Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

Nazis raus

Po raz kolejny w Wilnie brzmiało hasło „Litwa dla Litwinów”. Po raz kolejny na plakatach można było zobaczyć przekreślona polska flagę. Po raz kolejny z okazji Dnia Odzyskania Niepodległości Litwy litewscy narodowcy zorganizowali przemarsz ulicami Wilna. W tym roku w marszu wzięło udział około dwóch tysięcy osób. O tysiąc więcej niż przed rokiem. O 1,5 tysiąca więcej niż przed dwoma laty. O blisko dwa tysiące więcej niż przed 10 laty. Po raz kolejny wszystkie telewizje i gazety na świecie, które odnotują obchodu odzyskania niepodległości na Litwie, odnotują z powodu marszu litewskich nazyskinheadów, nacjonalistów, wszelkiej maści narodowców i ksenofobów. Po raz kolejny pozostanie rysa na międzynarodowym wizerunku Litwy, która będziemy pieczołowicie zamalowywali wciągu najbliższych kilkunastu miesięcy. Aż do następnych obchodów Dnia Odzyskania Niepodległości. Aż do następnego przemarszu nacjonalistów.

Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć“ – te słowa przypisywane są często Wolterowi i chociaż wybitny filozof ich nigdy nie wypowiedział, od wieków stanowią kwintesencję poglądów każdego liberała — w tym także moich — na kwestię wolności słowa. Dlatego problemem nie jest marsz narodowców. Jestem absolutnie przekonany, iż ustrój demokratyczny poradzi sobie bowiem i z prawicową, i z lewicową ekstremą. Już zresztą nieraz udowodnił swoją żywotność. Nie poradzi jedynie z dążeniami do samoograniczania wolności słowa. Problemem jest brak reakcji na takie marsze ze strony sił zdrowego rozsądku, nie ma osób, które na hasło „Lietuva lietuviams” odpowiedziałyby: „Nazis raus”. W Niemczech na każdy marsz neofaszystów, antyfaszyści odpowiadają kilka lub kilkanaście razy bardziej masowym kontrmarszem. Na Litwie dzisiaj drogę maszerującym skinom spróbowały zagrodzić zaledwie dwie dziewczyny-anarchistki. Nie było ani tak bohatersko rozprawiających się z litewskimi faszystami w Internecie polskich i rosyjskich ich odpowiedników, ani protestów ze strony mainstreamowych partii. Alternatywny marsz proeuropejskich patriotów na rzecz Ukrainy zorganizowany przez młodych konserwatystów i liberałów zebrał co prawda nieco więcej uczestników, ale nikt z jego uczestników nie odważył się napiętnować przemarszu nacjonalistów. Litewskie telewizje, które przed rokiem lub dwoma nazywały rzeczy swoimi imionami, dziś wołały  na określenie przemarszu nacjonalistów używać eufemizmu „młodzież patriotyczna”, a niektórzy publicyści przekonują wręcz, że to raczej mniejszości narodowe, które nie utożsamiają się z Litwą, są przewrażliwione na punkcie hasła „Litwa dla Litwinów”, bo przecież jak wyjaśnił Sąd Konstytucyjny w orzeczeniu z 2006 roku „Litwin” — to każdy obywatel Litwy (jakoś wątpię, że tak właśnie sądzą ci, którzy to hasło wykrzykują)… Milczą na temat marszu nacjonalistów i liderzy mainstreamowych partii politycznych. Pewnie do czasu aż zostanie tradycyjnie napiętnowany przez międzynarodową opinię publiczna. Wówczas równie tradycyjnie pojawią się i z ich strony głosy potępienia oraz stwierdzenia, iż „dalej tak być nie może”. A być może i nie pojawią się w ogóle, gdyż wybory tuż tuż i w ich obliczu nikt nie chce tracić głosów…

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż nacjonalistyczne nastroje na Litwie rosną na sile. Już sam fakt, iż pozasystemowej narodowej opozycji, która w żadnych wyborach nie jest w stanie przekroczyć progu wyborczego, udało się zebrać ponad 300 tysięcy podpisów (nomen omen około 15 proc. ogółu wyborców!) na rzecz przeprowadzenia absolutnie absurdalnego, sprzecznego z Konstytucją i międzynarodowymi zobowiązaniami Litwy referendum w sprawie zakazu sprzedaży ziemi obcokrajowcom, świadczy o tym. Referendum, oczywiście, spali się na panewce, jednak o wiele bardziej niepokojąca od samego faktu jego przeprowadzenia i nawet faktu zebrania przez narodowców 300 tysięcy podpisów, jest reakcja na niego litewskich mainstreamowych partii politycznych, które rzuciły się z entuzjazmem godnym ważniejszej sprawy w wir tworzenia projektów ustaw wprowadzających tzw. bezpieczniki przy sprzedaży ziemi rolnej. Propozycje są różne — nabywca powinien znać język litewski albo legitymować się dyplomem rolnika, przez określony czas mieszkać na Litwie i uprawiać rolę itp. — ale już teraz można być pewnym, iż uderzą przede wszystkim w obywateli Litwy, którym zostanie znacznie utrudniony proces sprzedaży i zakupu nieruchomości. Gdyż doświadczenia Polski, Estonii i wszystkich innych krajów unijnych, które zliberalizowały swoje rynki ziemi, nie wskazują, iż z tego powodu nastąpił jakikolwiek odczuwalny wzrost zainteresowania obcokrajowców zakupem ziemi w tych krajach, że o wykupieniu wszystkiej ziemi i zamienieniu lokalnych rolników w chłopów pańszczyźnianych — czym straszą litewskich wyborców talibowie — nie wspomnę. Niestety nasze elity polityczne są zbyt tchórzliwe — nie tylko w kwestii praw mniejszości narodowych — żeby powiedzieć swoim wyborcom prawdę, wolą uderzyć w nich „patriotycznym” prawem, oby tylko nie stracić kilku nacjonalistycznych  głosów.

