Menu

Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Aleksander Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich

Z rodziną najlepiej

vile
Kto powiedział, że z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciu? Na Wileńszczyźnie więzi rodzinne to podstawa kariery i dobrobytu. I nie mam na myśli kariery w jakiejś niedużej prywatnej spółce, gdzie wiadomo zazwyczaj zatrudnia się krewnych, znajomych i kochanki szefa & właściciela. Litewska Główna Komisja Etyki Służbowej uznała dziś (5 czerwca), że mer rejonu wileńskiego Maria Rekść doprowadziła do kolizji interesów publicznych i prywatnych, gdy decydowała o zatrudnieniu swojej siostrzenicy, Łucji Kotłowskiej, w charakterze dyrektora administracji samorządu rejonu wileńskiego. Zdaniem Komisji sytuacja, gdy mer (głowa samorządu) i jej prawa ręka (dyrektor samorządowej administracji – to główny organ wykonawczy w samorządzie) są krewnymi stwarza sytuację „notorycznego konfliktu interesów“. Ale czy można się dziwić Marii Rekść skoro od lat zatrudnianie znajomych i krewnych jest w pewnym stopniu tradycją AWPL?

Na przykład jeszcze kilka lat temu wszechmocnym dyrektorem administracji samorządu rejonu wileńskiego był Stefan Świetlikowski, wujek prezesa Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Inny krewny Prezesa, Jarosław Narkiewicz, przez lata rządził w rejonie trockim, a obecnie sprawuje mandat poselski z ramienia AWPL. Kuzyn Waldemara Tomaszewskiego, Jarosław Kamiński, z kolei jest wicemerem Wilna. Jednocześnie zaś żony Waldemara Tomaszewskiego i Jarosława Kamińskiego pracują w „Tygodniku Wileńszczyzny”, jak wiadomo, hojnie dotowanym z kasy rejonowych samorządów (przede wszystkim rejonu wileńskiego), rządzonych przez AWPL. Takie i podobne przykłady można mnożyć. Formalnie, oczywiście, Ustawy o o uzgadnianiu interesów publicznych i prywatnych na służbie państwowej nie naruszają. Podobnie jak nie narusza Ustawy „odwdzięczanie się" partyjnym agitatorom i działaczom stanowiskami za kampanie wyborcze, za pozyskane głosy, za wierność (chyba że zostanie udowodnione - a konia z rzędem temu kto udowodni - że właśnie z tego powodu osoba została w instytucji samorządowej lub państwowej zatrudniona). Zresztą jest to cecha charakterystyczna dla prawie wszystkich samorządów (i nie tylko samorządów) na Litwie, nieprzypadkowo zwanej „szwagierrepubliką".

Natomiast Rekść tym razem... po prostu przekroczyła „cienką czerwona linię”, bo krewna stała się jej bezpośrednią podwładną, a mer decydowała o jej karierze. Teraz już tylko pozostaje oskarżyć Komisję o „politykowanie" i „antypolską" działalność...

© Inna Wileńszczyzna jest możliwa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci