Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

„Tak, ale” dla oryginalnej pisowni nazwisk?

Po kilku dniach poszukiwań udało się natrafić, przy pomocy znajomych z FB, na tekst decyzji Państwowej Komisji Języka Litewskiego w sprawie oryginalnej pisowni imion i nazwisk, o której piszą wszystkie media. Co prawda dalej niewiadomo, czy jest to uchwała Komisji, czy jedynie pismo jej przewodniczącej. Jeśli Komisja decyzję podjęła nie w drodze uchwały, tylko wyraziła swoje zdanie w pismie skierowanym do parlamentu, wówczas taka opinia nie jest decyzją Komisji i nie ma dla parlamentarzystów mocy wiążącej. Sąd Konstytucyjny bowiem wyjaśnił jeszcze wiosną br., iż tryb pisowni imion i nazwisk w oficjalnych dokumentach może być zmieniony tylko na wniosek Komisji, a Komisja decyzje, w tym takie wnioski, podejmuje wyłącznie w drodze uchwały. Według tego co jest opublikowane na stronie internetowej Komisji, wyraziła ona zgodę na oryginalny zapis (ale bez obcych znaków diakrytycznych) imienia i nazwiska w litewskich dokumentach wydanych obcokrajowcom oraz osobom, które zmieniły nazwisko po wyjściu za mąż lub ożenieniu się z obcokrajowcami, a także ich dzieciom. W przypadku pozostałych litewskich obywateli, a więc i Polaków, którzy najgłośniej się domagają oryginalnej pisowni, Komisja rekomenduje „zachować dotychczasowe zasady pisowni”, czyli zapis zgodny z oryginalnym brzmieniem, ale literami tylko litewskiego alfabetu.

Niewątpliwie decyzja Komisji zezwalająca na oryginalny zapis obcokrajowcom i ich małżonkom oraz o „zachowaniu dotychczasowych zasad pisowni imion i nazwisk” dla wszystkich pozostałych obywateli RL jest w najgorszych tradycjach litewskich językoznawców. Jednak w sensie prawnym jest to może nie krok, ale jednak pół kroku do przodu. Dotychczas Komisja zgadzała się na oryginalny zapis tylko w przypadku obcokrajowców, teraz luka została poszerzona o małżonków obcokrajowców i ich dzieci. Moim zdaniem obronić założenie, iż pomiędzy obywatelem RL, który jest małżonkiem obcokrajowca i takim małżonkiem nie jest, zachodzi tak duża różnica, iż ich nazwiska i imiona mogą być zapisywane na różny sposób, nie da się. A więc nawet jeśli Sejm taki akt prawny zatwierdzi, bez trudu będzie go można zaskarżyć i do litewskiego Sądu Konstytucyjnego, i do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, i do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jako naruszający zasadę równości wszystkich osób wobec prawa. Sprawa pewnie więc jeszcze się kilka lat pociągnie, ale wcześniej lub później zostanie rozwiązana po myśli zwolenników oryginalnej pisowni.

Mam jednak ciągle nadzieję, że i nasi językoznawcy, i nasi parlamentarzyści pójdą po rozum do głowy i uchwalą takie prawo, którego nie będzie potrzeby zaskarżać. Jeśli dobrze zrozumiałem argumenty Komisji — uważa ona, że tylko obcokrajowcy są w stanie przedstawić oficjalny dokument z oryginalnym zapisem nielitewskiego imienia lub nazwiska na podstawie, którego taki zapis znalazłby się i w litewskich dokumentach. Wystarczy wiec poszerzyć listę takich oficjalnych dokumentów o dokumenty archiwalne (zapisy w księgach parafialnych, przedwojenne paszporty i metryki itp.), a problem z imionami i nazwiskami litewskich Polaków zostanie rozwiązany. Byłby to i tak kompromis ze strony polskiej, gdyż w moim przekonaniu jest idiotyczne, że musimy udowadniać za pomocą jakichkolwiek dokumentów (poza zasadami języka polskiego) jak ma być zapisywane nasze imię lub nazwisko.

I jeszcze a propos raz po raz padających propozycji — w tym ze strony Komisji — „historycznego kompromisu", czyli wpisywania oryginalnego zapisu na dalszych stronach paszportu. Po pierwsze, taki wpis nie miałby żadnej mocy prawnej. Po drugie, to nie rozwiazuje problemu zapisu nazwiska w dowodzie osobistym, który jak wiadomo „dalszych stron" po prostu nie ma. Po trzecie, nikt i dziś nie zabrania taki wpis sobie na dalszych stronach paszportu zrobić, gdyż prawo w ogóle nie reguluje treści wpisów na dalszych stronach paszportu, a więc ani taki wpis przez to stanie się ważniejszy, ani paszport nieważny.

Summa summarum po decyzji Komisji mogę powtórzyć to co mówiłem i pisałem już wielokrotnie: problem oryginalnej pisowni imion i nazwisk nie jest najważniejszym problemem litewskich Polaków. Ba, jeśli chodzi o wpływ na życie codzienne — jest wręcz problemem symbolicznym, jednak powinien być rozwiązany. Rozwiązany jak najszybciej, żebyśmy mogli zająć się rzeczywistymi problemami, których naprawdę nie brakuje. Wypada więc jedynie ubolewać, że Komisji zabraklo odwagi obywatelskiej, aby ten węzeł gordyjski przeciąć. Być może następnym razem? Socjaldemokrata Gediminas Kirkilas, od lat walczący o oryginalną pisownię imion i nazwisk kto wie czy nawet nieaktywniej od posłów AWPL, zapowiada, że w sprawie pisowni imion i nazwisk osób należących do mniejszości narodowych Sejm zwróci się do Komisji z jeszcze jednym zapytaniem.

