oznacza to, że nie jest falsyfikatem. To czy teczka „Bolka“ jest wiarygodna, czy rzeczywiście zawiera podpisane czy napisane przez Lecha Wałęsę dokumenty współpracy, czy falsyfikaty, muszą ustalić eksperci.

Niezależnie jednak od tego co ustalą — rola Lecha Wałęsy w najnowszej historii Polski i świata się nie zmieni. Na zawsze pozostanie jednym z symboli walki z komunizmem, z dyktaturą, z okupantem. Pozostanie obok Jana Pawła II jednym z najbardziej znanych Polaków, symbolem Polski. Pozostanie pierwszym prezydentem wolnej Polski wybranym w demokratycznych wyborach, który poprowadził swój kraj przez cały szereg trudnych reform i decyzji. Jedną z nich było podpisanie Traktatu polsko-litewskiego o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy. Traktatu, którego zapisy budzą do dzisiaj różne kontrowersje i interpretacje, ale który w owym czasie stał się kamieniem węgielnym prowadzącym do polsko-litewskiego porozumienia. Lech Wałęsa i Algirdas Brazauskas, dwaj liderzy, którzy do dnia dzisiejszego budzą kontrowersje, umieli wówczas się wznieść ponad żądania litewskich i polskich nacjonalistów, ponad narodowe stereotypy i zaściankowe urazy, i podpisać dokument, dzięki któremu nie tylko uregulowaliśmy odwieczny spór o Wilno, ale i wprowadziliśmy nasze kraje do NATO i Unii Europejskiej.

Zarzuty o współpracę z komunistyczną bezpieką padały nie tylko wobec Lecha Wałęsy, ale i wobec innych liderów antykomunistycznej rewolucji. O współpracę z KGB oskarżano np. pierwszego przywódcę niepodległej Litwy Vytautasa Landsbergisa. Po części sytuacja Landsbergisa jest podobna do losu Wałęsy. Niezależnie od tego, czy te oskarżenia są prawdziwe czy wyssane z palca, niezależnie od tego jak oceniamy jego postawę w czasach sowieckich i na różnych stanowiskach w niepodległej Litwie, rola Landsbergisa w procesie wybijania się naszego kraju na niepodległość pozostanie wybitna.

Współpraca Lecha Wałęsy czy Vytautasa Landsbergisa z komunistyczną bezpieką — jeśli zostanie udowodniona — tak naprawdę jedynie pokaże, że są ludźmi, a nie pomnikami ze spiżu. W pewnych sytuacjach zachowywali się odważnie, a w innych się załamywali. Bo bohaterowie niezłomni, bohaterowie bez skazy bywają tylko w bajkach. W życiu realnym o wiele częściej spotykamy bohaterów niesłusznie wyklętych.

 * Ten komentarz ukazał się dzisiaj (23 lutego) w Audycji Polskiej litewskiego radia publicznego LRT Klasika

