Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
stat4u
Blog > Komentarze do wpisu

„Papuga mówiąca w języku jidysz" czyli Dobry wojak Jankiel

Wilno, przełom lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Wychodzącego z pracowni starego żydowskiego krawca milicjanta żegna papuga. „W jakim języku mówi ta papuga?” — pyta zaskoczony milicjant. „W jidysz. To żydowski język” — odpowiada krawiec. „Żydowski język? Nigdy nie słyszałem, żeby Żydzi w nim rozmawiali” — dziwi się milicjant. „Bo już nie ma Żydów, którzy w nim rozmawiali. Martwi nie rozmawiają“ — odpowiada nieco poirytowany stary Żyd, który jako jedyny ze swojej ulicy przetrwał jakimś cudem niemiecką okupację. To jedna z ostatnich scen filmu znanego żydowskiego reżysera, scenarzysty i pisarza Efraima Seweła pt. „Попугай, говорящий на идиш” („Papuga mówiąca w języku jidysz”). Film, na który dosyć przypadkowo trafiłem w internecie i na który postanowiłem napisać recenzję, mimo iż powstał przed blisko ćwierć wieku, to taka z jednej strony tragikomiczna historia żydowskiego Forresta Gumpa, dobrego wojaka Szwejka w wersji jidysz, który przez przypadek staje się bohaterem wojennym, a z drugiej — historia żydowskiego chłopca z Wilna, który we wszystkich okolicznościach i na wszystkich kontynentach szuka drogi do swojej mamy, która w wyniku zawieruchy wojennej została w przechodzącym z rąk do rąk Wilnie. Drogi do domu, którego już nie ma. Drogi do wyśnionej Itaki.

Któż w przedwojennym Wilnie nie znał piekarni „Madame Lapidus i syn” u zbiegu ulic Szklanej i Żydowskiej? Najlepsze obwarzanki, najlepsze pieczywo w całym mieście! Pani Lapidus (Maria Policmejko) pracuje przez 24 godziny na dobę, tak długo jak są klienci, żeby zarobić na studia prawnicze syna Jankiela (w tej roli Ramaz Josiliani). Pani Lapidus wymarzyła sobie, że syn powinien wstąpić na prawo na prestiżowym Uniwersytecie Warszawskim, więc Jankiel całymi dniami wkuwa historię Polski, bo „Żyd żeby wstąpić na stołeczny uniwersytet musi znać pięć razy więcej niż Polak.” Specjalnie na egzaminy wstępne pani Lapidus zamawia u najlepszego wileńskiego krawca (jedna z lepszych roli znanego rosyjskiego aktora Semiona Farady) wspaniały garnitur i kupuje modne na prowincji skrzypiące pantofle. „Halo, mamo, zostałem przyjęty! Dlaczego płaczesz? Tak, zajęcia się rozpoczynają 1 września” — podniecony Jankiel Lapidus dzwoni do mamy w Wilnie. Niestety 1 września rozpoczyna się II wojna światowa, Niemcy napadają na Polskę, a Jankiel zamiast na uniwersytet trafia jako poborowy do Wojska Polskiego, gdzie jego przełożonym zostaje podoficer-antysemita Zaremba (Awangard Leontjew). Jednak jego udział w kampanii wrześniowej ogranicza się do nauczenia się wykonywania kilku podstawowych komend. Polska dogorywa, armia się rozsypuje. Jankiel, jako żołnierz burżuazyjno-obszarniczej Polski, trafia do obozu jenieckiego i gdzieś w głębi Rosji wycina tajgę.