poniedziałek, 08 września 2014, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ewe, *.cgates.lt
2014/09/08 19:40:54
W jaki sposób można się dowiedzieć jaki status prawny ma ten papier?
-
2014/09/09 06:53:08
Zatelefonowac do Komisji? :)
-
2014/09/09 09:34:45
Już się wszystko wyjaśniło - jest jednak formalna decyzja Komisji, a więc jest wiążąca dla parlamentu:
www3.lrs.lt/pls/inter3/dokpaieska.showdoc_l?p_id=480936

Warto poczytać protokół i jego załączniki. Uwagi ekspertów do projektu mówią o jednym (że brakuje jasności co do tego jaki dokument z oryginalnym zapisem nazwiska powinien przedstawić obywatel RL), zaś decyzja o czym innym :)
-
Gość: Leki, 217.153.87.*
2014/09/10 09:36:43
muszę powiedzieć, że nie rozumiem za bardzo Twojego (umiarkowanego) optymizmu . patrząc na to strategicznie, Litwini konsekwentnie udają, że kwestia oryginalnego zapis nazwisk (jakkolwiek symboliczna to jednak dotykająca osobistej sfery jednostki i tak naprawdę możliwości manifestowania na zewnątrz swojej tożsamości) to nie zagadnienie polityczne czyli osiągnięcia pewnego konsensu, tylko zagadnienie "obiektywnych prawideł językowych" tak jakby to były jakieś prawa fizyki albo matematyczne reguły. To jest gra, w której litewscy politycy będą dalej udawać, że "no pewnie moglibyśmy się dogadać, ale wiecie, obiektywnie językoznawcy orzekli, że się nie da". Wydaje mi się, że nie dostrzegasz (trochę głupio mi tak pisać, ale internet ma swoje prawa) tej perspektywy, ciesząc się z tego "półkroku", który właściwie jest regresem i zamyka dalsze dyskusje na tą kwestią.
-
2014/09/10 10:20:34
do Leki: "Wydaje mi się, że nie dostrzegasz (trochę głupio mi tak pisać, ale internet ma swoje prawa) tej perspektywy, ciesząc się z tego "półkroku", który właściwie jest regresem i zamyka dalsze dyskusje na tą kwestią."

Ja tam nie tyle cieszę się, co zauważam pewien postęp. Trochę głupio mi o tym pisać, ale na czym polega wyjaśniłem w 2 akapicie swojego wpisu - dotychczas Komisja zgadzała się na oryginalny zapis tylko nazwisk obcokrajowców, teraz poszerzyła ten wyjatek na małżonków i dzieci obcokrajowców. Logicznym więc będzie poszerzenie go o osoby należące do mniejszości narodowych. Komisja uznała, że co do zasady taki wyjatek jest możliwy, ale trzeba będzie o niego zawalczyć. No i potrzebna jest "masa krytyczna" w Komisji. Tak więc jest postęp, a nie regres i temat nie jest zamknięty, chociaż wymaga niestety dalszej walki.
Jesli chodzi o mój optymizm to jest on związany nie z decyzją Komisji, tylko z ogólnymi procesami. Ludzkość podąża jednak ku bardziej wolnościowym i liberalnym rozwiązaniom (także językowym) niz konserwatywnym, wiec wcześniej czy później problem sie rozwiąże. Ja tylko przestrzegałbym przed "obiektywizowaniem" tej kwestii - różne kraje różnie ja rozwiązuja. Litwa (m.in. Sad Konstytucyjny) uznała, że jest to kwestia bardziej językowa niż polityczna. Od tego nie da sie uciec nawet jeśli się z tym nie zgadzamy, to właśnie takie określenie problemu wyznacza drogi/sposoby jego rozwiązania.
-
Gość: Leki, 217.153.87.*
2014/09/10 14:41:33
ja mam podwójnie odwrotne wrażenie - to właśnie "obiektywizowanie" tej kwestii uniemożliwia jej rozwiązanie. niemożliwe staje się porozumienie i uzgodnienie tego (tak oczywiste), bo na przeszkodzie stają "obiektywne" rzekomo prawidła językowe o charakterze praw niemalże fizyki. z tej perspektywy fakt, że "fizycy" (językoznawcy) orzekli, że da się przyznać prawo do pisowni nazwiska małżonkowi cudzoziemca jest pozornym ustępstwem bo związane jest z wyjęciem tej kwestii ze sfery politycznego porozumienia. jeżeli tak jest, to nawet gdyby AWPL zebrała 40% głosów to i tak kicha...

co do trendów, to jednak koncepcja liniowego rozwoju w kierunku poszerzania osobistej wolności trąci złudzeniem - moim zdaniem za chwilę zobaczymy trend dokładnie odwrotny - ku wspólnocie, wartości kolektywne, prymat zbiorowości nad jednostką, a to z uwagi na coraz mniej bezpieczny świat i konieczność zderzeń cywilizacyjnych, czy to z Azją, czy to z islamem, a na naszym podwórku - z rosyjskim imperializmem...
-
2014/09/10 16:06:40
do Leki: Odpowiedź na pytanie, czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna" to kwestia punktu widzenia. Mógłby dlugo dowodzic dlaczego uważam tak a nie inaczej, ale tak naprawdę odpowiedź jest prostsza: mój umiarkowany, jak piszesz, optymizm daje przynajmniej powód do dalszych działań, natomiast jedynym skutkiem przyjęcia narracji pesymistycznej może być... No wlaśnie co? Emigracja? Asymilacja? Pojście do lasu? :)