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Dariusz] *.static.chello.pl

    @vile
    Przyznam, że na początku lat 80-tych Wałęsa był moim bohaterem i nie przeszkadzało mi jego pochodzenie, wydawał się wtedy autentycznym trybunem ludowym, chciałoby się napisać żeby nie kojarzyć tego z "Trybuną Ludu" ale wobec faktów trudno uciec od takich skojarzeń. Bolek to zwykły cwaniaczek, chłopski chytrusek, który we współpracy z bezpieką dostrzegł swoją szansę.
    To, że teczka pracy TW "Bolek" istniała w 2008r. udowodnili Cenckiewicz z Gontarczykiem za co wylano na nich kubły pomyj. Teraz okazuje się, że mieli rację.
    Piszesz, że dokumenty są autentyczne i nikt w to nie wątpi, nie rozumiem jednak dlaczego powtarzasz narrację "GW" o wątpliwej wiarygodności. Kim był Wałęsa na pocz. lat 70-tych żeby SB falsyfikowała jego działalność? Natomiast sposób archiwizacji dokumentów bezpieki wyklucza wsteczną możliwość fałszowania dokumentów i to na taka skalę. Ślady współpracy usiłowali usunąć współpracownicy Bolka po '89 a i tak się nie udało wszystkiego zniszczyć i własnie z pozostałych śladów Cenckiewicz wysnuł wniosek o istnieniu teczki pracy Bolka. Zresztą ostatnie kabaretowe wpisy na Bolkowym wykopie świadczą o tym, że mamy do czynienia z materiałami autentycznymi i wiarygodnymi. Mnie najbardziej, do łez bawi, tekst, że podpisywał odbiór pieniędzy bo zlitował się nad UBekiem który zgubił pieniądze. Ale załóżmy, że współpracował tylko do '76 później z niego zrezygnowali. Co byłoby o tyle dziwne, że wtedy już go jakoś umiejscowili w strukturach WZZ. No ale OK, skończył współpracę.
    Zobaczmy teraz co robi Wałęsa od '80 roku. Nie ma dokumentów na to, że został przywieziony motorówką MW do Stoczni, więc zostańmy przy tym, że przeskoczył przez płot. Po podpisaniu Porozumień głównym celem Wałka jest gaszenie ognisk zapalnych i porozumiewanie się z komunistami. Doszło do tego, że 30 III 81 Wałęsa ze swoimi doradcami nie mającymi mandatu KKP Solidarność zawarły z komunistami tzw. Porozumienie Warszawskie i uniemożliwili przeprowadzenie Strajku Generalnego czym umożliwili komunistom przygotowanie się do stanu wojennego.
    O internowaniu Wałka nie ma sensu pisać, za bardzo nie cierpiał, są rachunki za alkohol na Bolka ale oczywiście nie pił go On, tylko pozwalał innym brać na swój rachunek. Ludzkie panisko, tylko kto oprócz niego siedział w luksusowym, jak na komunę Arłamowie!?
    Późniejsze działania Wałka to Magdalenka, dogadywanie się z komuchami, jakoś z niezłomnym komuchem Morawieckim gadać nie chcieli, zgoda na prywatyzację Polski przez komuchów. Następnie gdy był już Prezydentem czyszczenie archiwów ze swoich papierów, Wachowski, wzmacnianie "lewej nogi".
    Możliwe, że te wszystkie działania po '76 nie maja nic wspólnego z jego aktywnością z lat 70-76. Po prostu jest głupim ch...m. Jednak skłaniam się do koncepcji, że w '76 został wygaszony jako TW bo z uwagi na coraz wyższą pozycję jaka zajmował w WZZ, został skierowany do bardziej odpowiedzialnych zadań i chodziło o to żeby wyciszyć krążące ówcześnie plotki o współpracy Lecha z SB. Bo, qrva ileż razy można wygrać w totolotka? Oczywiście nikt wtedy nie przypuszczał jak daleko to zajdzie. Ani Szefowie Bolka, ani on sam.

  • Gość: [Dariusz] *.static.chello.pl

    @vile
    Proponuję zakład. Jeżeli okaże się, że materiały na Bolka są falsyfikatami stawiam Ci Havana Club 7 years. Co Ty na to?

  • vile

    do Dariusza: Wiesz nie będę nawet próbował z tym co napisałeś polemizować. Nie dlatego, że się ze wszystkim zgadzam, tylko raczej nie czuję się w tej sprawie ekspertem. Jedynie napiszę, że ponieważ mam okazję przyglądać sie działaniom rządzących z pozycji uprzywiljowanego niejako świadka nie bardzo wierzę w teorie spiskowe. To co wydaje sie być ich wynikiem zazwyczaj jest przejawem ludzkiej głupoty. Stąd moja niewiara w demoniczne słuby specjalne I w to, że zaplanowały np. Wałęsę czy w przypadku Litwy - Landsbergisa. Natomiast wcale się nie zdziwię, jeśli okaże się, że Wałęsa był Bolkiem, w tej chwili takich twardych dowodów nie ma stąd i napisałem, że tymczasem wiemy tylko, że dokumenty sa autentyczne, ale niewaidomo czy wiarygodne. To nie jest narracja "GW" (przynajmniej w moim rozumieniu), tylko zwykła ostrożność w szafowaniu wyroków.
    PS. Havana Club - to mój ulubiony rum, więc zakład stoi :)