Dlaczego liberałowie nie lubią narodowców? Bo narodowcy śpią z kobietami” — brzmiało jedno z haseł podczas dzisiejszego marszu litewskich nacjonalistów. Muszę jego autorów rozczarować: liberałowie również śpią z kobietami, a liberałki z mężczyznami. Różnica polega na czym innym. Liberałowie — w odróżnieniu od narodowców (niezależnie od ich narodowości) — po prostu się nie wpieprzają w prywatne życie obywateli. Uznają, iż każdy ma prawo spać z kim chce, sprzedawać ziemię lub inne posiadane przez siebie na własność rzeczy ruchome i nieruchome komu chce, być kim chce i mieszkać gdzie chce. Tak długo jak nie narusza to interesów innych osób.  Tolerancja jest tajemnicą udanego życia rodzinnego, jak również udanego społeczeństwa” — powiedziała niegdyś słynna amerykańska ekonomistka Rose Friedman. Mam nadzieję, że kiedyś to hasło będzie przyświecać i tym, którzy budują społeczeństwo oraz stoją na jego czele na Litwie. Wówczas — jestem tego pewien — będziemy mogli wreszcie z okazji 11 marca pisać o osiągnięciach, których Litwa ma niemało, a nie o marszach marginalnych działaczy z politycznego śmietnika czy polsko-litewskich sporach o symbole i historię.

wtorek, 11 marca 2014, vile

Polecane wpisy

Komentarze
2014/03/11 23:12:57
Taka swoista tradycja dla mnie jest czytanie o niepoprawnej Wilenszczyznie.Dzisiaj tradycyjnie wpadlam i widze, ze poruszasz problem, ktorego omal nie przegapilam. Nie wiem, moze wiosna, a moze zagrozenie ze strony Rosji sprawilo, ze w prasie widzialam tylko te radosne (wiosna) i globalne (apetyt Putina) wzmianki. Powiem szczerze, jestem zdziwiona, bo problem narasta szybko i grozi powaznymi skutkami w stosunkach PL i LT. Przyczyny znane radykalizm i "wolnosc slowa", ktorej definicji wiekszosc ludzi po prostu nie zna, albo ignoruje zapominajac, ze jednak taka "swoboda" nie powinna rozbiegac sie z szacunkiem do innych ludzi, ich godnosci, praw i wolnosci. Dzisiaj popoludnie spedzilam w gronie przyjaciol, to byl swiateczny dzien dla nas, bo cieszylismy sie byciem wsrod tych, kto uwaza, ze Litwa jest dla nas wszystkich, bez wzgledu na to, kim jestesmy i jaki mamy akcent czy tez nazwisko, pochodzenie i td., ze mamy w ogole taka Litwe, jaka mamy, a nie Rosje, ze mamy co jesc igdzie spac, jak tez mozemy cieszyc sie pokojem.. Przynajmniej teraz. 11 marca symbolicznym swietem jest tez dlatego, bo dzisiaj nie wiemy ile bedzie i nic nie wiemy o przyszlosci, bo "tamten swiat, Putinowski swiat" oszalal i dzisiaj smierdzi tuz za naszymi plecami przemoca agresora. Paskudna sprawa, bo w moim przypadku zycie w putinowskim rezimie to bylaby tragedia i napewno skonczylaby sie dla mnie egzekucja, nie chce wiecej w moim podworku tych, do kogo moje podworko nie nalezy! Ile siebie pamietam, zawsze "wkladam spodnie przez glowe" i ciesze sie, ze od lat nikt mi w tym nie przeszkadza.. Co to jest dla mnie? Czy to jest wolnosc? O tak! Gdzie ta wolnosc jest? - W kraju, ktory jest moja Ojczyzna, w moim kraju! Kim jestem?- Soba, obywatelka Litwy polskiego pochodzenia. Oni chcieli dzisiaj mnie zakwalifikowac do Litwinow? - Prosze, niech kwalifikuja, nie obraze sie, wolnosc slowa dla nich, a moja tozsamosc dla mnie! Nie chca na Litwie Polakow a mnie zapisali do nich? Ok, super! Tam tey mi ynajdyie sie miejsce. Ach, oni maja na uwadzie, ze nie chca takich jak ja? Swietnie! Rowniez nie obraza mnie to, wrecz przeciwnie, dziala uspokajajaco, bo jak o nas mowia, to jestesmy godnym uwagi oponentem, a to juz zaszczyt! Przekreslaja polska flage? Biedacy, nie wiedza co czynia, ciekawa jestem czyja beda kreslic, jak "backa" Putin z Lukaszenka tutaj w kierzaczach zawitaja? Zaprosza Polakow jak niby nic do obrony panstwa, ktore jest "dla Litwinow" i ktore dzisiaj bronia od nieistniejacego wroga - Polaka..tyle energii wydaja na nic, bieganie jest bardyiej skutecyne na spalanie kalorii. Szkoda, ze przegapilam dzisiejsze przedstawienie, bo moglabym z dziewczynami "poopalac sie" na bruku, slyszalam, ze policjanci byli przyjaznie nastawieni wobec nich, nie tak jak w Rosji. Innym razem nadrobie, mam nadzieje, ze do mnie dolaczy sie wiecej odwaznych. Mam na uwadze tych, ktorzy sadza, ze Litwa jest dla wszystkich przyjazna bez wzgledu na pochodzenie. Na radykalow i innych "talibow" (ech! dobre Twoje powiedzonko) zawsze chce sie wyprobowac niezawodna taktyke, czasami dziala natychmiastowo, w innych wypadkach trzeba jakis czas "lapac szyszki parasolem". Banalna:warto jednak bardziej aktywnie dac do zrozumienia, ze jestesmy przyjacielsko nastawieni, nie chce sie zabrac u nich ziemi, bo nie mozna zabrac tego, co i tak do nas wszystkich nalezy (w danym wypadku Litwa nalezy do Polakow z Litwy, albo jesli ktos woli, - Litwinow polskiego pochodzenia, Litwinow z Litwy, Karaimow, i td...). Sadze ze w kazdej konfrontacji bycie uczciwym i przyjacielskim, ale razem i stanowczym, jest niezawodna sila, ktora nie do porownania z nienawiscia i przemoca. (Sorry, na Putina to nie zadziala). Trzeba po prostu dac dla ludzi zrozumiec, ze nigdy nie pozno podac reke i isc w strone tolerancji, jesli jest potrzeba -kompromisu, szacunku i zaufania :). Dzisiaj ze strony Polskiej tego kroku nikt nie wyprobowal, albo proby byly nieezauwazalne/nieskuteczne/nieprawidlowe. A moze jednak politycy powinni to zastosowac? No, jak sie nie uda, szkoda, "pogryzc sie" zawsze sie zdazy :)
-
2014/03/12 07:02:31
do Renata: Powtórzę to co napisałem - dla mnie nie jest problemem sam przemarsz nacjonalistów, tylko fakt że jest na nim coraz więcej osób, że media i politycy mówią o nich "patrioci", i że nie ma kontrmarszu, ktory zademonstrowałby wlaśnie to o czym piszesz, ze 11 marca to jest świeto wszystkich ludzi Litwy, którzy nie zgadzają się na nacjonalizm, którzy chcą mieszkać w tolerancyjnym kraju. Z takimi ludźmi mozna prowadzić dialog na każdy, nawet najtrudniejszy, temat i znaleźć kompromis. A z talibami (to akurat słówko nie moje, tylko Valatki:)) żadnego dialogu niestety prowadzic się nie da. Sam zastanawiam sie co by zrobili, gdyby na Litwę weszli putinowskie czolgi. Obawiam sie, że ma rację Landsbergis, sporo z nich pobiegloby spotykać je z czerwonymi goździkami :(
-
2014/03/12 08:51:27
