Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Jubilee

vile
Podobno początkowo obecne Radio „Znad Wilii”, które w chwili powstawania wzorowało się i współpracowało z Radiem Zet, miało się nazywać Radio W. Kto wie być może rezygnacja z tej nazwy nie była najlepszym pomysłem? W ciągu 20 lat — a tyle lat liczy sobie już Radio „Znad Wilii” — popularna stacja radiowa mogła przyzwyczaić Litwinów do literki „w” i być może legalizacja oryginalnej pisowni polskich imion i nazwisk poszłaby dziś jak z płatka. Oczywiście żartuje. Natomiast nie ulega wątpliwości, że Radio „Znad Wilii” w ciągu tego dwudziestolecia urosło do rangi instytucji, jednego z symboli polskości na Wileńszczyźnie i być może właśnie z tego powodu (paradoksalnie) jego notowania nie są, mówiąc delikatnie, najlepsze. Reformować bowiem instytucje czy zmieniać symbole jest o wiele trudniej, niż tworzyć coś od zera.

Drodzy Państwo, nie mylicie się, słyszycie polskie radio z Wilna, które nazywa się Znad Wilii” — usłyszeliśmy 1 lipca 1992 r. w swoich odbiornikach radiowych. I tak się pojawiło Radio „Znad Wilii”. Pierwsza w powojennym Wilnie polska komercyjna rozgłośnia radiowa. „Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości powstały warunki do funkcjonowania niezależnych mediów. Radio „Znad Wilii" - jeden z pozytywnych przykładów możliwości demokratycznego kraju. Tworząc tę rozgłośnię kierowałem się chęcią pokazania, że Polacy na Litwie potrafią stworzyć radio na wysokim poziomie merytorycznym. Radio „Znad Wilii" od samego początku stało się częścią składową niezależnych mediów Litwy, zaakceptowanych przez ogół społeczeństwa"  — wyjaśnia Czesław Okińczyc, założyciel i właściciel rozgłośni, adwokat oraz sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy, na stronie internetowej Radia.

Mimo iż początkowo rozgłośnia nadawała tylko przez 12 godzin, z mostu stała się niezwykle popularną. Nie tylko zresztą wśród Polaków. W latach 1998-99, gdy byłem redaktorem naczelnym „Gazety Wileńskiej” ściśle z radiowcami współpracowaliśmy (my reklamowaliśmy ich, oni – nas, wspieraliśmy się wzajemnie w zdobywaniu informacji itp.), bywałem częstym gościem w eterze Radia „Znad Wilii”, organizowaliśmy wspólnie jakieś konkursy i pamiętam, że najczęściej do studia telefonowali… Litwini. Muzyka w stylu „golden hits” oraz operatywny, szeroko rozbudowany i profesjonalny serwis informacyjny (przez kilka pierwszych lat wiadomości w Radiu były nadawane w trzech językach: po polsku oraz skróty po litewsku i rosyjsku) przypadły do gustu rzeszom słuchaczy. Trudno się im dziwić, w 1992 r., gdy powstało Radio „Znad Wilii”, na Litwie działało zaledwie cztery komercyjne stacje radiowe. Miejsca na rynku było dla każdego. „Znad Wilii” miało w Wilnie około 15 proc. rynku, zaś w skali krajowej chyba nawet 5-7 proc. (oszałamiające wyniki, biorąc pod uwagę, że zasięg Radia nigdy nie sięgał i nadal nie sięga dalej niż 100 km od Wilna). Radio „Znad Wilii” leciało ze wszystkich taksówek, fryzjerni, sklepów w Wilnie.

