Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

O integracji, asymilacji i multikulturalizmie

„Obserwując drogę Litwy i Łotwy od czasu odzyskania niepodległości w latach 90. XX w. stwierdzić należy istotne braki w polityce integracyjnej, której środki bardziej przypominają asymilację. Szczególnie znaczenie w tym kontekście posiada polityka językowa. W myśl zasady „jeden naród jeden język” niektóre prawa językowe mniejszości narodowych po dzień dzisiejszy nie doczekały się ochrony. (…)Integracja nie jest drogą jednokierunkową. Musimy zacząć postrzegać integrację w koncepcji dwutorowości na linii mieszkaniec (obywatel) – państwo. Czyli pod względem praktycznym wyglądałoby to tak, że z jednej strony mniejszości uczą się języka państwowego, z drugiej państwo komunikuje się z nimi w ich języku ojczystym. Przedstawiciel mniejszości mógłby w tym przypadku oczekiwać tego, że w zakładach opieki zdrowotnej, urzędach lokalnych, w procesie wyborczym, w znakach topograficznych itp. otrzyma informację w swoim języku ojczystym. Receptą na prawdziwą integrację nie jest wprowadzenie hegemonii języka państwowego, jest nią otwarte podejście i poszanowanie dla tożsamości mniejszości narodowych. Tym integracja różni się od asymilacji” — powiedziała w rozmowie z Programem Bałtyckim Radia Wnet dr Elżbieta Kuzborska, ekspert ds. ochrony praw mniejszości z Wilna. I ma oczywiście rację. Moim jednak zdaniem dyskutując — w Polsce, na Litwie lub Łotwie — o stosunkach pomiędzy większością narodową oraz mniejszościami etnicznymi zapominamy o jeszcze jednym ważnym elemencie. Integracja i asymilacja nie są bowiem jedynymi rozwiązaniami. Bardzo często w naszej części Europy zapominamy o drodze trzeciej czyli multikulturalizmie. Albo inaczej: mówiąc o integracji, jako pożądanej polityce państwowej, w rzeczywistości mamy na myśli multikulturalizm. Multikulturalizm w przeciwieństwie do nacjonalizmu sprowadzającego się do lapidarnego skrótu „jeden naród ponad granicami” można w gruncie rzeczy sprowadzić do niemniej lapidarnego „jeden naród ponad podziałami”. Naród obywatelski, a więc tworzący jedność z poszanowaniem wszelkich tożsamości etnicznych.

Z multikulturalizmem są nieodłącznie powiązane dwa mity. Po pierwsze, powszechnie się uważa, iż dotyczy on wyłącznie imigrantów. Po drugie, że umarł, poniósł całkowitą klęskę. Zacznijmy od mitu numer jeden. Punktem wyjścia dla multikulturalizmu jest pojęcie kultury. Kultury bądź tożsamości. „muszą to być kultury lub tożsamości, które maja znaczenie dla ludzi, którzy są naznaczeni przez „różnicę” — ta ostatnia stanowi rezultat procesów wykluczania, narzucania „z zewnątrz” czyjejś kultury, a także kultury, która ma szczególne znaczenie, traktowana jest jako „moja”. Takie ujęcie różnicy musi być rozpatrywane pod kątem tego, w jaki sposób negatywny element, stygmat bycia odmiennym od innych, może zostać usunięty za pomocą poszerzonej koncepcji równouprawnienia i poczucia wspólnoty z innymi” — pisze w doskonałej książce „Multikulturalizm” Tariq Modood.

Tak więc pojęcie „kultury”, leżące u podstaw multikulturalizmu, odnosi się równie dobrze do społeczności religijnych, imigranckich, jak i mniejszości etnicznych. Multikulturalizm zaczyna od negatywnej „różnicy” czyli od obcości, degradacji, stygmatyzacji, stereotypizacji, wykluczenia, dominacji, rasizmu pewnej grupy, ale też od poczucia tożsamości, które w ten negatywny sposób postrzegane grupy mają i dąży do obrócenia „ich negatywnego, napiętnowanego statusu w pozytywną część składową społeczeństw, których stanowią teraz część.” Oznacza to że multikulturalizm wiąże się z kwestionowaniem, demontowaniem i stwarzaniem na nowo społecznych tożsamości.

