Aleksander Vile Radczenko prywatnie o Litwie, Wilnie, Wileńszczyźnie, Polakach na Litwie i stosunkach polsko-litewskich
Blog > Komentarze do wpisu

Kilka uwag na temat dzielenia skóry na niedźwiedziu

„Mając 10 albo i więcej posłów jest naturalne, przy udziale w koalicji rządzącej, posiadanie co najmniej trzech tek. Mamy dużo ludzi, którzy są wystarczająco kompetentni, by kierować ministerstwami” – powiedział ostatnio PAP lider AWPL Waldemar Tomaszewski. Dlatego AWPL pretenduje do objęcia stanowisk szefów resortów oświaty, rolnictwa, gospodarki i transportu. Oczywiście natychmiast przypomina się stare polskie przysłowie: „nie dziel skóry na niedźwiedziu”. Z drugiej strony określenie oczekiwań partii politycznej wobec stanowisk w przyszłym rządzie jest moim zdaniem jak najbardziej wskazane – ułatwia bowiem wybór i wyborcom, którzy wiedzą teraz na czym partia chce się skoncentrować po wyborach, i przyszłym koalicjantom. Jeszcze bardziej wskazane byłoby oczywiście przedstawienie — za przykładem partii litewskich — i tych wielu „wystarczająco kompetentnych ludzi”, którzy tymi resortami mają pokierować.

Powiedzmy jednak uczciwie, że oczekiwania lidera AWPL są chyba dosyć daleko od realnych możliwości polskiej partii. Resorty gospodarki, rolnictwa i transportu – to przysłowiowe „dojne” krowy, związane z dzieleniem miliardowej pomocy unijnej, z przetargami publicznymi liczonymi w setki milionów. Ani socjaldemokraci, ani Partia Praca, ani paksiści z własnej woli z nich na rzecz  „mniejszego” partnera koalicyjnego nie zrezygnują. Podejrzewam też, że gdyby wybory wygrał nawet Algirdas Paleckis i jego Socjalistyczny Ludowy Front, to i wówczas Akcja Wyborcza nie mogłaby liczyć na resort oświaty. Poprostu litewski wyborca — i ten z prawa, i ten z lewa — oddanie tego resortu w ręce Polaków potraktowałby jednoznacznie jako zdradę, chociaż paradoksalnie do objęcia właśnie resortu oświaty i nauki AWPL jest najlepiej przygotowana i ma odpowiednich fachowców.

Cóż więc zostaje? Jest to oczywiście wróżenie z fusów, bo nawet nie jest pewne, że Akcja Wyborcza do przyszłej koalicji rządzącej zostanie zaproszona. Ale zabawmy się w futurologię stosowaną. Wątpie by AWPL po zdobyciu 8 czy nawet 10 mandatów mogła  liczyć więcej niż na dwie teki ministerskie. Zapewne jedną z nich byłaby teka ministra kultury, który obecnie jest odpowiedzialny także za politykę wobec mniejszości narodowych. Druga? Może jedno z tradycyjnych „niechcianych” vel najbardziej problematycznych ministerstw – np. Ministerstwo Ochrony Zdrowia. Nie są wykluczone oczywiście i inne warianty (np. jedno ministerstwo + wiele stanowisk wiceministerskich w wielu ministerstwach, ale za to bez rzeczywistego wpływu na cokolwiek).

Swoją drogą zastanawiające jest, że resorty wymienione przez Waldemara Tomaszewskiego — poza oświatą i rolnictwem — leżą tak naprawdę bardzo daleko od tych postulatów, które polska partia wypisuje na swoich sztandarach, tj. od problemów polskiej mniejszości narodowej. Zresztą nawet objęcie resortów odpowiedzialnych za kwestie związane z mniejszościami narodowymi nie gwarantuje rozwiązania wszystkich problemów. Wystarczy przypomnieć trzy rządowe próby rozwiązania problemu pisowni imion i nazwisk, z których żadna nie znalazła w litewskim parlamencie niezbędnego poparcia. I właśnie zdobycie tego poparcia,  a nie tych czy innych stanowisk, w przyszłym Sejmie będzie dla AWPL - niezależnie od tego ilu posłów do parlamentu wprowadzi - największym wyzwaniem.

piątek, 10 lutego 2012, vile

stat4u Polityka Wschodnia