Praca w Radiu była marzeniem każdego polskiego nastolatka z Wileńszczyzny. Sabina Giełwanowska, Tomek Stankiewicz, Robert Raułuszewicz — ich nazwiska były symbolem nowej, postępowej, nowatorskiej Wileńszczyzny. Wileńszczyzny sukcesu. Niezależny serwis informacyjny, ostre pytania zadawane przez Renatę Widtmann w „Salonie Politycznym” — który był i nadal jest jednym z nielicznych nie tylko w mediach polskich, ale i litewskich pomostem polsko-litewskiej współpracy i dyskusji — dawały posmak innego, niż tradycyjne dla lokalnej polskiej prasy laurkowe, prawdziwego dziennikarstwa. Radio wzbudzało też oczywiście nienawiść ówczesnego kierownictwa ZPL (przede wszystkim Ryszarda Maciejkiańca, chociaż przypuszczam nie tylko, bowiem nawet kilka lat temu krążył po Wileńszczyźnie pomysł stworzenia konkurencyjnego wobec "Znad Wilii" polskiego radia na Litwie), które nie mogło przeboleć, iż właścicielem Radia jest zwolennik polsko-litewskiego porozumienia i „Europejczyk” (wówczas na Wileńszczyźnie to słowo uchodziło za obraźliwe), opozycyjny wówczas wobec ZPL Czesław Okińczyc.

Schody zaczęły się u schyłku lat 90-ych. Kryzys rosyjski mocno uderzył w rynek reklam, dotacje z Polski także zmalały, a dodatkowo w grudniu 1998 r. na rynku pojawił się niebezpieczny, ironiczny, nadający hity rosyjskiej muzyki pop oraz kawały konkurent – Russkoje Radio Baltija. Pamiętam, ze pojawienie się Russkoje Radio było dla nas podobnym objawieniem, jak pojawienie się 6 lat wcześniej Radia „Znad Wilii”. Nie wiem, czy wiele było w Wilnie osób, które nie słuchały go początkowo z zachwytem. To było nowe, ostre, nowatorskie spojrzenie na radio. Wydawało nam się wówczas, że pojawienie się na rynku Russkoje Radio pozwoli „oczyścić” Radio „Znad Wilii” z rosyjskich naleciałości. W owym czasie bowiem rosyjska redakcja „Znad Wilii” była niezwykle duża, sprawna, a robione przez nią programy – co tu ukrywać — biły rekordy popularności. Z „Королевской Десяткой” (Top 10 rosyjskiej muzyki pop) w eterze „Znad Wilii” mógł konkurować tylko dj Leonard Tupko ze swoim programem poświęconym muzyce disco polo („Na wileńska nutę”) oraz „Koncert życzeń” z powtarzanym co wieczór „Niech żyje bal”... Wydawało nam się wówczas, że polskie radio powinno grać jak najwięcej polskiej muzyki. Dlatego, gdy szef muzyczny Radia „Znad Wilii” Jarosław Kamiński (obecnie wicemer Wilna z ramienia AWPL) pobił się pewnego dnia z szefem rosyjskiej redakcji Ernestem Alesinym, murem stanęliśmy za Kamińskim, który był symbolem polskości Radia „Znad Wilii”. Kamiński z Radia jednak wyleciał, po jakimś czasie wyleciał również Alesin, znikły programy rosyjskojęzyczne i poświęcone muzyce rosyjskiej, zmienił się nieco format muzyczny na „european hit radio”, ale byłej popularności Radio nie odzyskało. Wręcz przeciwnie oficjalne dane (TNS) mówią o ciągłym spadku tygodniowego audytorium słuchaczy Radia „Znad Wili” nawet w Wilnie (bo w skali krajowej to już wielkości śladowe): 2006 r. - 4 proc., 2009 r. — 3,4 proc., 2010 r. - 2,9 proc…

Wiosną 2000 r. Konstanty Wincel, ówczesny dyrektor generalny Radia „Znad Wilii”, zaproponował mi stworzenie koncepcji reformy działu informacyjnego Radia. W największym skrócie zaproponowałem mu wówczas, żeby pójść w większą lokalność i sensacyjność wiadomości. Słuchaczy na Wileńszczyźnie, podobnie jak i na całym świecie, interesują przede wszystkim sprawy, które ich dotyczą bezpośrednio (dziura w jezdni, brak gorącej wody w kranie, wójt-złodziej), a nie wielka polityka oraz sprawy błahe, nieistotne i plotkarskie (kto z kim śpi albo los niedźwiadka Teddy’ego, który wylazł zbyt wcześnie z barłogu). Koncepcja została spotkana z entuzjazmem i natychmiast… odłożona do szuflady. Nadal uważam, że miałem rację, ale czy mogło to uratować Radio „Znad Wilii” przed dalszym spadkiem liczby słuchaczy? Oczywiście nie. Na to potrzeba jednak dużo większych, ambitniejszych i kosztowniejszych środków.