 

Trzy formy integracji

Tariq Modood w ten sposób definiuje asymilację, integrację oraz multikulturalizm:

1) O asymilacji mówimy wtedy, gdy działania są jednokierunkowe, skierowane tylko na pewną grupę etniczną lub religijną, a pożądanym rezultatem dla społeczeństwa jako całości jest minimum zmian, jeśli chodzi o politykę instytucjonalną i funkcjonowanie większości kraju.

2)  Integracja właściwa (integracja jednostkowa lub integracja kosmopolityczna) jest z kolei tam, gdzie procesy społecznej interakcji postrzegane są jako dwukierunkowe i gdzie zarówno od członków społeczności stanowiącej większość, jak i od mniejszości etnicznych czy imigrantów czegoś się wymaga; tak więc nie można winić tylko tych ostatnich za to, że im się nie udało zintegrować. Integracja jest jednak wg Tariqa Modooda nakierowana przede wszystkim na jednostki, a nie grupy. Integracja uznaje istnienie tożsamości etnicznych oraz ich prawo do pielęgnacji swojej kultury, języka, odmienności tak długo jak dzieje się to w przestrzeni prywatnej, w przestrzeni publicznej jest nakierowana na prawa i obowiązki jednostki, jej zespolenie ze społeczeństwem.

3) Multikulturalizm nie stanowi przeciwieństwa integracji, jednak zakłada, że integracja funkcjonuje róznie w przypadku różnych grup, nie może polegać na zastosowaniu jednego szablonu (stąd „Multi”). Multikulturalizm działa jednocześnie na dwóch poziomach: z jednej strony tworzy nowe formy przynależności do kraju i obywatelskiej afiliacji, a drugiej pomaga w zachowaniu pochodzenia i podtrzymywania istnienia grup etnicznych. Rezultatem są tożsamości pisane z łącznikiem (tzw. hyphenated identities) np. brytyjscy muzułmanie (British-Muslims) czy litewscy Polacy (Lithuanian-Poles). Multikulturalizm dąży do integracji grup mniejszościowych w główny nurt społeczeństwa, jednak zakłada, iż różne grupy mogą dążyć do zespolenia się z różnymi aspektami lub częściami głównego nurtu społeczeństwa, czego wynikiem będą pluralne, częściowo nakładające się na siebie formy integracji; nie zniknięcie „różnicy”, lecz wielorakie formy integracji, w ramach których wszyscy obywatele nie maja jedynie praw, ale maja poczucie przynależności do całości, jak również do swojego „małego plutonu”.

 

Sedno multikulturalizmu

Multikulturalizm lub akomodacja mniejszości różni się od integracji, ponieważ uznaje grupy, a nie tylko jednostki, na poziomie: tożsamości, stowarzyszeń, przynależności, włącznie z diasporycznymi powiązaniami; zachowania, kultury, praktyki religijnej etc. oraz politycznej mobilizacji. Ma świadomość tego, że grupy różnią się na rozmaite sposoby i dlatego też w inny sposób stają się częścią społecznego pejzażu. Oznacza to, że ich akomodacja niekoniecznie musi przebiegać według jednego scenariusza i że na różne sposoby będą one zmieniać społeczeństwo, z którym się integrują” — uważa Tariq Modood. Multikulturalizm zakłada nie tylko równoprawną godność wszystkich grup etnicznych czyli ich równość wobec prawa i instytucji państwowych, ale i równy szacunek oraz uznanie dla tych wszystkich grup i ich odmienności ze strony prawa i państwa. Można to przybliżyć na przykładzie np. stosunku do wielożeństwa — większość zachodnich krajów zabrania posiadania jednocześnie więcej niż jednej żony, ale w żaden sposób nieogranicza liczby kochanek. Tymczasem dla muzułmanina jednoczesne posiadanie do czterech zon jest jak najbardziej zgodne z kodeksem moralnym, zaś posiadanie kochanek go narusza. Stosując więc wobec muzułmanina i niemuzułmanina identyczny zestaw reguł nie osiągniemy równości, tylko dyskryminację.

Multikulturalizm to więc coś więcej niż tolerancja i neutralność państwa, to aktywne wspieranie przez państwo różnicy kulturowej, aktywne zniechęcanie do wrogości oraz reorganizacja sfery publicznej, aby moc w nią włączyć marginalizowane tożsamości. Multikulturalizm więc jest aktywny nie tylko w stosunku do mniejszości, ale i większości, postuluje nie wzajemną tolerancję róznych wspólnot/kultur tylko dialog między nimi, ich interakcję oraz wzajemne się uczenie. „Oto zatem moja wizja politycznego multikulturalizmu: zaczyna się od pojęcia negatywnej róznicy i dąży do celu, jakim jest pozytywna różnica oraz środków, które umożliwia osiągnięcie tego, co w sposób zasadniczy wiąże się z uznaniem wielości i grupowości, budowaniem grupowej dumy przez tych, którzy naznaczeni są negatywna różnicą, oraz politycznym zaangażowaniem i zajęciem się przyczynami negatywności i rasizmu. Nie sugeruje to ani separatyzmu, ani asymilacji, lecz akomodacyjna formę integracji, która pozwoliłaby żeby etniczne, kulturowe, religijne, związane z rasą tożsamości i praktyki opierające się na grupie zamiast być relegowane do przestrzeni prywatnej, zostały uznane i były wspierane w przestrzeni publicznej. (….) Jego cechę charakterystyczną stanowi inkluzja do wspólnej publicznej przestrzeni i jej tworzenie, w oparciu o założenie, że wszystkim należy się taki sam szacunek i wszyscy mają taką samą godność” — pisze Modood.

Zadaniem multikulturalizmu jest konieczność oddania szacunku napiętnowanym albo marginalizowanym tożsamościom, które są istotne dla ludzi i nie mogą być lekceważone w imię jednostkowej czy też społecznej kohezji, integracji lub obywatelstwa. Jednocześnie jednak — podkreśla Modood — nie można wyłącznie mówić o różnicy: „Różnica musi zostać powiązana z tym, co mamy wspólnego. Owa „wspólność”, na którą kładę nacisk, wespół z większością multikulturalistów i innych, stanowi obywatelstwo.” Obywatelstwo oddzielone od nacjonalizmu, osadzone na lojalności, poczuciu przynależności, prawach człowieka czyli tzw. konstytucyjnym patriotyzmie. Obywatelstwo multikulturowe opiera się na idei, że obywatele mają indywidualne prawa i obowiązki, jednocześnie akceptując, że nie stanowią jednolitej grupy i uznając, ze ich obywatelstwo formuje się wokół różnych tożsamości obywatelskich.

 

I tak nie ma nic lepszego

Niewątpliwie multikulturalizm obecnie przeżywa kryzys. Związane jest to z wieloma czynnikami: z narodzeniem islamskiego fundamentalizmu i zagrożeniem międzynarodowym terroryzmem oraz odradzającymi się nacjonalizmami, ze spowolnieniem gospodarczym i kryzysem finansowym 2008 roku. Ale przede wszystkim z tym że wcielając idee multikulturalizmu w życie w wielu krajach zbyt się skoncentrowano na pielęgnowaniu różnic grup etnicznych, a mniejszą uwagę zwracano na pielęgnowanie ich więzi z krajem. Oznaczało to w praktyce wielką liczbę cudzoziemców, z których wielu nie mówiło w języku kraju w którym mieszkają i nie podzielało ani krajowych, ani europejskich wartości. Jednak jak słusznie zauważa Tariq Modood „ci, którzy mówią że „multikulturalizm poniósł porażkę” nie mają do zaproponowania alternatywnego modelu, który odniósł sukces. (…) Nawet jeśli multikulturalizm zawodzi, to nadal radzi sobie lepiej niż rozwiązania wobec niego alternatywne.” Wszystkich zainteresowanych szczegółami odsyłam do książki Tariqa Modooda pt. „Multikulturalizm”. Mimo że wielu obserwatorów życia publicznego zwraca się przeciwko multikulturalizmowi, co jest wynikiem obaw, jakie budzą kwestie związane z wojującym islamem, imigracją i społeczną kohezją, Tariq Modood stwierdza, że fakt pojawienia się islamskiego terroryzmu ani nie dyskredytuje multikulturalizmu, ani nie zwiastuje zderzenia cywilizacji. Multikulturalizm jest jedyną formą integracji, która przedstawia całościową i spójną wizję społeczeństwa, jako tworu w którym wszelkie grupy wykluczone i zmarginalizowane mają swoje miejsce, szacunek i jednocześnie tworzą jedność, „wspólność” z resztą społeczeństwa.

Wdrożenie, wypróbowanie polityki multikulturalizmu dzisiaj w stosunku do tradycyjnych mniejszości narodowych mogłoby odpowiednio przygotować Litwę na przyszłe zagrożenia i wyzwania związane z integracja mniejszości nietradycyjnych, religijnymi, imigranckimi, które biorąc pod uwagę ujemny przyrost naturalny i naturalne starzenie się społeczeństwa wcześniej niż później nasz kraj dopadną. Niestety obawiam się, że niewiele osób na Litwie takie wyzwania dostrzega...

Tariq Modood, Multikulturalizm, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, 2014.

poniedziałek, 29 września 2014, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Dariusz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/02 19:22:40
Nie bardzo rozumiem skąd u Ciebie ten entuzjazm dla MultiKulti? Wielokulturowośc na byłych ziemiach WKL jest oczywiście zrozumiała i naturalna. Jednak model MultiKulti w Europie zachodniej zdechł śmiercią naturalną z winy, zresztą emigrantów którzy w głębokim poważaniu mają europejskie wartości i kulturę.
Nie dziwi mnie natomiast promocja modelu multikulti przez autora książki. Z imienia wnoszę, że jest związany z tradycją muzułmańską a w interesie islamistów jest właśnie promocja tego chorego modelu.
I absolutnym kłamstwem jest stwierdzenie o tym, że w ostatnim czasie narodził się jakiś fundamentalizm islamski. To co robią bandyci z IS czy inni tzw. fundamentaliści jest absolutnie zgodne z Koranem i hadisami gdzie są wyraźne zalecenia co wierni musli mają robić z niewiernymi w tym"ludami Księgi". Więc istotą Islamu jest siłowe narzucanie religii i "kultury" islamskiej oraz sprowadzanie do roli Untermensch'ów lub .mordowanie tych którzy się z tym nie zgadzają
-
2014/10/03 07:51:39
Dariusz, moim zdanim multikulti jest jedyną odpowiedzia na wyzwania które stoja przed Zachodem. Oczywiście, ze uwzględniając błędy należy go zredefiniować, poprawic założenia, jednak sama idea państwa jako zlepka róznych kultur, grup etnicznych i religijnych połączonych wspólna lojalnością i obywatelstwem jest moim zdaniem najlepszym co można zaproponować. Nie widzę związku multikulti z fundamentalizmem. islam jak każda inna religia ma swoje różne odmiany i myslę, że będzie się z biegiem czasu zmieniał. Tak jak dzisiejsze chrześcijaństwo nie jest chrześcijaństwem z czasów krucjat. Akurat Koran w swoim czasie przestudiowałem i moge pwoiedzieć, że jak z każdej ksiegi świętej mozna z niego wyczytac wszystko co sie cche w zależności od intencji czytelnika.