  • Gość: [Dariusz] *.centertel.pl

    @Vile
    Jeżeli Havana 7 years nie jest czyimś ulubionym rumem, tzn., że ten ktoś jest idiotą. ;) No, drugim jest "Capitan Morgan", oczywiście ciemny. Czekam jednak na kontr zakład. ;)
    Nie snułem teorii spiskowych. Po prostu zakładam, że Bolek został w '76 wycofany z zasobu TW na rzecz roli agenta wpływu, bo w tym okresie zaczął coś znaczyć w WZZ a w tym czasie krążyły już plotki o jego współpracy z bezpieką i policji chodziło o to żeby sprawę wyciszyć. I tak jak napisałem, nie sądzę żeby ktokolwiek w połowie lat siedemdziesiątych spodziewał się jak daleko to zajdzie. Ale nie znaczy to, że jak sytuacja rozwijała się pomyślnie dla komuszków to tego nie wykorzystywali.
    Wałek plącze się w zeznaniach, przejrzyj jego wpisy na "wykop" z ostatnich dni, żenua.

  • Gość: [Dariusz] *.centertel.pl

    @vile
    "...w tej chwili takich twardych dowodów nie ma..." Z "GW" prof. Friszke, czołowy obrońca Bolka - "Teczki Wałęsy to nie są śmieci". Coś więcej?

  • vile

    Darek, ja zaczekam na oficjalną ekspertyzę, a co się tyczy kontrzakladu - biorąc pod uwagę, ze wcale nie upieram sie, że dokumenty nie są prawdziwe - to po prostu zapraszam do Wilna. Stawiam kolejkę albo dwie jakieś lokalnego "sukinsyna" ;)