Następnie wraz z armią Andersa trafia pod Tobruk i bohatersko broni placówki o strategicznym znaczeniu przed nacierającymi przeważającymi silami Niemców. W pojedynkę, gdyż w wyniku kontuzji utracił chwilowo słuch i… nie usłyszał rozkazu do wycofania się. Zostaje odznaczony i jako najlepszy żołnierz armii Andersa zostaje odkomenderowany do elitarnej jednostki brytyjskich komandosów. Ląduje wraz z nimi na Sycylii. Jego oddział zostaje wybity do nogi, przy życiu pozostaje tylko jeden Jankiel, gdyż…  nadal nie nauczył się zawiązać sznurowadeł u butów. Monte Cassino, Neapol, Rzym, Normandia, Paryż… Wojna się kończy. Demobilizacja. „Proszę się podpisać, panie Lapidus. A tu ma pan ostatnie wynagrodzenie. Jest pan teraz wolnym człowiekiem” — mówi mu oficer. „A dokąd mam iść?” — pyta Jankiel. „Dokąd pan tylko chce. Cały świat stoi przed panem otworem!” „Chciałbym do Wilna, tam została moja mama” „Wilno zostało u Rosjan i panu tam nie można. Rosjanie nie wybaczyli Andersowi, że wyprowadził swoją armię do zachodnich sojuszników” — tłumaczy oficer. Jankiel po równi pochyłej stacza się w dół. Los typowego powojennego emigranta polskiego w Paryżu. Z kompanii lumpów wyciąga go stary przyjaciel-wróg Zaremba. Francja toczy wojnę w Indochinach i Legia Cudzoziemska potrzebuje mięsa armatniego. Przyjmują wszystkich: przestępców, zbiegłych więźniów, esesmanów, Polaków. Żyd-komandos z tuzinem medali za odwagę również się przyda...



Efraim Seweła (właściwie Jefim Drabkin) nakręcił swój film na podstawie własnej powieści pt. „Mama” i kilku opowiadań (m.in. „Papuga mowiaca w języku jidysz", ktore i dalo tytul filmowi). Pisarz własnoręcznie piszący nie tylko scenariusz, ale i reżyserujący film na podstawie własnej książki — to przypadek w świecie filmowym dosyć rzadki. Czy mu się ten eksperyment udał? „Papuga mówiąca w języku jidysz” została nakręcona w roku 1990, jako jeden z ostatnich sowieckich filmów, w koprodukcji z Niemcami. Nie były to najlepsze czasy dla kina na wschód od Bugu. Imperium się rozpada, a wraz z nim i sowiecki przemysł filmowy. Szaleje inflacja, spadają ceny na ropę naftową, nikt nie chce słyszeć o kinie.  Reżyserowie, którym jakimś cudem udaje się zdobyć pieniądze na film, całkowicie się zatracili w morzu totalnej wolności. Cenzury nie ma, można filmować wszystko o czym się przez tyle lat marzyło. Prostytucja, mafia, młodociani chuligani, narkomani, wojna w Afganistanie, ofiary stalinizmu — w ZSSR już nie ma tematów objętych tabu. Jest to okres tzw. перестройчное кино (kina okresu Przebudowy) — taniego, niskiej jakości i bezcelowo epatującego widza. Rosyjscy reżyserzy, scenarzyści, aktorzy, operatorzy starają się za wszelka cenę wyjechać na Zachód. Tymczasem Seweła, który został z ZSSR wyrzucony w roku 1971, po tym jak wraz z 23 innymi osobami, żądającymi zezwolić sowieckim Żydom na repatriacje do Izraela, uczestniczył w zajęciu poczekalni Rady Najwyższej ZSSR (interesujące że wcześniej nie był dysydentem - walczyl w II wojnie światowej, a następnie napisał mnóstwo scenariuszy do sowieckich propagandowych filmów wojennych, niektore sam wyreżyserował), uczestniczył w wojnie Iom Kipur, a następnie przez blisko 20 lat mieszkał w Izraelu oraz USA pisząc książki m.in. o utraconej Jerozolimie Północy (sam urodził się w Bobrujsku, ale w Wilnie przez sześć lat pracował jako dziennikarz), powraca do rozpadającego się imperium, żeby kręcić filmy. Do swojej śmierci w sierpniu 2010 roku nakręcił ich pięć.

„Papuga mówiąca w języku jidysz” wyróżnia się na tle innych ówczesnych sowieckich produkcji. Owszem jest to film niskobudżetowy, ale Seweła doskonale poradził sobie z brakiem pieniędzy. Film został nakręcony w mrocznej tonacji, w sposób nieco anachroniczny, ale przez to doskonale łączący się w jedną całość z kadrami kroniki wojennej oraz przedwojennych filmów dokumentalnych o Wilnie, ktorych jest w filmie mnóstwo. I już w pewnym momencie widz przestaje rozróżniać w którym miejscu ogląda urywki z przedwojennych dokumentów i filmów czasów wojny, a w którym kadry sfilmowane w Wilnie początku lat 90. Wojna (kampania wrześniowa, w Afryce Północnej i na Sycylii, we Francji i w Indochinach) została pokazana bez scen batalistycznych, karykaturalnie i bez patosu. Bo też główny bohater filmu Jankiel Lapidus nie widzi w niej nic wzniosłego. Zostaje bohaterem wojennym, zdobywa odznaczenia i medale… nie zabijając ani jednego człowieka. „Jak mogę uderzyć człowieka bagnetem w brzuch? Przecież go będzie boleć, poleje się z niego krew…” — podczas ćwiczeń pyta Jankiel podoficera Zarembę.



Owszem film jest nierówny, niektóre sceny można zrozumieć tylko w kontekście powieści na kanwie której powstał. Czasami jest zbyt schematyczny. Ale mimo wszystkich niedociągnięć i potknięć jest to film dobry, szczery, okraszony inteligentnym żydowskim humorem. Wzbudzający tak śmiech, chociaż traktuje w gruncie rzeczy o bardzo niewesołych materiach, jak i zadumę nad maszynką do mielenia ludzkiego mięsa jakim był XX wiek. No i jest to prawdziwy hymn na cześć Wilna. Wilno, Wilno — niespełniona Itaka, raj utracony. Jedyne co nadaje sens istnieniu Jankiela Lapidusa w świecie, który ogarnia coraz większe szaleństwo. Wilno o które ciągle się prowadzi spory. „Wilno — to miasto w którym jest najwięcej na świecie kościołów. Może tylko w Rzymie jest więcej, ale Rzym to Rzym. Tam mieszka sam Papież. Kościół świętych Piotra i Pawła, Kościół Św. Kazimierza, kościół Św. Rafała…  Jak Boga kocham nie ma świętego, któremu w Wilnie nie postawiono by kościoła” — mówi już w pierwszej, niezwykle komicznej, scenie filmu dorożkarz-Polak do dorożkarza-Żyda. „A jakie tu synagogi, gdzie jeszcze takie znajdziecie? Być może pan nie wie, ale w całym świecie Wilno nazywają Jerozolimą Europy!” — odpowiada na to Żyd. „W takim razie aż dziw, że nad miastem stoją jednak trzy białe krzyże, a nie gwiazda Dawida!” „Proszę pana, trzy kamienne krzyże postawiono, żeby przypominać wam, jak was, pogan, obrócono w wiarę chrześcijańska, a my swego Jedynego Boga mieliśmy już za tysiąc lat do tego!” „Nie chcę tego słuchać, nie chcę słuchać! To nie dla moich nerwów… Może pan jeszcze powiesz, że to wasze miasto?” „A pan powiesz że wasze?...” Mam nadzieję, że ktoś kiedyś nakręci film o sporze litewsko-polskim o Wilno, który nadal tak podnieca „malarzy ściennych", patriotów z aerozolem. I będzie on miał podobne komiczne brzmienie. Na jakie w gruncie rzeczy zasługuje...

Попугай, говорящий на идиш (1990), reż. Efraim Seweła, 91 min.



poniedziałek, 17 marca 2014, vile

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Leki, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/03/17 22:13:16
Ani różnica taka, ze żydowskość Wilna nie wykluczała jego polskości, a z litewskoscia już tak sie nie da ( jak widać)...a fragmenty filmu bardzo fajne...
-
2014/03/18 13:16:46
do Leki: Wszystko się da. Przy odrobinie dobrych chęci :)
-
2014/03/19 13:54:41
Łatwo wygooglać cały film online. Przewinąłem podglądając wybiórczo fragmenty, ale chyba musze zobaczyć całość.
A grało Wilno jeszcze w jakimiś filmie w czasach ZSRR?

Taki Lwów udawał Paryż w sowiecki "Trzech Muszkieterach". W serialu "Stara twierdza" "grał" Kamieniec Podolski. W sowiecko-litewskim filmie "Czas pełni księżyca" wykorzystano zamek w Chocimiu.
-
2014/03/19 18:51:21
do Bartka: Grało i dosyć często, ale zazwyczaj epizodycznie ("Krach", "Przygody Elektronika", "Krach inżyniera Garina", "Wschodni korytarz"). Np. gdy trzeba było przedstawić Włochy ("Wizyta u Minotaura"), Anglię ("Niewidzialny człowiek") lub w ogóle zagranicę.