Vile, mamy duzo czasu do nastepnego 11 marca. Ja mowie powaznie :), chetnie zawitam na taki wiec, bo kiedys trzeba zaczac chodzic. Talibowie po obu stronach, niestety, mam takie wrazenie. Wiesz, wczoraj poczytalam "Lietrytis" o p. Cytackiej i pomyslalam, troche za radykalnie z ta flaga, jabym na jej miejscu wywiesila i nie zdiela. Niby taka sympatyczna pani.., nie jest podobna do Talibki, naprawde, bez wzgledu na to, ze probowala mnie moralizowac, albo ktos przez nia probowal to zrobic, niewazne, nawet lubie ja czasami :D. Mysle sobie, kobieto, czyz nie czytasz komentarzy? Ile razy pisalismy wszyscy, wywies ta historyczna, z pogonia - niech sie zatkaja, bedzie mandat, ale bedzie tez flaga! To lepiej niz nic, to nasza wspolna zLT flaga... Nie! W kolejny raz my, Polacy - Talibowie i paskudy, i znowu biedny Niewierowicz za to w nos dostal! Tak, z Talibami praca trudna, mam doswiadczenie takiego bicia sie glowa w sciane w nieco innej dziedzinie, sprawa gorsza niz polityka, ale podobna :), tam i dostalam swego fiola. To o czym wspominalam, rewolucje wartosci moga u nas zrobic Liberalowie. Liberalowie na Litwie jakos cichutko dzialaja, przede wszystkim podeptaly ich brudnymi butami inne, glosno trabiace partie, albo arogancko obeszly te bardziej cywilizowane. Slyszalam, ze jestes jednym z zalozycieli partii Liberalow, respect, to chyba jedyna partia na Litwie majaca zdrowy rozsadek i mogaca dzisiaj wyciagnac za uszy z bagna naszych ludzi, a Polakow tam dzis kot naplakal. Gdzies czytalam, ze odeszles za ta ustawe o szkolnictwie. No coz, mam nadzieje ze powrocisz na powazne do tego, co zaczales ;). Pozdrawiam!
-
2014/03/12 11:58:32
do Renaty: Talibowie są po obu stronach barykady, ja - podobnie jak Venclova - uważam, że przede wszystkim należy krytykować tych własnych, ale trudno nie zauważać tez tych po drugiej stronie. A jeśli chodzi o liberałów - owszem byłem i jakies rzeczy udało się z ich pomoca załatwic lub poruszyć, ale niestety przy ustawie o oświacie nie udało się, więc odeszłem. Nie sądzę bym kiedykolwiek do polityki wrócił, ale jak mówi się: never say never :)
-
Gość: Leki, 217.153.87.*
2014/03/12 12:14:34
Ale jak w szczegółach ten marsz wyglądał, bo tego mi zabrakło trochę w Pana wpisie? W sumie to zgadzam się z konkluzją, że to nie marsz jest problemem (chociaż też zależy, jakie hasła tam padają, bo może być bardziej lub mniej hard-core'owy) ale brak zdystansowania się partii głównego nurtu politycznego. Nawet nie jest konieczne specjalne potępienie ale zdystansowanie się - ale rozumiem, że i tego brak.
To trochę potwierdza optykę, która powoli utrwala się w Polsce tzn. że litewskie elity polityczne zarażone są nacjonalizmem a la lata 30-te XX w. a dotychczasowy dialog był grą pozorów. Z polskiej perspektywy, nieco trudno zrozumieć postrzeganie Polski jako zagrożenia - czy oni nie rozumieją, że red. Giedryc pośmiertnie jest królem serc i umysłów większości Polaków, a poza tym, że każda koncepcja pt odzyskajmy polskie Kresy jest dla Polski samobójstwem politycznym bo w takim razie dlaczego Niemcy nie mieliby sięgnąć po swoje byłe kresy? Nie ma żadnej siły politycznej w PL, która dawałaby choćby cień podejrzenia o chęć rewizji granic - przeciwnie, jest konsensus że niepodważalność granic jest polską racją stanu. Polska jest najważniejszym sojusznikiem LT a litewscy narodowcy zatrzymali się niestety w czasie i żyją w latach 20-tych XX w. nie zauważywszy że Wilno jest już litewskie... Jak widać, ruch narodowy na LT jest jeszcze mniej przytomny niż w PL...
-
2014/03/12 12:32:39
Klasyka: ludzie, ktorzy najlepiej wiedza jak zachowywac sie na arenie politycznej nie chca w to lezc? :/ Dobra tam, pozyjemy, zobaczymy!
-
Gość: Margo, 195.182.70.*
2014/03/12 13:12:52
Panie Vile, przeoczył Pan ważną wypowiedź czołowego konserwatysty Kubiliusa, który, moim zdaniem, tym razem napiętnował marsz. Jeśli wszyscy zaczęliby mówić w podobnym duchu, na choryzoncie zrobiłoby sie jaśniej: "Ostatnio pojawiają bardziej "prawdziwi" patrioci, którym patriotyzm kojarzy się tylko z głośnym i radykalnym machaniem litewską flagą na tak zwanych marszach narodowych, które w swojej istocie są antyeuropejskie, czyli przekreślające wszystko co Litwa osiągnęła od 11 Marca i w czasie członkostwa w Unii Europejskiej. Taki antyeuropejski i antyzachodni pseudopatriotyzm nie tylko mija się z fundamentalnymi wartościami Niepodległości Litwy, ale też staje się narzędziem do manipulacji w rękach Kremla" - powiedział lider opozycji Andrius Kubilius.
-
2014/03/12 19:56:01
do Leki: Marsz z każdym rokiem staje sie coraz bardziej masowy, ale też lepiej zarzadzany/zorganizowany. Więc poza skandowanymi hasłami i plakatami nie bardzo jest się czego czepić. Narodowcy przeszli przez miasto i udali się na koncert RAC kapel. Problem polega właśnie na tym, że nie ma kontrmarszu.
Niewątpliwie część litewskich elit jest zarażona nacjonalizmem i antypolonizmem. Mi trudno ocenić jak duża, jednak nie sądzę, aby stanowiła większość. Raczej problemem jest nie nacjonalizm tylko tchórzliwość tych elit. Oni po prostu boją się posądzenia o brak patriotyzmu, o ugięcie się przed silniejszym sąsiadem. Niestety historia Litwy jest taka jaka jest i rzutuje na postrzeganie siebie przez naród litewski i jego przywódców. Dla nas to może się wydawać aburdalne, że ktoś może posądzać Polskę o chęć aneksji jakichś ziem na Wschodzie, nawet pomijając kwestie tzw. Ziem Odzyskanych czy spuścizny Giedroycia, nie jest to opłacalne. Po co Polsce kilka milionów mniejszości narodowych: Litwinów, Białorusinów, Ukraińców? Niestety na Litwie wciąż wiele osób zyje stereotypami z lat 20-ych. A stereotypy, szczególnie te które legły u podstaw tworzenia państwa i narodu, przełamać jest zawsze trudno (np. wielu Polaków jeszcze i dziś ma wciąż fobie niemieckie - oczywiscie nie są tak mocne jak polskie fobie Litwinow, ale niektórzy politycy nadal nimi grają), a w przypadku małego narodu, który dopiero co wybił się na niepodległość - niezwykle trudno. Ku temu potrzeba jest odwagi, a tej elitom - jak już wspomniałem - brakuje.

do Margo: To prawda, Kubilius sie wypowiedział. Trudno to nazwac jakimś stanowczym potępieniem, ale dobrze że sie wypowiedział. Z drugiej strony jest to akurat zrozumiałe - Kubilius i konserwatyści walczą z narodowcami o ten sam segment wyborczy, więc jasne chcą ich z marginalizować, ale nawet oni nie odżegnuja sie zdecydowanie. jeszce bardziej paradoksalnie wygląda milczenie lewicy i liberałów :(

do renaty: Ja bawiłem się w czynna politykę przez dziesięć lat i stwierdziłem, ze to nie ma sensu. Nie da się od gory, decyzja polityczna rozwiązać problemów związanych z historia, symbolami czy mentalnościa. ku temu trzeba oddolnych działań społecznych. Dlatego nie widzę sensu w angażowaniu się w czynna politykę. Być może kiedys na Litwie powstana normalne partie, wówczas może do tego wrócą, Dziś mamy po prostu różne grupy bez ideologii walczące o władzę. Liberałowie może faktycznie na tym tle wyglądaja najlepiej, ale i tak daleko im do FDP :)
-
2014/03/12 23:47:42
Vile, zgadzam sie, ale nie zupelnie z tym, ze droga polityczna byloby dosc trudno osiagnac rozwiazania problemow kulturalnych, czy tez innych, o ktorych wspominasz, przy sytuacji, ktora mamy dzisiaj. Ale jakos inne panstwa daja z tym sobie rade. Nasze partie sa do niczego, bo nie mamy profesjonalnych politykow. Dzisiaj naszym panstwem kieruja ludzie, ktorych nikt i nigdy nie uczyl jak to robic. W najlepszym wypadku szkoly partyjne za czasow radzieckich, inne uczelnie. Moze tez dlatego ja w swoj czas rowniez zrezygnowalam, chociaz mialam kilka okazji gdzies sie wkleic :). Nie lubie sie kleic, lubie dzialac, to nie wszystkim sie podoba, wiec nawet nie probowalam zaczac ;). Zgadzam sie na wszystkie 100, po prostu nie ma z kim isc, praca z ludzmi i ich przekonywaniem do czegos to praca Syzyfa.. Bo trudno jest na nowo isc, kogos namawiac , zresetowac dotychczasowy tryb ichmyslenia i bycia, samemu duzo myslec, dzialac na nowo :), jak mozna tego nie robic i siedziec cicho gdzies tam sobie :) to tak sobie i siedzimy, no czasami na kogos tam cos piszemy ;). Ale nie wykluczam tez takiej mozliwosci, ze w przyszlosci ktos powaznie tym sie zajmie, bo po prostu nie bedzie innego wyjscia. Jakosc "uslug" Litewskich partii pogarsza sie blyskawicznie, a ktos jednak musi nie tylko darc sie do koryta, ale tez zaczac pracowac, bo inaczej nie przetrwamy. To jest kwestia czasu, kiedy w tej sytuacji beda przypomniane i zastosowane te stare, dobre zasady zdrowej konkurencji :). Pytanie tylko, czy nie bedzie to znowu cos, co przykryje wstyd na jakis czas i obroci sie w to, co dzisiaj mamy "przyjemnosc" obserwowac.
-
2014/03/13 07:05:54
do Renaty: Nikogo nie odmawiam od uczestniczenia w polityce. Po prostu osobiście niewierzę w to, że politycy są w stanie coś zmienić na lepsze, tylko dlatego, że są "dobrzy". Jeśli coś zmieniają - zmieniaja pod presją społeczną. Dlatego o wiele ciekawsze i ważniejsze wydaje mi się budowanie społeczeństwa obywatelskiego, a nie czekanie na to, że kiedys do władzy przyjdą "dobrzy". Ale oczywiście uczestniczenie w polityce też ma swoje plusy. Czasami udaje sie zastopowac jakąś błędna decyzje albo podjąć słuszną, poza tym doświadczenie się zdobywa...
-
2014/03/13 08:23:29
Zgadzam sie Vile, ze spoleczenstwo obywatelskie to jest to, co powinno powstac, by panstwo funkcjonowalo na poziomie, a do tej pracy ktos powinien sie zabrac. To co robisz tutaj, jest duza praca i duzym wkladem w formowanie sie zdrowych wartosci w spoleczenstwie, tylko szkoda, ze do naszego spoleczenstwa tak na dobra skale dzisiaj dobic sie mozna tylko poprzez bycie halasliwym politykiem :), do innych dociera, ale tempem "marszu zolwia". To, o czym wspominasz, strzaly z okopow, jest dobra alternatywa, dla tej sytuacji, jaka widzimy dzisiaj w polityce - "zarcie przy korycie" i bicie sie o to koryto przed kazdymi wyborami, ale strasznie czasochlonna, pytanie, czy mamy dzisiaj na to czas? Bycie obywatelskim, zjawisko, ktore u nas zanika w katastroficznym tempie, po prostu nikt tego juz sobie nie uswiadamia, albo nie chce tego uswiadomic, bo tak jest wygodniej. Rozumiem, normalnym politykom w tym maratonie "zarcia przy korycie" wczesniej czy pozniej opadaja rece. Ale ja jednak marze, ze ktos ludzki, nie "swinski" "przez nie moge" jednak w tej polityce sie znajdzie. I dzisiaj, po 10 albo wiecej latach "slimaczego trybu obserwowania swiata", czyli "siedzenia w swoim domku", powoli zaczelam na nowo dostrzegac wsrod politykow ludzi. Tak, widze w nich ludzi a nie swiniakow ;), a myslalam, ze nigdy tak sie nie stanie. Sorry, moze to tak nieelegancko tuttaj brzmi, ale nie jeszcze nie moge wyrazic sie inaczej. Trafnie zauwazyles, presja spoleczna kieruje politykami, ale czy zawsze? Ja jednak sadze , ze w wiekszosci wypadkow ktos/cos formuje, pytanie, kto/co? Wezmy chociazby przyklad AWPL, czy tablice i nazwiska, to byla presja spoleczenstwa? Raczej nie, to byly pomysly politykow przerastajace w wole. No bo tak, niby tego chcemy, pytanie, z czego ta chec przyszla, z czyjej inicjatywy? I czy tylko tego chcemy, czy jest to sprawa zycia i smierci? Ludzie u nas po takim chaosie nie umieja wyodrebnic tych pryorytetowych celi wlasnorecznie i niezaleznie. Jesli kiedys cos takiego wychodzilo "niby z presji spoleczenstwa", byla to raczej sprawna propaganda. To tez z tych przyczyn chcilabym jesli juz tak sie stalo, to ta opinie spoleczna niech formuja ci, ktorzy sa "dobrzy w swoim zawodzie", ja wole takich dobrych kierujacych spoleczenstwo w dobrym kierunku i czekam na takich, czyli czekam na zdrowa konkurencje w polityce Litewskiej. I to nastapi, bo nie ma innej opcji, wyczerpalismy do dna "swoim zarciem z koryta" cierpliwosc tego spoleczenstwa, ono potrzebuje dzisiaj tego, czego i nalezalo spodziewac sie " jakosciowych uslug rzadzenia panstwem i tworzenia dla niego dobr" . Od kogo spodziewa sie tych uslug? Od tych, kto dokona tego na wyzszym niz dotychczas poziomie, uwzgledniajac pryorytetowe interesy spoleczenstwa i panstwa. Mam nadzieje, ze doczekam sie ;). Pozdrawiam.
-
Gość: Leki, 217.153.87.*
2014/03/13 18:07:02
Obejrzałem galerię fotek z marszu - nie bardzo widzę powód do jakiegoś rozdzierania szat. Trochę łysych pał, litewscy Hell's Angels, goście w przedwojennych mundurach, widziałem też paru średniowiecznych wojów, co już mnie trochę rozśmieszyło... Charakterystycznym elementem marszu było poparcie dla Ukrainy, co może być małym przyczynkiem do zrozumienia nastawienia W. Tomaszewskiego oraz AWPL do tej kwestii.
Przeczytałem też że policja kazała zwinąć transparent z przekreśloną symboliką UE i polską flagą - nie rozumiem dlaczego i w sumie uważam to za naruszenie wolności manifestowania. Przekreślenie flagi nikogo nie obraża, nawet jak nie jest miłe....
Ergo: bardziej mnie martwi retoryka pani prezydent i jej szczucie na litewskich Polaków oraz ewidentne stawianie na konfrontację z Polską, niż marsz litewskich narodowców w szyszakach i misiurkach.
No i na marginesie: widać, że litewskie środowiska narodowe (oraz ogólnie litewska polityka historyczna) stawiają na WKL w okresie średniowiecza, trochę nie zauważając, że orientacja na wąską etniczną tożsamość bałtyjską jest ograniczeniem, które już na pierwszy rzut oka nie pozwoli wrócić do dawnej chwały kiedy to gros ludności WKL było etnicznie słowiańskie a większość elit mówiła po rusku :-)
-
2014/03/13 19:08:09
Już miałem napisać: o co chodzi z Cytacką i flagą, ale właśnie dodano artykuł: zw.lt/litwa/premier-z-ministrem-znow-rozmawiali-o-zachowaniu-r-cytackiej/ . To o co chodzi? Urzędnik państwowy musi litewską flagę wywiesić na swoim prywatnym domu?????
-
Gość: kania, *.cgates.lt
2014/03/13 19:55:40
do bartek:
W narodowe swieta, kazdy wlasciciel domu powinien wywiesic flage :)
-
2014/03/14 08:30:25
do Leki: Ci średniowieczni wojowie moga faktycznie wyglądać zabawnie, ale o wiele ważniejsze jaki wpływ wywierają na polityków. Niestety zbyt duży, nieproporcjonalny do swojego znaczenia i niestety te wpływy wzrastają. to jest problem. A retoryka tych czy innych mainstreamowych polityków jak i brak reakcji na takie marsze - to juz pochodna. Powtórzę raz jeszcze: mi nie chodzi o to, żeby takich marszy zakazać. Demokracja jakoś się sama obroni bez cenzury i zakazów, problemem jest brak kontrmarszów, brak odcięcia się mainstreamowych polityków od tej ferajny.
PS. Marsz nie ma akurat nic wspólnego ze stanowiskiem Tomaszewskiego wobec Ukrainy - jego stanowisko wynika z zupełnie innych przyczyn, o których juz pisałem: a) kalkulacji przedwyborczej; b) wewnętrznego przekonania.
PPS. Oni stawiaja na WKL sprzed unii, obawiam się, ze rozumieją historie komiksowo, więc nie posądzałbym ich o stawianie na cokolwiek i rozumienie złożonego charakteru WKL :)

Do Bartka: zgodnie z litewskim prawem każdy właściciel domu powinien w czasie świąt państwowych (trzy razy do roku: 16 lutego, 11 marca i 6 lipca) wywiesić flage państwową. W przeciwnym razie grozi kara grzywny (bodajże około 50 litów). Jesli chodzi o Cytacką - to jeśli faktycznie nie wywiesiła flagi to mnie bardziej interesuje w co ona gra, niż w co gra Butkevicius.
-
2014/03/15 14:07:05
I co, wszędzie na polskich domach wiszą flagi?
A poza tym napisałeś to tak spokojnie i beznamiętnie. Przecież to jakiś żart! Coś zupełnie nie do pomyślenia w Polsce. A w kierunku litewskich Polaków szczyt bezczelności.
-
2014/03/16 16:31:22
do Bartka: Oczywiście, że wiszą. Pewnie nie na każdym, ale na większości. Ja akurat nie jestem zwolennikiem "przymusowego patriotyzmu", ale nie sądzę, żeby to było bardzo uciążliwe (mnie jedynie wkurza, że właściciel musi zakupić flage za własne pieniądze - moim zdaniem państwo wprowadzając taki obowiązek powinno też stworzyć odpowiednie warunki dla jego przestrzegania; nie powinno też się karać za "brak patriotyzmu" (brak flagi) - a propos przed kilkoma laty liberałowie proponowali usunięcie tej sankcji z Kodeksu Wykroczeń Administracyjnych, ale przeciw były i lewica, i prawica). Przed kilkoma laty był obowiązek wywieszania flagi w KAŻDE święto państwowe - to dopiero był problem, bo tych swiąt jest kilkanaście i ludzie nie mogli się w nich połapać.
PS. Swoja drogą w 2009 roku PiS przedstawił polskiemu Sejmowi identyczny projekt jak ten litewski nakazujący wywieszanie flag w święta państwowe na prywatnych domach. Projekt odrzucono głosami PO... Wiec jak widzisz jest do pomyslenia.
PPS. Polacy sa takimi samymi obywatelami RL jak wszyscy inni.
-
2014/03/17 10:52:42
Olek, tylko PiS nie przewidywał żadnej kary za nie wywieszenie. A można sobie wyobrazić, że gdyby taka ustawa przeszła, to wielu Polaków (którzy do tej pory wywieszali flagi) demonstracyjnie by jej nie wywiesiło.