  • Gość: [ano] *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    Według mnie nie ma to znaczenia zasadniczo.
    Sprawa prosta jak drut. Wałęsa był Bolkiem. Zbyt dużo jest informacji i sporo jest tych tzw twardych i miękkich dowodów. Zresztą sam mówił, że kontakty miał. Jednak miał te kontakty (jak wielu wielu innych). Bolków jest o wiele więcej. Sam Wałęsa nie wiedział, że będzie "musiał" być prezydentem a wcześniej przywódcą ruchu. Był krnąbrny to i moim zdaniem dość przypadkowo akurat został liderem, przedstawicielem sprzeciwu wobec władzy. Każdy z jego otoczenia mógł tam również zostać identycznym "przewodniczącym" takie były czasy. Ruch potrzebował liderów, odważnych ale "swoich chłopów". Wałęsa taki odważny był. Choć chyba aż tak się nie pchał. Poprostu "samo się jakoś tak wyszło" więc trzeba było to ciągnąć. Wydaje mi się że jak tylko zobaczył kim się stał i kim miał zostać, wstyd już było się przyznać. Bo i kompletnie trudno byłoby od nowa znaleźć takiego przywódcę, no i bardzo by osłabiło to solidarność a by było na rękę właśnie UB (wiec właściwie mogli Wałęsę spalić wcześnie, aby prezydentem nie został). Dla mnie jest to tak samo jak ktoś kiedyś coś ukradł nabroił, wykorzystując okazję. Oczywiście epizod wstydliwy. Ale to co zrobił później widać po jakiej był stronie. I odkupił to z nawiązką. To co się teraz dzieje moim zdaniem nie zmieni kompletnie obrazu Wałęsy, bo i jego środowisko bliskie i dalsze dobrze wiedziało o jego kontaktach (Wujec, Walentynowicz). Piszesz że Wałęsa nie ma jakiegoś błyskotliwego umysłu, a skąd niby miałby mieć. Gdyby miał może lepiej by to rozegrał. Dla jednych taki kontakt z SB od razu wyklucza że człowiek jest podły i skażony na całe życie. Co nie jest prawdą. Każdy miał rodziny i SB mogła się zasadzać na każdego. I to robiła. I nawet można było pięknie grać na dwa fronty, wprowadzać w błąd i tak dalej. Niektórzy potrafili.
    I co by Wałęsa nie zrobił to jest moim zdaniem, to jego młodzieńczy błąd, ale go naprawił i wg mnie przedawnił, wykasował w sensie winy. Ma też karę w postaci wcześniejszych i obecnych "sądów" społecznych.
    Czy to że ktoś coś ukradł to całe życie będzie złodziejem i skazanym? Kara jest określona. Zresztą sam człowiek się naprawia, zmienia się, przeistacza się. Widać że Wałęsa się "resocjalizował" dość szybko. To co później zrobił z komunizmem docenia cały świat.
    Zresztą moim zdaniem prawicowcom to by nawet nie przeszkadzało, byle by Wałęsa robił to co oni chcą czyli był na smyczy. Bo ma się na niego haka. Wałęsy się nie da kontrolować stąd od razu warty tyle co śmieć. Tak samo jak np. Maj. Ustawiamy ludzi na których mamy haki aby mieć kontrolę. Albo uwielbiana wcześniej politolog Staniszkis nagle jest już wrogiem. Każdy kto nie chodzi na smyczy jest gnojony. A kto chodzi na smyczy choćby był prokuratorem PRL to jest ktoś wiarygodny i światły, prawdziwy patriota. Ale po paru kielichach to dopiero może być gorąca dyskusja :), która przecież zupełnie nic nie zmienia.

  • Gość: [varsaviak] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Mnie zawsze intryguje potrzeba tworzenia - mitów, tabu i pomników za życia, które mają ułatwić niby mniej rozgarniętym odnajdywanie się w złożonej rzeczywistości społecznej, na zasadzie uproszczeń. Obecnie nazywa się je niejednokrotnie dla niepoznaki "markami", których nie należy psuć. Nic nowego, tylko terminy czasem się zmienia.
    *
    Zawsze śmieję się jest proste rozwiązanie - "nie chcesz łazić na smyczy, nie pchaj się do sztabów lub na pomniki, bo realnego życia tam nie zobaczysz". ;)
    *
    Co to za "dowódca", który o swoich "żołnierzach" mówi - "nie znaczyli nic, i nic nie znaczą"? Chyba "władza" komuś uderzyła w czerep, do tego stopnia, że zapomniał, że jest człowiekiem. Ja osobiście pod takim watażką, nie chciałbym walczyć, co nie szanuje innych ludzi, bo pewne traktuje ich, jak paznokcie do przycięcia. I mówię to ogólnie, bez odniesienia do kogokolwiek. ;)

  • vile

    do ano: Tak jak pisałem - dla mnie to czy Wałęsa był Bolkiem czy nie byl niczego dramatycznie nie zmienia. Facet się wpisał do historii i uczynił wiele niezwyklych rzeczy, natomiast te czyny również nie zmieniają mojej prywatnej oceny Wałęsy jako czlowieka za którym nieprzepadam. A te wszystkie esbeckie sprawy - to czasy zamierzchłe i to co Wałęsa zrobił po 1976 r. rzeczywiście "resocjalizuje" go.

    do varsaviaka: "Mnie zawsze intryguje potrzeba tworzenia - mitów, tabu i pomników za życia" Też mnie to intryguje. Nawet nie za życia, ale w ogole potrzeba tworzenia mitów.

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci