Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

PostAWPL (LT+)

AWPL została bez stanowisk w rządzie, a rząd bez AWPL. Co gorsza AWPL wyleciała z rządu nie z powodu trwania przy swoim programie, przy dwujęzycznych tabliczkach i nazwiskach, tylko z powodu sporu o stanowiska. I nie zważając na podejmowane przez AWPL próby wytłumaczenia, iż był to spór istotny, niemalże krucjata przeciwko skorumpowanym klanom, przeciętny wyborca odczyta sytuacje jako elementarną walkę o miejsce przy korycie. W sensie public relations jest to więc totalna porażka Waldemara Tomaszewskiego, którą trudno będzie sprzedać jako sukces czy też kolejna odsłonę „antypolskiego frontu”. Od samego początku czwarty partner koalicyjny był potrzebny socjaldemokratom (bo to z ich podania polska partia została do koalicji, której i tak głosów do uformowania rządu nie brakowało, zaproszona) przede wszystkim do szachowania prezydent Dali Grybauskaitė oraz do rozgrywania przeciwko nieprzewidywalnym populistom z Partii Pracy oraz „Porządku i Sprawiedliwości”. Okazało się jednak, że liderzy LPSD przeliczyli się nieco w swoich kalkulacjach. Osiągnięcie porozumienie z ośrodkiem prezydenckim okazało się sprawą łatwiejszą niż kontrolowanie Waldemara Tomaszewskiego, który natychmiast w koalicji znalazł wspólny język i opowiedział się po stronie dużo bliższych mu politycznie i światopoglądowo Uspaskicha i Paksasa. Casus Cytackiej stał się więc dla socjaldemokratów tylko pretekstem do wyrzucenia — faktycznie należałoby mówić o „samousunięciu się”, gdyż polska partia w zasadzie odeszła z koalicji na własne życzenie — AWPL z koalicji. Jednak warto zauważyć i dalej idące skutki tak dwóch lat przebywania w koalicji, jak i odejścia z niej AWPL. Mamy być może bowiem początek zmierzchu projektu o nazwie „AWPL”, bo odejście AWPL z koalicji oznacza koniec Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Waldemara Tomaszewskiego jako projektu politycznego, który miał rozwiązać problemy mniejszości narodowych.

Od 1998 roku, gdy Waldemar Tomaszewski został prezesem, przyświecała mu oraz osobom w Wilnie i Warszawie, które na niego stawiały, jedna bardzo prosta idea. Polska partia powinna zdobyć tak wiele głosów jak tylko jest to możliwe, przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy, wejść na równych prawach do rządu, współtworzyć program rządu i po przez wpływy w rządzie i Sejmie doprowadzić do rozwiązania tych wszystkich symbolicznych (nazwiska, dwujęzyczne tabliczki) i niesymbolicznych (oświata, zwrot nieruchomości) problemów z jakimi od 25 lat borykają się mniejszości narodowe na Litwie.

 

Porażka strategii „tylko dajcie nam władzę”

Tej strategicznej idei została podporządkowana cała taktyka polityczna Waldemara Tomaszewskiego. Krok po kroku „sterylizował” on lokalną polską społeczność z wszelkich przejawów krytyki, opozycyjności, podporządkował Związek Polaków na Litwie, organizacje branżowe, media. I te działania powoli zaczęły przekładać się na sukcesy wyborcze. Szczególnie, że w miarę jak rosły wpływy AWPL malało zainteresowanie polskimi głosami wśród partii ogólnolitewskich, które coraz bardziej zamykały się w swoim narodowym getcie, nacjonalistycznej retoryce, przez to napędzając dodatkowo głosy i aktywistów AWPL.

Już w 2000 roku — w dwa lata po objęciu steru w partii przez Tomaszewskiego — polska partia po raz pierwszy w historii niepodległej Litwy weszła w skład koalicji rządowej. W 2006 roku ten sukces powtórzyła. Nie udało się wówczas zbyt wiele załatwić, ale złożono to karb zbyt małej reprezentacji parlamentarnej(2-3 posłów). W 2012 roku AWPL po raz pierwszy przekroczyła próg wyborczy, wprowadziła do parlamentu 8 posłów, została częścią koalicji rządowej, dostała stanowisko ministra energetyki, pięć stanowisk wiceministerskich, szefa komitetu sejmowego, wiceprzewodniczącego Sejmu. I… spoczęła na laurach.

Po blisko dwóch latach obecności partii Waldemara Tomaszewskiego w rządzie można ze smutkiem stwierdzić, iż sytuacja z tzw. polskimi postulatami jest dokładnie taka sama jak w grudniu 2012 roku. Polska partia nie załatwiła nic. Ujednolicona matura z litewskiego pozostała, okresu przejściowego nie wprowadzono, dodatkowo od przyszłego roku resort oświaty, współrządzony do wczoraj przez AWPL, wprowadza dwa dodatkowe obowiązkowe egzaminy maturalne (z matematyki i języka obcego). Projekt Ustawy o mniejszościach narodowych nie wyszedł z rządu, zaś pomysł (i tak kontrowersyjny) z przywróceniem obowiązywania wygasłej w 2010 roku poprzedniej Ustawy całkowicie się skompromitował po ostatnich poprawkach Stundysa i Co. Los Ustawy o pisowni imion i nazwisk jest w rękach językoznawców, którzy od kilkunastu miesięcy nie mogą wyartykułować żadnego spójnego poglądu w tej materii.

Porażka na całym froncie, cokolwiek by piarowcy AWPL pisali o zwiększeniu finansowania dróg lokalnych czy zmniejszeniu VAT na usługi turystyczne. Bo nie z powodu dróg lokalnych i VATu wyborca na polską partię w październiku 2012 roku głosował. Głosował dlatego, że wierzył, iż partia wcieli w życie polskie postulaty. Przynajmniej część z nich. Dwa lata współrządzenia przez AWPL państwem dobitnie wykazały, że polska partia i jej liderzy nie mają ani zaplecza kadrowego, ani doświadczenia politycznego, ani innowacyjnych pomysłów, w jaki sposób te postulaty załatwić. Są dobrzy w organizowaniu protestów i demarche’ów i kiepscy w przygotowaniu i forsowaniu aktów prawnych. Wycofując się z koalicji AWPL de facto przyznała się, że jest bezsilna cokolwiek w tej dziedzinie zmienić. Każdy zdrowo myślący wyborca zada więc sobie już wkrótce naturalne pytanie: po co więc w takim razie na taką partię głosować?...

Co gorsza partia wycofuje się z koalicji w aureoli skandalu. Poświęciła jednego z najlepiej pracujących w rządzie ministrów, doprowadzając do zamieszania w sektorze energetycznym w obliczu niezwykle skomplikowanej sytuacji geopolitycznej, w imię posady dla swojej lojalnej działaczki. Prezes partii jest oskarżany przez wszystkie środowiska polityczne o prorosyjskość. Polacy po raz kolejny wyszli na warchołów. To rysa na wizerunku, którą trudno będzie usunąć.

 

Rok 2016: Co dalej?

Nie oznacza to, oczywiście, że AWPL zniknie ze sceny politycznej. Nie mam wątpliwości, że wybory samorządowe 2015 roku pozwolą partii zachować dotychczasowe status quo. Bo w wyborach samorządowych ogólnokrajowa polityka ma nieduże znaczenie. W rejonach tradycyjnie przez AWPL kontrolowanych wyniki partii będą mniej więcej takie same jak przed czterema laty, w Wilnie, Wisagini oraz Kłajpedzie — być może nieco gorsze na skutek odpływu części rozczarowanych wyborców-Polaków i Rosjan. Dlatego uznaje za idiotyczne twierdzenia litewskich politologów, że AWPL wywołując kryzys chce zyskać status ofiary przed wyborami samorządowymi i na nim grać. Odejście z koalicji to raczej pomysł na wybory sejmowe w 2016 roku — liderzy partii maja nadzieje, że wyborca zapomni w ciągu dwóch lat, że nie zrobili będąc w rządzie nic. Mimo to w wyborach parlamentarnych 2016 roku wątpię, aby AWPL udało się przekroczyć próg wyborczy po raz drugi.  Niewątpliwie żelazny elektorat Tomaszewskiego nadal zagłosuje na AWPL. Jednak dla przekroczenia progu wyborczego Tomaszewski potrzebuje też głosów tych wyborców, którzy po politykach oczekują realizacji przynajmniej części przedwyborczych obietnic. Ten elektorat w październiku 2012 roku przyszedł do urn zbulwersowany reformą oświaty. Głosował nie tyle na AWPL, co przeciwko reformie. Głosował na partię, która miała ją powstrzymać, na partię, która miała rozwiązać problemy. I teraz czuje się zawiedziony. Jeśli władze litewskie nie podrzucą AWPL — jak to niestety mają w zwyczaju — jakiejś kolejnej bezsensownej reformy uderzającej w polski stan posiadania, w październiku 2016 roku ci wyborcy na wybory po prostu nie przyjdą…

Co z polską wspólnotą na Litwie po AWPL? W najlepszym razie będzie musiała dokonać gruntownej lustracji dotychczasowych osiągnięć i porażek, i wypracować absolutnie nowy modus operandi. Niewątpliwie będzie musiał powstać nowy projekt — nie wykluczam że pod tą samą nazwą — i nowa koncepcja na rozwiązanie dotychczasowych problemów. Projekt stawiający nie tylko i nie tyle na polityczne decyzje, wybory i stanowiska w rządzie oraz parlamencie, tylko mający szerszy zakres i wydźwięk, jednoczący w sobie politykę, działalność społeczną, społeczeństwo obywatelskie z najnowszymi technikami public relations. Casus Niewierowicza dowodzi, że Polacy są w stanie dać lidera, który byłby w stanie zjednoczyć i Polaków, i Litwinów; że są w stanie, nie rezygnując z bycia Polakami i polskich postulatów, jednocześnie być lojalnymi litewskimi obywatelami i patriotami. W najgorszym razie zamknie się w „oblężonej twierdzy”, wybierze aktion direkte i dalszy konflikt i wcześniej lub później zostanie pogrzebana pod jej gruzami… Jaki scenariusz bedzie realizowany w duzym stopniu zależy i od stanowiska litewskich elit politycznych. czy uznają usunięcie AWPL z koalicji za carte blanche dla rezygnacji z jakiejkolwiek dyskusji na temat praw mniejszości narodowych, czy raczej jako zachęte do rozwiazania problemów. Tymczasem sygnały sa dosyć sprzeczne.

LT SUMMARY: LLRA liko be postų Vyriausybėje, o Vyriausybė be LLRA. Dar blogiau — LLRA pasišalino iš Vyriausybės ne dėl programinių nuostatų, ne dėl dvikalbių lentelių ar pavardžių rašymo, o dėl elementarios kovos dėl vietos prie lovio. Bent jau taip supranta dabartinę politinę situaciją eilinis šios partijos rinkėjas. Bus labai sunku jį įtikinti, jog buvo kitaip. Taigi viešųjų ryšių prasme tai skaudus Valdemaro Tomaševskio pralaimėjimas. Bet yra ir dar vienas esminis momentas — LLRA išėjimas iš koalicijos gali būti reiškia ir šios partijos, kaip projekto, kuris turėjo politinėmis priemonėmis išspręsti lenkų mažumos problemas, pabaigą. Arba pabaigos pradžią.

Dveji metai LLRA dalyvavimo valdžioje parodė visišką nesugebėjimą pasiekti bent minimalius rezultatus. Tautinių mažumų įstatymo nėra, Vardų ir pavardžių įstatymo nėra, suvienodintas lietuvių kalbos egzaminas liko, o apie pereinamąjį laikotarpį jau net LLRA nekalba. LLRA tiesiog neturi nei politinės patirties, nei idėjų, nei kadrų, kurie galėtų realizuoti jos programinės nuostatas Vyriausybės lygmenyje. Jos lyderiai sugeba organizuoti protestus, bet nesugeba rengti ir stumti teisės aktų projektų. Kiekvienas sveiko proto rinkėjas užduos jau artimiausioje ateityje sau klausimą: kodėl turėčiau balsuoti už partiją, kuri negali išspręsti nei vienos man rūpimos problemos?

Be abejo tai nereiškia, jog jau rytoj LLRA išnyks. Esu netgi tikras, kad 2015 m. savivaldybių rinkimuose partija išsaugos savivaldybių tarybose status quo (galbūt daugiau abejonių turiu dėl Vilniaus, Klaipėdos ir Visagino, nes šiose savivaldybėse ir LLRA pozicijos tradiciškai silpnesnės, ir konkurencija stipresnė, ir nusivylusių rinkėjų daugiau), bet abejoju, kad 2016 m. per Seimo rinkimus partijai pavyks perkopti rinkimų barjerą. Nebent Lietuvos valdžia pamėtys jai dar viena kokia nors reformą nukreipta prieš lenkų ir rusų mažumos jau turimas teises.

Kas laukia Lietuvos lenkus po LLRA? Geriausių atveju mūsų bendruomenė padarys išvadas, sukurs naują savo problemų sprendimo koncepciją, kuri jau bus ne vien politinė, bet jungs savyje ir pilietinės visuomenės, ir viešųjų ryšių elementus. Neverovičiaus atvejis parodė, jog Lietuvos lenkai sugeba duoti politinius lyderius, kurie gali būti patrauklus ne tik lenkams, bet ir lietuviams, kurie neatsisakydami lenkiškumo bei lenkų reikalavimų, gali būti ir lojaliais Lietuvos piliečiais bei patriotais. Blogiausiu atveju – bendruomenė užsidarys savo gete, pasirinks gilesnę konfrontaciją bei anksčiau ar vėliau išnyks... Koks scenarijus bus įgyvendintas priklauso ir nuo Lietuvos politinio elito laikysenos. Kolkas signalai yra pakankamai prieštaringi.

środa, 27 sierpnia 2014, vile

Polecane wpisy

Komentarze
2014/08/27 11:37:13
Moim zdaniem sygnały są dość jednoznaczne. Wystarczy zebrać to, co mówią "Ojcowie Założyciele": Landsbergis (od dawna), Sakalas (od pewnego czasu) i Adamkus (od niedawna). A mówią w zasadzie to samo: Polacy mają dobrze i czego jeszcze chcą. Szczególnie wypowiedź Adamkusa to wyraźny sygnał. Może demonizuję, ale odnoszę wrażenie, że teraz nawet politycy z centrum, dla których Adamkus jest autorytetem dostali zielone światło dla uwalenia wszystkich polskich postulatów.
-
2014/08/27 11:51:53
Pod gruzami leżeć nie będziemy! Ej! Poumieralismy kiedys w beznadziejności, ale zawsze wierzyłam, że lód się ruszy. No i ruszyl, Vile! :D I ruszy z jeszcze większą siła, jeśli nie stracimy nadziei i będziemy wszyscy trzymać się w paczce :).
-
Gość: tomasz, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/08/27 12:06:47
Paradoksalnie, podstawy do optymizmu czyli zmiany "modus operandi" będą dopiero wtedy gdy AWPL poniesie klęskę. A to się okaże dopiero w 2016 roku. Na razie nic się nie zmieni. A AWPL będzie grało na dostanie większego poparcia aby być "języczkiem u wagi". Wielu litewskich polityków też będzie pomagać. Zobaczymy co AWPL osiągnie w samorządowych wyborach w Wilnie. Po tym będzie można coś sadzić. Moim zdaniem będzie spadek poparcia ale nie dramatyczny. A co dalej ... jeszcze szmat czasu. W tej chwili mnie zastanawia coś innego która z dwóch drug zostanie wybrana? Czy ta która przyniosła sukces w 2012 - czyli nieco zmniejszyć wątek narodowościowy stawiać na Polaków, Rosjan i ... Litwinów. Czy wersja konsolidacji na gruncie narodowym. Obie mają zalety i wady. Wydaje mi się że decyzja zapadnie PO wyborach samorządowych.
-
Gość: tony, *.znadwilii.lt
2014/08/27 12:29:39
Zgadzam się z Tomaszem o pewnym zmianach będzie można mówić po 2016 r. Zresztą niekoniecznie AWPL sejmowe wybory przegra. Alternatywy brak. Żadna partia litewska nie walczy o polski, czy rosyjski elektorat. To można zauwarzyć po wypowiedziach, które przytoczył Dominik. zrezstą nie wiadomo, jak będzie rozwijała się sytuacja geopolityczna i wewnątrzkraju, jeśli nadal litewscy politycy będą używali retoryki (bardzo ogólnie rzcz ujmując) antypolskiej i antyrosyjskiej. To Polacy i Rosjanie siłą rzeczy będą się jednoczyli - nawet jeśli będzie brak jakiejkolwiek nadzieje na zmiany - własnie z braku alternatywy :(
-
Gość: Dariusz, 194.42.110.*
2014/08/27 14:03:06
"...pryncypialna pozycja AWPL jest godna uznania, zaś prawdziwą przyczyną rozdźwięku pomiędzy członkami koalicji są interesy określonych struktur biznesowych..." Spodziewałem się co prawda zrzucania winy przez AWPL na socjaldemokratów jednak tak żałosny styl tego rozwodu nieco mnie zaskoczył. Te zawoalowane pomówienia bez żadnych konkretów, to wychwalanie własnej pryncypialności, nota bene bez wskazania czego te pryncypia dotyczą zaiste są beznadziejne.
Jednak czy to wyjście z koalicji oznacza koniec Tomaszewskiego i AWPL? Nie sądzę. Głównie dlatego, że Wódz musiałby przyznać się do błędu. Sam tego nie zrobi a w jego trzódce żadna owieczka czy baranek nawet nie jest w stanie pomyśleć o próbie rozliczenia Umiłowanego Przywódcy. Wydaje się jednak, iż rzeczywiście AWPL skończyła się jako poważna siła polityczna i nie chodzi tu o skalę poparcia ale o wiarygodność i stabilność emocjonalną jej przywódców. Trudno wyrokować co stanie się w 2016 ale nawet jeżeli AWPL uda się utrzymać poparcie wyborców na obecnym poziomie, w co mocno wątpię, to i tak będzie raczej skazana na siedzenie w ławach opozycji. Co tak naprawdę chyba im nawet pasuje jako że mogą się wtedy stroić w piórka Obrońców Polaków i do woli krytykować z mniejszym lub większym sensem rządzących nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności politycznej.
Natomiast teraz nastąpi radykalizacja działaczy AWPL którzy zorganizują festiwal żądań i oskarżeń pod adresem rządu, Prezydent i Litwinów w ogóle co ze sporym prawdopodobieństwem potrwa do najbliższych wyborów parlamentarnych.
Oczywiście zawsze tli się iskierka nadziei, że coś się zmieni albo w samej AWPL albo powstanie jakaś realna alternatywna siła naprawdę zainteresowana losem Polaków na Litwie.
-
2014/08/27 16:06:33
Do Dominika: Sygnały są dosyć sprzeczne jednak. Tak wypowiedzi Adamkusa, Landsbergisa, ale też wczorajsza wypowiedź Grybauskaite, która wyraxnie zaznaczyła, ze rzad powinien skierować wiecej uwagi i pieniędzy na rozwój Wileńszczyzny. Jest więc zrozumienie, ze i bez AWPL w koalicji region wileński nie pwoinien byc zaniedbywany. Niestety w litewskich elitach pokutuje przekonanie, ze problemy Polakow na Litwie wynikają wyłacznie ze złej sytuacji społeczno-ekonomicznej podwilenskich rejonów. Po części to prawda, ale w Wilnie Polacy również na AWPL głosują, a przeciez ich stan zamozności jest wyższy. Więc nie jest to takie proste jak sie wydaje. Poza tym nie bardzo wiadomo skąd nawet te dodatkowe pieniadze wziąć...

Do Tomasza i Toniego: Mam podobne odczucia. Papierkiem lakmusowym bedą wyniki AWPL w wyborach samorządowych w Wilnie i oczywiście wybory parlamentarne 2016 roku. Wydaje mi się, że różowo nie będzie, natomiast ile AWPL straci i czy zmusi to partie do zmian - zobaczymy. Jeśli zas chodzi o startegie - sądzę, nie zwarzajac na rewelacje że podobno Tomaszewski namawia Niewierowicza do startu na mera Wilna, że bedzie wybrany wariant konsolidacji polsko-rosyjskiej. Będzie po prostu jeszcze więcej ukłonów w strone wyborcy prorosyjskiego niż dotychczas.

Do Dariusza: Nadzieja podobno umiera ostatnia ale jednocześnie jest matką głupich :) Jestem przekonany, że napewno coś będzie sie musialo zmienić. Bo tak jak napisałem - ten projekt który był (wiecej głosów=więcej mandatów poselskich=więcej wpływu= rozwiązanie problemów) nie wypalił. potrzebna jest nowa koncepcja.
PS. Ja nie mówię o końcu AWPL jako partii politycznej, tylko jako projektu politycznego, który miał rozwiazać problemy polskiej mniejszości na Litwie. Partia bedzie istniała jeszcze wiele lat, a w oparciu o żelazny elektorat pewnie jeszczze długo bedzie z sukcesem rządziła samorządami na Wilenszczyźnie. Bardziej mi chodzi o zmiane świadomościową - AWPL problemów rozwiązać nie może. Trzeba szukać nowych pomysłów.
PPS. Radykalizacja działaczy AWPL w obecnej sytuacji jest i nieunikniona, i naturalna. Problemem jest, iz po stronie litewskiej jedyna odpowiedzia na ich żądania jest windowanie wlasnego nacjonalizmu :(
-
2014/08/27 16:08:02
Do Renaty: Lód ruszył, zobaczymy co z tego ruchu jednak wyniknie. Oby nie był to kolejny konflikt. Jeszcze ostrzejszy niz dotychczas :(
-
Gość: Dariusz, 194.42.110.*
2014/08/27 19:44:43
@ vile
Zdaję sobie sprawę, że wiele osób które organizowały AWPL wierzyło w projekt - "więcej głosów=więcej mandatów poselskich=więcej wpływu= rozwiązanie problemów", problem w tym, że projekt ten zdechł nie wczoraj lecz już ładnych parę lat temu. Wydaje mi się, że jakiś czas temu zgodziliśmy się co do tego, iż Wodzowi i jego komandzie wcale nie zależy na rozwiązaniu problemów Polaków w LR. Wręcz odwrotnie im więcej problemów, im bardziej "twierdza" jest oblężona tym dla Tomaszewskiego & Co. lepiej. Masz jednak rację w tym, że ostatnie działania AWPL zniechęcą większość niezależnie myślących wyborców do tej partii. Waldemarowi pozostaną wyborcy najubożsi, najgorzej wykształceni a co za tym idzie najbardziej podatni na antylitewską retoryką, no i oczywiście nacjonaliści, chociaż w tym wypadku te grupy w pewnej mierze się pokrywają. Są też jeszcze wyborcy rosyjscy. Tutaj jednak Waldek będzie musiał wykazać, iż jest bardziej prokremlowski niż jego rosyjscy konkurenci. Jednak mam wrażenie, że nie będzie to dla niego żadnym problemem, zwłaszcza po dzisiejszym oświadczeniu polskiego MSZ-u które, moim zdaniem, dość jednoznacznie odcięło się od działań AWPL.
P.S. Wreszcie się wyjaśniło dlaczego Niewierowicz z powrotem przyjął Cytacką do roboty. W zasadzie można było się domyśleć, że gdzieś za tym wszystkim stał szantaż. Jednak to rodzi nadzieję ;) Skoro chciał uniknąć nagonki i oszczerstw, że ważniejszy jest dla niego fotel ministra niż sprawy Polaków na Litwie to jednak dopuszcza mozliwość, iż za jakiś czas zajmie się polityką. Technokrata bez ambicji politycznych raczej by taki szantaż olał. Jednak gdyby popracował w strukturach UE, stał się bardziej rozpoznawalny na europejskim rynku politycznym i w chwale wrócił na Litwę jako konkurent Wodza? To kto wie ;)
P.P.S. Ciekawe czy oferta Tomaszewskiego dla Niewierowicza startu z ramienia AWPL na stanowisko mera Wilna to głupia nadzieja, że zamknie tym usta byłego ministra który publicznie oskarża Wodza o błędy? Czy może jest to próba "przekupienia" wykształconych wyborców z klasy średniej którzy zagłosowali na AWPL w nadziei na zmiany i dla których Niewierowicz byłby atrakcyjnym kandydatem? Minister raczej tej oferty nie przyjmie, pewnie dlatego bo nie chce być marionetka Wodza, Jednak Waldek będzie mógł powiedzieć, że uraz nie zachowuje i najważniejsze są dla niego kompetencje oraz pryncypia, czymkolwiek by one nie były ;)
-
2014/08/28 07:18:59
do Dariusza: Moim zdaniem projekt skończył się właśnie teraz, gdy AWPL sama przyznała, że rozwiązać tych problemow nie jest w stanie. Wcześniej mozna było dywagować, rozważać rózne scenariusze, ale zawsze pozostawała jakaś furtka. Dwa lata w rządzie i nic oznacza, że trzeba mysleć nad nową strategia. A tych jest dwie: albo spróbowac przekonac większość litewską do swoich racji, czyli dialog i poszukiwanie kompromisów (droga długa, nudna, kręta i wcale nie gwarantująca sukcesu, szczegolnie wyborczego, ale dajaca nadzieję), albo zamknąć sie w getcie i zaogniac konflikt (droga prosta, ale prowadząca donikąd).