Zresztą czytam www.zpl.lt/wp-content/uploads/2014/02/NG08.pdf , że właśnie brak wywieszania flag jest tam oczywistością.

Polacy nie są takimi samymi obywatelami, jak tzw. Litwini, właśnie dlatego, że są Polakami. Nie można zmuszać do kochania de facto nie swojego państwa. Nie chcę pisać ojczyzny, bo wiadomo, rozróżniacie ojczyznę od macierzy. W każdym razie żeby to chociaż była pogoń, a nie jakieś afrykańskie kolory, kojarzące się wybitnie antypolsko.

Ten www.wilnoteka.lt/pl/tresc/j-pieszko-nie-chca-malej-tabliczki-bedzie-duza dobrze mówi.
-
2014/03/17 19:13:52
Bartek, nie bardzo rozumiem w którym miejscu w podanym przez ciebie linku jest napisane, że "nie wywieszanie flag jest oczywistością". Faktem jest, iż ludzie, szczególnie na wsi (ale dotyczy to nie tylko Wileńszczyzny tylko całej Litwy, więc nie ma to nic wspolnego z tzw. sprawą polską) nie bardzo sie orientuja kiedy mają tę flagę wywieszać. I takich wypadków (niewywieszenia flagi) jest sporo. Niewątpliwe jest jakiś margines, który nie wywiesza flagi w proteście przeciwko czemukolwiek. Jednak nie sądzę by istniała jakaś licząca się grupa Polakow na Litwie, która by miała jakieś problemy z zaakceptowaniem trójkoloru. Jeszcze raz powtórzę to co nie wiem dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości - mimo iz powtarzaja to publicznie wszyscy liderzy Polakow na Litwie a nie tacy "zdrajcy" jak ja i wolisz anonimowych bojowników o autonomię z internetu: Polacy na Litwie mają swoje żądania i pretensje do państwa litewskiego, podobnie jak swoje żądania i pretensje maja Litwini z różnych grup społecznych (emeryci, policjanci, nauczyciele) to jest naturalne w demokratycznym spoleczeństwie, nie oznacza to jednak że jakakolwiek licząca się część społeczeństwa (polskiego, litewskiego, rosyjskiego) traktuje to państwo jako obce, okupanta. To jest nasze panstwo. Tak niedoskonałe, czasami upierdliwe, dalekie od ideału, ale nasze. A ten kto nie wierzy w możliwość jego reformy, zmiany od wewnątrz - zawsze może poszukać innego. Nie żyjemy w obozie socjalistycznym - granice są otwarte.
Niewątpliwie ten obowiązek wywieszania flagi jest dwuznaczny, bo patriotyzmu nie można uczyć za pomocą kija. Dlatego jestem za zlikwidowaniem przynajmniej tych symbolicznych w gruncie rzeczy sankcji pieniężnych. Ale dziś prawo jest takie jakie jest. Zmieńmy prawo - taką propozycje w 2010 roku liberałowie złożyli w Sejmie. Została odrzucona. Można do tego pomysłu wrócić. Ale dopóki nikt nie przedstawil projektu zmiany prawa gadanie o flagach uważam za PR przedwyborczy i nic poza tym.
PS. Wypowiedzi pana Pieszko w ogóle nie warto komentować - jak dotychczas żaden włąściciel nie zostal z powodu tabliczek ukarany, więc ta wypowiedź jest o niczym...
-
2014/03/19 12:01:13
Olek tu: "I, jak się okazało, mieli nosa, bowiem, jak twierdzili w reportażu, jedynie na budynku starostwa i centrum kultury powiewały trójkolorowe flagi (szkołę, widocznie, przeoczyli)". Zatem z tego mója konkluzja, że prawie nikt tam flagi RL nie wywiesza.

Co do "waszego państwa", to tak, innego nie macie. Ale to nie te wymarzone. Tym bardziej, że gloryfikuje I RL, która była wybitnie antypolska. A jej tradycje są obce dla Wileńszczyzny. Toteż dla mnie bezczelnością jest wymaganie wieszania tej flagi, kiedy jednocześnie nie respektuje się żądań większości mieszkańców Wileńszczyzny.
Te oburzanie się, że wiceministra nie wywiesza flagi, albo, że tutaj obowiązuje prawo UE i lokalne, ale nie RL. I wielkie halo i awantura z tego powodu. Naprawdę te środowiska proszą się, żeby Polacy zaprosili Putina. Tak jak durni byli przed wojną, tak durni pozostali i dziś.
-
2014/03/19 18:53:48
Bartek, wątpię że cokolwiek nowego w tej sprawie jeden drugiemu możemy powiedzieć :) Są ludzie, ktorzy urodzili się w niepodległej Litwie, a uważają że w niewoli, są ktorzy urodzili się w niepodleglej Polsce, a uważają ją za rosyjsko-niemieckie kondominium... Ja nie należy do żadnej z tych grup. Wolę o wymarzone państwo walczyć, a nie go negować.