Teraz jest trudniej, bo tylko w samym Wilnie jest ponad 30 rozgłośni. Poza tym swoje zrobiła emigracja. Jak podaje Departament Statystyki, z Litwy w ostatnie lata wyemigrowało ok. 40 tys. Polaków. A wyjechały przecież głównie osoby młode, aktywne. Nasi słuchacze. Realia się zmieniły nie na naszą korzyść — konkurencja rośnie, liczba mieszkańców maleje, a rynek reklamowy się kurczy. Trzeba się do tych realiów dostosować” — mówi w wywiadzie dla „Kuriera Wileńskiego” obecny dyrektor generalny Radia Mirosław Juchniewicz. Niewątpliwie ma rację: spadek liczby ludność, większa konkurencja, kurczenie się rynku reklam radiowych… Ale największym problemem, zagrożeniem i wrogiem Radia (podobnie jak i innych polskich mediów na Litwie) nadal niestety pozostaje chyba rusyfikacja.

Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości wydawało się, że problem rusyfikacji zniknie niejako automatycznie. Obawiano się natomiast postępów lituanizacji. Okazało się jednak, że postępy lituanizacji wcale nie są tak oszałamiające, jak zakładano (zresztą nie wynaleziono żadnej skutecznej metody na przeciwdziałanie i im), natomiast rusyfikacja nie tylko nie zanikła, ale ma się nad wyraz dobrze. Szczególnie, ze tak na dobrą sprawę w środowisku polskim nikt nie próbuje jej przeciwdziałać, bo wiadomo Rosjanie dziś to nasi „strategiczni sojusznicy”, więc i wspominanie o zagrożeniu rusyfikacją jest faux pas. Popularność mediów rosyjskojęzycznych na Wileńszczyźnie jeszcze można zrzucić na karb starszego, czytającego i zrusyfikowanego przez Sowiety pokolenia litewskich Polaków, ale przecież udzielający się na Facebooku wileńscy Polacy – to przede wszystkim młodzież. Uczniowie polskich szkół, studenci wileńskiej filii UwB i polonistyki, a nawet dziennikarze lokalnych polskich mediów…. A udzielają się oni zazwyczaj w języku rosyjskim, a jeśli i po polsku — to prawie wyłącznie na tematy rosyjskie. Doskonale znają się na współczesnym rosyjskim kinie, muzyce, gwiazdach, książkach, polityce. Wszelkie kawały, bajery, śmieszne filmiki i ilustracje, muzykę, teledyski i filmy — również ściągają z rosyjskich site’ów. Wystarczy poczytać wywiady z młodymi muzykami i poetami z Wileńszczyzny – większość z nich zaczyna śpiewać lub pisać wiersze… po rosyjsku i dopiero z czasem (i nie zawsze) przestawia się na język polski i/lub litewski. Niejestem przeciwnikiem kultury rosyjskiej, uważam ją za część swojej tożsamości, jednak jej dominacja w polskiej wspólnocie na Litwie jest trochę przerażająca.

Dziś można już chyba przyznać, że początkowe sukcesy Radia „Znad Wilii” były związane nie tylko z odpowiednim formatem, ale i z faktem, iż było to jedyne wówczas w Wilnie nielitewskie radio. Obszerny program rosyjskojęzyczny, djowie obcujących ze słuchaczami w trzech językach – to przyciągnęło spore rzesze rosyjskojęzycznych słuchaczy (i tych uważających się za Polaków, i tych uważających się za Rosjan). Gdy pojawiło się Russkoje Radio – te rzesze słuchaczy po prostu odpłynęły do niego. I w tym sensie Russkoje Radio nadal pozostaje dla Radia „Znad Wilii” podstawowym konkurentem, nawet jeśli obecnie wielkości obu rozgłośni są nieporównywalne. Przyznają to i szefowie Radia, nawet jeśli nie bardzo wiedzą w jaki sposób z tym konkurentem walczyć o słuchacza. „Jak wynika z badań rynku wileńskiego, wśród słuchaczy Polaków jesteśmy na drugiej pozycji (na pierwszej – Russkoje Radio, co nas trochę boli), natomiast wśród rozgłośni nadających w Wilnie, jesteśmy na pozycji nr 9, czyli wchodzimy do dziesiątki najlepszych rozgłośni” – oznajmił dyrektor generalny Radia „Znad Wilii” w rozmowie z „Tygodnikiem Wilenszczyzny”.