"Technokrata bez ambicji politycznych raczej by taki szantaż olał."
To prawda. Owszem skrytykował dzialania i dzialania polskiej partii, i litewskich polityków, ale niezbyt ostro. Nie chce po prostu przekreślać żadnej opcji: ani pozostania z AWPL, ani wystąpienia przeciwko niej.

"Ciekawe czy oferta Tomaszewskiego dla Niewierowicza startu z ramienia AWPL na stanowisko mera Wilna to głupia nadzieja, że zamknie tym usta byłego ministra który publicznie oskarża Wodza o błędy? Czy może jest to próba "przekupienia" wykształconych wyborców z klasy średniej którzy zagłosowali na AWPL w nadziei na zmiany i dla których Niewierowicz byłby atrakcyjnym kandydatem?"

Wydaje mi się, że wszystko naraz. Tomaszewski zdaje sobie sprawę, że traci Wilno, wiec zastanawia sie nad tym jak je odzyskać. Niewierowicz byłby do tego idealny. Z drugiej strony Tomaszewski nie chce wzmocnienia sie w polskim środowisku nowego lidera, więc niewykluczam, ze to trick w stylu "ja jestem otwarty na wszystkich".
-
Gość: tomasz, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/08/28 09:09:24
do vile: Zgadzam się z Dariuszem. Jeśli tak to ująć to projekt AWPL jako mogącej rozwiązać problemy polskiej mniejszości skończył się nie teraz tylko już dawno. Pisałem o tym rok temu : blog.kurierwilenski.lt/samsel/2013/09/19/stracilem-nadzieje/


Co do Niewierowicza to pełna zgoda.
-
Gość: Dariusz, 194.42.110.*
2014/08/28 20:23:51
@ vile
No właśnie, "...Wcześniej mozna było dywagować, rozważać rózne scenariusze..." i nic więcej. AWPL nie miała żadnego programu, strategi jak rozwiązać problemy Polaków a jej taktyka sprowadzała się do "oblężonej twierdzy" i zdobywania wpływów wśród Rosjan. Zero programu pozytywnego, zero wizji i pomysłu na racjonalne działania które pomogłyby w rozwiązaniu istniejących problemów.
-
2014/08/29 07:03:13
do Tomasza: W sumie to miałeś rację, ale mi chodziło o to, ze teraz to stało się oczywistościa dla wszystkich.

do Dariusza: Pomysł był: wejść do rządu i wówczas - że zacytuje Wodza - samo sie rozwiąże. Problem z tym pomysłem był taki, żeon nie mógł sie udać. Z jednej strony dlatego, ze litewskie elity są etnocentryczne, z drugiej dlatego, że na ich etnocentryzm AWPL odpowiadała własnym i tak to się zapętlało.
-
Gość: Dariusz, 194.42.110.*
2014/08/29 17:47:45
@ vile i tu się zgadzamy absolutnie. Był to jakiś tam pomysł ale może raczej wiara w to, że jak AWPL wejdzie w koalicję to problemy same się rozwiążą. Wiara idiotyczna bo wiadomo, że Litwini, jak napisałeś są etnocentryczni a AWPL przeciwstawia im własny. Zresztą dzisiejszy wywiad Wodza w Radio z nad Wilii tylko to potwierdza. Udział AWPL w koalicji generalnie był pasmem sukcesów a cały konflikt nie był związany nie z Cytacką lecz z Niewierowiczem którego już w kwietniu premier chciał odwołać bo w czymś mu tam przeszkadzał. Pozostaje oczywiście pytanie dlaczego w takim razie premier chciał żeby Niewierowicz pozostał bezpartyjnym ministrem? Jednak Wódz pewnie zna odpowiedź na to pytanie. W wywadzie pada również pytanie o ofertę dla byłego ministra energetyki stratowania z ramienia AWPL na stanowisko mera Wilna. Okazuje się, że to BNS zaproponowała to stanowisko a Waldek nie ma z tym nic wspólnego. Żenada.
Pozostaje jedna, podstawowa zasada. Litewski nacjonalizm jest oparty na języku, jest to XIX teoria i tutaj nie ma wyjątków. Albo uznajesz litewski za swój język ojczysty, albo nie jesteś Litwinem. Problemem jest jak przekonać Litwinów, że lingvolituanizm jest błędem skoro większość Ojców Założycieli a i wielu obecnych polityków ma bardziej, lub mnie słowiańskie korzenie nie wyłączając obecnego premiera, którego dość bliską kuzynkę znam w Polsce a jak ktoś dobrze poszuka do znajdzie dowody, że Prezydent Smetona w młodości pracował dla mojej rodziny, która zresztą dość aktywnie wspierała litewskie Odrodzenie. Ale mniejsza o to. Ważne jest żeby przekonać obie strony konfliktu, iż nie jest ważny język jakim mówią lecz dobro kraju w którym żyją ponieważ wszyscy są Litwinami. Wiem, jest to problem ale można go będzie kiedyś rozwiązać.
-
2014/08/30 08:30:15
do Dariusza: "Ważne jest żeby przekonać obie strony konfliktu, iż nie jest ważny język jakim mówią lecz dobro kraju w którym żyją ponieważ wszyscy są Litwinami. Wiem, jest to problem ale można go będzie kiedyś rozwiązać."

O tym właśnie od lat pisze. Problem w tym, że ani jedni, ani drudzy nie chcą wyleżć z tego etnocentrycznego marazmu :(