Czy „Znad Wilii” może skutecznie konkurować z Russkoje Radio? Sądzę, że mimo wszystko – tak. Notowania Russkoje Radio także ostatnio powoli spadają, a więc nastąpił już u pewnej części słuchaczy przesyt rosyjską „popsą” i niskiego lotu bajerami. O tych właśnie słuchaczy „Znad Wilii” mogłoby zawalczyć.  Być może zmieniając format, eksperymentując z muzyką, tworząc więcej różnych – rozrywkowych i publicystycznych — programów, dynamizując styl prowadzenia audycji radiowych etc. Nie trzeba wynajdywać koła, warto po prostu skorzystać ze sprawdzonych wzorców, których pełno wokół, jeśli nie na Litwie to w Polsce. Najpierw jednak potrzebna jest rzetelna i profesjonalna analiza rynku i jego możliwości, zeby znaleźć odpowiedź na pytanie o jaką niszę warto zawalczyć. Ponieważ robienia „radia dla wszystkich" w czasach wąskiej specjalizacji i przy ograniczonych zasobach jest od razu skazane na porażkę. Być może rozwiązaniem jest radio cyfrowe do którego „Znad Wilii” przymierza się. „Cyfra pozwala na stworzenie na jednej częstotliwości kilka rozgłośni. Moglibyśmy stworzyć na jednej częstotliwości 3 rozgłośnie: na jednym kanale można nadawać program dla młodzieży, na drugim – np. tylko polskie utwory, na trzecim kanale – coś dla starszych” – powiedział w rozmowie z „Tygodnikiem Wilenszczyzny” dyrektor Radia.

Z okazji pięknego jubileuszu XX-lecia działalności na temat Radia „Znad Wilii” w lokalnej polskiej prasie padło sporo pięknych, przyjemnych i niewątpliwie zasłużonych słów. Takich naszych tradycyjnych laurek. Ja jednak i tym razem zachowam się niepoprawnie i będę życzył Radiu by przestało być instytucją i symbolem, tylko powróciło do korzeni i znów stało się żywym, nowatorskim, dowcipnym, ciekawym, obiektywnym, apolitycznym i słuchanym przez jak najwiekszą liczbę Polaków i nie-Polaków polskim Radiem z Wilna.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [ewe] *.dynamic.chello.pl

    ,,...będę życzył Radiu by przestało być instytucją i symbolem, tylko powróciło do korzeni i znów stało się żywym, nowatorskim, dowcipnym, ciekawym, obiektywnym, apolitycznym i słuchanym przez jak najwiekszą liczbę Polaków i nie-Polaków polskim Radiem z Wilna." - tegoż również życzę ze swoją strony! więcej innowacji, świeżości...

  • vile

    Ewe, nasze słowa da prezesowi w ucho :)

  • b0rmental

    dj leonard tupko byl the best of the best! forever w naszej pamieci :D

  • vile

    do bormentala: a jednak jego pamiętasz :) Swoja droga prywatnie bardzo interesujący człowiek i miłośnik hard rocka

  • Gość: [ewe] *.dynamic.chello.pl

    w mojej pamięci zostanie właśnie Pan Tupko i Sabina Giełwanowska! :) szkoda, że dzisiaj brak takich prezenterów :( w radiu panuje monotonia, nie wspominając o muzyce...

  • Gość: [Andrzej] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Na LT potrzebne jest kilka, o zasięgu ogólnokrajowym i prowadzonych przez Wilniuków polskich stacji radiowych. To skandal ,że obecność mediów rosyjskich jest kilkadziesiąt razy większa niż polskich. To samo dotyczy prasy i tv. To wyłącznie wina polskich władz, które kierują tylko symboliczna pomoc i to wyłącznie na Wileńszczyznę.Rosjanie natomiast zdecydowanie prowadzą swoją prorosyjską politykę info na
    LT , i co najciekawsze, nie spotykają się z oporami lt władz.
    ps.
    Polacy w tej chwili zamieszkują całą LT i będąc pozbawionymi kontaktu z polskim językiem i polska kulturą wynaradawiają się.

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci